Nie biorę często do ręki tygodnika „Uważam Rze”, a kiedy mi się to zdarzy zawsze przeżywam poważny wstrząs. Tak było i tym razem kiedy kupiłem sobie ów periodyk, a potem przeczytałem w nim tekst o ubeku zainstalowanym w największym wydawnictwie podziemia, które funkcjonuje również dziś i nosi nazwę „Rytm”. Tekst ten kończy się słowami autorów, którzy obiecują, ze powrócą do sprawy tego pana, o ile on sam zdecyduje się z nimi porozmawiać i coś na temat swojej roli opowiedzieć. Roli, podkreślmy, dosyć wdzięcznej, bo robienie przez całe lata w bambuko inteligentnych bądź co bądź ludzi, to przecież nie jest byle co. Ja nie będę tego tekstu opisywał ze szczegółami, bo zrobił to już Toyah, ale kiedy go przeczytałem odniosłem wrażenie, że coś mokrego przykleiło mi się do twarzy. Oto dwaj dziennikarze, którzy w dodatku określani są przymiotnikiem „śledczy” piszą na koniec swojego demaskatorskiego tekstu, że podejmą temat jeśli główny bohater się na to zgodzi. I ja nie mogę wyjść z podziwu i stanąć obok niego kiedy to czytam, bo od razu przypomina mi się ten gość z Opola, któremu zarzucono kłamstwo oświęcimskie, a potem zaszczuto bez litości, tak jakby to on tych Żydów w Auschwitz osobiście pozabijał własnymi rękami. I nikt nie dzwonił do niego z GW i nie pytał – proszę pana, czy zgodzi się pan z nami porozmawiać? A on mógłby wtedy odpowiedzieć – pocałujcie mnie w dupę, nie mam nic do powiedzenia. Tak jak to, w słowach oględniejszych, rzekł Gmyzowi i temu drugiemu ubek z wydawnictwa „Rytm”. Pan, któremu zarzucono kłamstwo oświęcimskie nie miał niestety takiej szansy. Umarł w swoim nędznym samochodzie na parkingu przy Tesco. Choć pewnie w latach osiemdziesiątych był zwolennikiem Solidarności i nikomu nie przyszło do głowy by oskarżać go o współpracę z SB.
W tygodniku „Uważam Rze” dwaj dziennikarze ciężkiego kalibru mają na widelcu jednego z największych ubeckich hucpiarzy i jedyne na co ich stać to zadanie pytania: czy pan zgodzi się z nami porozmawiać?
Ja mam w domu jedną chyba książkę wydawnictwa „Rytm”, ale nie wiem nawet co to jest za książka. Pamiętam tylko, że ma ten charakterystyczny znaczek na okładce, nazwę pisaną solidarycą. Wydawnictwo to publikuje rzeczy takie jak na przykład „Droga nadziei” Lecha Wałęsy. Ja takich książek nie czytam i nie zamierzam czytać, ale dla wielu ludzi publikacje te coś znaczą i są ważne, bo ludzie ci wierzą w ten cały karnawał Solidarności i w prawdę, która się wtedy objawiła Polakom. I nie mąci im spokoju fakt, że oficyna „Rytm”, która wydawała „Tygodnik Mazowsze” była ubecką wstawką. Interesujące jest to na ile ludzie, którzy byli wtedy w opozycję zaangażowani i dziś mówią o tym z dumą, zdawali sobie sprawę z tego co się dzieje. Jeśli zaś wiedzieli dlaczego dziś milczą.
