x.Sobalkowski Szczepan + dwa słowa o masonerii +parę cytatów

Przed napisaniem dzisiejszej notatki na blogu miałam pewien dylemat - co wybrać : kolejną postać z przywoływanej przeze mnie od kilku wpisów "Nowej Biblioteki Kaznodziejskiej" czy też przedwojennego kapłana, który - choć pisał fenomenalnie, istnieją pewne podejrzenia, iż mógł on mieć coś  wspólnego z wolnomularstwem ?
Postanowiłam znaleźć wyjście kompromisowe i opisać kolejnego kapłana z "Biblioteki", a w kilku słowach wspomnieć i ewentualnie zacytować innego przedwojennego księdza.

W pierwszej kolejności chciałabym wskazać Państwu na niezwykłą biografię przedwojennego biskupa Szczepana Sobalkowskiego, z którą można zapoznać się pod adresem :

http://www.wiesci.info.pl/historia-naszych-okolic/27-wspomnienie-ksiedza-biskupa-szczepana-sobalkowskiego

lub na stronie :

http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/ksieza_niezlomni/szczepan_sobalkowski/

Ksiądz Sobalkowski jest autorem wyjątkowo pięknego artykułu/homilii pod tytułem "O śpiewie liturgicznym", zamieszczonego w "Nowej Biblioteczce Kaznodziejskiej" (tom XLV). Fragmenty z owego kazania przytoczę Państwu poniżej.

Ksiądz Sobalkowski pisze m.in. w taki oto sposób :

"Uważamy powszechnie, że śpiew zrodził się na ustach pierwszego człowieka jako wyraz wdzięczności dla swego Stwórcy. Już u żydów był on istotną częścią służby Bożej. Znamy wspaniałe i wzniosłe hymny Mojżesza, Debora, Dawida, Judyty, proroków. Nie tylko odmawiano, lecz i śpiewano psalmy Dawida. Król-prorok założył chóry muzyków i śpiewaków, aby Pana wielbiły. Ten sam zwyczaj zachował i Salomon. W Nowym Testamencie czytamy, że Aniołowie śpiewają przy narodzeniu Zbawcy. Potem tłumy witają Boskiego Mistrza triumfalnym hosanna. Święty Paweł zachęca chrześcijan, aby przez hymny i pienia duchowe zagrzewali się wzajemnie. Kościół Święty szanuje zwyczaje apostolskie. Od świtu dnia pierwsi chrześcijanie w czasie prześladowań zbierają się i śpiewają hymny Chrystusowi jako Bogu. Potem dzielą się na dwa chóry i na przemian śpiewają. Śpiew nabiera niezwykłego rozmachu po nadaniu wolności chrześcijaństwu. Święty Ambroży biskup Mediolanu staje się głównym twórcą śpiewu religijnego.
(...).
Święty Grzegorz Wielki jak Izajasz natchniony odnowił upadający śpiew i wzbogacił nowymi i pięknymi tonacjami i tak udoskonalił, że stąd pochodzi nazwa gregoriańskiego śpiewu. W następnych wiekach i Jan XXII, Grzegorz XIII i Benedykt XIV, a ostatnio Pius X - przez gorące zachęty i zarządzenia przywiedli śpiew religijny do pierwotnej czystości. I obecnie dopiero śpiew religijny odzyskuje należne sobie miejsce w służbie Bożej.
Śpiew religijny jest piękny i wzniosły. Posiada bowiem w sobie coś Bożego. Wzbudza w duszy wiernych uczucia pobożności i miłości Bożej. Żaden inny śpiew nie oddaje tak wiernie wrażeń człowieka rozmawiającego z Bogiem.
(...).
W starym śpiewie gregoriańskim jest coś, czego nikt nie odtworzy, coś podziwu godnego, niewypowiedziana delikatność odtworzenia, wzruszający patos, zachwycająca łagodność i zawsze świeża, zawsze nowa, czysta godna miłość. Taki śpiew pobudza i rodzi w duszy wiernych uczucia wiary i miłości. Jest on pobożny. Nie szuka swego przedmiotu poza Bogiem i modlitwą, daje zrozumienia słów świętych, zamyka je we właściwe ramy.
(...).
Uznajemy z cała szczerością, że śpiew kościelny nadaje służbie Bożej miła woń i porusza serce żalem i pokutą.
A jak winniśmy się zachowywać wobec śpiewu ? Mieć przede wszystkim głęboki szacunek i przenosić go ponad wszystkie rodzaje muzyki. Szacunek nakaże nam czynny udział w śpiewie podczas świętych czynności. Jest rzeczą stwierdzoną, że wierni zatracili poczucie i zwyczaj wspólnej modlitwy przez śpiew.
(...).
Przez śpiew odczuwamy bardziej wielkość i świętość swojej religii, wierniej ją będziemy praktykowali i przez to przygotujemy się do niewypowiedzianego i ustawicznego śpiewu w wieczności u Boga. Amen" (str. 242 0 245).

Przechodząc do kolejnej części mojego dzisiejszego wpisu, muszę wspomnieć, że kolejny opisywany przeze mnie kapłan odznaczał się doskonałą znajomością polskiej duszy, pisał znakomicie (o czym Państwo zaraz się przekonają), ale istnieje pewien mankament związany z tą niewątpliwie wybitną postacią. Otóż z moich obserwacji wynika, że jedną z cech masonerii (do której należeli także niektórzy duchowni) było przykładanie ręki do pewnych wspólnych przedsięwzięć, promowanie wspólnie opracowywanych metod działania i to działania niekoniecznie korzystnego dla ogółu społeczeństwa, tzn. w dalszej perspektywie przeciwstawiającego się religii, odsuwającego społeczeństwo od wiary w Boga, choć nie wykluczone, że prawdziwy cel tego działania był ukryty przed wieloma członkami masonerii. Oznacza to, że można było być wolnomularzem i brać udział w określonych wspólnych przedsięwzięciach, ale znać jedynie ich cel oficjalny, niezgodny z celem nieoficjalnym, niejawnym nawet dla części masonów. Do takich działań należało niewątpliwie promowanie wspólnie opracowanej metody działania, jaką była psychologia. Stąd też mnóstwo członków masonerii publikowało prace, w których tytule umieszczony był wyraz "psychologia" (np. publikacja: "Psychologja więźnia" Józefa Piłsudskiego, chociaż oficjalnie to nie Józef, a jego brat był członkiem masonerii. Nie odmawiając znakomitości jednemu z naszych Bohaterów narodowych, proszę zarazem na zwrócenie uwagi na wyjątkowo niemoralne życie osobiste Marszałka, co mogło być spowodowane właśnie wpływem samych wolnomularzy), inni - analizowali ludzkie zachowania, często podpierając powagę swojego tłumaczenia poprzez stosowanie słów typu : "psychologiczny", "ludzka psychika" itd., jeszcze inni - zajmowali się opisywaniem rozmaitych zjawisk społecznych, fizycznych, przyrodniczych etc., ale w taki sposób, by były one niezgodne z doktryną religijną (głównie katolicką, ale nie tylko !), a następnie przekazywali efekty własnych działań innym członkom masonerii - by ci zręcznie "poskładali" podane im materiały i utworzyli z nich całość. Ci ostatni w tym "łańcuszku szczęścia" występowali oficjalnie jako "genialni odkrywcy". Podejrzewam, że w taki właśnie sposób działał wolnomularz Freud. Publicznie przedstawiał on teorię, której w rzeczywistości nie opracował "od podstaw", ale umiejętnie połączył z dostarczonych mu części. Jedynym samodzielnym wkładem Freuda mogło być nachalne przyrównywanie wszystkiego z intymnymi częściami ciała człowieka, co aż nazbyt jasno ukazywało prawdziwy cel tworzonej przez tego wolnomularza teorii. Cel ten jednak nie był (do pewnego czasu) odkrywany przed innymi  -  także przed innymi wolnomularzami.
Jeżeli dla kogoś z Państwa moja teza o nierozłącznym związku psychologii z wolnomularstwem wydaje się nieprawdopodobna, to proszę samodzielnie sprawdzić powiązania pomiędzy jednym, a drugim.

Niezwykle utalentowany ksiądz, o którym chciałabym Państwu wspomnieć napisał książkę pod tytułem : "Moja pani: studium z natury: przyczynek do psychologii księżych gospodyń" (rok wydania: 1911). Opublikowana praca wskazuje, iż podpierał on działania wolnomularskie polegające na popularyzacji słowa "psychologia", chociaż niekoniecznie miał pojęcie odnośnie tego, do czego miała w rzeczywistości służyć sama psychologia.

Ze względu jednak na niezwykle uroczy styl pisania o Polsce, postanowiłam zacytować Państwu zapiski owego kapłana, znajdujące się w zbiorze kazań wygłoszonych przez profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego :

"Gdybyśmy byli przestali miłować Ojczyznę, dawno byśmy byli zginęli jako Polacy - nie dlatego jedynie, żeśmy lekkomyślni, niezaradni, łatwowierni, wygodni, leniwi, niezgodni - ale zginęliby byli i ci wśród nas, którzy są rzetelni, pracowici, oględni i wytrwali  - bo można urodzić się w Polsce, mówić po polsku, pracować i zyski mnożyć i znaczyć wiele na ziemi polskiej i w świecie, a nie być Polakiem, gdy się nie ma miłości Polski".

