1. Minister Żurek wprawdzie nie jest posłem, ale podczas wczorajszych głosowań był w Sejmie, ponieważ rządząca koalicja zdecydowała się wprowadzić do agendy obrad głosowanie nad odrzuceniem prezydenckiego weta dotyczącego ustawy o zmianie ustawy kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych innych ustaw. Koalicja 13 grudnia z jakiś powodów uznała, że może zdobyć 3/5 głosów pozwalających na odrzucenie prezydenckiego weta w sprawie tej ustawie, ale się srodze zawiodła za odrzuceniem tego weta byli tylko jej posłowie, natomiast cała opozycja, jednoznacznie opowiedziała się za jego przyjęciem. Jak zresztą przed tym głosowaniem, zapowiedział szef kancelarii prezydenta Nawrockiego, minister Zbigniew Bogucki patrząc prosto w twarz premierowi Tuskowi, dzisiaj będzie 3;0 i rzeczywiście tak było, już trzecie weto prezydenta, które koalicja chciała odrzucać, nie zostało odrzucone.
2. Ale podczas swojego 15. minutowego wystąpienia dotyczącego wspomnianej ustawy minister Bogucki już po raz czwarty „rozjechał walcem” nie tylko premiera Tuska, ale w tym przypadku także ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Jeszcze w kampanii wyborczej 2023 roku, wtedy przewodniczący Platformy Donald Tusk, nie zdając sobie sprawy, że jest już na antenie w telewizji TVN24, powiedział do zaskoczonej tym wyznaniem dziennikarki, że przebywanie w ławach sejmowych będzie dla niego udręką. Udręką do kwadratu jest jednak zasiadanie premiera Tuska w ławach rządowych ( tzw. tramwaju) i słuchanie ministra Boguckiego, który występując jako przedstawiciel prezydenta przy pierwszych czytaniach jego projektów ustaw, albo też właśnie w czasie debat nad odrzuceniem prezydenckich wet, niesłychanie merytorycznie wręcz rozjeżdża „dokonania” jego rządu.
3. Przypomnijmy, że premier Tusk spotkał się po raz pierwszy z merytorycznym walcem ministra Boguckiego na początku grudnia 2025 roku. Najpierw minister Bogucki wziął udział w spotkaniu ze środowiskiem medycznym zorganizowanym przez premiera i mimo tego, że premier wobec niego zachowywał się dość arogancko, to jednak ostatecznie pozwolono mu zabrać głos. ucki w zaledwie w 4 minuty, dosłownie zmiażdżył wcześniejsze wystąpienie premiera , ministra finansów i minister zdrowia, zaczynając od stwierdzenia, że skoro „tylko prawda jest ciekawa” , a na tym spotkaniu do jego wystąpienia, oszczędnie nią gospodarowano , więc wygłosi kilka zdań prawdy.
4. Po pierwsze zauważył, że spotkanie zorganizowane przez premiera, ma miejsce tylko dlatego, że dwa tygodnie wcześniej szczyt medyczny 5 grudnia, ogłosił prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z szefem Naczelnej Izby Lekarskiej. A przecież premier Tusk mimo tego ,że problemy w ochronie zdrowia, zaczęły się natychmiast po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia, to przez blisko 2 lata, jakoś nie miał czasu na spotkanie ze środowiskiem medycznym i reprezentacją pacjentów. Ponadto minister Bogucki poruszył sprawę wystąpienia minister zdrowia do ministra finansów, które „przedarło” się do opinii publicznej i wywołało wręcz burzę w środowisku medycznym i wśród pacjentów, ponieważ zawiera propozycję redukcji wydatków NFZ, dotyczącą pacjentów w 2026 roku o astronomiczną kwotę 10,3 mld zł.
5. Zwrócił wtedy uwagę, że to potężne uderzenie w pacjentów, bowiem chodzi między innymi o cięcie 3,4 mld zł na wizyty u lekarzy specjalistów , mniej o 1,3 mld zł na tomografię i rezonans magnetyczny, mniej o blisko 700 mln zł na szpitale powiatowe, mniej o 1,5 mld zł na leki dla pacjentów 65 plus, dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia, mniej o 200 mln zł na operacje zaćmy, wreszcie mniej o 900 mln na program „Dobry posiłek w szpitalu”. Przypomniał, że w piśmie minister zdrowia do ministra finansów, są także propozycje ograniczeń płacowych pracowników ochrony zdrowia, w tym także propozycja, aby w 2026 roku zrezygnować w lipcowej podwyżki ich płac, co dałoby oszczędności rzędu 9 mld zł. Podczas tego wystąpienia ministra Boguckiego ,premier Tusk i minister Domański siedzieli jak zamurowani, mieli nietęgie miny i oczywiście na żadną wątpliwość, czy pytanie, nie udzielili żądnej odpowiedzi.
