|
|
Dark Regis A czemu nie, coś Panu w tym przeszkadza, żebym ja mógł to robić? Może nie dopełniłem jakichś komunistycznych formalności, nie zgromadziłem odpowiednich papierów i kart rowerowych od postkomunistycznych urzędów i instytucji, czy muszę wystąpić o zgodę do sekretarza Penklubu, żeby móc nadać tekstom tytuły zgodnie z normą unijną, czy mam długopis zgodny z normą ISO? |
|
|
Dark Regis No właśnie. Chdikk zaczęło się już na samym wstępie, ale entuzjazm w narodzie był taki, że spokojnie z tym walczył. Już kilkakrotnie tu pisałem o powstawianiu spółek nomenklaturowych - jednym trafiały się srebra, a innym GWna. Ten, kto mimo wszystko potrafił wyciągnąć firmę na szerokie wody, był zaraz obsiadany przez służby wojskowe (WSI brały haracze i nasycały spółeczki agentami, było o tym w jakimś artykule o Pawlaku), albo lądował w kiciu jak Kluska. Chociaż Kluska to może być zły przykład, bo on chyba nie zaczynał od "prywatyzacji" gminnej mleczarni, POM-u, GS-u itp. Chodzi o to, że pomimo przeciwności wezbrała niesamowita fala przedsiębiorczości i sygnatariusze nowego ładu gospodarczo-politycznego w Europie musieli się tego przestraszyć. Nie tak było ustalone i nie po to papiery sterników gospodarki dostali fulbrightowcy, żeby w Polsce zdarzał się przypadkowy cud gospodarczy bez zgody sanhedrynu finansjery. Wtedy wyciągnęli za uszy przeciętnego belfra z SGPiS, Balcerowicza, a ten zrobił swoje.
A ja akurat wiem kto. Któregoś pięknego dnia w 1998 moja księgowa, która miała także pod opieką duże hurtownie, markety i firmy nomenklaturowe (powiem tylko, że duże, bardzo duże, bo np. Geant był duży, nieprawdaż?), zaproponowała mi mały kredycik na rozwój. Najpierw kusiła kredytem we frankach szwajcarkich, potem w USD - drobnostka, o ile pamiętam można było spokojnie wziąć coś koło 250 tys. do bodaj 10 mln. Miała po prostu wyrobioną renomę w bankach i byłoby to czystą formalnością. Na szczęście wymówiłem się innymi planami, bo zaraz potem sektor usług zaczął dziwnie kolapsować. Praktycznie w 1999 nie miałem już wiele do roboty, bo klienci przestali mieć wolny szmal do wydania. Pamiętam jak negocjowałem z filią niemieckiego producenta okien i drzwi zapłatę faktury za odzyskanie danych. Wtedy to było warte nawet do kilkunastu tysięcy zł. zwłaszcza, że facetowi wirus zjadł laptopa i wszystkie dokumenty do certyfikacji ISO 9000. Przy tym, co ten śmieszny facecik proponował, zapłata pod stołem, bez papierów, poza moją macierzystą firmą (gdzie byłem jako działalność nota bene), był chyba nawet skłonny zapłacić za hotel w Marriotcie i dziwkę w koszu konfetti ;), to korupcja polszewików zdałaby się normalnym biznesem. Po godzinie ględzenia stanęło, że nie chce już wykonanej usługi ale zapłacił w końcu fakturę za fatygę. Te kredyty to było pierwsze z serii betonowych kół ratunkowych dla biznesu, potem nadmuchano bańkę kredytów mieszkaniowych, poszły w ruch opcje i takie tam giełdy. W końcu firma matka się rozleciała w drzazgi przez knucie prezesa i łaziłem po Warszawie jak zombie robiąc jakieś drobiazgi. Gdzieś koło 2003 musiałem zwiewać na etat w szkole. Tak się definitywnie skończył okres prosperity w Polsce. Czerwoni zaczęli zwijać dywan. Pozostaje tylko ustalenie, kto się z nimi dogadał w latach 80-90 na Polskę w obecnej postaci i roli. W to, że nie było planów, a Wałęsa sam obalył komunizm, to ja nigdy nie uwierzę, bo za dużo w życiu widziałem ;) |
|
|
Dark Regis Tjaa Saks z Friedmanem był przecież Marsjaninem, mój błąd. |
|
|
Jabe Ch. d. i k. k. zaczęła się moim zdaniem pod koniec lat 80, kiedy ówcześni opiekunowie „naszego” majątku uznali, że lepiej będzie, gdy zakres słowa „nasz” się nieco zawęzi. Zajęli się więc szabrowaniem, zamiast przewodnią rolą, oddając władzę nieudolnym solidaruchom. Zaś spadochroniarze z KLD wybrali liberalizm, bo był modny. Od razu zabrali się za wprowadzanie przepisów i podatków.
Nie wiem, kto ssał pieniądze do 2004 roku. Wątpię żeby dziś było za mało pieniądza na rynku. W każdym razie życie na kredyt by wydawać i wydawać to nic dobrego.
To nie Polska chciała coś osiągnąć. Tzn. może i chciała, ale kogo obchodzi, czego chce byt abstrakcyjny? Polacy chcieli (mam na myśli nadwiślańskich tubylców). Nie sądzę, żeby to akurat przeszkadzało starszym i mądrzejszym za granicą. Jednak ci w kraju doskonale wiedzą, że system, w którym szaraczek ma szansę uczciwie coś osiągnąć, daje mało synekur i okazji do kradzieży. To są sprzeczne interesy. |
|
|
Dark Regis Pamięta Pan lata 90-te, czy już wracanie wspomnieniami do nich w propagandzie liberalnej jest zakazane? Wtedy nie było liberalizmu, ale było szereg wolności, no i kupa kasy na rynku. Gdzieś od roku 1999-2000 zaczął się czas określany przez Sienkiewicza "ch d i kk". Wiem, co się stało bo miałem firmę w usługach informatycznych i wtedy rynek zaawansowanych usług gwałtownie się załamał (nie mówię o prostych typu prostytucja i propaganda, chwilówki i ściąganie długów, bo te wręcz przeciwnie, nagle zaczęły niezwykle rozkwitać). Do roku 2004 wyraźnie było widać jakieś ssanie zabierające pieniądze z rynku, aż wreszcie zaczęły się problemy z płatnościami. Niech Pan teraz sobie to poukłada w głowie i nałoży na ścieżkę czasu: SLD, Balcerowicz, AWS, liberałowie, Unia Europejska, niemieckie montownie i markety, wreszcie pauperyzacja społeczeństwa, brak fizycznego pieniądza na polskim rynku, ogromne zaległości w płatnościach, długi, bezrobocie i chamstwo PO, które o wszystko to oskarża mityczny ciemnogród. Nie proszę Pana, to liberałowie z KLD i niedobitki liberałów od Korwina są winni tego "nagłego" załamania. Jak napisałem gdzieś indziej, zostało przez miejscową agenturę wykonane zlecenie niemieckie na Polskę. Fakt, że zjawił się tu w dziwnych okolicznościach niejaki Giuliani, którego polska filia firmy ściśle kradła z rozmaitymi Kulczykami, wskazuje, że również "starsi i mądrzejsi" z USA mieszali w tym kotle, ale nagle coś niepokojącego dostrzegli na horyzoncie i robią teraz zygzakiem cofkę rakiem.
youtube.com
PS. Balcerowicz wszedł do gry, bo "starsi i mądrzejsi" dostrzegli, że Polska chce coś osiągnąć w światowej gospodarce bez pytania ich o zgodę, a nawet bez uregulowania "należności" za kamienice, a bez ich zgody nic w świecie nie wolno robić, żadnych Hong Kongów. |
|
|
Jabe Socjal wśród amerykańskich murzynów przyczynił się do powstania nowego modelu rodziny. Młódka się puszcza, rodzi dzieci, ale jest za młoda, by się nimi zajmować. To zadanie babci. Dzieci szybko dorastają, a matka wraz z nimi dorasta do opiekowania się potomstwem, ich potomstwem. Faceci zajmują się zapładnianiem, a nic tak nie podnieca jak odrobina gangsterki.
To nie jest kwestia koloru skóry oczywiście. Ten model może się przyjąć i u nas. Jego zaletą jest szybkie następstwo pokoleń. Dodatkowo chłopcy redukują swoją liczebność, co zwiększa efektywność finansową programu reprodukcji. Dwa plusy. Dlatego daję go rządowi pod rozwagę. |