1. Przewodniczący Rady Fiskalnej dr Sławomir Dudek na dwóch kolejnych posiedzeniach komisji finansów publicznych, diagnozując obecny stan i perspektywę polskich finansów publicznych, stwierdził, ze coraz bardziej przypominają one duży statek, który we mgle płynie na górę lodową. Rada została powołana przez Sejm i Senat zupełnie niedawno, są w niej reprezentanci różnych środowisk ( nie wybrano tylko kandydata zgłoszonego przez Prezydenta RP, co powoduje, że Rada jest niepełna), ale jej przewodniczącego wskazał wprost minister finansów Andrzej Domański. Tenże przewodniczący „starł się” się na posiedzeniu komisji finansów publicznych z wiceministrem finansów Jurandem Dropem w sprawie zmian w stabilizacyjnej regule wydatkowej (SRW), stwierdzając, że resort nie dostarczając danych, nie pozwala na rzetelne ustalenie skutków finansowych proponowanej przez resort zmian w tej regule. Mimo, że jak szacunkowo ustaliła Rada chodzi o możliwość kolejnego zwiększenia wydatków budżetowych o ok. 60 mld zł rocznie, koalicja 13 grudnia uchwaliła zmiany w tej ustawie w ciągu zaledwie 3 dni i zapewne bez poprawek przyjmie ją w następnym tygodniu ten projekt, koalicyjna większość senacka.
2. Ale oprócz tego sporu dr Dudek charakteryzując obecny stan finansów publicznych, a także jego perspektywę w dwóch kolejnych latach, porównał go do dużego z trudem manewrującego statku, który we mgle płynie na zderzenie z górą lodową. Większość koalicyjna w komisji finansów niespecjalnie chciała na ten temat dyskutować, a kolejne rozluźnienie SRW dokonywane przez obecny rząd świadczy o tym ,że raczej nie przejmują się tą sytuacją ,ale mimo tego, słowa przewodniczącego Rady, co trzeba jeszcze raz podkreślić, wskazanego przez obecnego ministra finansów, zabrzmiały jednak złowieszczo. Wynika z tego, że nawet analitycy z dziedziny finansów publicznych, jakoś tam związani ze środowiskiem Platformy, widzą, że trzy kolejne budżety przygotowane przez obecną koalicję, spowodowały wręcz dramatyczne pogorszenie sytuacji i stąd to obrazowe porównanie do statku płynącego nieuchronnie na zderzenie z górą lodową.
3. Trzeba w tej sytuacji przypomnieć, że rząd koalicji 13 grudnia realizuje już trzeci budżet państwa z ogromnym deficytem budżetowym, ten w 2024 roku wyniósł około 211 mld zł, w 2025 roku wyniósł blisko 276 mld zł, a w 2026 roku zaplanowano go na poziomie ok 272 mld zł. Natomiast dług publiczny związany z tymi budżetami wzrósł o 320 mld zł w 2024 roku, o 324 mld zł w 2025 roku do kwoty 2,335 mld zł ( ok. 60% PKB), a więc aż o blisko 11 pp PKB w stosunku do roku 2023. Z kolei w roku 2026 wzrośnie o kolejne ponad 400 mld zł do łącznej astronomicznej kwoty ok. 2,7 biliona zł ( ponad 66% PKB), a więc aż o 17 pp PKB w stosunku do roku 2023, co oznacza ,że już jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem w UE.
4. Co więcej przed paroma dniami ministerstwo finansów opublikowało komunikat dotyczący wykonania budżetu za I kw. 2026 rok, z którego wynika, że zaledwie po 3 miesiącach realizacji budżetu, deficyt wynosi blisko 70 mld zł. To niespotykana sytuacja w polskich finansach publicznych po roku 1990, a więc w ciągu ostatnich ponad 35 lat, żeby w sytuacji prawie 4% wzrostu PKB zaplanowanym na 2026 rok, w budżecie państwa, zaledwie po 3 pierwszych miesiącach roku, mielibyśmy tak dramatycznie wysoki deficyt budżetowy. Mamy do czynienia z tak wysokim deficytem mimo, tego ,że jak wskazują mocno zróżnicowane wpływy w styczniu , lutym i marcu z podatku VAT, doszło do przeniesienia części jego wpływów z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku, przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów. Otóż w styczniu 2026 wpływy z VAT wyniosły aż 42, 4 mld zł, w lutym tylko 22,1 mld zł, w marcu tylko 21,5 mld co oznacza, że w styczniowych dochodach z VAT jest przynajmniej 10 miliardów złotych, przesuniętych dochodów z VAT z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku. Gdyby nie ta kreatywna księgowość ministra finansów dotycząca podatku VAT, deficyt budżetowy w za 3 miesiące tego roku byłby bliski 80 mld zł, ale upublicznienia takiej informacji minister Domański, chciał po prostu uniknąć.
5. Niestety wszystko wskazuje na to ,że że przede wszystkim wpływy z VAT, które stanowią blisko 60% wszystkich wpływów podatkowych, są piętą achillesową rządu Tuska , jeszcze w 2023 roku wyniosły w związku z kreatywną księgowością ministra finansów tylko 244 mld zł ( a tak naprawdę co najmniej 275 mld zł) , w 2024 roku ok 288 mld zł ( w rzeczywistości o ok 12 mld zł mniejsze), podczas gdy planowano je na poziomie 316,5 mld zł, w 2025 roku 322 mld zł ( planowano je na poziomie 350 mld zł), a w roku 2026 tylko 341,5 mld zł, a więc były o 8,5 mld zł mniejsze, niż plan w 2025, mimo wspomnianego wzrostu gospodarczego zaplanowanego na poziomie 3,9% PKB. Sumarycznie więc przez 3 lata wpływy z VAT wzrosną ok. 66 mld zł, a więc o ok. 24% w sytuacji gdy w ciągu tych 3 lat (2024-2026), skumulowany wzrost PKB szacunkowo wyniesie ok 11% ,a skumulowana inflacja ok. 10,5%. Z kolei z podatku dochodowego od osób prawnych ( CIT) dochody to 68 mld zł w 2023 roku i rosną do 80,4 mld zł w 2026, a ponieważ ok 7 mld zł to podwyżka stawki CIT dla banków z 19% do 30% w 2026 , to w warunkach porównywalnych, wpływy wyniosłyby73 mld zł, czyli wzrost w ciągu 3 lat rosną o zaledwie 5 mld zł, a więc tylko o 7%, jeszcze raz powtórzmy przy skumulowanym wzroście PKB o ok. 11% i skumulowanej inflacji ok.10,5%.
6. Konkluzją tej sytuacji musi być stwierdzenie, że rząd Tuska nie pilnuje dochodów budżetowych, a wręcz panuje polityczne przyzwolenie na niepłacenie, albo tylko częściowe płacenie podatków przez „bliskich i znajomych królika” , co potwierdzają także liczne wpisy na platformie X szefowej największego związku zawodowego pracowników KAS Pani Agaty Jagodzińskiej. Co więcej to załamanie finansów publicznych powoduje, że rząd jest sparaliżowany w sytuacji kiedy pojawia się jakikolwiek kryzys, tak jak niedawno na rynku paliw , reakcja nastąpiła tylko na skutek presji PiS i to z miesięcznym opóźnieniem, a chodziło o ewentualny ubytek dochodów budżetowych na poziomie 1,6 mld zł miesięcznie ( nie ma przestrzeni fiskalnej do obniżek podatków, ale to przecież rząd 13 grudnia do tego doprowadził). Stąd także takie obrazowe i groźne stwierdzenie przewodniczącego Rady Fiskalnej o stanie polskich finansów publicznych, że przypominają duży mało zwrotny statek ,który we mgle nieuchronnie płynie na zderzenie z góra lodową.