Zostawmy to, nie warto się doprawdy angażować w sprawy, którymi zajmują się prawdziwi fachowcy od dziennikarstwa śledczego. Spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie co to jest slam. Otóż jest to wyraz krańcowego upadku tego co do niedawna nazywać było można sztuką sceny. I nie chodzi tu tylko o aktorstwo, ale także o estradę, piosenkę i o deklamację. Slam został wymyślony po to, by każdy, nawet ktoś taki, kto się na niczym absolutnie nie zna, niczym się nie interesuje i niczego tak naprawdę nie chce, mógł pogrzać się w świetle reflektorów. Slamerzy to ludzie, którzy występują publicznie i stojąc przy mikrofonie deklamują lub wykrzykują do rytmu jakieś treści, dla nich ważne. W założeniu, jak sądzę, chodziło o to, by każdy ujawnił swoją indywidualną ekspresję i wewnętrzne piękno. Ja mam poważne wątpliwości co do możliwości ujawniania ekspresji ludzi w tym zakresie nieprzeszkolonych. Wiem bowiem, że dla wielu osób zwyczajne skakanie w rytm jest poważnym problemem, wiem także, że wiele z tych osób marzy tylko o tym, by zbierać laury na międzynarodowych konkursach tańców latynoamerykańskich. Wierzą oni także, że może się to udać bez pracy i ćwiczeń, oraz bez zrzucenia kilku kilogramów. Wiedzą także jednak dobrze, bo nie są szaleńcami, że tak naprawdę nic z tego nie będzie. I to do nich skierowana jest oferta określona nazwą „slam”. Slamer bowiem nie musi umieć nic, on ma bowiem pokazać swoje wnętrze i zdać się na ocenę publiczności. Spontaniczność w występach slamerskich jest niezwykle ważna. Publiczność zaś składa się z takich samych jak on ludzi, którzy wierzą, że sukces prawdziwy nie jest dla nich. Próbują więc swoich sił w tych oszukanych i od początku do końca sfingowanych zawodach, by mieć choć jego namiastkę.
I myślę, że wszystko dookoła jest dziś jednym wielkim slamem. Na pewno jest nim tygodnik „Uważam Rze”. Wszystko co nam proponują to slam. Musimy to wreszcie zauważyć. Tego zaś by ów slam nie zmienił się w coś prawdziwego pilnują ludzie związani dawniej z centrami opozycji, którzy wydawali i wydają książki o nadziei, wierze i miłości. Podpisują je zaś, by nie było żadnych wątpliwości jakie są ich intencje, solidarycą.
Slam sięga nie tylko sfery mediów. Wczoraj na moim blogu toczyła się dosyć szczególna dyskusja pomiędzy mną a komentatorem podpisującym się nickiem elear. Jest ów człowiek – tak to wynikało z jego wypowiedzi – historykiem, który specjalizuje się w badaniach nad bronią i wojskowością. Interesuje go zaś szczególnie stulecie XVI i XVII. Z charakterystycznym dla zawodowców mających dostęp do wielu źródeł, życzliwym zainteresowaniem, zaczął mnie ów pan przepytywać z treści mojej najnowszej książki. Książki, która, co tu kryć, napisana została przeciwko takim jak on. Dyskretnie podawał przy tym nazwiska autorów, o których słyszałem pierwszy raz w życiu i sugerował, że bez znajomości tych publikacji, praca moja do niczego się nie nadaje. Ja jednak upierałem się przy swoim i nadal się będę upierał. A czynić to zamierzam z jednego prostego powodu: od 500 lat nikomu z polskich historyków nie przyszło do głowy, że trzeba napisać biografię Albrechta Hohenzollerna. Nie ma takiej książki. Bohater jednego z najważniejszych wydarzeń, najważniejszych triumfów w polskiej historii nie doczekał się biografii. I póki ta książka nie powstanie ja nie przyjmuję do wiadomości żadnej krytyki dotyczącej moich publikacji. Uważam bowiem, że to jest po prostu skandal. W kraju gdzie co roku wypuszcza się na rynek pracy tysiące absolwentów historii nie ma biografii Albrechta Hohenzollerna. A nie ma jej, bo cała historia stulecia XVI została załgana, nawet nie zakłamana, po prostu załgana. I książka ta musiałaby ją wywrócić do góry nogami. Fachowcy od historycznego slamu tego nie chcą. Mój rozmówca napisał mi wczoraj, że woli się zajmować lufami od muszkietów, napisał też, że chciałby jedną z takich luf odtworzyć i wypróbować. I ja to uważam za pewien symbol czasów. Oto naukowiec, badacz, autor jakichś znaczących publikacji, definiuje swoją rolę i misję, opłacaną z naszych, publicznych pieniędzy w taki sposób: chciałbym wypróbować lufę.
