Strefa zgniotu

Czy dziś naprawdę nie możemy zrozumieć, że od kilku wieków żyjemy w strefie zgniotu – niezależnie od położenia geograficznego? Czy dziś nadal nie możemy zrozumieć, że walka na dwa główne fronty jest nam przypisana z natury? Kolejne, tworzą się przy okazji. Nasi przodkowie, przez całe 123 lata, czekali na jakiś przełom w stosunkach z zaborcami. Listy wiernopoddańcze pisano w każdym zaborze. Gdyby nie zwycięstwo pod Warszawą i nad Niemnem w 1920 r. ten proces gnilny trwałby nadal i dziś rozmawialibyśmy po rosyjsku i niemiecku. Okres zaborów i porozumienie Ribbentrop-Mołotow powinny wyjaśnić Polakom, że życie w strefie zgniotu jest bardzo wymagające i wymaga szczególnych predyspozycji. Nie wyjaśniły. O Dziedzictwie II RP zapomniano zupełnie.

Rok temu obchodziliśmy stulecie odzyskania niepodległości – niestety, tak, jakby PRL nie istniała. Wychodzi na to, że nadal nie rozumiemy, iż strefa zgniotu nie została zneutralizowana i że jej mechanizmy wciąż działają. Nie rozumiemy, że zawsze jeden front był silniejszy, a drugi czekał na swój czas. Jeżeli dzisiaj zamierzamy budować Trójmorze, nie ważne werbalnie czy w realu, to automatycznie aktywizujemy jeden z tych frontów – w tym wypadku niemiecki. I musimy się liczyć z konsekwencjami. Musimy mieć też świadomość, że zjednoczone Niemcy nigdy nie zrezygnują z Deutchland Deuschland  über alles tak, jak nie skreśliły ze swojej konstytucji art. 116, a Rosjanie nie odmówią sobie realizacji polityki dalszej zagranicy. Czy jest więc to nadal sytuacja bez wyjścia?

Na to pytanie, w swoim czasie, odpowiedziała II RP. To ona wykształciła najbardziej adekwatne do swojego położenia, społeczeństwo. To społeczeństwo nie tylko w ciągu jednego pokolenia posiadło jedną świadomość narodową, ale w najbardziej ekstremalnym okresie wojny, zbudowało Polskie Państwo Podziemne. I to była polska droga. Dziś ta polska droga, ku uciesze Stalina i Hitlera, jest wyśmiewana i własnymi rękami dobijana. Jeżeli chcemy cokolwiek osiągnąć, to nie poprzez odwołania do PRL, czy nawet do okresu „Solidarności”, lecz naszym punktem odniesienia musi być II RP, a więc państwo w pełni niepodległe.

Ostatnie polskie wybory do parlamentu europejskiego, w kraju dały zjednoczonej prawicy zwycięstwo, ale w UE zostało ono zneutralizowane. W polityce ten fakt oznacza wzmożony ruch w kierunku neutralizacji całej Polski i kontynuację hasła: ulica i zagranica. Polakom potrzebna jest szeroka perspektywa nie geograficzna lub turystyczna, lecz intelektualna. Ograniczeni do powojennej perspektywy dusimy się jak w czasie „S”, choć wówczas wydawało się nam, że zdobyliśmy wolność. Zamknięte drzwi do historii odcinają nas od biblioteki własnych doświadczeń, zamykają horyzonty i utrzymują dominację postkomuny. Dostajemy socjal i dziś jest dobrze. Ale okazuje się, że polityka socjalna, to europejski trend – bykowe, które płaci lewica za swoją bezpłodność. W naszych warunkach nakręca ona gospodarkę i likwiduje biedę, ale dlaczego poddajemy się również tendencji, która tłumi czynniki kulturowo-narodowe? Kręgosłupem tysiąclecia naszej państwowości jest patriotyzm. To on tworzył państwo, kulturę i naród. Wyłączenie go z współczesnego doświadczeń jest czymś niewyobrażalnie naiwnym i współudziałem w likwidacji państwa.

 Jeżeli będziemy myśleli wyłącznie kategoriami gospodarczymi, to rzeczywiście, wyjścia nie ma. Gospodarkę można przejąć, można ją zniszczyć, ale to, co pozostanie w głowach zawsze jest zaczynem na kolejną odbudowę. Przykładem są pierwsze dekady PRL. Gdyby brakło ludzi wychowanych w II RP, zawaliłaby się, jak stara buda. Polska humanistyką stoi! Dzieje Polski wymagają interpretacji i syntezy; polska gospodarka, obronność, oświata itd. -  własnej doktryny. Ostatnim najwybitniejszym humanistą był Jan Paweł II. On pokazał nam pułap, do którego powinniśmy dążyć. Ale go nie rozumieliśmy. Dziś został wspomnieniem. Zniszczyła go komercja i brak zrozumienia treści, które nam przekazywał. A brak zrozumienia, to już efekt szkoły peerelowskiej. I tacy jesteśmy dziś. Jeżeli chcemy cokolwiek naprawdę zmienić, musimy podłączyć przewody do II RP, zacząć oddychać swoim powietrzem i myśleć swoim rozumem.

Za Jagiellonów zbudowaliśmy swoją „prawie cywilizację”, w II RP stworzyliśmy syntezę przetrwania, dziś, skoro Amerykanie swoją obecnością w Polsce zablokowali rosyjsko-niemieckie porozumienie, nie pozostało nam nic innego, jak współdziałać z nimi w kierunku wykorzystania okazji dla budowania własnej niezależności. Ale do tego potrzebne są umysły ludzi z mentalnością II RP. Przyjazd Trumpa do Polski jest ważnym wydarzeniem, ale jego nieobecność, na obchodach rocznicy wybuchu II wojny, w Gdańsku, dowodzi, że strefa zgniotu jest wciąż aktywna. A w tej strefie żyje, skłóconych z sobą, prawie 40 mln Polaków – znakomity materiał do wykorzystania w kraju i na saksach.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Zunrin

17-07-2019 [19:33] - Zunrin | Link:

Jest tylko jeden duży problem. Co my wiemy o II RP? W przeważającej większości niewiele, a i to zazwyczaj w wersji przygotowanej nam w PRL.

Obrazek użytkownika Jabe

17-07-2019 [20:54] - Jabe | Link:

PRL sprawił, że II RP stała się dla wielu mityczną ziemią obiecaną. Tymczasem jak to wyglądało? Co ona zrobiła z tą niepodległością? Jak gospodarowała szansą, jaka jej się trafiła? Ironią jest też, że obecnie rządzący, choć z Sanacją sympatyzują, od niepodległości stronią, zamieniając nadwiślański kraj w jawną kolonię.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

17-07-2019 [22:14] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Jabe
Panie, kto każe Panu czuwać nad każdym moim tekstem?

Obrazek użytkownika Trotelreiner

18-07-2019 [09:28] - Trotelreiner | Link:

Ryszard Surmacz do Jabe
Kto mu każe? Resort...ten kto go wstawił na ten portal...to płatny troll.
Ile maili dostał Admin w jego sprawie? Pewnie mu się z kosza wysypują...ale klikalność,wejścia,zalogowania i każdy ruch kursora...to KASA!
 

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

18-07-2019 [11:29] - Ryszard Surmacz | Link:

@Trotelreiner
Ch, cha, to było oczywiście pytanie retoryczne

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

17-07-2019 [22:12] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Zunrin
Proszę Pana, to są święte słowa. Wielokrotnie je pisałem. Niestety, bez uzupełnienia tego puzla, nic nie da się zrobić, lub może inaczej wszystko będzie sztuczne. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-07-2019 [08:41] - Marek1taki | Link:

Strafa zgniotu wynika jednak głównie z geopolityki a drugim czynnikiem jest niszcząca ideologia.
Solidarność była rzeczywiście ograniczona brakiem programu. Brakowało celu innego niż postawienie się władzy. Tłumaczono, że nie można innych postulatów bo by nie przeszły, czuło się brak określonego celu, brak strategii i, że wygaszenie jest kwestią czasu.
II RP jest naturalnym odniesieniem w dążeniu do suwerenności, do ciągłości państwa, ale nie geopolitycznie, bo geopolitycznie zryw powstań i wojny polsko-bolszewickiej, ich poświęcenie, zostały zmarnowane przez podporządkowanie ideom tajnym i rewolucyjnym. Odsunięto ziemian aby nie przeszkadzali. Umocniono bolszewizm aby mógł siać zło. Potem też oglądano się na sojuszników, czy pozwolą na wojnę prewencyjną. Reszta była nieuchronna.  Dlatego odniesieniem geopolitycznym i cywilizacyjnym musi być Rzeczpospolita Obojga Narodów. Nie da się Polski suwerennej odbudować w ciasnych schematach lokalnej geopolityki i socjalizmu, a taka była myśl sanacyjna i obecna PiSowska. To za mało. Musi być wszystko albo nic.
 

Obrazek użytkownika Darek65

18-07-2019 [09:37] - Darek65 | Link:

Nie sposób się nie zgodzić z przedmówcą. Ranę trzeba wyskrobać do zdrowego, a tym zdrowym wzorcem powinna być Rzeczypospolita Obojga Narodów. Większość Polaków nie zna historii, szczególnie tej wcześniejszej, więc odwołują się do tego, co znają. II Rzeczypospolita jest tym wzorcem, najczęściej powielanym. Choć był to okres mocny w dziejach Polski, to jednak nie bez wad. Okres wielu dokonań, ale i wielu zaniechań, porażek, niepotrzebnych konfliktów wewnętrznych. 123 lata niewoli niestety zmieniło umysły Polaków, wielu z nich zdeprawowało, przetrzebiło elity. Mimo tego w okres II Rzeczypospolitej wchodziliśmy ze świadomymi, propolskimi elitami, wszechstronnie wykształconymi, w większości z twardym kręgosłupem moralnym. Ja myślę, że brakło nam czasu, na to, aby naród polski się ukształtował, wzmocnił, stanął na nogi. Brakło nam, bo jesteśmy w takim miejscu, jakim jesteśmy i nasi sąsiedzi widząc, co się dzieje, nie pozwolili nam na to. Dzisiaj jest podobna sytuacja, tylko kilkukrotnie gorsza. Nie obwiniałbym Solidarności. Większość jej członków, szczególnie na początku, to byli zwykli, prości ludzie, którzy nie myśleli szerokimi horyzontami. Oni chcieli wolności, chcieli godnego życia dla siebie i swoich rodzin. Oni nie mieli wokół siebie takich choćby elit, jak miała II Rzeczypospolita, które by wyznaczyły szersze horyzonty, zbudowały program. Pojawili się za to wszelkiej maści hochsztaplerzy, bydlaki, sprzedawczyki, jak Geremek, Mazowiecki, Michnik, itp. Zapytajmy mieszkańców Korei Północnej, co im się marzy. Czy oni umieliby przedstawić dalekosiężny program . Pewnie większość z nich nie umiałaby żyć, jako wolni ludzie. Ich marzenia pewnie są bardzo przyziemne, nie być głodnym, nie bać się aresztowania, itp. Obecna "myśl PISowska" też jest tym obciążona, tym minimalizmem, brakiem horyzontów, itp. To kto ma to zrobić? Społeczeństwo w większości ma "zryte berety", ilość środków i ośrodków, które nadal ryją jest ogromna. Elity, te z wiedzą i twardym propolskim kręgosłupem moralnym, są w mniejszości, zagranica nieustannie miesza. PIS zapoczątkował pewne zmiany, może nieudolne, ale jednak zmiany na lepsze. Zwiększa się świadomość narodowa i historyczna, gospodarczo też coś drgnęło. Według mnie idzie, to w dobrym kierunku. Potrzebny jest tylko jeden czynnik, który jest jak zawsze deficytowy - czas.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

18-07-2019 [12:49] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Darek65
No tak. Ma Pan sporo racji. Nikt "S" tu nie obwinia. Sam w niej byłem. Ale jeżeli chcemy mieć jakąś wolność czy dobrobyt, musimy spełniać określone wymogi. I tu nie ma zmiłuj się. To fizyka. Trzeba powiedzieć, że w 1980 r. zabrakło tych wymordowanych elit i naród pozostał jak na lodzie. Owszem, wszystko idzie ku lepszemu, ale nie ma tego rdzenia, kręgosłupa, który trzyma całość. Nie ma patriotyzmu. Większość myśli, że dobrobyt można mieć pijąc piwo. Albo, jak już się polepszyło, to czas na piwo. Wciąż jesteśmy w piwnicy. Morawiecki pokazał coś w Brukseli, ale to dopiero początki i nie wiadomo czy on sam się utrzyma? Amerykanie są, ale niczego nie gwarantują. Tak więc społeczeństwo II RP było wzorcowe i tylko właśnie takie gwarantują ciągłość i trwanie. Tak, świadomość narodowa się zwiększa, ale też czas ucieka. Nadal stoimy na krze lodu.
Tak więc ma Pan sporo racji, ale rzecz w tym, że nie czujemy czasu, w którym żyjemy. Rząd musi być ze społeczeństwem a społeczeństwo z nim, nie dlatego, że daje, ale dlatego, że jest gwarantem naszego rozwoju.

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-07-2019 [13:28] - Marek1taki | Link:

Dziękuję za poparcie i śpieszę z wyjaśnieniem, że właśnia minimalizm aspiracji Solidarności miałem na myśli jako całkowicie zrozumiały w ówczesnej sytuacji gdy wstawienie nogi w drzwi by otworzyć je na wolność było osiągnięciem. Byliśmy w innej sytuacji demograficznej, innej ekonomicznej, mieliśmy inną świadomość bratniej przyjaźni stacjonującego mocarstwa. Ta świadomość była siłą w tym zakresie, którego dotyczyła. Teraz jest podział społeczeństwa i PiS uprawia chińskie sztuki walki a brakuje ośrodka kreującego wizję inną niż powtórki PRLu w odwróconym sojuszu.

Obrazek użytkownika mmisiek

18-07-2019 [15:48] - mmisiek | Link:

Tak na marginesie, ten brak własnej wizji jak w pigułce widać w głoszonych hasłach - druga Japonia, druga Korea, drugi Budapeszt, a ostatnio druga Irlandia. Zawsze coś drugiego i zawsze wtórnego.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

18-07-2019 [19:27] - Ryszard Surmacz | Link:

Ciekawe spostrzeżenie. Nie mniej jednak między PiS a PO i N jest taka różnica jak miedzy żywym a trupem. Żywy ma jeszcze jakieś szanse, trup może tylko śmierdzieć.

Obrazek użytkownika mmisiek

19-07-2019 [05:05] - mmisiek | Link:

Niewątpliwie ma Pan rację, zawsze to lepiej być żywym niż martwym.
Nasuwa się jednak pytanie - skoro my nie mamy i nie potrafimy wypracować własnej wizji to czy przypadkiem ktoś nam aby po cichu nie podsuwa do realizacji swojej.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

19-07-2019 [11:19] - Ryszard Surmacz | Link:

No właśnie. To, że podsuwa, to jest pewne i widoczne. Ale, jak się odwołujemy do demokracji, to scenariusze polityczne i intelektualne powinno pisać społeczeństwo, W polskich warunkach, do 1945 r. robiła to jeszcze inteligencja, a więc kulturotwórcze przedstawicielstwo całego narodu. Owszem, różnie to bywało, ale postęp był wyraźny - np. polskie państwo podziemne powstało w okresie Powstania Styczniowego, potem ono dało asumpt do kreacji modelu przedwojennego społeczeństwa. I ono w II wojnie zdało swój egzamin. Dziś nie ma nawet takiego ośrodka. Ośrodek, mam nadzieję,że dopiero się tworzy.
Zadaniem rządu jest zbudzić śpiący naród. Mam nadzieje, że stanie się to w drugiej kadencji. Pozdrawiam
Nie powinno być też tak, że każda ekipa rządząca musi kupić sobie społeczeństwo. Takie mechanizmy blokują rozwój nie tylko myśli społecznej, politycznej, ale niemal każdej. To społeczeństwo ma wybierać swoich przedstawicieli, a nie ekipa rządząca kupować sobie spokój.

Obrazek użytkownika Jabe

18-07-2019 [11:13] - Jabe | Link:

Tak, I Rzeczpospolita ma się czym pochwalić.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

18-07-2019 [12:24] - Ryszard Surmacz | Link:

@Marek1taki
Oczywiście - geopolityka i ideologia. Pisałem o tym wcześniej. "S", tak było. Z bólem obserwowałem końcówkę: sztandary, marsze, hasła. To musiało się tak skończyć.

II RP, naturalnie, że geopolityka jest już nieco inna, choć globalnie zmieniło się niewiele. Jak były Niemcy i Rosja, tak pozostało. Nowością są Chiny, zresztą zupełnie niewykorzystane...

Idee tajne i rewolucyjne. Z dzisiejszego punktu widzenia, to już sprawy marginalne. Ewolucja, po 123 latach, nie wchodziła w grę. Trzy świadomości, trzy systemy gospodarcze... wszystko podzielone na trzy i jak zwykle mało czasu na zorganizowanie państwa. Druga RP nie miała wyboru, musiała powstawać szybko i bez oglądania się na innych. Odsunięcie ziemian (tych, którzy przeszkadzali) też było konieczne (nasłuchałem się tego w domu). Proces trwający od upadku państwa musiał się zakończyć. Ziemianie zachowali swoje majątki, zniesiono tytuły, chłopi sami się nobilitowali w 1920 r. O umocnieniu bolszewizmu nic nie wiem.

Wojna prewencyjna - Polska była "zjawiskiem nowym" i patrzono na nią podejrzliwie. Uderzenie samodzielne wówczas było niemożliwe. Dziś brakuje nam takich umysłów, jak Piłsudski, Dmowski, Witos i Korfanty.

Pierwsza RP była pięknym i wielkim państwem, ale dzisiejsza geopolityka ją neutralizuje zupełnie. Nawet największa zdobycz - demokracja, dziś nie może być już na tym samym poziomie, co wówczas. Przeszkadza nam postkolonialna Europa.

"Nie da się Polski suwerennej odbudować w ciasnych schematach lokalnej geopolityki i socjalizmu" - z tą częścią zdania zgadzam się całkowicie, natomiast z drugą już nie. W sanacji nie widzę nic złego, musiała nastąpić, tak samo, jak musi dzisiaj. Budowa państwa wymaga określonych egoizmów, a nawet przegięć. Widać to dziś chociażby na przykładzie sądownictwa. PiS-owska ma swoje wady, ale jak dotąd nie ma lepszej.Czekamy na wyłonienie się nowej inteligencji, która nawiąże do starej. Starej dlatego, że żyjemy nadal w tej samej konstelacji uzależnień i duszą nas nadal te same pęta, z którymi przodkowie walczyli przez dwa wieki.

Z I RP wziąłbym to poczucie wielkości, odpowiedzialności, odwagę, horyzonty - a więc imponderabilia, które w II RP zaczęto z takim trudem odbudowywać.

Natomiast absolutnie nie zgadzam się z ostatnim Pańskim zdaniem: "wszystko,albo nic". Dziś wiadomo, że wszystkiego nie będzie, a nic może być zawsze. Dziś musimy zrobić b. dużo, aby nie było tego "nic". Pretensje mam do rządu PiS o to, że dają w taki sposób, że pobudzają nie patriotyzm, lecz roszczeniowość. Ale rząd i państwo będziemy mieli taki, jaki będzie naród. Społeczeństwo II RP, jak dotąd w naszej historii, było zorganizowane najlepiej, udowodniła to  II wojna. Polska międzywojenna dawała wielkie szanse rozwoju. Rozpoczęto w niej procesy kulturowe, które trzeba dziś kontynuować.
Dziękuję za głos i pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-07-2019 [13:48] - Marek1taki | Link:

Umocnieniem bolszewqizmu było zaniechanie starcia w optytmalnych momentach gdy rewolucja wisiała na włosku. Były dwa takie momenty, ale problemem byli biali nie czerwoni. I późnie umocnieniem był de facto rozbiór kresów w Rydze podpisany. I obie te sytuacje wynikające ze spiskowania rewolucyjnego są poddawane psychologicznej racjonalizacji w imię polityki historycznej dzielącej nas linią Cursona. Jakże trwała ta liniia co nakazuje - obok innych objawów - pamiętać, że spiski, rewolucje i masoni u socjalistów mają silną reprezentację. Mówiąc wszystko albo nic mam na myśli albo oś północ południe, czyli Trójmorze (zaproponowane przetrwało kilka dni do telefonu M.do D.) albo pozostanie na osi Berlin-Moskwa. To są sprawy wykluczające się, co nie znaczy ani nienawiści do Niemiec i Rosji, ani odcinania się od współpracy, tylko własną politykę. Pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

18-07-2019 [19:42] - Ryszard Surmacz | Link:

Oczywiście, że większym problemem byli "biali" i Piłsudski postąpił słusznie. Rozbiór kresów (granice) był rzeczywiście tragedią, ale główne skrzypce grała tu ND. Ale proszę Pana, Kresy odpadły już od Polski bezpowrotnie. Każdy powrót skończy się kolejnym Wołyniem. To jak w banku. Musimy bronic ziem zachodnich, bo tak się rozegra "bitwa" o przyszłość Polski. Ten wpis w jakiejś części pokazuje ten problem. Oczywiście mamy swoje potrzeby i musimy prowadzić swoja politykę - racjonalnie, odważnie i z wyczuciem. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

19-07-2019 [15:27] - Marek1taki | Link:

Tu się nioe zgodzę. Biali byli nam bliżsi cywilizacyjnie. Nie można wykluczyć skrętu w narodowy socjalizm totalny, ale tuczenie cywilizacji śmierci już znanej doprowadziło do zagłady. Akcja Polska NKWD, Katyń, zwalczanie podziemia i ujawnionych w Akcji Burza to były sprawy przewidywalne dla Mackiewiczów i wielu innych. Nie chodzi też o siłowe przyłączanie kresów, a o powtórkę z Unii Polsko-Litewskiej, która częściwo się dokonuje ale z powodów ideologicznych nie nawiązuje do tej skutecznej tradycji. Skutecznej ideologicznie, i politycznie i gospodarczo, która tworzyła skuteczną siłę militarną. Odcinianie się, że my nie mamy politycznych aspiracji dotyczących kresów I RP jest błędem. Właśnie jesteśmy po rocznicy Powstania Wileńskiego a przed rocznicą Powstania Warszawskiego, które stanowią ilustrację błędów politycznych popełnionych m.in. w zw. z tego typu kalkulacją, że Warszawa jest zdolna do prowadzenia suwerennej polityki bez kresów, a co kresy to nie Warszawa i na co Stalin mógł sobie pozwolić w Wilnie i Lwowie to w Warszawie już nie. Tłem tego geopolitycznego podziału dawnej Unii były różnice ideologiczne lewicowe w Warszawie i prawicowe na kresach. Trzecim powodem by ło przerpracowanie praktyki rewoilucji bolszewickiej przez Kresowian już od 1917 roku po rok 1920, który tereny obcnej Polski oszczędził na pokolenie.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

19-07-2019 [23:00] - Ryszard Surmacz | Link:

No i straciłem długą odpowiedź. A więc tym razem krótko. Piłsudski musiał jakąś decyzję podjąć. Czerwoni byli łatwiejsi do pokonania. Z naszego punktu widzenia nie ma różnicy pomiędzy czerwonym a białym: tu był Katyń, tam był Sybir. Ciągoty do Kresów wschodnich trzeba pożegnać tak samo z niemieckiej strony, jak i z polskiej. Jeżeli chcemy w przyszłości budować jakąkolwiek konfederacje niepodległych państw, to musimy pokazać narodom LBU, że mamy potencjał i potrafimy szanować ich niepodległość. Na byłych Kresach mieszkają już narody o wykształconej tożsamości. Musimy to uznać.
Natomiast faktem jest, ze potencjał intelektualny i cywilizacyjny, jaki zbudowaliśmy na Kresach, jest marnowany z chłopską zaciętością. Proponowałem kiedyś muzeum polskiej demokracji, skończyło się na muzeum kresów na poziomie gazetki ściennej. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

20-07-2019 [00:25] - Marek1taki | Link:

Dziękuję i za krótką, i za tę długą odpowiedź. Moja jest krótka. Piłsudskiemu bliżej było do czerwonych. Carskie zsyłki można było przeżyć, sowieckie nieczęsto, za to były o wiele liczniejsze. Carat się cywilizował, bolszewizm Rosję zdegradował. Wielkiemu Księstwu okazaliśmy poszanowanie i małym Księstwom też możemy okazać coś innego niż poszanowanie dla historii pisanej im przez obcych. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

20-07-2019 [12:32] - Ryszard Surmacz | Link:

Panie Marku, jak u każdego ND postać Piłsudskiego jest z diabłem, czartem wcielonym  bandytą itd. Pogląd, że Piłsudski był bliższy czerwonym jest m.in. źródłem tej fobii. Wybaczy Pan, ale dziś jest już ona, z racjonalnego punktu widzenie, niewytłumaczalna. Wychodzi na to, że z Dmowskiego pozostała wam tylko "sympatia" do Rosji. Czerwoni byli emanacją białych w ich skrajnym dążeniu do opanowania świata. I tu nie ma alternatywy. Dziś, po 70 latach od zakończenia II wojny i 83 latach od śmierci Marszałka, powtarzanie czegoś podobnego nie mieści się w żadnych kanonach. Pańskie wpisy mają sens, ale gdy wchodzi w grę Piłsudski, sanacja, II RP kończy się wszystko. Wczorajszy podział na piłsudczyków i narodowców przypomina dzisiejszy na pisiaków i platformersów - równie bezsensowny. Jak styk przedwojenny mógł mieć jeszcze jakieś racjonalne przesłanki, to ten obecny - jest już jakąś chorobę.
Co do Unii Polsko-Litewskiej. Litwini mają do nas pretensję, że zabraliśmy im inteligencję, że Litwa na tej unii wyszła źle; Ukraińcy swoją postawę wyrazili w postaci prac Doncowa i rzezi wołyńskiej. Czy te informacje nie niosą w sobie żadnych informacji strategicznych? Bez przezwyciężenia tych uprzedzeń narodowych, żadnej konfederacji nie da się zorganizować, nawet na siłę. Dla narodów LBU my też jesteśmy obcy. A przynajmniej oni nas za takich uważają. Dwa miliony Ukraińców w Polsce, jak na razie, jest szansą dla gospodarki polskiej, ale politycznie może być ogromnym zagrożeniem... Znam, znam argumenty, że możemy porozumieć się z Rosją. Nie, nie możemy i argumentów chyba tu nie trzeba przytaczać.
No tak to wygląda. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

20-07-2019 [12:59] - Marek1taki | Link:

Nie demonizuję Piłsudskiego, ani nie jestem Endekiem. Doceniam wartość obu tych obozów. Jeśli mam już czymś zgorszyć to też nie usilnym propagowaniem zgody z Rosją, bo jak wcześniej pisałem mamy odrębne cele geopolityczne, a zatem współpraca może być obopólnie korzystna taktycznie by się nie dać zamknąć w bezalternatywności politycznej, by nie tracić korzyści z geograficznej bliskości. Jeśli już mam czymś bulwersować to pochwałą zabicia Narutowicza, bo jego wybór był zamachem stanu nie innym niż lewy czerwcowy, a na wojnie jak to na wojnie wroga się zabija. Chociażby dla przykładu.
Fakt, że litewskie i ruskie elity się spolonizowały. Póki były ten problem w WKL nie występował. Dopiero socjaliści go stworzyli pod kątem klasowym a agentura niemiecka pod kątem narodowym, co się zresztą uzupełniało. Kwestia spolszczonych elit została "rozwiązana" i obecnie ludy Rzeczpospolitej po obu stronach linii Cursona są wyfiletowanym demosem, więc problem elit nie istnieje, istnieje problem sztucznych resentymentów wykreowanych przez wspólnych wrogów. Jesteśmy wyjątkiem od reguły tworzenia polityki historycznej, bo zgodnie z regułą jest ona propagandą kłamstw historycznych,a my w ramach polityki możemy mówić prawdę o historii. Ukraińców w Polsce powinniśmy oczywiście polszczyć a nie wyświetlać im napisów w autobusie po ukraińsku jak we Wrocławiu, bo to budowanie sztucznej bariery językowej. Oczywiście powinniśmy być otwarci na ukraińskie inwestycje w ruską a nie banderowską kulturę w Polsce. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

20-07-2019 [21:40] - Ryszard Surmacz | Link:

No trochę się różnimy. Największe resentymenty osiadają na samym dnie, a więc w tym wypadku w ludzie. Owszem, problem elit jest "rozwiązany", ale resentymenty pozostały i to właśnie one są główną przeszkodą.Mówiąc obrazowo, Niemcy mają podobny stosunek do nas, jak my do Ukraińców. Musimy dbać o swoje ziemia odzyskane, a nie oglądać się na coś, czego nie mamy i mieć nie będziemy. Bo jeżeli ten parytet naruszymy, stracimy wszystko - po prostu rozbiorą nas. Może nie tak, jak dawniej, ale pod kątem gospodarczym. Nie demonizuję, ale Ukraińcy się nie asymilują. Musimy najpierw siebie podnieść na odpowiedni poziom, a dopiero potem realizować plany. Takie są zasady. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

20-07-2019 [23:13] - Marek1taki | Link:

Nie spełniamy kryterium lidera. Nie ma się z kim asymilować. Mało znam Ukraińców, więc nie znam odpowiedzi na pytanie czy należy ich asymilować, czy traktować jako równych wśród równych i wolnych wśród wolnych jak pozostałych Rusinów oraz Bałtów. W I RP zresztą Korona asymilowała wpływy wschodu nie tylko w postaci szabli i pasa słuckiego i asymilacja była obopólna. Nasz sojusznik USA zresztą docenia na obecnym etapie rolę Trójmorza z Ukrainą włącznie. Jest niesamodzielnością polityczną zaklinanie się, że nie, że my nie pretendujemy do roli lidera w tej Europie. Status Białorusi jest zresztą w tej Europie wyraźnie dyskutowany ponad naszymi głowami, Ukrainy zresztą też. To nie wchodzi w grę skoro mamy stawać okoniem Rosji i Niemcom w amerykańsko-żydowskim interesie. To już graliśmy i przegraliśmy, a sytuacja się powtarza, tylko tym razem Rosja jest potrzebna Ameryce na innym kierunku. W tym kontekście poparcie von Jeleń ma sens. Poparcie Rosji w Europie też.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

18-07-2019 [19:34] - Teresa Bochwic | Link:

Nie brak było programu w Solidarności, to deprymujący stereotyp. Proponuję go porzucić, bo program ten stanowił wzór mobilizujących społeczeństwo przedsięwzięć samorządowych, gospodarczych i kulturalnych, z uwzględnieniem postaw patriotycznych i katolickich. Nie brakowało więc bynajmniej "Solidarności" programu, i choć był ograniczony (ciekawe spostrzeżenie Staniszkis o samoograniczającej się rewolucji), to jednak przynosił wiele rozwiązań, doskonałych na swoje czasy a zwłaszcza okoliczności. Polecam moją książkę o Solidarności oświaty i programie edukacyjnym, wychowawczym itp., np. harcerskim, jest gdzieś w internecie.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

18-07-2019 [19:38] - Teresa Bochwic | Link:

Napisałam: nie brak było programu w Solidarności, oczywiście system jest mądrzejszy