Zdrada, drgawki i telewizja na usługach zaborców

Mowa będzie krótka. Drgawki - wiadomo objawy nadpobudliwości mózgu, wywołane (proszę sobie wybrać) z niedotlenienia, działania jadów toksycznych, substancji pirogennych oraz histerii. Analogicznie – drgawki społeczne odnoszą się do grupy ludności przed monitorem. Grupa kiedy się poddusi, podtruje, kiedy wedrze się jej do mózgu szkodliwa myśl i w końcu, kiedy grupa wpadnie w histerię, no to zaczyna drgać.

Społeczeństwo drga i jest niezdolne. Albo prawie niezdolne. Do czegokolwiek. Bo koncentruje się na rozedrganiu a nie na świadomej szczęśliwości i perspektywie. Zarządzanie taką drgającą grupą wymaga, krótkich bojowych komunikatów, podawanych szczekliwym, pełnym napięcia tonem. Inaczej grupa nie pokapuje o co chodzi. W tym celu przez zaborców wykorzystywany jest telewizor.

Żeby komunikatywnie wyszczekać do rozedrganych, trzeba być umęczonym. Trzeba w bolesnej trosce, dawać znak, że mimo cholerycznie wysokich wynagrodzeń, na posterunku, w telewizyjnej męczarni, szczeka się nie za pieniądze a w cierpieniu i rozedrganej jedności.

To oczywiście koło. Błędne. Śmiertelne zapętlenie. Im bardziej szczekają, tym bardziej drgają. I kiedy już, z wyczerpania i braku nadziei, pojawi się on – spokojny, natchniony stanu mąż, kotwica i ostoja, histeryczny tłum, na hasło z telewizora powtórzy zgodnie ratuj nas!

Więcej nie piszę, wstawcie sobie w ramki, społeczność, nazwę telewizji, nazwisko polityka. I żeby nie było, że taki jestem przemądrzały – ten scenariusz przerabiany jest przez cywilizacje, co najmniej od czasów rewolucji we Francji a później w Rosji. Oczywiście w cokolwiek innych realiach. Czytajcie, drgajcie i wołajcie: Ratunku!

Bo przecież, gdym tu przytomnie napisał, wypijcie melisę, i nie rezonujcie, zgodnie krzykniecie: Wróg, pisze to na szkodę Ojczyzny Naszej! Trzeba walczyć, drgać histerycznie i drgawki jednych, jeszcze mocniejszymi drgawkami drugich nakrywać.

Każdy zaborca, każdy napastnik, który nie mógł Polski pokonać, rzucał się do skłócania społeczeństwa, wprowadzanie go w stan destrukcji wszelkimi sposobami. Teraz tą technikę stosują potomkowie zaborców, którzy marzenia o słabej rozedrganej Polsce, odziedziczyli od naszych gnębicieli.

Gdyby tak sprawę postawić każdego nastającego na symbole narodowe i katolickie, można by postawić z zarzutem zdrady. Ale czy to możliwe?