6. Kolejne rozjechanie merytorycznym „walcem” premiera Tuska przez ministra Boguckiego, nastąpiło w piątek w Sejmie podczas już jawnej części obrad poświęconej odrzuceniu prezydenckiego weta dotyczącego ustawy o kryptoaktywach. Tusk przekonywał, że głosowanie przeciw odrzuceniu weta to sprzyjanie Rosji i jej służbom, minister Bogucki zabierając głos pokazał, że to polityczne wykorzystanie służb do walki z prezydentem i opozycją. I w pewnym momencie zdecydował się przypomnieć prorosyjskie działania i decyzje rządu Tuska, podczas jego premierowania w okresie 2008-2014, a także nieodpowiedzialne zachowania i działania wobec rosyjskiego zagrożenia, jako lidera opozycji po powrocie do kraju w 2021 roku.
7. Minister Bogucki pytał z trybuny sejmowej premier Tuska, „ gdzie Pan był po ruskiej czy po polskiej stronie, kiedy przeprowadzał pan reset z Rosją, gdzie Pan był kiedy darował Pan dług Gazpromowi w wysokości 1,2 mld zł, kiedy nawet szefowie spółek SP mówili, że nie można tego zrobić, gdzie Pan był kiedy mówił ,że niepotrzebny jest nam Gazoport i gaz norweski, bo przecież mamy kontrakty rosyjskie”. Minister Bogucki w ten sam sposób pytał również o działania Tuska po powrocie z Brukseli do polskiej polityki „gdzie Pan był po polskiej czy po ruskiej stronie, kiedy polscy żołnierze i funkcjonariusze bronili granicy przez szturmem nielegalnych imigrantów słanych setkami przez białoruskie i rosyjskie służby, a Pan mówił ,że to biedni ludzie i trzeba ich wpuścić i gdzie Pan był kiedy różne gwiazdki i celebryci obrażali polski mundur, pluli na ten mundur dosłownie i w przenośni”. Premier Tusk siedział w rządowych ławach i wyglądał jak znokautowany bokser, który ogromnie się dziwi, że młody polityk rozpoczynający swoją karierę powalił na ring merytorycznymi argumentami, jego, człowiek obecnego w polityce ponad 30 lat, dwukrotnego premiera i szefa Rady Europejskiej.
8. Wczoraj w Sejmie znowu doszło do rozjechania walcem, zarówno premiera Tuska jak i ministra Żurka, bo minister Bogucki udowodnił, że w ustawie o zmianie kodeksu karnego koalicja 13 grudnia, chciała chronić między innymi podejrzanych o przestępstwa pedofilskie, czy przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu państwa. Próbował mu z trybuny sejmowej odpowiadać minister Żurek, ale skompromitował się do tego stopnia, że wracał po wystąpieniu do ław rządowych, nawet bez zdawkowych braw posłów koalicji 13 grudnia i grymasie niezadowolenia premiera Tuska. Po tym kompromitującym wystąpieniu minister Żurek udał się na galerię sejmową, aby udzielić wywiadu TVP w likwidacji, ale stamtąd przegonił go z kolei marszałek Czarzasty, za zakłócanie sejmowego głosowania. W odstępie zaledwie kilkudziesięciu minut minister Żurek został upokorzony, aż dwa razy, raz merytorycznym wystąpieniem ministra Boguckiego, drugi raz wyproszeniem z galerii sejmowej, przez marszałka Czarzastego, w końcu także członka koalicji 13 grudnia.
Tym razem to nie Żurek został na tyle skompromitowany co Sejm pozwalając na takie wybryki jak udzielanie wywiadów w czasie obrad.Skoro tak nie szanuje się samych obrad i wystąpień to może na galerii urządzić kawiarnię albo klub czy spotkania dyskusyjne przy piwie.Zachowanie Żurka jest zawsze skandaliczne,tyle że tolerancja dla jego chamstwa przekroczyła granicę przyzwolenia.