Plan Niemiec: niemieccy przedsiębiorcy są właścicielami fabryk w Chinach, to ONI tam produkują. Wskutek umowy o wolnym handlu chińskie (a faktycznie niemieckie) towary zaleją Europę. A zyski będą dla Niemców, dla państwa chińskiego tylko podatki. I nie obowiązują w Chinach absurdalne unijne przepisy dławiące gospodarkę, koszt energii to 1/5 kosztu w Europie, bo tam nie ma dyrdymałów na temat OZE. W ten sposób Niemcy zawsze zarobią niszcząc gospodarkę europejską - ale nie swoją. Analogicznie z rolnictwem i Mercosurem. Wielkie latyfundia w Ameryce Południowej należą do Niemców i tych echte/bio Deutsche, co wyemigrowali w 1945. A w Europie rolnictwo zostanie zniszczone - ale nie niemieckie bo niemieckie jest w Argentynie i pozostałych krajach Mercosur. Analogicznie z Ukrainą. Rolnictwo ukraińskie pozbawione absurdalnych ograniczeń unijnych zarzuci EU tanimi i dobrymi płodami rolnymi niszcząc polskich rolników a ZYSKI BĘDĄ DLA NIEMCÓW. Bo państwo ukraińskie nawet podatków nie zostanie (w przeciwieństwie do chińskiego) ze względu na korupcję. Czyli potwierdza się stara definicja co to jest piłka nożna: gra gdzie biega 22 zawodników za jedną piłką a WYGRYWAJĄ NIEMCY.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 128
Tyle, że UE w takim kształcie jak ją znamy zaraz się zawali. Powstanie UE Europy Środkowej ( Międzymorze) jako bufor i narzędzie szybkiego reagowania i tu przesunie się rdzeń NATO.
UE Europy Zachodniej będzie miała inne zadania, bo na inne potrzeby i zupełnie inne zagrożenia. Skończy się centralne zarządzanie. To nie ma być rywalizacja, Niemcy będą działały na innym poletku. Spokojnie , jesteśmy ważną częścią bo kręgosłupem większego organizmu. Nikt nam w strategicznym położeniu nie pozwoli na warcholstwo i wojenki porąbanych elitek. A jak będziemy wierzgać to potraktują nas przedmiotowo.
Niech se Niemce zalewają towarem, my mamy inną rolę.
Na dziś, to my się bawimy w rozp... lanie (rozpieprzanie) kraju i wszystko wskazuje na to, że podzielą się nami właśnie Niemcy i Rosjanie, jak ci ostatni uporają się z Ukrainą.
Pytanie tylko, kto będzie szybszy