Ustawa i ustawka

Ustawka to w języku popularnym działanie z premedytacją mające wprowadzić ludzi w błąd. Działanie, gdzie jaskrawie pokazany fałsz ma przykryć faktyczne zamiary, czy zdarzenia. Zazwyczaj negatywne, takie, która opinia publiczna z oburzeniem by potępiła.

Ustawki wraz z rozwojem mediów bardzo się nam namnożyły w szerokim zakresie. Od takich łagodnych, gdzie kobiece magazyny, a szczególnie brukowce pokazują "normalny" dzień z życia celebryty, faktycznie wyreżyserowany co do do szczegółów, aż po takie szkodliwe, a nawet bardzo szkodliwe.
Do szkodliwych możemy zaliczyć "spontaniczne" manifestacje wszelkich antypisów – KODu, Obywateli, czy cudaków LGBT. Niby ludzie sami się skrzyknęli na fejsbuku, tylko w miejscach protestu są już przygotowane estrady, nagłośnienie i oświetlenie, a spontaniczni manifestanci ściskają w dłoniach identyczne, profesjonalnie wykonane plakaty i banery. Spontanicznie również przybywają politycy opozycji i ci aktorzy, dla których, zgodnie z zasadą, ten zawód jest zawodem kurewskim.
Bardzo szkodliwymi ustawkami, często organizowanymi przez antypolskie, zagraniczne sieci medialne, są takie, które mają pokazać światu, że Polska jest krajem ksenofobicznym, faszystowskim, prymitywnym i po prosu głupim i szkodliwym. Czyli dokładnie takim, jak od czasów Hitlera uważają Niemcy.
Tego typu ustawką były sfabrykowane, nagrane i wyemitowane przez niepolską TVN , obchody urodzin Hitlera.
A czy ktoś ma wątpliwości, że obecny strajk nauczycieli również ustawką nie jest? Ludzie, którzy szacunek mają należny, za samą obecność w tej grupie zawodowej, jak jacyś nierozgarnięci i neurotyczni osobnicy, dają się wmanewrować w projekt, który pod pozorem słusznego strajku, jeśli wyjąć go z kontekstu okresu egzaminów, na prawdę ma za jedyny cel obalenie władzy.
Człowiek, którego ścisłe powiązania z komunistami stanu wojennego są bezsporne, poprowadził kilkusettysięczną rzeszę nauczycieli, jak owce na rzeź.
Teraz miną dziesięciolecia aby odzyskać w narodzie przynależny im autorytet i etos zawodu.
Czy to nie ciężko opłacona ustawka?

#####

Co przez połowę godzin pracy, codziennie, robią właściciele i kierownicy aptek?
Zajmują się zdobywaniem leków.
Jak to – ktoś może zapytać – trzydzieści lat od ustanowienia kapitalizmu, więc i wolnego rynku leki trzeba zdobywać? Aptekarze muszą walczyć o niesłychanie ważny, nierzadko decydujący o życiu towar, aby go dostarczyć chorym pacjentom? To jakiś absurd!
Niestety, taka jest rzeczywistość. Rządzący poprzedniej ekipy, którzy jak wiemy byli ojcami chrzestnymi niejednego przekrętu, skonstruowali tak prawo farmaceutyczne, że producentom i wielu hurtowniom nie opłaca się dostarczanie leków do aptek. Mogą zarobić zdecydowanie więcej w inny sposób.
Jak?

Handel lekami, towarem ważnym i wrażliwym jest na całym świecie ściśle regulowany i ograniczają go liczne restrykcje.
Omówię tylko jedną, która prowadzi do tej tragicznej polskiej patologii.
Wielkie międzynarodowe koncerny, producenci o miliardowych obrotach, posiadają wyłączność i patenty na najważniejsze leki w obrocie, bo to oni zainwestowali grube pieniądze w naukowców, laboratoria, długotrwałe testy na zwierzętach i ludziach, zanim lek został dopuszczony do obrotu.
I te wielkie koncerny odrębnie z każdym państwem pertraktują, uwzględniając bogactwo państwa i siłę nabywczą obywateli, cenę rynkową swojego produktu.
Potem cena tych ważnych leków na receptę jest stała w sprzedaży.
Polityka i geografia zdecydowała, że na zachodzie graniczymy z bardzo bogatymi krajami tak zwanej starej Unii. A na dodatek piętnaście lat temu sami przyłączyliśmy do Unii Europejskiej, czego jednymi z efektów był wewnętrzne zniesienie granic, swobodne poruszanie się na całym obszarze i swobodny obrót towarów.
Taka sytuacja w zakresie medycyny natychmiast została zauważona i zyskownie wykorzystana przez osoby powszechnie nazywane spekulantami, a potocznie szubrawcami. Ministerstwo rządu PO+PSL przygotowało prawo umożliwiające anty-obywatelską działalność, a ludzie bez skrupułów natychmiast z tego skorzystali.
Policzono, że gdy w kraju notorycznie brakuje leków dla Polaków, wywozi się je za granicę w ilości 2 – 3 miliardów złotych. Proceder trwa już wiele lat.
Jak to się opłaca?
Popatrzmy sobie na jeden lek – Clexane – bardzo ważny, często ratujący życie i niezbędny po wielu operacjach; lek przeciw zakrzepowy, ordynowany po zawale, w ostrej niewydolności serca, w chirurgicznych zabiegach ortopedycznych, a nawet u osób unieruchomionych z powodu ostrych schorzeń. Widać więc, że jest to lek niezmiernie ważny i często przez lekarzy stosowany.
Apteka kupuje ten specyfik w hurtowni za, w zaokrągleniu, 100 zł. A potem w zależności od decyzji lekarza może na receptę sprzedać pacjentowi za te 100%, albo ulgowo,
Hurtownie mają ustawowe marże 5%, więc zarobiły tylko 5 zł. Apteki też mają ustalone ceny, te same w całej Polsce. Ustawodawca pozostawił jednak furtkę. Nie jest hurtowniom zabronione sprzedać lek za granicę. A w Niemczech Clexane kosztuje już 100 Euro, czyli cztery razy tyle niż u nas. Niech więc sprzeda się go niemieckim aptekarzom za 200 zł, to zarobi się nie głupie 5 tylko 100 zł. Dwadzieścia razy więcej.
Oczywiście hurtownia aż tyle nie dostanie bo w proceder są zamieszane całe mafijne grupy: skorumpowane apteki, producenci,przewoźnicy i organizatorzy wywozu.
Rezultat widzimy, gdy zachorujemy i chodzimy od apteki do apteki z receptą, słysząc; - nie ma, nie ma, nie ma....

#####

Jak widać, ustawki wykorzystują firmy zaufania publicznego, a także wiele opiniotwórczych środowisk. Przyzwyczailiśmy się i nie wzbudzają już takich emocji jak kiedyś.

Lecz żeby rząd, nasza pisowska władza przedstawiła nam ewidentną ustawkę?
Przyznam, tego się nie spodziewałem.

Walka władzy z nielegalnym wywozem leków za granicę, leków dla polskich pacjentów, za wynegocjowaną przez rząd z producentem cenę, zaczęła się na dobre ponad rok temu, po wielu alarmujących publikacjach (w tym także moich).
I wydawało się, że ta wojna zbliża się wreszcie do końca, co wymagało poprawy pewnych aktów prawnych i zdecydowanych akcji służb, głównie CBA i CBŚ.

Rząd przygotował nowelizację prawa farmaceutycznego i puścił w ruch maszynę ustawową.
Gdzieś tydzień temu siedzę przed telewizorem, popijam kawę i oglądam wiadomości.
I nagle czytam na czerwonym pasku, oczom nie wierzę i zaczynam się gotować.
Biegnie wiadomość:
 

Sejm uchwalił nowelizację ustawy farmaceutycznej mającej pomóc zahamować wywóz leków za granicę.

Co to #@%%$ !!! znaczy ! Mającą pomóc?! Co to za półśrodki?

USTAWA MIAŁA ZDECYDOWANIE UNIEMOŻLIWIĆ, ZAHAMOWAĆ, A NIE POMÓC.

Czy rząd Mateusza Morawieckiego, z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro i ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim kpią sobie z ludzi?
A może są po prostu tacy słabi, że nie są w stanie poradzić sobie z mafią lekową, która widocznie zarzuciła swoje macki również w ministerstwach.

Lub też ta cała działalność władz przez dwa lata wokół wywozu za granicę i niedoborów leków w Polsce to była tylko taka pozoracja dla zmydlenia oczu biednym obywatelom.
TAKA KLASYCZNA USTAWKA, tym razem sprokurowana przez wybrane przez nas władze.

Działalność wywozowa, czyli ograbianie Polaków z niezbędnych do życia medykamentów, zwielokrotniła się po dojściu PIS do władzy. Przestępcy poczuli, że koniec precederu się zbliża, więc ostatnim rzutem na taśmę usiłowali wyciągnąć tyle, ile się da. Już nie tylko te najważniejsze leki, jak insuliny, bez których cukrzycy umierają, lecz także krople do nosa, leki przeciwbólowe, czy popularne maści znikały z półek.
I to trwa nadal. Mimo aresztowania paru sprawców z jakiegoś Pcimia Dolnego, ci wielcy organizatorzy mają się dobrze i pracują pełną parą. Aptekarze nie odczuwają poprawy i nadal wydzwaniają po całym kraju, by zdobyć niezbędny lek.

Tak właśnie jest, gdy ustawa ma pomóc zwalczyć przestępstwo, a nie, jak się oczekuje, to przestępstwo radykalnie zwalczyć.

.

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

13-04-2019 [18:37] - Jabe | Link:

Nasze państwo bohatersko walczy z problemami, które samo tworzy. Jak za czasów towarzysza Wiesława.

Obrazek użytkownika nonparel

13-04-2019 [19:35] - nonparel | Link:

Witam
Mam nadzieję, że nie ma mi Pan za złe mojego poprzedniego komentarza - w końcu każdy ma prawo do swojego zdania.
A tym razem rzeczywiście wsadził Pan kij w mrowisko, bo to, co się dzieje z obrotem i refundacją leków w Polsce (ale nie tylko w Polsce) to ... spasi Chryste.
Hurtownie mają za uszami - za sprzedaż leków za granicę
Ministerstwo sprawiedliwości ma za uszami - za prawodawstwo
Ministerstwo zdrowia ma za uszami - za zasady refundacji
Firmy farmaceutyczne mają za uszami - za absurdalne windowanie cen nowych leków
Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze
A kogo gonimy? Lekarza, który mając 30 pacjentów w poradni nie sprawdza każdego dnia każdego przepisywanego leku, czy aby nie zmieniły się nieodgadnione zasady refundacji.

nonparel

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [06:18] - jazgdyni | Link:

Cześć

Leki i ich obrót to bardzo grube pieniądze, A jak  się kombinuje (a wszyscy kombinują) to lewej kasy może być dużo. Dwóch panów z przemysłu farmaceutycznego, gości, co jak to w Polsce, niczego sami nie zbudowali, tylko przewłaszczyli dobra narodowe, znajduje się w dziesiątce najbogatszych Polaków.

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-04-2019 [19:36] - Marek1taki | Link:

Tak wlaśnie jest. Odwrotne postawienie sprawy. PiS zawsze proponuje leczenie objawowe a nie przyczynowe. Problem w tym, że producenci korzystają z pozycji monopolisty. Rząd nic z tym nie robi bo właścicielem są banksterzy. Rząd zajmuje się robieniem banksterom na rękę, np. wysoko refunduje wysoko wycenione przez nich leki. W wypadku Clexane zbyt zapewnia im szeroko zakreślona profilaktyka przeciwzakrzepowa i wysoko ustawiona na początku cena. Obecnie jest wiele odpowiedników i jak z cenami, i dostępnością skoro tak konkretnie mówimy?
Wygląda, że koncerny, nie tylko farmaceutyczne, korzystają z przywilejów wolnego rynku tak jak im wygodnie, a jak niewygodnie to nie muszą. My płacimy za ten rzekomo wolny rynek unijny np. w ten sposób, że nie mamy tanich i dostępnych na skinienie ręki leków produkcji krajowej i zagranicznej. Potem biadolenie hipokrytów, że seniorów nie stać na leki. Trzeba to jasno powiedzieć, że to wynik regulacji, które uniemożliwiają konkurencyjność, a ułatwiają zmowy cenowe, manipulacje podażą i popytem. W ogóle bym się nie zdziwił, gdyby za firmami krzak transferującymi leki stały instytucje finansowe, które najpierw wylobbowały ustawkę prawną. Jeśli nie stoją, to rzeczywiście są zainteresowane ukróceniem i PiS weźmie się ostro do regulowania przeregulowanego.

Obrazek użytkownika jazgdyni

13-04-2019 [20:52] - jazgdyni | Link:

Są oczywiście odpowiedniki Clexane. Choćby doustne Xarelto. Cóż z tego. Na to też trzeba polować. Konkretny lek potrafi zniknąć w jeden dzień. Pewnie ktoś jednorazowo wykupił10 000 opakowań.
Ja już przestaję pojmować w jakim kraju ja żyję. Przestępstwa robi się na  bezczela. Sądy nie działają, a policja często przy grubych sprawach boi się.
Widocznie ciągle jesteśmy bardzo słabi.
A w urzędach centralnych to połowa pamięta czasy komuny i koperty dawane pod stołem. Czarna rozpacz.

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-04-2019 [23:31] - Marek1taki | Link:

Być może nie ma rozwiązania w obecnej sytuacji i musi być ten system który jest. Jeśli mamy nóż na gardle warto wiedzieć jaki, dlaczego, ile nas to kosztuje i w zamian za co.

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [06:13] - jazgdyni | Link:

Jak władza dokładnie określi cel, jak ma wyglądać obrót lekami, stworzy system i będzie go bezwzględnie przestrzegać, to już będzie duży sukces.
Teraz stoi w rozkroku. Lobbyści tłustych międzynarodowych korporacji ciągną zmasowany atak na ministerstwa i władza się waha, czy umocnić model małych rodzinnych, indywidualnych aptek, czy oddać tą gałąź międzynarodowym sieciom. To takie proste i osobiście nęcące, bo samemu się zarobi, gdy Polskę pokryje jedna sieć Apteka Biedronka.
To, że drugie rozwiązanie wiąże się z bankructwem i pauperyzacją kilkudziesięciu tysięcy mikro-biznesmenów, to koszty restrukturyzacji. Szkoda, ale cóż robić.
System stosowany w Niemczech jest bardzo przyjazny dla obywateli. Tylko, że oni są bogaci, a my biedni

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [07:43] - Marek1taki | Link:

W komentarzu poniżej napisał Pan o braku sprzężeń zwrotnych. To sedno. Problem w tym, że system państwowy te sprzężenia blokuje. Potem walczy z wytworzonymi problemami rozbudowując kontrolę wędrówki tabletki od fabryki do połknięcia. To nie jest za darmo, a może się skończyć czymś takim jak Pan pisze: jedną siecią Apteką Biedronką.

Obrazek użytkownika Jabe

14-04-2019 [12:36] - Jabe | Link:

Chodzi o to, żeby chorzy mieli gdzie kupić leki, nie żeby aptekarze mieli gdzie pracować.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [18:18] - Marek1taki | Link:

@Jabe Tak, ale z Apteką Biedronką jest jak z Dolarową Stonką. Jedynie słuszne zaufanie do monopolu może zostać rozdęte aż pęknie. Na razie jest nadymane regulacjami, czyli państwo opiekuńcze chroni nas ustawowo oddając w ręce monopolów.
O aptekarzach zapomnimy jak zapomnieliśmy o drobnych bankierach. Zostaną pracownicy apteczni, jak pracownicy bankowi.

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [19:56] - jazgdyni | Link:

Jak chce się odbudować klasę średnią, to nie można niszczyć drobnej inicjatywy. Już jest konflikt spowodowany przez sieci, które łamią prawo i wywołują protesty magistrów farmacji. Bo prawo farmaceutyczne mówi, że w każdej chwili w aptece musi być magister farmacji. Magistrów jest mało, bo też powyjeżdżali na zachód. Doszło do tego, że apteki sieciowe zatrudniają jednego magistra na kilka aptek, a bieżącą pracę wykonują technicy. W dobrej norweskiej/niemieckiej/angielskiej/duńskiej/holenderskiej aptece (obserwacja własna jk) struktura zatrudnienia jest taka, że na każdej zmianie jest wysokopłatny jeden magister i paru techników obsługujących pacjentów na bieżąco. Gdy jest recepta to mgr musi ją autoryzować. Tak jak u nas technikowi nie wolno. Zaczęło się u nas polowanie na małe sieci, gdzie brakuje magistrów. Inspekcja gdy trafi na aptekę bez właściwej obsady, to ją natychmiast zamyka, aż do wyjasnienia i uzupełnienia personelu.
Pobocznym rezultatem jest rosnący konflikt na styku magister - technik.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [07:02] - Marek1taki | Link:

Hm... Miała być apteka dla aptekarza, a jest jak jest. Klasa średnia nie jest przewidziana.

Obrazek użytkownika Trotelreiner

13-04-2019 [20:11] - Trotelreiner | Link:

Od czasów tow.Wisława...do dziś,handluje się krwią...stąd ciągle,nagłe braki krwi różnych grup i Rh.
Za Gomułki szła krew do DDR...i ZSRR...każda Komisja Poborowa zadawała pytanie : Oddajesz krew,to odroczenie na rok,albo bilet?
Honorowi krwiodawcy...to był przekręt za miliony dolarów...za niektóre grupy krwi...płacono od ręki setki dolarów za woreczek...nawet od pijanych pobierano...na płytki.
Dopiero jak wyłapali Niemcy z DDR,że krew jest zakażona WZW...to ograniczyli skup.
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

13-04-2019 [20:58] - jazgdyni | Link:

Czy wszyscy już zapomnieliśmy aferę Laboratorium Frakcjonowania Osocza z podejrzanym udziałem prezydenta Kwaśniewskiego?
Krew i osocze to gruby biznes. W Europie praktycznie zmonopolizowany przez Szwajcarię

Obrazek użytkownika cyborg59

13-04-2019 [22:30] - cyborg59 | Link:

Była (jest?) jeszcze współpraca transgraniczna. Niemcy pożyczają krew a potem oddają. Gdzie biznes? Dostają nówkę, oddają taką która jest na ostatnich nogach, tydzień do śmierci.
Inny przykład; to właśnie lek przeciwzakrzepowy, który córka koleżanki zamawiała i płaciła z góry w Niemczech (tak że aptekarz nawet nie musiał wykładać pieniędzy na biznes ! )  

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [06:03] - jazgdyni | Link:

To wszystko jest chore Cybie. Nędznie zaprojektowane i jeszcze gorzej realizowane.
Wiesz, że jestem specjalistą od systemów. Dobry system ma poprawnie realizować zamierzony cel. Musi być stabilny. I musi być odporny na zakłócenia. Ważna jest rola integralnych zabezpieczeń, w tym głównie sprzężeń zwrotnych, które samoistnie redukują błędy i odchylenia. To co sprawdza się w automatyce, jest standardem naukowym, musi identycznie być zorganizowane w systemach społecznych. Takich jak szpitalnictwo, obrót lekami i jak właśnie widzimy w szkolnictwie. Systemy są tworzone przez biurokratów i prawników.Tworzone intuicyjnie oraz w oparciu o stare schematy. Nikt tam nie ogarnia podstawowych zasad poprawnych zasad organizacji. Powiedziałbym, że to niestety normalne, lecz na przykład dobre banki potrafią zorganizować dobry system.
Od 1 kwietnia w ramach kontroli dystrybucji leków wprowadzono codzienne raportowanie. Coś, jakby remanent dnia. Zakupy, sprzedaż, stany magazynowe,itp. MZ szarpnął się wreszcie na dużą serwerownię i monitoruje codzienną aktywność aptek. Oczywiście pozwoli to wyłapać,jeżeli oprogramowanie jest dobre, podejrzane przypadki.Jeżeli pewna apteka kupuje codziennie 100 porcji jednej z insulin,a ma tylko średnio 50 pacjentów, to znaczy, że zajmuje się handlowaniem lekami w taki sposób, że nie zaopatruje pacjentów tylko bierze udział w nielegalnych transakcjach. No dobrze,to tylko monitorowanie, zbieranie danych. Nie wiemy jaki konkretny efekt ma to powodować. Poza tym, apteki to najmniejszy gracz w przekrętach lekowych. Ale tak to już jest, że zawsze uderza się w małych. Łapie się ulicznego dilera trawki, a wielkich dystrybutorów się nie tyka. Więcej - TV co rusz pokazuje najazdy pancernej policji na plantacje marychy gdzieś w piwnicy, prowadzonej przez paru nastolatków. A nigdy nie słyszałem o akcjach związanych z obrotem kokainy. Może ten drogi i ekskluzywny towar zażywają ci, co decydują o działaniach. A są to grube pieniądze.
Jako system nie działa prawidłowo wiele sektorów państwa. Lecznictwo i szkolnictwo widzimy dokładnie. Znamy też fatalny system obrotu żywnością: od pola do stołu.
Coś trzeba radykalnie zmienić.
Bo dobry Bóg, zrobił co mógł, pora teraz zawołać fachowca.

Obrazek użytkownika cyborg59

14-04-2019 [11:09] - cyborg59 | Link:

Stare zgredy jesteśmy !
Kto dziś pamięta, że zakład maszyn matematycznych dzielił się na instytut maszyn analogowych i instytut maszyn cyfrowych. Maszyny analogowe pracują z zasady na sprzężeniach zwrotnych. Płytkich i głębokich. Kto pamięta eseje Stanisława Lema ? A ja, zanim poznałem matematyczne wywody Nyquista na ten temat - właśnie u Lema poznałem krytykę głębokiego, centralistycznego sprzężenia zwrotnego. Informacja o nieprawidłowościach musi przebyć wszystkie szczeble "drogą służbową" by dotrzeć do władcy, który dokona światłej korekty, a ta z góry do dołu, już szybko dotrze na wejście układu. Lem, bez powoływania się na kryterium stabilności powołanego tu Nyquista, wykazał łopatologicznie, że układ musi się wzbudzać, bo zanim władca lub partia na kolejnym zjeździe naprawi sytuację, ilość nieprawidłowości narośnie do krytycznej wartości (rozruchy, rewolucja).
Producenci sprzętu audio już wiedzą, że nie ma "nieistotnych elementów" w torze sygnału, że sprzężenia zwrotne muszą być lokalne, płytkie i nie wprowadzać własnych zniekształceń.
Rozmawiamy o cybernetyce. Amerykanie już w latach pięćdziesiątych modelowali zachowania społeczne na ówcześnie dostępnych
 maszynach matematycznych.
Zastanawiam się kto wyznaczył moim rodakom rolę zbiorowej doświadczalnej świnki morskiej.

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [21:01] - jazgdyni | Link:

Wiesz, że na statkach, a zaczynałem w 75tym, starszy oficer był odpowiedzialny za załadunek. Stateczność, zanurzenie, wzdłużne i poprzeczne wypoziomowanie, balast, paliwo, itd.
Do pomocy miał właśnie analogowy komputer. Z setką wieloobrotowych potencjometrów. Klęli, nic nie rozumieli, ale uparcie kręcili. A i tak ładowali na oko, lub na podstawie poprzednich zapisów. Wiesz, ja w moich systemach miałem tylko płytkie lokalne sprzężenia zwrotne. Oczywiście były także zabezpieczenia awaryjne po przekroczeniu punktów krytycznych.
Nie zapomnę i dzisiaj jest to zabawne, jak całą noc przesiedziałem na kominie i płaską deską "modulowałem" procentową zawartość O2 w inert gazie. Statek prosto ze stoczni, żadnyc zapasów, a poszedł siłownik pneumatyczny (butterfly). Moje sprzężenie zwrotne to słuchawki na uszach i C/O w biurze pokładowym przy komputerze, z poleceniami: przysłoń jeszcze trochę, albo - dobra odpuść całkiem. Kochałem ten generator inert gazu i mógłbym z niego zrobić doktorat. Kotły parowe były znacznie głupsze.
Aż zbudowaliśmy "Bodil Knutsen" - pierwszy arktyczny, ultranowoczesny shuttle tanker. Wyobraź sobie, że w siedmiocylindrowym silniku głównym B&W na każdy cylinder przypadały trzy komputery, potem zdublowana sieć zbiorcza i dwa serwery plus dwie stacje operatorskie. A to tylko niewielki wycinek.
Cybie, godzinami można by rozprawiać.

Obrazek użytkownika cyborg59

15-04-2019 [05:02] - cyborg59 | Link:

Świetne przykłady na to czego się boję !
Obawiam się, że w przypadku jednej, centralnej kontroli dystrybucji leków, ktoś będzie mógł "deską" wpływać na dystrybucję np. insulin. (różnych!). Ja nie mam cukrzycy, ale kolega fotografik robi wyprawy do innych miejscowości za którymś z typów, z dwu, które codziennie używa. A w Szczecinie sztuczny nadmiar jakiegoś typu, który trzeba "gdzieś" odsprzedać.
Dawniej, magister farmacji potrzebny był do nadzoru sporządzania leków recepturowych. Współcześnie, w Kanadzie, apteka sprawdzała recepty u źródła, w recepcjach gabinetów lekarskich. Zostawiałem receptę w aptece u wejścia do marketu a leki odbierałem wracając po zakupach żywności. Bardzo skuteczne sprzężenie. Pozwalało to na legalny zakup 
rocznego zapasu leku nasercowego dla mojej mamy, w ilości sześciuset tabletek w jednym, aptecznym  opakowaniu. W Polsce - wizyta po receptę co dziesięć dni. Na zmarnowanym papierze można by było wydrukować tomik wierszy. Polski "kardiolog" od wypisywania recept łapał się za głowę gdy to mówiłem. Musiałby zacząć leczyć zamiast 
robić to co w Kanadzie robi sekretarka medyczna na podstawie zlecenia w dokumentacji medycznej pacjenta. Nie mam bladego pojęcia kto i jak rozliczał się z moim ubezpieczycielem. 

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-04-2019 [15:11] - jazgdyni | Link:

Jest dużo mądrzejszych sposobów dystrybucji leków, niż ten nasz siermiężny i świadomie zepsuty, Różne parszywe akcje typu "leki za złotówkę", a nawet :"leki za grosz" były pospolitym dumpingiem, który jest wszędzie zabroniony, tak jak zmowa cenowa. W rezultacie popsuci pacjenci biegają od apteki do apteki pytając ile co kosztuje. Tak są zmanipulowani, że do apteki, gdzie lek jest o złotówkę tańszy, wydają na autobus 3 zł. A szczytem była w pewnych aptekach sieciowych sprzedaż leków poniżej ogólnopolskiej ceny zakupu. Tych patologii jest masa i nikt się specjalnie nie przejmuje, a ogłupiona społeczność biega jak kurczaki bez głowy.
Durnotą jest również dystrybucja na opakowania lub blistry.  I co robić, jak nierozgarnięty lekarz zapisze na 4 tygodnie 28 pastylek a w jednym blistrze jest 30?
W Stanach oglądałem proces dokładnie. Apteki kupują leki luzem w sporych hobokach.  Lekarz przypisuje antybiotyk przez 4 dni 3x dziennie. Więc apteka fasuje 12 kapsułek do własnego opakowania i opisuje zalecenia lekarza. W Londynie, jaki w Danii, tak jak ty, zostawiałem receptę w aptece i zgłaszałem się po dwóch godzinach po odbiór. Dowożą im na cito, a na miejscu trzymają tylko najpopularniejsze painkillery, itp.
U nas ktoś świadomie gra, raz pod producenta, innym razem pod wielkie hurtownie.
Wielką wadą jest także to, że aptekarze są tak znerwicowani i nieufni wobec siebie, że nie potrafią stworzyć lokalnej spółdzielni - grupy zakupowej, jednej księgowości, czy serwisu komputerowego. Jedna pani magister w Gdyni chciała stworzyć takie stowarzyszenie, potem potężnie rozwinęła własną sieć, ale przedtem zrobiła zbiórkę i praktycznie okradła koleżeństwo. Żona i córka potraciły po parę tysięcy.

Lecz w artykule chciałem pokazać, że nie widomo, czy rząd pomaga, czy wprost przeciwnie.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [21:38] - Marek1taki | Link:

Cel jest podobny jak w energetyce:
https://www.salon24.pl/u/energ...
Taką samą sieć dystrybucji można zrobić np. w farmacji.
Potem wystarczy zgasić światło a ludzkość stanie się bezradna w podstawowych życiowych sprawach.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-04-2019 [07:42] - Marek1taki | Link:

To fragment większej całości organizacji świata.
W S24 o eliminacji czynnika ludzkiego z życia pisze tu:
https://www.salon24.pl/u/liter...
a głos przeciwny podnosi korzyści z automatyzacji:
https://www.salon24.pl/u/doku/...
Człowiek jest rzeczywiście omylny. Nie przeszkadza to jednak w usadzeniu lekarzy - i farmaceutów - do wklepywania danych do nieomylnego komputera.
To też jest ustawką (jak wykreowanie scentralizowanego rynku farmaceutycznego), bo automatyzacja nie jest zaprzeczeniem pracy ludzkiej póki nie jest używana w celu sprowadzenia człowieka do roli niewolnika, póki nie odcina go od wpływu na rzeczywistość.
A tymczasem symbolicznie dogorywa Katedra.

 

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-04-2019 [10:49] - jazgdyni | Link:

Wydaje mi się, że władzy brak prawdziwego trustu mózgów, który by obejmował całość przemian i rozwoju. Kaczyński zajmuje się ideologią i strategią. Morawiecki głównie pilnuje pieniądze i stara się coś robić z gospodarką, a dalej to już każdy sobie rzepkę skrobie. Powinien być ustalony plan, harmonogram, drabina priorytetów itd. Byłbym zadowolony gdyby to przedstawiono opinii publicznej.
Poza tym władza chyba za mało płaci fachowcom. System e-recepty i raportowania aptek wprowadzany 1 kwietnia, zawiesza się, odrzuca raporty, ma kłopoty z transmisją. A niby mamy tak świetnych informatyków.
Najgorsze jednak jest to, że ta przebudowa to mechaniczne rozwiązywanie problemów. Brak nowej wizji. Decydenci cierpią na brak kreacjonizmu - itd, itp. Braki intelektualne, rozbuchane ego wielu decydentów, kariera ważniejsza niż służba. Praktycznie wszystko to, na co cierpi cały naród.

Ps. Muszę w tym temacie częściej pisać i przesyłać władzy. Zrobiłem to i dzisiaj znów zamknęli sześciu od jumania leków.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-04-2019 [16:22] - Imć Waszeć | Link:

Jeśli dobrze się Pan przyjrzy temu problemowi, to nie chodzi o eliminację czynnika ludzkiego, ale o podniesienie poprzeczki dla czynnika ludzkiego. Czynnik ludzki zamiast prowadzić pojazdy będzie zajmował się serwisowaniem, nadzorem, logistyką, wytyczaniem celów do osiągnięcia i harmonogramowaniem (rozkłady jazdy, algorytmy i te rzeczy). Obecnie np. maszynista w pociągu już też do niczego innego nie służy, niż realizacja punkt po punkcie pewnych procedur. Jeśli stworzy się adekwatne do problemu oprogramowanie, to to jest praca dla takich małych programistów (tak jak była mała matura). Oczywiście cała rzesza nieuków i niepełnosprawnych intelektualnie nie będzie miała co w życiu robić, dlatego kasty rządzące kombinują z tym opluwanym przez liberałów dochodem gwarantowanym. Tak samo radosny czas Zosi samosi w biznesie niechybnie się kończy i zaczynają przewagę zdobywać właśnie systemy - zaksjomatyzowane i zaprogramowane dla rozwiązywania danego rodzaju problemów. Tak samo jak sklep wielkopowierzchniowy góruje nad sklepikiem osiedlowym, zaś hurtownia nad "woziwodą" z busikiem, tak samo przewagę w montowniach zdobywa robotyzacja nad systemem taśm z pracą niewolniczą pod nadzorem.

To oczywiste, że w końcu komputery zastąpią lekarzy w diagnostyce medycznej, bo już teraz to komputery analizują terabajty danych z różnych czujników np. na statkach i w samolotach, a nie dywizja jakichś Jasiów z liczydłami. Po prostu tych danych jest już zbyt dużo dla człowieka, żeby ten w oparciu o nie mógł coś sensownego stwierdzić, wykryć chorobę i zaordynować leczenie. Te wszystkie procenty, poziomy, wskaźniki, wymazy, odczyny, enzymy, białka, krwinki czy USG, EKG, EEG, w końcu muszą zacząć coś mówić, a nie że znudzony pan doktor wreszcie olewa to wszystko i proponuje kolegę, zaś kołowrotek z badaniami i wizytami (koszty) trwa kolejne kilkanaście lat (przypadek mamy). Właśnie dlatego stale postuluję, żeby w szkołach nie tyle uczyć, co chociaż pokazywać dzieciom przykłady problemów z dużą złożonością obliczeniową, żeby te wyrabiały sobie na możliwie wczesnym etapie edukacji odpowiednie intuicje. To procentuje. Do tego służyć mogą różne łamigłówki, kostki Rubika, Tetrisy, Pentomina, Sudoku, Sokobany itp., a nie koniecznie pełnokrwista teoria grafów z formalnymi definicjami, twierdzeniami i dowodami. Nawet takie rzeczy jak kwadraty łacińskie (np. taki n-krotny problem wież szachowych, albo dokładniej kwadratów nxn, gdzie n liczb ww wszystkich wierszach i kolumnach nie może się powtarzać) mogą nauczyć pokory i zrozumienia dla tych spraw.

PS: Przykład jak powinna uczyć szkoła. Zapewne Pan słyszał ostatnio o "sfotografowaniu" czarnej dziury? Otóż tam zgromadzono na dyskach twardych tak ogromną liczbę danych z radioteleskopów, że musiano wszystkie dyski zwozić do jednego centrum obliczeniowego niemal ciężarówkami zaś ich analiza trwała kilka lat. Oto film ze szczegółami:

https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-04-2019 [14:39] - jazgdyni | Link:

Na razie, bo zawsze nam się miło i dobrze rozmawia, pozwolę zwrócić uwagę tylko na jedną sprawę - celowość i skuteczność nauki. Lubię astrofizykę, lecz na spokojnie odpowiedzmy sobie - po co nam ta czarna dziura? Ile to kosztowało i co będę z tego miał. Albo taki Wielki Zderzacz Hadronów za ponad 6 mld USD. Tymczasem strasznie mało wiemy o człowieku. Dla mnie to raczej najważniejszy obiekt badawczy.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-04-2019 [16:31] - Imć Waszeć | Link:

Bowiem nauka o Człowieku zawsze doznaje niebezpiecznego wypaczenia, gdy nie ma dla niej jakiejś przeciwwagi. Przykładem może być antropologia w XIX i na poczatku XX wieku. Oczywiście są też sprzężenia zwrotne, które na przykład z cybernetyki doprowadziły do transhumanizmu, ale ogólny schemat psucia nauki przez ideologie, która przebiera się za obowiązujący paradygmat jest taki sam. Dlatego np. zimni matematycy i informatycy trzymają cugle biologom.

PS: Korporacja Uber pokazuje, że skuteczne jest też łączenie solistów "woziwodów" z systemem logistycznym. W każdym razie chodzi o różne warstwy działania współczesnych firm, a nie płaski model kopania dołów.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-04-2019 [22:41] - Marek1taki | Link:

Ciekawa ta czarna dziura i rzeczywiście okrągła. W kwestii łączenia woziwodów z systemem logistycznym nie mam nic przeciwko. Byle zasady były dla wszystkich równe, a nie brano się za tworzenie praw pod firmę monopolizujacą rynek. Klient musi mieć wybór - to z nim musi następować sprzężenie zwrotne, nie z decydentem. Decydent w większości spraw musi być stróżem wolnego rynku jako medium, w którym dokonuje się wymiana i jej wartościowanie. Zakłócenia oznaczają straty. Wyjątkiem są obszary strategiczne. Np. zakup szczepionki w obliczu epidemii, co zilustruję geniuszem Ewy Kopacz, która nie zakupiła szczepionek na grypę i okazało się to strzałem w dziesiątkę. W ogóle nie docenia się wartości niepodjętych decyzji. Decydenci jak nazwa wskazuje, chcą decyzje koniecznie podejmować, a właśnie czasem mogliby usiąść na d.
Wracając do czarnej dziury. Rzeczywiście w nieodległej przyszłości diagnostyka może się odbyć w jeszcze doskonalszej niż obecne czarnej dziurze, która spenetruje pacjenta we wszystkich projekcjach niekoniecznie poprzez jego otwory naturalne, a na wskroś. Problemem analizy będzie nadmiar danych, z których otrzymamy i tak na końcu wynik dostępny tradycyjnymi metodami. Tu przydaje się weryfikacja metody diagnostycznej przez zainteresowanego w rozmowie z lekarzem. Obecnie jest chciejstwo i rozdawnictwo. Minimum socjalnym jest "przebadanie się" pakietem laboratoryjnym z kultowym cholesterolem, co nie dziwi bo uzależnienie od obniżania jego poziomu statynami było swego czasu propagowane przez firmy farmaceutyczne.
Wracając do komputerów. Są programowane przez ludzi. Tych samych omylnych, którzy tworzą procedury i schematy diagnostyczne. To użyteczne pod warunkiem, że nie są szczelne, bo pacjent nie ma zbiorowych potrzeb zdrowotnych, ma własną indywidualna potrzebę i prawo by podejmować własne decyzje, również błędne. Każdy jest kopaczem swojego dołka.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

17-04-2019 [01:06] - Imć Waszeć | Link:

W skrócie:
1) Ten system łączący małych z większymi, a tych z dużymi itd. jest już obecnie realizowany np. przez Microsoft w zakresie dystrybucji systemów operacyjnych (np. licencja OEM dla składaczy własnego sprzętu). Gdybym miał podać jakieś naukowe argumenty na rzecz takiego "obliczania", to powołałbym się na zagadnienie granular computing. To jest adekwatny model dla rozległych i wielowarstwowych zagadnień logistycznych: https://en.wikipedia.org/wiki/...
2) Jeśli chodzi o zagadnienie nadmiernej agregacji rynku i tworzenie się superfirm albo rozległych syndykatów, to można stworzyć założenia prawne (antitrust) rozbijające zbyt duże klastry do jakiejś ustalonej średniej. Jednym z modeli pozwalających na "mierzenie" klastrów mogą być diagramy Voronoi (inaczej teselacja Dirichleta). Zwłaszcza, że z powodzeniem wykorzystuje się to narzędzie w grafice komputerowej do generowania bardziej naturalnych z wyglądu struktur lub map: https://en.wikipedia.org/wiki/...
3) Kiedyś tu opowiadałem o planowaniu przedsięwzięć za pomocą zapisania pożądanych postulatów w postaci formuł logicznych, czyli reguł Gentzena i używaniu narzędzia do automatycznego dowodzenia z tych formuł (np. Coq) w celu sprawdzenia poprawności rozumowań i stabilności struktury projektu. To podejście zostało użyte z powodzeniem do zaprojektowania nowej technologii dla blockchain (bitcoiny): http://www.ii.uni.wroc.pl/~mab...
Dopiero na tym poziomie abstrakcji możemy coś sensownego mówić o wartości podjętych lub niepodjętych decyzji, bo bez aparatu logicznego to jest najczęściej tylko burza w szklance wody.
4) Co do diagnostyki, to raczej nie chodzi o czarną dziurę, a o czarną skrzynkę, czyli takie urządzenie, które wydaje werdykt na podstawie jakichś ukrytych reguł. Oczywiście człowiek kontrolujący to urządzenie może się z tym werdyktem zgadzać lub nie, ale tak czy siak musi to być opisane procedurami, a nie np. zależeć od zawartości koperty. Eliminacja człowieka z procesu stawiania diagnozy raczej nie jest możliwa ze względu na przyrostowy charakter zdobywanej wiedzy medycznej i konieczność kontroli poprawności całego procesu. Chodzi tylko o eliminację (a raczej o "eliminację", bo nikt nigdy tego nie robi, chyba że w propagandzie lub reklamie) żmudnych obliczeń i kojarzenia milionów danych. To chyba jasne, że człowiek tego nie umie zrobić w przeciągu kilku tysięcy całych żyć człowieczych, a więc po prostu najczęściej strzela i liczy na farta. Dla przypomnienia "muszka owocowa" złożoności obliczeniowej, czyli TSP. Przykład niesłychanie prosty, a trampki młodym zapaleńcom spadają: https://en.wikipedia.org/wiki/...
5) Są już programy piszące programy, czyli w pewnym zakresie AI (ta techniczna) będzie programować się sama. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż programowanie również ma gigantyczną złożoność obliczeniową. Pozostaje jeszcze sztuka programowania, ale to nie dla wszystkich.

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-04-2019 [08:47] - Marek1taki | Link:

Microsoft ma pozycję monopolisty globalnego i o żadnych metodach analizy czy go dopuścić czy nie dopuścić nie było mowy. W Polsce prawie każdy komputer państwowy pracuje w tym systemie i jest otwarty na sieć pod pozorami ochrony danych, a z punktu, nawet nie lekarza, a administracji danymi do rozliczenia z NFZ nic powyżej win95 nie jest potrzebne. Sprzęty jakich używamy mają w większości win95. Kosztów nikt nie zweryfikuje, po co skoro pacjent i tak dostaje "wszystko" i " za darmo". Potem może się burzyć sam w sobie bo jest taką właśnie szklanką wody.
Z czarną dziurą to była ironia. Przyrost wiedzy medycznej jest rzeczywiście problemem. Jest to przyrost sztuczny, wynikający ze zmielenia danych wejściowych na wyjściowe, a efektem jest więcej otrębów niż mąki. To się potem sprzedaje i finansuje na NFZ. Któż się będzie ekscytował diagnostyką w rodzaju krzywej cukrowej i aplikacji papierowej (samoobserwacja pacjenta).

Obrazek użytkownika jazgdyni

17-04-2019 [13:30] - jazgdyni | Link:

Tylko ci dopowiem, że w wysoce profesjonalnych, a także niektórych militarnych, największym zaufaniem cieszy się Windows NT. W niektórych istotnych, najwyższego zaufania systemów newralgicznych stosuje się 8 -bitowe procesory Intel 8080. To nic, bo konstrukcja szeregu motorów Caterpillarów sięga czasów po IIWŚ.
Według zasady - lepsze jest wrogiem dobrego.

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-04-2019 [07:31] - Marek1taki | Link:

Źle napisałem. Miałem na myśli Win XP. Aparatura medyczna głównie na tym systemie jest oparta. Chodziło mi o tę zasadę którą wymieniłeś - lepsze jest wrogiem dobrego.

Obrazek użytkownika jazgdyni

18-04-2019 [10:47] - jazgdyni | Link:

Ja też chyba się pomyliłem - to rzeczywiście chodzi o Win XP. Wybacz... wiek.

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-04-2019 [08:57] - Marek1taki | Link:

A tu - w systemie bezpieczeństwa na drogach - metafora systemów ubezpieczeń zdrowotnych:
https://niezalezna.pl/267909-p...

Obrazek użytkownika jazgdyni

17-04-2019 [13:40] - jazgdyni | Link:

Imci,
1. Odsyłasz do takiej matrycy, albo takiego algorytmu, czy równania, by rozwiązać taki, czy taki problem. Dla mnie niestety to nieco mechaniczne. Taka jakby księgowość wyższego rzędu. Mało w tym widzę kreacji i twórczości.
2. "Programy piszące programy" - patrz pkt.1. Sam się śmiejesz. Nie ma jeszcze nawet najmocniejszego na świecie komputera, chłodzonego substancją poniżej zera Kelvina i operującego na poziomie jeszcze niższym niż mechanika kwantowa, który byłby zdolny do jakiejkolwiek twórczej kreacji. On może tylko mielić dane, algorytmy, kody, które mu wpuszczono do brzucha.

Obrazek użytkownika jazgdyni

17-04-2019 [11:33] - jazgdyni | Link:

To, co tutaj Marku mówisz, to zmiana paradygmatu myślenia o dobrym systemie. To co zazwyczaj widzimy, to mechaniczne podążanie za starym, z ewentualnie małymi usprawnieniami.
Widzimy to właśnie w konflikcie nauczyciele - rząd. I nie powinien być to jakiś okrągły stół. Min. Zalewską, premier Szydło i Broniarzystów należy odsunąć od obrad, i tylko kreatywny think tank, obdarzeni szacunkiem przedstawiciele wszystkich zainteresowanych, zamknięci jak kiedyś kardynałowie w Viterbo, o chlebie, wodzie i Toj Toju, mają wymyślić zupełnie nowy system oświatowy. Nowy od A do Z, co nie wyklucza czerpania drobnych spraw z tradycji.
Wszystkie dotychczas spory i konflikty rozwiązywane są podobnie i mało skutecznie.
 Wiele w decyzjach jest pozorów i teatru. TVP Kurskiego doprowadziła to do absurdu.
Jeżeli decydenci chcą cieszyć się szacunkiem muszą: 1. Uczciwie komunikować i objaśniać. 2. Nie wolno im traktować społeczeństwa jak idiotów, bo i tak nie zrozumieją.

Na przykład: Premier rzucił hasło ELEKTROMOBILNOŚĆ. I dosyć. Nic więcej. Jeżeli to ma być nasza przyszłość (z czym się zgadzam), to proszę sprecyzować o co chodzi. Kapuję, że pierwszy etap - komunikacja miejska jest ładnie i szybko do załatwienia. Ale co dalej? Wybudujemy fabrykę samochodów elektrycznych? Czy może tylko będziemy montować Tesle albo Toyoty? A może tylko będziemy robić ważne komponenty - szybko ładujące się baterie o dużej gęstości energii (W/kg), nowatorskie, bo ma być innowacja; albo jeszcze lepsze silniki elektryczne.  No, nie wiemy. Bo Morawiecki trochę ma nas za głupków.
Szło by lepiej, gdyby dobrze wyjasniać i uzasadniać decyzje.

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-04-2019 [07:56] - Marek1taki | Link:

Czy mówimy o obywatelach, czy o pacjentach, czy o rodzicach i uczniach, to jest różnica między niewolnictwem i kołchozem a systemem opartym na upodmiotowieniu człowieka. Niezależnie od wartości etycznych to się opłaca. Obecna idea to kołchoz scyfryzowany i totalnie sterowany.
W jednych dziedzinach reformie może służyć konklawe, w innych wolny rynek. W oświacie np. wydaje się potrzeba konklawe do ram i wolnego rynku by rodzice zagłosowali np. bonem oświatowym za formą i treścią.
W tym co głosi w sprawie elektromobilnosci oficjalnie rząd nie ma żadnego uchwytnego sensu. To sprawia wrażenie, że jak w RWPG dostaliśmy polecenie i towarzysze polscy mają zainwestować w bateryjki tak jak kiedyś niemieccy w optykę, a węgierscy w przemysł farmaceutyczny. Rząd jest wykonawcą, Kreml jest na Wall Street.

Obrazek użytkownika jazgdyni

18-04-2019 [11:59] - jazgdyni | Link:

Masz rację. Kiedyś nawet byłem blisko libertarianizmu. To, obok anarchii, która jest zdecydowanie zła (jak w filmach Mad Max), przeciwstawienie się wielorakim formom semi -niewolnictwa. To robił Tusk dając pospólstwu piwo, grilla i Taniec z Gwiazdami, jednak najbardziej niebezpiecznie realizuje to korporacjonizm. Nawet juz noszą mundurki (obowiązkowy kod ubioru), choć łaskawie dano piątek na swobodny ubiór (ale bez przesady). Działania Unii to w celu także kolosalne zniewolenie.
Innym niewolniczym przymusem jest obowiązek pracy. 90% ludzi pracuje, bo musi, a nie bo chce. W tych procentach ile jest takich, co swej pracy nienawidzi?
Właśnie oglądałem dokument pod tytułem Killing Robot, o złamaniu 1. i 2. zasady etyki robotów Isaaca Asimova. Fakty - w montowni Volkswagena na linii produkcyjnej robot spawający zabił pracownika, przygniatając go do ściany. To początek będący ostrzeżeniem dla naukowców i inżynierów. Film kończy się dokumentalnym obrazem, gdzie SWAT, bodajże w Huston, musi unieszkodliwić zamachowca snajpera, który z wysokiego piętra zabił już ośmiu policjantów. Policjanci do saperskiego robota przywiązują ładunek wybuchowy i kierują go do terrorysty. Po chili, gdy ten już był blisko, detonują go, zabijając bandytę. Czyli tu robot zdecydowanie zabija człowieka, a powinien mieć zabezpieczenie uniemożliwiające mu taki czyn.
Jak widać duża robota czeka etyków, filozofów i innych humanistów.
Ale były straszniejsze obrazy - współpraca pracowników z robotami przemysłowymi. 8 godzin ogłupiającej pracy w podawaniu, sortowaniu, układaniu itp. Czyli robotyzacja również tworzy niewolnictwo.

Obrazek użytkownika Marek1taki

18-04-2019 [20:37] - Marek1taki | Link:

Standaryzujemy również indywidualnie. To ułatwia życie. Nadmiar standardów narzuconych męczy monotonią. Mamy na szczęście też standardy odświętne.
Spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy.