|
|
u2 "Nie potrafi Pan odpowiedzieć?"
Nie moja wina, że nie umiesz czytać :-) |
|
|
Jabe Nie potrafi Pan odpowiedzieć? |
|
|
u2 "I?"
I kolej na ciebie "Żabę", abyś przedstawił swój "pomysł" :-) |
|
|
Jabe I? |
|
|
u2 "Ja mam pewien pomysł, ale wolę wpierw Pana spytać."
Taka teza jest postawiona np. przez autora z Krytyki Politycznej, wcale nie będącej sympatykiem Zjednoczonej Prawicy :
krytykapolityczna.pl
"Faktem jest jednak, że inflacja w nieco większym stopniu uderza w najmniej zarabiających. Trzeba to brać pod uwagę. Jest jednak i druga strona medalu: umiarkowana inflacja napędza wzrost gospodarczy, a więc także zatrudnienie i płace. A to już jest korzystne dla najsłabszych grup na rynku pracy."
[...]
"Ekonomiczni liberałowie wykorzystują każdy wzrost cen, by straszyć rzekomo ponurymi skutkami transferów społecznych i luźnej polityki monetarnej. Wzrost cen sam w sobie nie jest niczym pozytywnym, jednak można go traktować jako mniejsze zło. Bo jaka jest alternatywa? Czy powinno się zrezygnować z programów pomocowych w czasie kryzysu i pozwolić firmom upaść, by setki tysięcy ludzi trafiło na bezrobocie? A tych bez pracy, z dziećmi na utrzymaniu, zostawić bez żadnego wsparcia?"
|
|
|
Jabe Proszę powiedzieć, jak to się dzieje, że kilkuprocentowa inflacja jest zdrowa dla gospodarki. Ja mam pewien pomysł, ale wolę wpierw Pana spytać. A rejtingi prognozują, ile na państwie można w najbliższym czasie zarobić, nie? |
|
|
u2 "rośnie popyt, ale dodruk pieniędzy nie daje bogactwa."
Inflacja kilkuprocentowa jest zdrowa dla gospodarki, wie o tym każdy student ekonomii. Popyt wzrasta, produkcja wzrasta, producenci się bogacą, to nie jest pusty dodruk pieniądza. Dzięki niskiej inflacji udało się pobudzić konsumpcję i uratować miejsca pracy.
Rejtingi międzynarodowych organizacji nie kłamią. To nie samochwalstwo rządu, tylko twarde międzynarodowe dane. |
|
|
Jabe Napisałem tylko, że administracyjne regulowanie ceny pracy wcale nie musi być korzystne dla pracowników. Wprowadza dodatkową biurokrację, która przecież kosztuje, więc dokłada się do drożyzny.
Generalnie cena powinna być odzwierciedleniem wkładu umiejętności i pracy. Fałszowanie cen prowadzi więc do marnotrawstwa. Za głębokiej komuny zdarzyło się, że coś w butelce kosztowało mniej, niż pusta butelka. Ludzi, którzy wylewali i odsprzedawali butelki, propaganda wyzywała od spekulantów. A przecież postępowali racjonalnie! (Nie pamiętam niestety szczegółów.) To przykład drastyczny, ale każda ingerencja administracyjna powoduje takie czy inne anomalie.
Należy się też zastanowić, kto faktycznie zarobił na wymuszonej podwyżce płacy, a kto tę pracę z tego powodu stracił. Może być tak, że oddolne ograniczenie pensji spycha osoby mniej zdolne, bądź niezaradne jeszcze bardziej na margines.
A po co to wszystko? Otóż, płacę minimalną wprowadza się dla poklasku gawiedzi, by pokazać, jak to władza ludem się opiekuje. Nic godnego pochwały.
Co do popytu, zwracam uwagę, że zalewanie gospodarki pieniądzem powoduje co prawda, że rośnie popyt, ale dodruk pieniędzy nie daje bogactwa. Ceny rosną, a ci, co dostaną puste pieniądze, nim dobra zdrożeją, zarobią, a reszta straci. |
|
|
u2 "Pracodawca przerzuci w koszty, a za droższe towary zapłaci ten sam pracownik."
To nie socjalizm, tylko kapitalizm. Pomimo 5% inflacji wzrasta konsumpcja, czyli popyt. A podaż jest uwarunkowana od popytu, Kapitaliści trzymają się mocno.
Gdyby ceny były za wysokie to nikt by nie kupował. Gdyby nie było popytu, to nie byłoby pracodawców i pracowników, czyli produkcji. To są proste zasady ekonomii.
Socjalizm panuje pełną gębą w PE, gdzie europoślica Sylwia Spurek chce zakazać wędkowania, chodzenia do cyrku, zoo i innych takich przyjemności :-) |
|
|
Jabe Pracodawca przerzuci w koszty, a za droższe towary zapłaci ten sam pracownik. To się właśnie dzieje.
Precz z socjalizmem! |
|
|
u2 "W tym roku płaca minimalna w naszym kraju wynosi 53% przeciętnego wynagrodzenia"
Oczywiście to pozytywne dla pracownika, ale niekoniecznie dla pracodawcy. Koszty pracy w Polsce relatywnie do zarobków są wysokie. |