Na czym polega istota slamu? Na negacji praktycznej funkcji naszych działań i wysiłków. Jeśli ktoś bowiem ładnie śpiewa to jest to sympatyczne i lubimy tego słuchać. Slamer jednak mówi – nie, nie chodzi o to, by ładnie śpiewać – chodzi o coś więcej, chodzi o to, by człowiek pozbawiony słuchu muzycznego także mógł zaśpiewać i zebrać brawa, a jeśli śpiew mu nie wyjdzie, niech chociaż zrobi jakąś melodeklamację i zbierze te brawa, bo jemu też się one należą. Slamer z tygodnika mówi – czy mogę do pana zadzwonić później? Slamer z wydawnictwa odpowiada – dzwonić możesz frajerze, ale ja mogę nie odebrać. Slamer z uniwersytetu zaś bije na głowę ich wszystkich. On mówi – nie próbujmy nawet mówić prawdy, bo to się na nic nie zda. Wypróbujmy lufę.
Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie można kupić książkę „Baśń jak niedźwiedź” tom II opowiadającą o wspomnianych tu sprawach. Książkę tę można kupić także w księgarni Tarabuk w Warszawie, Browarna 6 i w księgarni „Ukryte Miasto” w Warszawie – Noakowskiego XVI, w bramie. No i oczywiście w sklepie Foto Mag przy metrze Stokłosy. Przypominam także, że dziś o 18.00 w Centrum Kultury w Grodzisku Mazowieckim odbędzie się mój wieczór autorski. We wtorek zaś w Poznaniu odbędzie się wieczór autorski Toyaha i mój – Działowa 25, wzgórze św. Wojciecha. Godzina 19.00. Zapraszam.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 7691
Nie czytam często blogu Coryllusa, a kiedy mi się to zdarzy zawsze przeżywam poważny wstrząs.Tak jest i tym razem.
Ble ble ble ...
I myślę, że cała twórczosć Coryllusa jest jednym wielkim slamem. Na pewno jest nim blog Coryllusa. Wszystko co nam proponuje to slam. Musimy to wreszcie zauważyć.
ps
* - zamiast "l" ma być "r".
Tobie też dziękuję, masz swoje zasługi w marketingu. Dobrze się starasz.
to będzie można wystrzelić na wiwat. Co do informacji to tej najcenniejszej wujek Google nie podaje a ciotka Wiki o niej nie słyszała ;-)
Czy pan aby nie ma na nazwisko Maciejewski?
gostku z Czerskiej - NIE ;-)
spotykać w wejściu na tej Czerskiej, bo to poufna wiedza.
Miło mi więc powitać kolegę z tej samej redakcji, pozdrawiam kolegę!
Na Czerskiej taki zwyczaj, że albo nazwiska zmieniacie albo nicki dla niePOznaki ;-)
Coryllus, HENRY, Wolfram etc
Przy okazji, co będzie w nowym wydaniu "wysokich obcasów" i kto wygrał ostatnie tańce bo miałem delegację?
wszystko Ci się POpieprzyło,idź się przespać ;-)
Widać, znasz te arkana zawodu z Czerskiej!
Stąd się znamy
Dzięki chłopcy za reklamę. Sprzedaż wyraźnie skoczyła.
O ile można się zgodzić z takim określeniem celebrytów, niektórych polityków, to reszta to horrendalny idiotyzm.
MEGALOMANIA sięgnęła już zenitu: już nie pojedyncze postaci:RAZ, Łysiak, Warzecha, Zybertowicz takie nic, teraz per total " wszystko dookoła jest dziś jednym wielkim slamem. Na pewno jest nim tygodnik „Uważam Rze”". A więc już wszyscy na raz: Łysiak (erudyta, znawca, kiedyś naukowiec, świetny pisarz etc), RAZ, i wielu tam piszących to slamerzy!, no chyba - ale na to na szczęście się nie zanosi - Uważam Rze zaprosiłoby do współpracy Corylusa! O wtedy punkt widzenia by się zmienił, hipokryzja widoczna od początku jak tu zaglądam dla zabawy.
No i oczywiście nie mogło zabraknąć uderzenia w profesjonalistę-historyka, do tego naukowca! Bo ten - na pewno słusznie - wytknął zapewne jakieś szkolne błędy autora, nawet jeśli intencji Baśni jest OK. facet powiedział - jak zwykle wyrywanie z kontekstu - coś o lufie. Otóż C..us w swej ignorancji nie wie, że jedną z metod naukowych jest eksperyment - jeśli badacz zajmuje się bronią, to naturalne, że może chcieć zbadać jej celność, energię wystrzału itd. To rozumie nawet student politechniki, nie mówiąc o profesjonalistach, czy zwłaszcza naukowcach.
No i na koniec - oczywiście w tych bredniach wtóruje alter ego C..sa czyli niejaki HENRY.
Zrównanie celebrytów, ludzi bez wiedzy i przygłupów do autorów Uważam Rze (nie trzeba tego pisma lubić ale chodzi o prawdę i sens słów) oraz specjalistę naukowca - KTÓRY ŚMIAŁ COŚ WYTKNĄĆ JEDYNEMU WIEDZĄCEMU NIEOMYLNIE Corylusowi - TO HIMALAJE GLUPOTY!
Pozdrawiam wszystkie olchy i olszyny w kraju!
Historyk to może sobie najwyżej lufe strzelić ;-)
za nic, historyków też. A niektórzy historycy nawet głodują, dla kogo? Dla Corylusa ciebie? Wam historycy są niepotrzebni, lepiej ich opluć!
Dalszego skutecznego plucia i miłego odbioru "Tańca z gwiazdami" oraz "Big brothera"!
w Polsce dają POpis wiedzy codziennie. Tusk, Komorowski, Schetyna, Michnik - sami historycy badacze, sorry miało być pieniacze ;-)
argumentacja.
Panie Corylus nie rozumie pan, że historyk, to nie jest facet który 20 lat temu skończył studia na historii i od 20 lat zajmuje sie czymś zupełnie innym? Np. polityką?
Badacze? To są badacze? Znaczy się naukowcy???!!! HA HA HA HA,
proponuję dodać do ulubionych programów jeszcze Kubę Wojewódzkiego to będzie
większa jasność kim jest czynny zawodowo badacz, naukowiec, a kim amator, lub taki co od kilkudziesięciu lat od zaraz po studiach nie wykonuje zawodu.
Walnij Corylusie jeszcze 2 lufy, będzie jaśniej...w głowie
Tylko, że historykom jest bliżej do zbieraczy niż badaczy! Zbieraczy znaczków pocztowych ;-)
Kolekcjonerstwo jest bardzo poważnym zajęcie,i potrafi rozwijać pasje do form poważnej wiedzy ,przeważnie także historycznej.
Niekompetentnych,bądź przyczynkarskich historyków dlatego do kolekcjonerów,także znaczków pocztowych ,bym nie przyrównywał.
to przepraszam. Niech będzie zbieraczy złomu ;-)
mój towar idzie do hut i masz pan potem młotek np, czym kołki wbijać w głowę mądrzejszym od siebie. Recycling historycy to nazywają i bardzo pożyteczna rzecz znana na świecie.
tylko nauki nie ma ;-)
zbieraczowi potwierdziłeś drugi nick gorylus! Daj w końcu w łapę i kup papiery na ukończone gimnazjum co?
Bez tych naukowców biedny, ograniczony intelektualnie gorylusie nie miałbyś ani kompa, ani internetu ani tego slamerskiego bloga. A zamiast do lekarza idź do Corylusa, dzieci/wnuki na nauką tez poślij zamiast na studia u naukowców np. z inżynierii lądowej do corylusa - mosty będą jak ta lala, co jeden się zawala.
Dopóki nie miałem internetu nie wiedziałem, że jest aż tylu ciężkich idiotów.
pieski ;-)
czyli nas pundelków!
ujadacz ;-)
Hau hau hau
gorylus alter ego miał
ego Henrego
Hau hau hau
Coś ty (może poza dziećmi) w życiu wartościowego zrobił? Czego dokonałeś zawodowo? Zaimponuj nam czymś, poza głupotą, please.
PS: Włącz TV, właśnie Factor-X zaczęli
Dziękujemy.
zajmują. Jako historyk zaraz walnę se lufę, w odróżnieniu do pana nie 20 z rana a tylko 2.
Ty się musiałeś we mnie zakochać. Nie może być inaczej.
Logan Wolfram Maciejewski,człowiek rozsądny i całkowicie zdrowy psychicznie pisze co następuje:
"wydawnictwo ( Rytm) publikuje rzeczy takie jak "Droga Nadziei" Lecha Wałesy...dla wielu ludzi publikacje te coć znaczą i są ważne,bo ludzie ci wierzą w ten cały karnawał solidarności i w prawdę,która się wtedy objawiła Polakom".
Przepisuję cały fragment verbatim,bo nierzadko zdarza się,że ktos ,kto nie ma ochty sprawdzić cytatu,przyczepia się,ponieważ konkluzje mu nie odpowiadaja.
No a Maciejewski takie rzeczy robi od ręki.
Przypominam niektóre Jego nicki,przy pomocy których rozmawia On sam ze sobą przez okrągłą dobę.
Oto one;Logan3331 ,Wolfram,HENRY, jak znajdę listy z niektórymi z nich,będę dopisywał.
Wracam do cytatu.
Poza tym fragmentem cały artykuł jest SUPER trzeźwy,i wzywa do czujnośći wobec agentury ,która jeszcze od Solidarności Pierwszej,i stanu wojennego,była ,i pewnie nadal jest,O WIELE większa,niż kiedykolwiek można by podejrzewać.
Po ostatniej rewelacji Koterskiego,wielu z nas zaczęło niewątpliwie znowu się nad tym zastanawiać.
Wstrząsająca wypowiedź Romaszewskiego,ze oni o Kotarskim wiedzieli, i ze wokól niego było masa "dziwnych" wpadek i aresztowań.
Co to znaczy DZIWNYCH ?
I dlaczego NIC do DZISIAJ nie zrobili>
dlaczego sam Romaszewski nic nie zrobił ?
czuy nie chciał krzywdzić Kotarrskiego ?
Przeciez to jest styl Adama Michnika !
Więc cały artkuł Maciejewskiegioo to wzór cnót patriotycznych i czujności śledczejh.
OK.
Ale w tym cytacie ,w roku 2012 pisanym, mamy zrównanie agenta Wałęsy a 10 milionami zaangażowanych polskich patriotów i z Polską Wolnością z 1981.
Powstajev pytanie.
Czy tyle rozsądku po to ,żeby wsisnąć ukrytą i przykrytą w ten sposób prowokację ,że Polska Wolność i Solidarność to był tylko Lech Wwałęśa ?
Pamiętam roamowę z profesorem Trznadlem,który mi powiedział,że CAŁE podziemie Solidarnośći to była prowokacja Ubecji.
Ja wteduy się zachnąlem,i powiedziałem,ze moze tego było bardzo dużo,ale przeciez nie całość.
Ale Trznadel nie sugerował,że wszyscy,tylko ze wszyscy przywodcy Podziemia.
Dzisiaj Maciejewski pisze wyraźnie,ze cała Solidarność ,i ideologia wolności Polski to Lech WEałęśa.Koszmar i prowokacja.
Ale ja sam powoli dochodzę do wniosku,że jeżeli ktoś był jakims przywódcą w S,czy później w Podziemiu,to dzisiaj powinien się zacząć intensywnie z tego tłumaczyć.
I to nie tak jak Romaszewski !!!
Do czego to doszło !
Sama rzeczywistość goni fantastę i prowokatora Maciejewskiego !!!
Przeciez do wytłumaczenia bierności Przywódców Podzienmia wobec Koterskiego,i pewnie masy innych nawet jakieś poczciwe "teorie spiskowe" jakoś nie wystarczają .
W relacjach ostatnich podaje się ,że Kotarski sugerował poziemiu,zeby się uzbroiło.
Ubecja wiedziała dobrze,że pacyfizm podziemia i to dogmatyczny,był jego największą słabością.
Ja do tej pory nie mam zdania,czy trzeba było się uzbroic ,czy nie.
Zawsze sądziłem,że pacyfizm,bwobec ogromnej przewagi WROGA był jedynem rozwiązaniem.
Ale po rewelacjach o Koterskim nabrałem pewności co do jednego.
Takich śmiertelnie niebezpiecznych zdrajców i agentów jak Koterski czy Boni NA PEWNO trzeba było likwidować fizycznie.
TO BYŁ POWAŻNY BŁĄD.
Pewnie dzisiaj bysmy inaczej wyglądali,.
Ba, być może cały Okrągły Stół byłby całkowicie niemożliwy.
Jesteś za a nawet przeciw ;-)
Tylko za -czymś,i przeciw-czemuś innemu.
Pan jest ,Panie Maciejewski, przyznaję to ,wyjątkowo ciązkim przypadkiem.
Zacząłem nawet myśleć ,jak by Panu załatwić przyzwoite dojscie ,by mógł Pan zacząć się wydawać w przyzwoitych nakładach.
Jak to roboczo sformułowałem humorystytycznie na własny użytek.
Niech innych też szlak trafia,jak Pana czytają,dlaczego ja mam być uprzywilejowanym wyjątkiem.
Jednak ostatnie rewelacje na temat wydawnictwa Rytm plączą mi trochę myśli i dają więcej do myślenia niżbym chciał.
Co ja właściwie mógłbym, w naiwności czy głupocie własnej ,Panu własciwie w ten sposób załatwić ?!!!
Dlaczego nie poprzestaję na swoich skrzypcach ?
widzi pan też POdwójnie? Jeżeli też, to czas na odPOczynek ;-)
Jak przystało na slamera świetny tekst!
najprawdziwszą z najprawdziwszych BYŁA Z WOLI AUTORA RECENZOWANA PRZEZ SPECJALISTÓW Z DZIEDZINY HISTORII, jak każda poważna publikacja?
Inaczej, to ... spekulacje autora.
Nie, nie była i nigdy mam nadzieję nie będzie. Zadowolony?
Brawo nic dodać nic ujać.
Jedno można blogerowi-slamerowi przyznać - skutecznie skłóca i poniża ludzi wartościowych i często lepszych od siebie, o większych osiągnięciach zawodowych (o co tu w tym przypadku nie trudno).
Zaraz wypadam, zajrzałem by się pośmiać, ale jednak się zażenowałem artykulikiem.
Ale kogo ja skłócam ojciec? Widzisz gdzieś jakąś kłótnię? Biją się? gdzie?
Logan3331,Wolfram,HENRY,BazyliMD,Gostek.
Z powyższych najlepiej zakonspirowany, i udany w realizacji był oczywiście Gostek.
Mało brakowało,a umknąłby mojej uwagi.
Z nim pokazał Pan prawdziwy ząb.
Co do widzenia podwójnie w lustrze,zachęcam do dalszego rozwiijania wątku podobnych ukrytych zwierzeń własnych !
Logan3331,Wolfram,HENRY,BazyliMD,Gostek,Reytan ;-)
Twoja fantazje Maciejewski zwykle przebija materiał historyczny na wylot ,i przechodzi na drugą stronę.
Ma to plsy dodatnie i ujemne,jak mawiał Mistrz.
To jest rodzaj history fiction w stylu postmodernizmu !
Jestem przekonany ,że może pobudzić Polaków do jeszcze większego zainteresowania historią ,które i tak jest znaczne,równiez u renegatów narodowych studiujacych Gazetę Wyborczą.
Powyższy komcept z Rytanem jest przedni,i potwierdza Pan swą u mnie renomę głownego fantasty,którego warto czytać,ale nie brać serio.
Pański pomysł wykorzystania BYŁYCH ziemian też się nie powiódł,czego BARDZO żałuję.
są rzeczowe i na ogół krytyczne. Nota bene zauważ mój styl wypowiedzi. Przy okazji to ja dziś użyłem alter ego na określenie HENRY'ego.
Zatem zjawisko owszem jest i 1 dziś na to zwróciłem uwagę, ale bez przesady.
Niejaki owszem Wolfram - styl bardzo podobny i chyba tylko tu napisał.
HENRY nawet jak jest inną osobą to dla niego Coryllus to Einstein, co jest miarą poziomy HENRY'ego, 1_szarej_komórki podobnie, no i fana BazyliszkaMD.
Przy okazji - termin slam, slamer - jest oczywiście niepoprawny i wprowadza w obieg złe rozumienie jego sensu, ale gdzie by się tam corylus przejmował takimi drobiazgami.
Dlatego nie może publikować w wydawnictwach gdzie są obligatoryjne recenzje historyków gdy pisze (nawet jeśli w dobrej wierze) o historii, tzn. może tylko dziś opluł 1 historyka, bo wykrył jakiś błąd, a zawodowcy znaleźliby by ich ze 100 lub 1000. Gdyby specjaliści się za to wzięli to nie poszłoby może nawet do druku. Czy PWN by to wydal? Skoro takie odkrywcze?
przed Larry Flintem. On działa metodą - nieważne co mówią ważne byle mówili, czyli mogą kpić, śmiać się, wytykać błędy i brednie, ale ważne, ze mówią, piszą. Może wtedy będę sławniejszy tanim kosztem i książki lepiej zejdą.
Owszem: slam ma określone, zupełnie inne znaczenie niż "badziewie" itp.
Zabawne Coryllusie jak adwersarze są zapiekli w temacie Twojej osoby,zupełnie ich nie interesuje merytoryka tekstu.Nic a nic.Interesujesz ich Ty.I Twoją rozwijająca się kariera pisarska,którą obserwuję od około 2 lat.Poziom i argumentacja przypomina tych krytyków"z branży",którzy nie mogli znieść miary talentu i pracowitości Matejki,Wyspiańskiego czy Kossaka.Swietnie o nich pisał Boy.Równie merytoryczne są oceny tych krytykow wobec Pana.Czyli dobrze to Panu wróży ;).Tak jak oni nigdy nie znikną z historii sztuki,tak może Pan mieć swoje miejsce w literaturze.Czego Panu życzę.Osobiście dziwi mnie ciągle żywy w Polsce kult stopni naukowych zastępujący polemikę z faktami. W świecie,umownie zwanym zachodnim liczy sie tylko nazwisko i dorobek.A sukces jest najczęściej mimo wszystich patologii naszego życia miarą pracy i talentu.A Pan jest pracowity i utalentowany,więc będzie Pan czlowiekiem sukcesu .
Na razie w Tarabuku jak był jeden egzemplarz starej baśni, tak i jest. TEN SAM.
Ghost.Pana uwaga świetnie koresponduje z moim wpisem,dziękuję Panu;).Coryllus wzbudza w Panu emocje,a to dla twórcy jest najważniejsze.Nie uważa Pan?;).
dowiodłeś wątłości swego intelektu skoro ten bełkot o szlamie na blogu chyba cię zachwycił? Coś poza Coryllusem (sobą?) i To-ja-hem czytujesz? Widać, że nie, bo tu na tym blogu cała krynica twej mondrości.
Kulturę codzienną blogersa-slamersa też akceptujesz?
Ale jesteście komiczni. Nie macie pojęcia. Piszcie, chłopcy piszcie, sprzedaż skacze jak kangur.
Masz wielkie pojęcie widać co jest ważne w literaturze, książkach (takie cuś z okładką i kartkami) i pisaninie na blogu.
Nie mam potrzeby udowadniać Panu moich kompetencji w dziedzinie literatury.Bo czegóż Pan oczekuje? Certyfikatu z tytułem naukowym?.Mackiewicza do tej pory nie wydaje się w Polsce.A i tak wszyscy,a w szczególności ci którzy blokują druk jego książek wiedzą,że to był największy polski pisarz w historii.A na Skałce nie leży...
Polizałeś go czy obsikałeś, że dokonujesz tak bezbłędnego rozpoznania?
Mam nadzieję.
po takich klęskach w literaturze,może malarstwo przyniesie ukojenie.
Choć ,jak człowiek patrzy na Niego przez okno i Go obserwuje,to widać,że będzie z Nim chyba zawsze,jak z tym typem z żydowskiego humoru,co to buszował po tysiącach łóżek w tysiacach pokoi w tysiącach pałaców.
I nie mógł przestać !
to ty?!
Wszyscy zazdroszczą Maciejewskiemu.
Nie kazdy może mieszkać w Grodzisku Mazowieckim.
Pan Gość X ma oczywiście rację.
10 punktów dla Pana.
Logan3331,Wolfram,HENRY,BazyliMD,Gostek (najlepszy !),i oczywiście Croes.
Serdeczne pozdrowienia dla autora.
Coryllusa przyjmowane więcej nie będą.
Koniec współpracy i umowy.
Niestety.
O takich awanturnikach Władymir Ulianow Lenin wyrażał się słowem: " gówno ". (A,F. Ossendowski "Lenin">>>Przedmowa prof. Historii Pawła Wieczorkiewicza).
Pan Coryllus i częściowo Pan Reytan mają rację. Jak anonimowy "historyk od arużia marzy o lufie to niech się uda do dowolnego inżyniera metalurga lub dowolnego kowala. i niech się śpieszy bo kowal to zawód umierajacy.
Panów C i R atakuje w szyku sbiorowym kupa określana wyżej przez Tow. Ilisza, a w Polsacie wlaśnie leciał przed chwilą zmaterializowany Pan płk. Aleksander Makowski. W wywiadzie podzielił się swoimi doświadczeniami z walki z opozycją.