Otrzymane komantarze

Do wpisu: Król Herod dobroczyńcą był dla sierot
Data Autor
Dziuniek, wystarczy aby POgłowie tutaj nie łgało i nie tworzyło "faktów" obrabiających tyłek przyzwoitych ludzi. To są właśnie te ubeckie i GWniane metody. Chcesz przykładu? Proszę bardzo: Najpierw jeden z was tworzy fałszywy profil prof. Pawłowicz na Twitterze. Następnie latacie po forach i się na te bzdety powołujecie jak tutejszy drrr w swoich szkalujących notkach. Ty dziuniek należysz do adoratorów takich oszczerców. Wstydu nie macie, więc nie zapytam jak się czujesz. A teraz jedziesz ad personam lub się żalisz jak "pompadury" wszelakie, bo argumentów w dowolnej dyskusji nie masz. Ty jak tutejszy drr, próbujesz tworzyć te "fakty i argumenty". A z czymś takim się nie dyskutuje - tylko daje się z liścia.
lala
rozumiem, że łącząc wypowiedź o ONR z rozliczeniami PRL - wzywa Pani m.in. do przyjrzenia się jak wielką karierę zrobił i się z komunistami dogadał np. Bolesław Piasecki?? czy inni tzw. ONR-owcy przedwojenni)... tyz piknie co do Dmowskiego - też myślę, że pan od KOD postapił idiotycznie chcąc czcić pamięć kogoś, kogo dzieje są co najmniej dwuznacznym dziedzictwem (prorosyjskość, nacjonalizm, antysemityzm itd.)
wielkopolskizdzichu
A coś bliżej? Czyli niejaka borycka posądzająca co drugiego komentatora o konszachty z szechterem, ubeckie pochodzenie etc to ukryta opcja niemiecka. Taki bolszewik udający mohera?
mada
to jest odpowiedź dla komentarza "wielkopolsizdzichu" - nie dla artykułu
mada
sami piszecie żeby się potem na to pisanie powoływać - znam was jak zły szeląg!
Anonymous
Czyżby nawiązywała Pani do ostatniej wizyty licznych członków rządu w Izraelu, o której to wizycie wiemy tylko, że była kraksa i nic poza tym?
wielkopolskizdzichu
1." od lat nie biorę GW do ręki, cut.......cut Zmiana tonu przez GW jest zatem znacząca. " To jak jest w końcu? Czyta Pani GW i na tej podstawie wyrokuje o czymś, czy nie czyta i co najwyżej spekuluje na jakiś temat nie mając o nim zielonego pojęcia? 2. Co do meritum ma Pani rację problem w tym, że Pani środowisko tz. lepszy sort zrobi komucha z każdego kto stanie Wam na przeszkodzie w przejmowaniu stanowisk, władzy, majątku. Nawet na NB wystarczy mieć zdanie inne niż wyrażane przez tz. elity i mainstream by momentalnie zostać okrzykniętym ubekiem.
Do wpisu: W gębę od parobka
Data Autor
Anonymous
Ciekawe przeżycie na autostradzie. W sytuacjach kryzysowych w grupie ujawniają się różne ludzkie cechy i mają miejsce niecodzienne, zaskakujące zachowania. Walka o przetrwanie ma silną motywację. Politycznie poprawnie motywowany egoizm nie powinien zaskakiwać, ale jednak. Pozdrawiam
Pani Izabelo, moje rozumienie fizyki kończy się na Newtonie. Oczywiście, nie robię sobie złudzeń co do "wszechogarniającej życzliwości", sam jestem trochę mizantropem, mam liczne fobie i idiosynkrazje. Nie jestem też specjalnie "poprawny politycznie". Jednakże w życiu publicznym / społecznym staram się powściągać pewne reakcje. Nazywam to oględnością lub "polityczną uprzejmością" - to bardzo ułatwia życie. Spór trwa od lat w prawie amerykańskim: odmowa usługi jako przejaw "free speech" (zatem chroniona przez konstytucję) v. "fairness". Dużo na temat napisano. Ja rozróżniałbym odmowę wynajęcia mieszkania przez osobę prywatną, podobnie jak odmowę zatrudnienia lesbijki / katoliczki (proszę sobie wybrać) jako prywatnej guwernantki, od odmowy obsługi przez przedsiębiorcę, który działa w sferze publicznej. Wyobraża sobie Pani sytuację, w której kelnerka przed podaniem kawy pyta o preferencje polityczne, itp.? Anegdota z angielskim wykładowcą przepyszna; oczywiście, że miał rację, tylko sytuacja trochę inna - kolega złamał zasady. Jak zawsze, pomimo różnic, pozdrawiam.
wielkopolskizdzichu
Ja się na ten casting godzę z powodów banalnych - sam nalezę do grona oceniających czyjąś przydatność i jeszcze mam za to płacone. Ale kompletnie nie rozumiem Pani wywodu łączącego casting z lesbijką. Może za bardzo racjonalny jestem.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Piotrze zastanawiałam się ostatnio jak Pana wywołać i oto Pan się pojawił. Mój znajomy fizyk twierdzi, że taki efekt to nie żadna telepatia ani inny nienaukowy przesąd lecz splątanie kwantowe. Nie wdając się w szczegółowe rozważania- jedna ze splątanych cząstek dostosowuje natychmiast swój stan do stanu drugiej cząstki pomimo dużej odległości pomiędzy nimi.Czyli możliwe jest natychmiastowe przekazywanie informacji, nie ograniczone prędkością światła. Wracając do naszej dyskusji- taksówkarz przede wszystkim powinien mieć prawo odmówić usługi pijanej prostytutce. A jeżeli bardziej mu przeszkadza ksiądz niż pijana prostytutka to jego sprawa, księdzu też ma prawo odmówić. Wynajmujący mieszkanie ma prawo odmówić nie tylko homoseksualnej parze lecz małżeństwu z dziećmi, gdy nie lubi dzieci, albo samotnej kobiecie z mopsem ,bo nie lubi tej rasy psów.Czy tego sobie życzymy? Nie przesadzajmy z tą wszechogarniającą życzliwością,która jest utopią. Dodam anegdotę prawdziwą. Mój lektor angielskiego na UW, niezwykle elegancki prawdziwy Angol z fajką, gdy złapał kolegę na ściąganiu na egzaminie, nie postawił pały, ani nie pobiegł do dziekana co mogłoby się skończyć relegowaniem z uczelni, lecz powiedział: " nie chcę pana więcej widywać, proszę zmienić grupę". Czy miał rację?. Kolega powiedział, że poczuł się surowiej ukarany niż gdyby wyznaczono mu egzamin komisyjny.
Izabela Brodacka Falzmann
No sam Pan widzi.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Zdzichu, Pan banalnie racjonalizuje. Oczywiście nikt nie powierzyłby mi roli umierającego łabędzia, a zawsze o tym skrycie marzyłam. Zwierzyłam się nawet kiedyś z tego marzenia na blogu i pocieszał mnie Pan Kalemba przypominając Kobuszewskiego, który odtańczył kiedyś był umierającego łabędzia w białych kalesonach ze zwisającymi troczkami.Własnie o to chodzi żeby pracodawca miał prawo odmówić zatrudnienia osoby nie nadającej się jego zdaniem na oferowane stanowisko bez obawy, że będzie miał na karku inspekcję pracy. Chodziło mi również o to, że rentier nie potrzebuje konkurować na rynku pracy. Rentier a nie rencista z III RP.
wielkopolskizdzichu
Gdybym był drukarzem nie chciałbym być karany za odmowę druku pisowskich agitek. Będąc hotelarzem chciałbym mieć prawo do odmowy organizowania parteitagów dla ONR'u.
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pan rację, przekonało mnie porównanie ze źródłem na pustyni. Tyle, że udział w Facebooku nie jest to- miejmy nadzieję- sprawa życia i śmierci. Jeżeli sąsiad urządza grilla i Pana nie zaprosił czy będzie się Pan domagał wstępu powołując się na prawa człowieka i obywatela czy kupi sobie pasztetową w wiejskim sklepiku? Zdarzyło mi się być w podobnej sytuacji. Jechałam ze znajomym w Niemczech autostradą na której zdarzył się wypadek i w konsekwencji tego wielogodzinny tak zwany ształ. Był duży mróz. Mieliśmy w samochodzie śpiwory, kuchenkę, kawę, herbatę i prowiant. W naszych śpiworach wylądowały oczywiście cudze dzieci i dzieciom też serwowaliśmy herbatę i kanapki.Młodzi Niemcy jeżdżą w zimie w koszulkach, ogrzewanie na maksa i jakaś muzyka ( przykro toto nazywać muzyką) na pełen regulator.Nie przyjdzie im do głowy zabrać termosa z kawą, a o śpiworze czy kurtce nie ma mowy. Nie poczuwaliśmy się do obsługiwania wszystkich chętnych. Znalazło się kilka osób, które chciały przejąć nasze zapasy i demokratycznie nimi zarządzać. Skarżyli się na dyskryminację. Oparło się nawet o policję, która ich wyśmiała.Dodam, że najbardziej zmarzniętych zabrały w końcu helikoptery.
Izabela Brodacka Falzmann
Ad 1 Czy posiadanie tych samych poglądów z Sierakowskim jest Pani zdaniem niemoralne? Dodam, że za czasów I Solidarności niejaki Urban w ten sposób "zasmradzał" ważne problemy. Nikt nie chciał mówić jak Urban i było pozamiatane. Ad 2.Nie przystałam. Wyraziłam jednoznacznie swą opinię na farsę (i jeszcze kilka dodatkowych spraw) i odeszłam. Ad 3.Może Pani jest tak piękną dziewczyną, że przyjmą Panią bez wahania na każde stanowisko od primabaleriny do ordynatora okulistyki. Mnie też raczej nie spotykają szykany, bo pomimo zaawansowanego wieku i mizernej urody cierpię raczej na nadmiar pracy. Proszę jednak porozmawiać z ludźmi, nie okopywać się w swojej wieży z kości słoniowej.
Anonymous
W pierwszym odruchu, po usunięciu narodowców z Facebooka, zająłem stanowisko zbieżne z prezentowanym przez Panią i Sławomira Sierakowskiego. Po wpisie Loseka i komentarzu Service Mind'a uznałem, że mamy tu do czynienia z inną sytuacją. Z powodu sprowadzenia przez lewicę do absurdu oraz nadużywania pojęcia społeczny, przestano brać pod uwagę, że realnie występuje zjawisko dobra wspólnego, gdy zysk jednostki wypływa z działania wspólnego i przewyższa działanie indywidualne. Jeżeli na wsi społeczność buduje wodociąg to zyskuje w stosunku do sytuacji gdy każdy zaopatruje się w wodę indywidualnie. Wynika z tego prawo do powszechnego korzystania z tego wodociągu. Nie mamy jednak do czynienia z sytuacją jak w oazie gdzie jest jedno źródło wody. Dostawców wody przez wspólny wodociąg może być wielu i zbliża nas to do sytuacji Facebooka dostarczającego swoją usługę w publicznym "eterze". Czy samorząd wiejski uznałby za właściwe, aby dostawcy wody mieli prawo selekcji klientów wg kryteriów ideologicznych? Nie, byłoby to wbrew interesowi społeczności w naszej cywilizacji. Jest jednak aspekt drugi tej sytuacji. Wpływ na propagandę w skali makro i w konsekwencji na wyniki wyborów. Nie chodzi o zamknięcie jednych, własnych drzwi przed roznosicielem ulotek. Chodzi o uzurpowanie sobie, przez medium o zasięgu ocierającym się o monopol, prawa do cenzury politycznej, której państwo w znacznej mierze pozbawiono. Zatem, o zamknięcie wielu, cudzych drzwi z powodów ideologicznych. Konsekwencją jest zdominowanie kolejnej metody oddziaływania na poglądy obywateli przez jedną z opcji ideologicznych. Działanie Facebooka ma więc wymiar antydemokratyczny, tak ostatnio broniony przez antypolską lewicę. Najbliższe skojarzenie mam z działaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego, które pod jawnie lewicowymi hasłami (i działaniami - sojusz w ramach SLD) monopolizuje wpływy na rzecz totalitarnej i zakazanej ideologii, wśród nauczycieli i uczniów - przyszłych wyborców.
Pani Izabelo, teoretycznie odmowa usługi/obsługi mieści się w wolności słowa i trudno z tym dyskutować. Zakładam, że zgodzi się Pani, że tak jak cukiernik ma prawo odmówić wykonania tortu dla pary pedałów (wiem, że preferuje Pani to słowo), taksówkarz może odmówić usługi księdzu, a ja skromny tłumacz przysięgły mogę nie przyjąć zlecenia od posła PiS (za co min. Ziobro zapewne postawiłby mnie przed komisją dyscyplinarną). Tylko czy tego sobie wzajemnie życzymy? Pozdrawiam. (Miło zastać Panią w formie.)
lala
1/Sierakowski by się entuzjastycznie z Panią zgodził i podobnie oburzył na to, jak znajoma pani elektronik została przez potencjalnych pracodawców potraktowana .... 2/ co do konkursów na stanowisko sekretarza redakcji - aż przykro czytać, że przystała Pani na udział w farsie 3/ nie mam wrażenia, że spotkały mnie czy moich znajomych podobne szykany - czyzbyśmy żyły w innych wersjach Polski?
Izabela Brodacka Falzmann
Też mam takie poczucie, że pewne zmiany są nieodwracalne i dla mnie starej nie do przyjęcia.
Izabela Brodacka Falzmann
Znam większe grzechy niż nepotyzm, kryptoreklamę, czy noszenie zamiast firmowej torebki reklamówki. Wdrukowano nam zupełnie obce nam duchowo i kulturowo zasady. Dlatego odwołuję się zawsze do sarmatyzmu. Sarmata czerpał z zewnątrz to co mu się podobało, a jeżeli miał humor to chodził w brzozowych łapciach, popierał swoich a nie obcych i nie uważał wolnej konkurencji i równego startu za zasadę moralną, której przekroczenie jest śmiertelnym grzechem.
wielkopolskizdzichu
"ale powinniśmy sobie uświadomić, że przy takich założeniach człowiek musi bez przerwy, przez całe życie udowadniać swoją przydatność, przez całe życie uczestniczyć w czymś w rodzaju castingu." Trudno by na stanowisku gońca zatrudniać osobę, która po latach bycia gońcem przestała posiadać atrybuty niezbędne gońcowi. To samo dotyczy tancerki, kierowcy, lotnika, niekiedy nauczyciela. Przywilej pozornego dozgonnego braku weryfikacji był, jest i będzie udziałem tylko niewielkiej grupy, która powołała do życia lub odziedziczyła warsztat pracy, szeroko rozumiany - ale i tak podlega ona ocenie nabywców produktu.
Teresa Bochwic
Po ostatnich doswiadczeniach zmieniam radykalnie poglad na temat nepotyzmu. Kazdy przypadek jest indywidualny.
zgadzam się z Autorką ale jak powiadali (za moich czasów): "...to se ne wrati" Dziesiątki lat indoktrynacji umysłów pod szyldem "politycznej poprawności", równości i wolności - jaką dokonały media elektroniczne na umysłach kolejnych pokoleń - spowodowało jednak trwałą degenerację zwojów mózgowych (*a czasem "jednozwojów) u milionów młodych ludzi. Darwinizm tutaj jednak wygrał twierdząc, że środowisko (medialne) ma wpływ na (niedo-)rozwój. i już nie będzie tak, już se ne wrati: "...niech słowa Wasze będą TAK - TAK, a NIE - NIE" Może to nie na temat ale chodzi mi o słowo i o postawę: ..."zachowywania się" Na głoszonych od lat hasłach lewicy, na lewackich "wzorach" osobowych, celebrytkach lesbijkach, "autorytetach", na tysiącach programów i portali dla "świata kobiet wyzwolonych", na audycjach niby tylko o gotowaniu, o walczących feministkach w środę i singielkach po czwartym rozwodzie wychowała się (wyhodowała się) nasza Córka. Jeżeli nawet z czasów mojej młodości w narzeczeństwie moja przyszła żona się wyskrobała - to do dzisiaj oboje wiemy, że to było ZŁE, BARDZO ZŁE Ale ta sama moja żona dzisiaj uważa, że niejaka Clinton Hilary, która jest za LGBT i za aborcją do ostatniego dnia - jest dla niej WZOREM, IDOLEM i AUTORYTETEM i tak samo postrzega te wartości moja Córka. no cóż: "...wojna domowa od wielu wieków trwa, wojna na gesty, wojna na słowa - to każdy z domu dobrze zna..." i proszę Dobrego Pana B. o wybaczenie mi
Do wpisu: Skrzyżowania historii
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
W każdej populacji znajdzie się jak wiadomo cham, złodziej morderca.Nie można uogólniać na podstawie jednostkowego zdarzenia. Sadzę, że nieuprzejmy kolejarz bardziej czuł się funkcjonariuszem niż Białorusinem. A może odreagowywał typowe traktowanie go po stronie polskiej. Polscy funkcjonariusze straży granicznej często traktują naszych sąsiadów gorzej niż protekcjonalnie. Ja mam doświadczenia z wielu podróży i z setek rozmów z ludźmi na ulicach w polu, w parkach. Nigdy na Białorusi nie zapłaciliśmy mandatu choć bywało za co. Nie dotyczy to oczywiście interesów. Wielu przedsiębiorców polskich skarżyło mi się na bakczysze, które muszą płacić. Pytałam ich tylko czy w Polsce nie muszą płacić bakczyszu i to o wiele częściej. Raz osobiście mi się zdarzyło, że zostałam potraktowana z góry. Szukałam ulicy Tarasa Szewczenki przy której mieszkał arcybiskup Świątek do którego wybierałam się z wizytą. Choć nie mam kłopotów z językiem białoruskim ani rosyjskim nie skojarzyłam napisu na tabliczce ulicy na której własnie stałam.Jakiś zapytany dziadek powiedział z przekąsem:"глупыe Полячки, ведь это улица Шаўчэнка". Myślę, że źle reagował na język rosyjski w którym zadałam pytanie. Po rosyjsku byłby to Тарас Шевченко . Powinnam wiedzieć, że po białorusku jest inaczej. Białorusini którzy z konieczności porozumiewają się po rosyjsku w urzędach, gdy rozmawiają prywatnie proszą "говори просто" co znaczy "mów po naszemu".