"To za co się najwięcej wycierpiało, to się najwięcej kocha, więc tem się stało, że w miarę prześladowania Polska nie upadła, bo rosła miłość nasza do niej. Stąd najlepszych w narodzie zawsze miała po swojej stronie - stad tylu miała rzeczników, wyznawców, męczenników - stąd tylu synów głuchych na świat, a słuchających tylko swoich serc kochających Polskę - stąd taka też była jej moc nad swoimi - stąd tylu do Boga doprowadziła.
Bóg to sprawił dając nam takie serca, iż im gorzej nam było, im więcej wmawiano w nas, że Polski nie ma i być nie może, tem więcej wierzyliśmy w nieśmiertelność jej sprawy, im usilniej starano się zmniejszyć jej zacność, tem głębiej o niej byliśmy przekonani i dowodziliśmy jej dziejami, im więcej oderwać starano się jej synów, tem więcej chcieliśmy doprowadzić do niej wydartych.
Wszystko, co dobre, piękne i drogie i pragnienia godne najlepsi z nas w Ojczyznę kładą, poezję dusz swoich, pracę i mękę życia -  z ojczyzną złączyliśmy nadzieję w sprawiedliwość odwieczną".

"Cały naród od dziecka do starca, winien okazywać miłość Ojczyzny przez to, że będzie stanowił jedność uczuć i ducha. Cały naród może wspólnie walczyć i wspólnie zwyciężać (...). Modlitwa jest bronią, jest patriotycznym czynem: armia modlących się mężów, niewiast i dzieci, to armia walczących za Polskę - bo wszakże nie na polach walki jedynie rozstrzygać się będą losy Polski. Pamiętajmy, że modlitwa nasza jest za Polskę - a więc za sprawę słuszną i sprawiedliwą: nie modlimy się o bezwzględne zwycięstwo, lecz aby Bóg dał zwycięstwo dobrej i świętej sprawie. Cel naszej modlitwy musi być Bogu miły, nie dla tego, iżby inne narody nie miały być dziećmi Bożymi, lecz dlatego, że my się modlimy, aby przez wojny ludy nie pozostawały w niewoli, aby miały tę wolność do życia, jaką je Pan Bóg obdarzył".

"Nie najważniejszą rzeczą jest, by Polska przyszła na świat, lecz, żeby żyła. A żyć nie będzie, jeśli się znajdą tacy, którzyby zmartwychwstałą przez prywatę i niezrozumienie rzeczywistości własnymi rękami dławić mieli. Bo Polska, jaka będzie, krainą marzycieli i warchołów być nie może, lecz państwem porządku i surowej egzekucji prawa, rzetelnej pracy i trzeźwej polityki".

"Mogą mocarstwa utworzyć dla swoich interesów Polskę, ale jedynie my ją możemy zachować i my rozwinąć własną wartością i swoją pracą, postępem i dorobkiem we wszystkich dziedzinach życia - tak, jak jedynie my dotychczasowymi błędami będziemy ją mogli osłabić i utracić.
Gdyby zaś Polska jeszcze teraz powstać nie miała, miłość ku niej nie tylko nie może ustać, ale po tym nowym ciosie i zawodzie zwiększyć się będzie musiała - bo trudniej będzie żyć i więcej trzeba będzie bronić i działać. Na nasze też pokolenie i na pokolenie nam najbliższe, przypada odbudowa Polski, a jeśli trudno było zburzyć tyle siół i miast, to nieskończenie trudniej będzie je podźwignąć z gruzów. Mogą też nastąpić nowe podziały, jakie zapowiadają, ale nikt nie powinien naruszyć naszej miłości całej, jednej, odwiecznej Ojczyzny.
Bo tak długo ona żywa, póki żywa miłość każdego z nas ku niej - póki w nią wierzymy, że jest, póki ufamy, że być musi, póki kochamy ją dlatego, że była, jest i będzie Polską".
(rok wydania: 1915).

-------
I jak podobają się Państwu zacytowane przeze mnie fragmenty ?
Czyż nie są fenomenalne ? Czyż nie napisał ich miłujący naszą Ojczyznę i niezwykle utalentowany Polak ?

-----

Kolejny wpis zostanie opublikowany za około 2 tygodnie.

P.s. : Jeśli ktoś z Państwa chciałby podyskutować z moimi poglądami, to bardzo proszę o przedstawienie własnego stanowiska bądź zadanie konkretnego pytania.