Ach, ten wspaniały Iran – kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie Trump zawsze miał rację! No proszę, proszę, drodzy miłośnicy islamskich rewolucji i teokratycznych marzeń!
God bless America!
Niech Bog błogosławi, chroni i broni odważnych i profesjonalnych mężczyzn i kobiety największej siły bojowej świata, a Jego oblicze niech na zawsze jaśnieje nad prawdziwie szlachetnym, odważnym i historycznym prezydentem Donaldem J. Trumpem

Siedzimy sobie wygodnie w 2026 roku, a Iran pod wodzą wielkiego ajatollaha Chameneiego nadal świeci przykładem dla świata. Bo co tam prawa człowieka, równość kobiet czy wolność słowa – to przecież przestarzałe fanaberie Zachodu. Weźmy taką Mahsę Amini: dziewczyna po prostu źle założyła hidżab i bum, już jej nie ma.
Ale spokojnie, to nie represje, to "edukacja moralna" w wykonaniu reżimu, który torturuje, wiesza i strzela do protestujących jak do kaczek. ONZ i Amnesty International narzekają? Phi, pewnie zazdroszczą tej islamskiej utopii, gdzie 10-15% ludności ma schrony, a reszta może sobie pomodlić o cud podczas izraelsko-amerykańskich fajerwerków.
A Chamenei? Ach, ten bohaterski przywódca, co od 1989 roku rządzi żelazną pięścią, budując imperium terroru z Hezbollahem, Huti i Hamasem w rolach głównych. Wspiera ataki na niewinnych, goni za bombą atomową, a negocjacje z Zachodem traktuje jak żart. Hiperinflacja? Bieda? Korupcja? To detale! Ludzie protestują w 2019 i 2022?
No cóż, frajerzy, z czym do gościa? Z transparentami o wolności? Chamenei ucieka z Teheranu jak szczur do bunkra, zostawiając naród na pastwę losu, bo przecież jego święte życie jest ważniejsze niż te tysiące "zdrajców".
I tu wchodzi Trump, cały na biało – ten "szlachetny, odważny i historyczny prezydent", jak go słusznie błogosławimy. On zawsze wiedział, że z tymi ajatollahami nie ma żartów. "Obalcie tę złośliwą dyktaturę!" – grzmiał, i miał świętą rację. Bo co tam miękkie negocjacje Obamy czy Bidena, które tylko napompowały irańskie konto terrorystyczne. Trump postawił na sankcje, presję i wsparcie dla Izraela, a dziś widzimy efekty: reżim w ruinie, a USA z sojusznikami bombardują cele, by powstrzymać nuklearne szaleństwa.
God bless America i jej armię – najlepszą na świecie, która broni wolności przed takimi "bohaterami" jak Chamenei, co modli się o pokój, a sieje chaos.Frajerzy z Zachodu, co wierzyli w dialog z Teheranem – z czym do gościa? Z dyplomacją? Trump miał rację: tylko siła i determinacja mogą uwolnić Iran od tej teokratycznej zarazy. Czas na wolny Iran, gdzie kobiety nie giną za chustkę, a ludzie nie marzą o ucieczce.
Bo jak mawiał klasyk: "Make Iran Great Again"? Nie, po prostu – zróbcie z nim porządek, jak Trump radził. Inaczej pozostanie krainą, gdzie "rewolucja" oznacza rewolwer przy skroni. Brawo, Donaldzie – miałeś rację, jak zawsze!
Bruksela tworzy Legion Muzułmanów na pomoc muzułmanom.
Albo będzie tworzyć.