Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Not yet, not yet...

Zbyszek 05.04.2023
Miniona jesień...
Czterech chłopców, w przejściu bloku. Wiek? Kto to zgadnie, coś poniżej dziesięciu lat. Twarze pochylone nad prostokątami plastiku. Czasem nawet mówią do siebie. Wpatrzeni. Jeden kuca, drugi siedzi na niewielkiej obmurówce, dwaj jakoś pokracznie skrzywieni, oparci o ściany koloru zgaszonej pomarańczy. Idę dalej. Jesień wrze. Słońce wiruje, w niebieskim niebie, w spadających i tych jeszcze trzepoczących się liściach, uczepionych gałęzi, opowiadajacych o tym,czym jest jesień.
Dziewczyny podobnie. Widziałem kiedyś party, kilka przy stoliku, wszystkie wpatrzone. To już nie jest opowiadanie czy gadanie. Co to jest? Rzeczywistość? Funkcjonalna przemiana gatunku? Opętanie czy rozwinięcie zdolności poznawczych? Młodziak, młodziakowi pokazuje coś na komórce. Mnie to odrzuca. Coś tam znaleźli, fikcyjnego, pokazywanego przez komórkę, w świecie rzeczywistym. Cholera stworka jakiegoś. Gasnę, bo nie jestem w stanie, to znaczy jestem, tylko, nie ja. Musiałbym połknąć tabletkę, współczesnego szaleństwa.
- To z muzyką jest aż tak źle? - zapytałem "dinozaura" utyskującego, że teraz Red Hot, a potem jakaś pustynia. - Jest dużo gorzej - usłyszałem w odpowiedzi. - Weź przełącz - usłyszałem w aucie - teraz tylko takie gadanie i gadanie. Gdzie jest muzyka? Zastanowiłem się. Rzeczywiście. Wszędzie tylko stękają, jąkają się jakimiś sylabami, jakimiś pokracznymi - znów mi się żołądek skręca - deklamacjami. Jakimiś prymitywnym słowotokiem zarzucają czas. Wali to w, chyba szczególnie młodych, falą piachu i kamieni tłukących mózg, gniotących tę wrażliwość, która jak kwiaty wyrasta, teraz deptana przez debili pozujących na mężczyzn, przeżuwających swoją chamowatość, bezradność, agresję myloną z męskością. I tak muzycznie stękają, ci oferowani przez gadającego głośnikiem molocha i ci słuchający tej brei. "Jest dużo gorzej" - brzmi jak machnięcie ręką, bo bezradność, bo nikt nie zawróci, fali powodzi zalewającej nas, podnoszącej się wyżej i wyżej, tak że powietrza zaczyna brakować, chyba, że przyjmiemy ją, do swoich płuc, że zacznie płynąć w naszych żyłach, że staniemy się nowym ludźmi, nowej normalności.
Można by tak długo jeszcze - myślę, trzymając ręce w kieszeniach i patrząc przez żółte liście w błękit poza nimi. Może ta słoneczność, która za chwilę zbrązowieje, spadnie pod stopy, by gałęzie uczynić nagimi, to wszystko, co zostaje. Bo ludzie się wycofali albo poszli na współpracę, z niewidocznym wrogiem, z potworem, o którym pisał Poeta. Ale, ale... dziś... Poeta? Gorzki śmiech i niesmak.
Dziś. Dziś. Dziś jest prosty wybór, kto nie z Mieciem, tego zmieciem. A Miecio steruje "mieciami". Samonapędzający się mechanizm produkcji łajna. W telewizji. Na ulubionej stronie internetowej... I po co? To proste. Dla siebie. Dla siebie wzmożenia, dla przydania sobie, lajków - czy można bardziej absurdalnie? - dla popularności, komentarzy, uznania, rozpoznania, followersów, subskrybentów, ochów, achów, legionów, które dadzą nam POCZUCIE, że coś znaczymy, że realnie coś zmieniamy.
Ciągle wraca do mnie to proste pytanie, którym obdarzył mnie kolorowy, młody człowiek. Pytał wprost, pytał dobrze, spontanicznie. - I co, odmieniony? - tak brzmiało pytanie. Bo o to właśnie chodzi. Czy jesteś odmieniony, odmieniona? No i... jak? Bo człowiek jest i procesem i możliwością ZMIANY, ale to znaczy wzrostu ku czemuś lepszemu, bo co to za zmiana, jak to zmiana na gorsze? Pytam klientów oddziałów odwykowych, tych co dawniej, a teraz... wiadomo, przecież poziom depresji w populacji rośnie.
Inflacja
Może to wszystko, może ten powrót Potwora Pana Cogito jest związany z procesem inflacji. Bo coraz mniej się liczą, myśli i słowa, ludzie i to, co pomiędzy nimi, dźwięki, obrazy, wiadomości - to chyba wszystko przez ten potworny natłok: wiadomości, filmy, komunikaty, polubienia, najważniejsze obrazy. Powstaje wycie i wrzask będące efektem wściekłego wyścigu o uznanie. W wyścigu, którego arbitrami, organizatorami i sędziami, są - czy jest jakieś odpowiednie słowo? - ludzie cienia?
Więc z jednej strony jesteśmy na pustyni, gdzie znaleźć normalną muzykę lub film jest jak dotrzeć do oazy w morzu piasku, z drugiej nie możemy znaleźć wolnego, od powszechnego naporu, miejsca naszej uwagi i świadomości. Zawalani jesteśmy tsunami błota, to znaczy niesłychanie ważnych przekazów, kluczowych, decydujących. Wszystko błoto. Czasem, zawinięte w kolorowy papierek papierek, choć dawniej inaczej się definiowało zawartość tego, co w papierku. ***** i papierek udaje cukierek.
Więc mając za dużo, nie mamy nic. Nie potrafi do nas dotrzeć, wiersz, słowo, utwór muzyczny, myśl, tekst, widok. Dotrzeć, to znaczy zachwycić, choćby na chwilę pochłonąć - albo nie, nie pochłonąć - dotknąć, gdzieś tam, każdy wie, gdzie to jest, choć przecież nazwać ani palcem wskazać nie sposób.
Do ust nam wpływa, do oczu, do uszu, powódź "błota", żałośnie niskiej jakości zawartość. I chcemy... więcej. Może tam, może teraz. Coraz szerzej mamy otwarte, minuty i godziny, oczy i ryje przytwierdzone do małych i większych plastikowych ekranów. - I co, odmieniony?
Burza
Więc to jest ostatecznie twoja wina. Nie ich, jak ci podpowiadają. Twoja. Wyłącznie twoja. Bo się odwróciłeś plecami albo przeciwnie przyłączyłeś do pochodu, dającego poczucie mocy i wspólnoty, ucieczki przed wszechobecnym wyobcowaniem i doświadczeniem bezradności. Twoja, gdyś wyszedł i wyszła, do siebie, "moja chata skraja". Bo zdecydowałeś, że tak przetrwasz i możesz mieć wszystko w dupie. Może i racja, może tak trzeba, tyle, że w ten sposób, wrzasku i wycia, błota i inflacji nie jest mniej. W ten sposób pustynia rośnie i jej piaski kiedyś dotrą i do ciebie. Zacznie się pył i kurz wsypywać przez szczeliny okien, zasnuwać drogę, obsypywać drzewa w obejściu. Zamkniesz tylko szczelniej drzwi, otworzysz książkę i siądziesz z psem przy nogach albo kotem przy karku i będziesz szczęśliwy albo szczęśliwa, że cała ta inwazja jazgotu jest poza tobą. Potwór złożony z mgły, piachu, bełkotu będzie się tymczasem unosił nad ziemią, przepływał przez domy, patrzył na ten twój i kilka temu podobnych, zamkniętych w szczelnej izolacji. Bo strach, wyjść na zewnątrz. Bo ta burza rani, nie na niby, naprawdę.
Więc zapada noc, apostołowie prostytucji i uległości wobec burzy odprawiają bezwstydnie i publicznie swoje przedstawienia. Chore występy oglądają elity u wylotu ciemności Gottarda. Potwór dorzuca ostatnio krew, ona jest zawsze potrzebna jako ofiara, jako stawiający do pionu fakt, paraliżujący, ostateczny argument.
W końcu przyjdzie cisza. I niczego nie będzie, jak to głosił kiedyś, kto? To akurat nie ważne. Póki co możemy otworzyć jakąś dobrą butelkę, wlać bursztynowego płynu, spojrzeć w ciemność za oknem i powtarzać za bohaterem "Gladiatora", my jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz...
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1038
Pani Anna

Pani Anna

05.04.2023 13:22

Nie wiem czy Pan to słyszał,  ale ja mogę słuchać w nieskończoność.  Specjalnie w Wielki Tydzień,  ku nadziei google.com
Zbyszek_S

Zbyszek

05.04.2023 15:23

W odpowiedzi do: Pani Anna

Nie słyszałem. Niezwykły głos.
Pani Anna

Pani Anna

05.04.2023 15:48

Amira Willighagen, w chwili wykonania tego utworu miała 9 lat. Śpiewu operowego nauczyła się sama, z filmików na YouTube...
Skoro panu się spodobało,  to proszę znaleźć 5min i posłuchać tego google.com
Zbyszek
Nazwa bloga:
W drodze
Zawód:
wolny
Miasto:
Lublin

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 692
Liczba wyświetleń: 960 734
Liczba komentarzy: 4 938

Ostatnie wpisy blogera

  • Jesteśmy silni pięknem i szlachetnością świata
  • Mark Cukienberg i handlarze narkotyków
  • Przeciętność, mierność i ujednolicenie

Moje ostatnie komentarze

  • To straszne. Ale... nie zginiemy!
  • O to to. 
  • Chamstwo tak wytykać. I zagrożenie dla szlachetnej misji ratowania ojczyzny. Nie było żadnego miliarda.Ten miliard jest nieważny.Mówienie o tym miliardzie - choć to pewnie o wiele więcej - jest…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy da się żyć bez Boga?
  • Prawda o nas - głupi, nieodpowiedzialni i źli
  • Pożegnanie roku 2021 i powitanie 2022 w 6 punktach

Ostatnio komentowane

  • u2, Totalnie Oświecony Bóg Ramtha twierdzi, że jeśli nawet zginiemy, to ... nie zginiemy :) Przewrotny ten Ramtha :) 
  • Zbyszek, To straszne. Ale... nie zginiemy!
  • u2, Dobrzy gospodarze liczą co wybudowali, źli gospodarze ile stracili miliardów.W 2023, jeszcze nie premier, Donald Tusk oskarżył Kaczyńskiego, że ukradł 400 mld.W 2024 premier Tusk oskarżył…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności