Gorąco zrobiło się wokół Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy” za sprawą procesu wytoczonego blogerowi Matka Kurka przez wszechpotężnego Jerzego Owsiaka. Zarzuty orkiestralnego „guru” – jakoby naruszono jego dobre imię – oddalono. Owsiak odmówił sądowi przedstawienia rozliczeń zbiórek pieniędzy i sam pogrążył się w zeznaniach. Mimo to – zamiast prokuratorskiej wizyty (z urzędu) w księgowości WOŚP celem wyjaśnienia sprawy ewentualnych nadużyć – jak co roku ruszyła w TVP serduszkowa „neverending story”... Czyli – jak to zgrabniej ujął bloger Dobosz – „Będziemy was dymać do końca świata i jeden dzień dłużej!” (polecam kapitalny rysunek ww. Dobosza pt. „KURKAMAĆ”
naszeblogi.pl )
Znany wokalista rockowy Marek Piekarczyk (TSA) zdecydowanie negatywnie określił rolę młodego Jurka Owsiaka na Festiwalu w Jarocinie w wygaszaniu młodzieżowego, antykomunistycznego buntu.
wpolityce.pl
Po latach nic się nie zmieniło. Na organizowanym co roku (dzięki pieniądzom uzbieranym przez WOŚP) festiwalu Woodstock Owsiak nadal wspiera stary system, zapraszając do paneli dyskusyjnych i promując gości z jednej tylko strony barykady politycznej. Jego naczelne hasło: „Róbta co chceta” jest już z samej nazwy zaprzeczeniem idei wychowania młodego pokolenia. Moje prywatne doświadczenia (przez wiele lat wraz z zespołem grałem charytatywnie dla Wielkiej Orkiestry) opisałem rok temu we „Wspomnieniach jelenia”
wpolityce.pl
Na pewno dzisiejsze odkrywanie prawdy o akcji Owsiaka nie pomoże w „orkiestrowych żniwach”. Mimo to jestem pewien, że i w tym roku padnie kolejny rekord sumy zebranych pieniędzy. Może nie z puszek młodych i naiwnych wolontariuszy – ale np. w licytacjach złotych serduszek przez „zaprzyjaźnione firmy”. Trzeba przecież jakoś poratować Jureczka, no nie? Hojni „sponsorzy” i tak przerzucą koszty tych darowizn na nas, konsumentów – podnosząc nam opłaty za prąd, gaz, paliwo i co tam jeszcze produkują... Pamiętajcie, że nawet płacąc abonament RTV – wbrew naszej woli i my dorzucamy swoje trzy grosze do skarbonki Owsiaka...
I tak dochodzimy do sedna naszego zniewolenia: pomimo, że wielu ludzi nie chce już wspierać WOŚP – corocznie jest do tego zmuszana! Przecież ani samorządy (finansujące kosztowne przygotowania do całej akcji), ani Telewizja Publiczna (ofiarująca jej za darmo czas reklamowy), ani policja czy wojsko (zabezpieczające całą zbiórkę) – nie generują własnych pieniędzy, wydając tylko to, co mają z naszych podatków!
Ostatnie perypetie z kontraktami z NFZ wskazują, że mimo płacenia haraczu na świadczenia zdrowotne zmuszani jesteśmy leczyć się za prywatne pieniądze. Skala zaniedbań jest tak ogromna, że „choćby przyszło tysiąc Owsiaków, i każdy zebrał tysiąc grosiaków...” – będzie to tylko kropla w morzu potrzeb. „Pijarem” raka nie wyleczysz...
Czy to jest już efekt „kręcenie lodów” na służbie zdrowia, zapowiadany przez ex-posłankę Sawicką? Jeśli tak, to żadna „owsiakowa” akcja już nam nie pomoże...
P.S. Z cyklu znalezione w sieci – ballada „Quo vadis, Polonia?” z płyty „Katyń 1940”... No właśnie – dokąd idziesz, Polsko? W tle piosenki – m.in. obrazki z Woodstocku...
https://www.youtube.com/…
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 6928
Zeszły się przy korycie dwie różowe świnki
Wypasione nad podziw – od ryjków po szynki.
Zachrumkały radośnie na widok obierek
I poczęły ucztować wśród zachwytów szczerych...
Wtem nadeszła ta trzecia – coś jakby markotna,
Zerkając nie w koryto, lecz na kraty w oknach...
Dwie pierwsze zakwiczały: „Chodźże na śniadanie;
Starczy jadła dla wszystkich! I jeszcze zostanie...”
Smutna na to: „Nie głodnam... Rozmawiałam z Burkiem.
On zna zwyczaje ludzi...” – tu łzy poszły ciurkiem –
„Karmią nas tu i poją (tak jest ponoć wszędzie...)
Potem zabiją... Zjedzą... Taki koniec będzie!”
Zapadła cisza w chlewie (brzęcząca jak muchy).
Przerwał ją świński rechot – od ucha, do ucha!
Świnie (te przy korycie) nie czuły cykorii:
„Zamknij ryj! Dość już twoich SPISKOWYCH TEORII!
Gadasz jak wuj-odyniec – zakała rodziny,
Co przypisywał ludziom niegodziwe czyny...
Za karę – w mróz czy upał – po lasach dziś hasa...
Żryj i pozwól żreć innym! To zasada nasza...”
Tu w sen zapadły błogi – w barłogach jak w łóżkach,
(By sadełko zawiązać się mogło na brzuszkach),
Ta trzecia – chociaż głodna – walczyła z kratami:
„Schudnę troszkę... Przelezę pomiędzy prętami...”
Gdy nad ranem wkroczyli z siekierami ludzie
Burek – ten nadwrażliwiec – schował się w swej budzie...
Dwie świnki do wędzarni za chwile powieźli.
Po trzeciej – garść szczeciny na kratach znaleźli...
Tu zakrzyknąć wypada puentę (niczym „bingo!”):
„Byt kształtuje świadomość!* Lecz nie wszystkim świnkom...”