1. Po ogłoszeniu przez Argentynę i Urugwaj, że ratyfikowały umowę handlową UE-Mercosur, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, natychmiast zapowiedziała, że umowa ta będzie tymczasowo stosowana, zgodnie z decyzją Rady Unii Europejskiej z 9 stycznia tego roku. Wtedy właśnie RUE zgodziła się na jej podpisanie przez przewodniczącą KE, ale także na tymczasowe stosowanie, a jedynym tego warunkiem, była ratyfikacja umowy przez przynajmniej jednej kraj z grupy Mercosur. Na ten komunikat przewodniczącej KE zareagował prezydent Francji Emmanuel Macron, który stwierdził, że zgoda na tymczasowe stosowanie tej umowy bez jej zatwierdzenia przez Parlament Europejski „ jest przestępstwem wobec suwerenności europejskiej”.
2. Niestety polski rząd z premierem Tuskiem na czele, ale także jego ministrowie spraw zagranicznych Radosław Sikorski i rolnictwa Stefan Krajewski, którzy w sprawie umowy z krajami Mercosur powinni reagować, jak się okazało, nie są tym zainteresowani. Ostatni tydzień był okazją do wymuszenia tej reakcji, bowiem w agendzie obrad Sejmu znalazł się wniosek klubu Prawa i Sprawiedliwości o o wotum nieufności wobec ministra Krajewskiego, a także doroczne wystąpienie ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej na rok 2026. Niestety ani na komisji rolnictwa gdzie był opiniowany wniosek o wotum nieufności dla ministra rolnictwa, ani później na sali plenarnej, gdzie odbyła się nad nim debata, minister Krajewski bronił się „rękami i nogami” ,aby złożyć deklarację, że umowę z krajami Mercosur, zaskarży do TSUE.
3. Taką deklarację złożył przecież publicznie 9 stycznia tego roku, pisząc na platformie X, tuż po decyzji RUE o zgodzie na podpisanie i tymczasowe stosowanie tej umowy, że to nie koniec walki o jej zablokowanie i ostatecznie złoży w tej sprawie skargę do TSUE. Niestety czas mijał, kontrole posłów PiS w resorcie, tylko potwierdzały ,że nic w tej sprawie się nie dzieje, więc klub PiS zdecydował się, że taką skargę dla ministra przygotuje i przy wsparciu byłego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, skarga ale także wniosek o tzw. zabezpieczenie, a więc uniemożliwienie stosowania tej umowy, zostały przygotowane. Jakież było nasze zdumienie wtedy, gdy chcieliśmy przekazać tak przygotowane dokumenty ministrowi Krajewskiemu, ten odwrócił się na pięcie i wręcz wbiegł do saloniku przy sali posiedzeń Sejmu, żeby ich tylko nie odebrać. Podjąłem także próbę wręczenia tej skargi ministrowi Sikorskiemu, podczas debaty nad jego wystąpieniem o polityce zagranicznej ale i ten zorientowawszy się, że trzeba będzie narazić się premierowi Tuskowi , gwałtownie sprzeciwił się jej przyjęciu.
4. Te dwie sytuacje z ministrami rządu Tuska, tylko potwierdzają, że sprzeciw rządu wobec umowy z krajami Mercosur, był wyraźnie udawany, co więcej chodziło tylko o to, aby zredukować, choćby przejściowo, gniew rolników. Gdy przyszło co do czego i zaczęły się liczyć dni, umożliwiające skuteczne złożenie skargi ( można do zrobić w ciągu 2 miesięcy od daty ogłoszenia decyzji Rady z 9 stycznia), ministrowie rolnictwa i spraw zagranicznych, pokazali, że się boją gniewu premiera Tuska. Ten bowiem zaraz po tym jak objął stery rządu w Polsce, zgodził się w Brukseli na finalizację negocjacji w sprawie umowy z krajami Mercosur, bo na jej wejściu w życie najbardziej zależało Niemcom.
5. Przypomnijmy także, że umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec (głównie przemysł motoryzacyjny, ale także maszynowy, chemiczny, a nawet tekstylny) ,były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek, stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywistym, że produkcja rolna w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej, odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych, niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu. Na przykład hodowla bydła, odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli, konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. I nic tu nie zmieni jednostronne ogłoszenie przez UE deklaracji klauzuli ochronnej dla produktów wrażliwych, czy żądanie kontroli sanitarnych i fitosanitarnych produktów rolnych przywożonych z Ameryki Południowej, bo przecież te ostatnie i teraz są one stosowane ,ale ze względu na potencjał służb kontrolnych, tylko wyrywkowo.
6. Ta twarda reakcja prezydenta Macrona na tymczasowe stosowanie umowy z krajami Mercosur i stwierdzenie, że jest to przestępstwem, choć przecież dla francuskiego przemysłu przyniesie ona korzyści, jest potwierdzeniem że rolnictwo zapewniające bezpieczeństwo żywnościowe jest dla niego niezwykle ważne. W Polsce niestety premier Tusk rolnictwa nie uważa za ważne, a w konsekwencji także jego minister rolnictwa, który zapowiadał skargę do TSUE, gdy przyszło co do czego, wystraszył się swojego zwierzchnika i salwował się ucieczką przed wręczeniem mu gotowych dokumentów skargi i tzw. zabezpieczenia. Rolnicy, ale i konsumenci muszą to zapamiętać, bo już od kwietnia zacznie się napływ bezcłowych towarów rolnych z krajów Mercosur, a wtedy takie sytuacje, jak ta o której alarmowały ostatnio media o skażonej hormonem wzrostu wołowinie, która trafiła z Brazylii do krajów UE pod koniec poprzedniego roku, będą zdarzały się znacznie częściej.