Brawo Rosja! Tak trzymać!

Tak trzymać!
Lepszego samobója, jeśli chodzi o swoje notowania u naszych południowych sąsiadów,
Rosja strzelić sobie nie mogła.
Choć nastroje prorosyjskie w Czechach do rzadkości ostatnio nie należały, to od kilku dni na tamtejszych forach internetowych naprawdę trudno znaleźć jakikolwiek przychylny Rosji komentarz.
Wystarczyło puszczenie przez rosyjską telewizję jednej bezczelnej propagandówki, usprawiedliwiającej inwazję na Czechosłowację w 1968 i pełnej typowych sowieckich kłamstw. Sprawa została w Czechach zauważona i nagłośniona, powodując otrzeźwienie chyba nawet u tych, którym przed miesiącem nie przeszkadzali "putinowi motorkarzi" z klubu Nocne Wilki (nie mówiąc o dość stanowczej reakcji czeskiego MSZ-u). Co ciekawe, wszystko przy tym wskazuje, że film przeznaczony był dla odbiorcy w samej Rosji, a efekt międzynarodowy raczej wliczony w koszta nie był.

   Rosyjska telewizja wyprodukowała i wyemitowała film „Układ Warszawski. Odtajnione karty” traktujący w większej części o wydarzeniach 1968 w Czechosłowacji. Schemat, narracja a nawet słownictwo są dokładnie takie same, jak w rosyjskim przekazie na temat obecnych wydarzeń na Ukrainie. Przekaz ten jest łopatologicznie prosty: Wyzwoliciele ze wschodu przybywają z misją ratowania świata przed knowaniami sterowanych przez NATO faszystów.
   W 1968 roku – jak przekonuje w filmie ostatni szef sztabu wojsk Układu Warszawskiego, Władimir Łobow – do Pragi chciało wtargnąć NATO. Jak mamy okazję obejrzeć na filmie, zachodni imperialistyczni agresorzy, będący „nieprzyjaciółmi czechosłowackiego ludu” muszą ulec, gdyż napotykają na swej drodze stojących na straży pokoju żołnierzy Układu Warszawskiego.
   Film w sporej części składa się z  materiałów propagandy breżniewowskiej (jak film o wdzięcznym tytule „Otpor wragam socializma”), które przeplatane są wypowiedziami sowieckich żołnierzy i oficjeli (zaangażowano nawet syna Chruszczowa) mamroczących slogany o potędze ZSRR, internacjonalizmie, bratniej pomocy i zagrożeniach ze strony NATO.
   Jurij Sinielszczikow, były deputowany Dumy i działacz kompartii, w 1968 uczestnik inwazji, opowiada o seriach z karabinów padających zza węgła do niemal bezbronnych radzieckich żołnierzy jadących z pokojowymi zamiarami na odkrytych transporterach. Ci którzy śmieli podnieść rękę na bratnią pomoc  to oczywiście nie żadni „opozycjoniści” ale pozostający na żołdzie imperialistów „najemnicy” (podobieństwa do opowiadania o wyszkolonych w Polsce banderowcach, strzelających do bezbronnego Berkutu nie sposób przeoczyć). To niewdzięcznicy, którzy strzelają na ulicach Pragi do swych radzieckich wyzwolicieli z 1945.
   Rosyjska telewizja demaskuje również główny ośrodek kontrrewolucji. Jak możemy dowiedzieć się z filmu, istniejąca w czasie Praskiej Wiosny czechosłowacka organizacja więźniów politycznych „Klub 231” to w rzeczywistości byli esesmani i hitlerowscy kolaboranci. Lektor przekonuje, jak to Czechosłowacja penetrowana była w tym czasie przez 368 tysięcy zachodnich Niemców, swobodnie przekraczających granice.
   Na zdjęciach widzimy, jak sowieccy żołnierze odkrywają wielkie składy broni, przy pomocy której „nieprzyjaciele czechosłowackiego ludu chcieli siać terror i doprowadzić do przelewu krwi”.
   Takich rewelacji jest więcej. Rosyjski widz dowiaduje się z filmu, że na objawy kontrrewolucji i zachodniej dywersji niosąca wolność Armia Radziecka napotkała jedynie w centrum Pragi, podczas gdy w całym kraju lud roboczy entuzjastycznie witał krasnoarmiejców piwem.

   Jaki jest skutek? Wystarczy poczytać czeskie fora:
Przykład: dyskusja pod tekstem z idnes.cz

.

   Warto zauważyć, że w komentarzach dostaje się też mocno znanemu z prorosyjskich sympatii i wypowiedzi prezydentowi Zemanowi.

*  *  *

   Czytając fora i blogi można także natknąć się na różne domysły, co do kontekstu emisji filmu, wskazujące nawet na jakieś gierki między administracją Putina i Miedwiediewa. Mimo wszystko wydaje się jednak, że sprawa jest prozaiczna i efekt który wywołał film poza granicami Rosji, był w istocie niezamierzony. Jest to typowa propagandówka wyprodukowana na użytek odbiorcy wewnętrznego. Opowieści o potędze Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego to nie tylko prosta rekompensata za upadek ostatnich ambitnych planów podporządkowania sobie całej Ukrainy. Warto zwrócić uwagę, że film o spacyfikowaniu przez Układ Warszawski praskiego Majdanu w 1968 powiela ten sam schemat który wykorzystano w zrealizowanym niedawno filmie o uratowaniu przez Rosję Krymu przed kijowską huntą (o tej produkcji i jej uderzającym podobieństwie do jednego z arcydzieł goebbelsowskich pisałem tutaj).

*  *  *

I na deser obrazek znaleziony w sieci (ryjbuk.pl), pochodzący co prawda sprzed roku, który wydaje się nader dobrze ilustrować całą sprawę...
.

*  *  *

Film, będący sporą gratką dla zainteresowanych sowiecką propagandą, obejrzeć można na youtube (poniżej):
„Układ Warszawski. Odtajnione karty”, Rosja 2015

.

YouTube: