Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kwiat błękitnego lnu
Data Autor
chatar Leon
1. Pamięć o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach jest naszym obowiązkiem. Pomordowanym stawia się pomniki, czci się ich pamięć. Bez oglądania się na to, co pomyślą inni, np. Ukraina. Koniec, kropka. 2. Pomoc Ukrainie, przede wszystkim militarna, w obliczu zagrożenia ze strony Rosji jest działaniem jak najbardziej pożądanym. To Rosja była historycznie i jest zagrożeniem. 3. Kwestia jakości i wielkości pomocy Ukraińcom może być kwestią dyskusji. Każdy ma prawo mieć tutaj różnego rodzaju zastrzeżenia bez obawy, że zostanie nazwany "ruskim agentem". 4. W polityce nie ma czegoś takiego jak wdzięczność. Dlatego Ukraina nie przeprosi nas zbrodnie OUN i UPA tylko dlatego, że dziś jej pomagamy. 5. Trwały sojusz z Ukrainą (podobnie jak restytucja idei Wielonarodowej Rzeczpospolitej czy idea Międzymorza) byłby dla Polski wielką szansą. 6. Trwałych sojuszy nie buduje się jednostronnie poprzez oferowanie bezinteresownej pomocy i oczekiwanie na wdzięczność. 7. Amen
smieciu
To zabawne że jednak powtarzasz za mną: Ta wojna Putinowi nie była potrzebna! Bo przecież zakładając sojusz Rusków z Niemcami Ukraina i tak pozostałaby w rodzinie. Coś się pogubiłeś ze swoją misją Henry...
NASZ_HENRY
Myślałem, że ten błękit to kolor Twoich oczu ;-)  
NASZ_HENRY
Śmieciowy poradnik agitatora Ekspansja Rosji wskazuje, że związek Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego z Cesarstwem Bizantyjskim Narodu Moskiewskiego pod nazwą Imperium od Lizbony do Władywostoku nie był w planach Putina. W takim imperium po wstąpieniu Ukrainy do UE Kijów też by się znalazł. Ta wojna Putinowi nie była potrzebna! Putin popełnił ten sam błąd co car Mikołaj II atakujący w 1904 roku Japonię i skończy tak samo ;-)  
smieciu
Od dawna promuję tutaj tezę że Ukraina jest jedynie pretekstem, który miał sprawić by jakiś kraj NATO wykonał konkretny, wojskowy, prowokacyjny ruch w kierunku Rosji. Jeszcze jesienią zeszłego roku Polska i Polacy byli porządnie rozgrzani. Gotowi wypiąć pierś do orderów. A na nasze terytorium spadły dwie rosyjskie rakiety. Jednak rzecz udało się przeciągnąć i dzisiaj przychodzi otrzeźwienie. Można pisać teksty, które były nie do przyjęcia parę miesięcy temu. Emocje ostygły, zapał wygasł, Ukraina powoli przestaje być święta a Zełenski nowym prorokiem. Udało się dotrzeć do tego momentu. Kiedy można wreszcie zauważyć że wcale nie musimy robić tego co robimy. Że to co robimy dla Ukrainy wynika z woli tych, którzy tą wojnę toczą a my, jak wiele razy pisałem, nie jesteśmy stroną. Tak samo jak nie byliśmy stroną podczas IIWŚ mimo że przecież Niemcy na nas napadli. Wtedy podobnie jak dzisiaj zostaliśmy w wojnę wmanewrowani. Stanęliśmy do walki bo było to na rękę niektórym rozgrywającym. Stanęliśmy do walki także dlatego że pozwolił na taki scenariusz ówczesny rząd. No i wreszcie dlatego że Polaków bardzo łatwo urabiać heroiczno, patriotycznymi hasłami. Tak był wtedy, tak jest dzisiaj. Jednak rzeczy ciągle są w toku. Ponieważ minął moment kiedy można było budować na strachu taktyka została zmieniona. Teraz buduje się na przekonaniu o własnej sile. Każdy jest pewien że Rosja dogorywa, przecież wszystko na to wskazuje a pojawią się kolejne tego typu zdarzenia. Klimat się zmienia ale pytanie pozostaje. Mamy w to brnąć i angażować się? Wykonać wreszcie ten ruch, którego pragnie Zełenski? Czy odpuścić? Wracając do tego co ciągle wałkuje odpowiedzieć na pytanie. Czyja postawa jest słuszna. Niemiecka wstrzemięźliwość i niechęć do angażowania się na Ukrainie. Czy nasze pójście na całość. Przestawienie działania Polski na rzecz wsparcia Ukrainy i jej polityki. Czy mamy wierzyć że Polska wchłonie Ukrainę i rozpoczniemy powrót do starych wielkich czasów? Czy może, otrzeźwiwszy się, możemy stwierdzić że Polska staje się ukraińską przybudówką? Spełniając żądania Ukrainy, finansując miliony jej obywateli, kupując sprzęt wojenny jak leci, wyzbywszy się uprzednio tego co mamy. Nasza gospodarka i polityka jest podporządkowana tej wojnie. Czy to jest droga, którą chcemy iść?
Edeldreda z Ely
Mam przypięty cały rok - w awatarze.  Pozdrawiam serdecznie Autorkę i Czytających. 
NASZ_HENRY
Jedwabne & Wołyń Czy jednak nie jest logicznie tak, że jeżeli Niemcy są winni za mord w Jedwabnem to i za ludobójstwie na Wołyniu też oni są winni ;-)  
Do wpisu: Palma odbija
Data Autor
u2
Pomnik przypomina mi ziggurat Wczoraj natknąłem się również na tzw. "schody śmierci" z KL Mauthausen, które opisał Stanisław Grzesiuk w swojej słynnej książce "5 lat kacetu". Stanisław Grzesiuk tymczasem tak zapamiętał „schody śmierci” i swój przyjazd do KL Mauthausen: zauważyłem, że weszliśmy między bloki skalne, które przy świetle reflektorów wydawały się jakieś niesamowite – ponure. Były to kamieniołomy, w których pracowali więźniowie z obozu. Z kamieniołomów tych wydostaliśmy się na górę po bardzo stromych schodkach o nieforemnych kamiennych stopniach, których było 192 czy też 186 – obecnie już nie pamiętam, chociaż wchodząc na górę często liczyłem je, żeby nie myśleć o wysiłku wkładanym w pokonanie tej cholernej ściany. Wyobrażałem sobie ile krwi, potu i zamęczonych ludzi kosztowało zrobienie tych schodów. Po jednej stronie schodów była gładka, niczym nie zabezpieczona ściana, którą można było dostać się bezpośrednio na sam dół kamieniołomów z tym, że dusza szła bezpośrednio do nieba, a na dole pozostawały zwłoki w postaci placka. (S. Grzesiuk, Pięć lat kacetu).  
sake2020
@Chatar Leon......Pan Świderski istotnie napisał dobry tekst tylko nie wiedzieć czemu normalny związek ludzi nazywa sapiokracją.Przecież  podane przez siebie wyjasnienia nie są czymś dziwnym w kwestii wspolnego spędzania czasu,podzielania zainteresowań i pasji Taka forma związków znana jest i funkcjonuje od wieków Przecież zakładając rodzinę nie kierujemy sie seksem ale czymś głębszym i od drugiej strony oczekujemy tego samego .
spike
on nie ironizuje, a świruje, od urodzenia, a może przyrodzenia ? :))
Lech Makowiecki
Z tomiku "Ja tu zostaję" (2015r)                     TĘCZA Jest taka jedna TĘCZA – z placu Zbawiciela, Która władzę i naród skutecznie rozdziela. Kiedy lud ją podpala – rządzący ratują I – na złość społeczeństwu – wciąż odbudowują... Stołeczny konserwator zabytków uradził: Krzyż smoleński przeszkadza... Tęcza mu nie wadzi! (Choć jest to budowlana samowolka przecież, Co mieszkańców obraża, a Warszawę szpeci). Bukmacherzy zakłady przyjmują od rana: Kiedy znowu zapłonie? I czy zgaśnie sama? Dziesiątki fotografów marzy tylko o tym, Żeby płonącą tęczą wygrać World Press Photo! Ileż gwiazd, celebrytów, polityków znanych Lansuje się przy tęczy – jak stado pawianów. Ileż pomysłowości w systemie zraszania. Ile kamer, patroli, monitorowania... A ileż to zabiegów i kreatywności Musi z siebie wykrzesać co rusz paru gości, Żeby sprostać wyzwaniu, przechytrzyć tę armię; By od nowa płonęło to, co jest niepalne! (Wielu miejskich strażników straciło tu pracę, Bo nie upilnowali niecnych podpalaczy...) Ogrom spazmów, ekstazy dziwadło to wzbudza; Dzięki tęczy „dżendery” nigdy się nie nudzą! Robią z kiczu zjawisko – niczym Łuk Triumfalny –   Trochę tylko felerny, bo zbyt łatwopalny... Padła już propozycja, żeby co godzina Na placu Zbawiciela wszelki ruch zatrzymać I – w ramach show – podpalać i gasić tę zmorę Jak wawelskiego smoka... Alibo Hasiora... Ja wiem swoje – z postępem idźcie, drogie dzieci! Jestem za ekologią. Segregacją śmieci. Proces utylizacji tęczy by się przydał... (Jest nadzieja, że sama spali się... ze wstydu...)    
chatar Leon
Facet ironizuje, a wy się spinacie...:)
spike
jak się ma podobne dewiacje to owszem :) Jest film o podobnej dewiacji, gość program na kompie, była to dziewczyna AI, w której się zakochał, do spełnienia dokupił lalę. Fantastyczna miłość, tylko "chleba z niej nie ma"  :)))))
u2
Schody do nieba czyli donikąd Dla jednych donikąd, dla innych do nieba. Religie światowe obiecują życie wieczne, wyzwolenie się z okowów sansary, dojście do oświecenia. Jest kilka różnych wariantów. PS. Pomnik przypomina mi ziggurat, który specjalnie ma strome schody, aby maluczcy którzy na niego wchodzą odczuwali trwogę. No i oczywiście przypomina mi świetną piosenkę Zeppelinów Stairway to Heaven, no i poniekąd Rope Ladder to the Moon Colosseum :-)
chatar Leon
Nie, Bloger Świderski mimo, że czasem świruje, akurat w tym przypadku bardzo fajny tekst popełnił.
chatar Leon
@Izabela "Tęcza" na pl. Zbawiciela (czyli to sześciokolorowe badziewie lewackich troglodytów) tylko na śmietnik! Tęcze to są w kościołach między nawą a prezbiterium, albo w przyrodzie. Zresztą, do odbioru piękna przyrody potrzeba większej kultury niż do odbioru sztuki (że tak się Kantem podeprę). Pani i tak wie to lepiej ode mnie.
Izabela Brodacka Falzmann
@ lala A to po prostu nieprawda. W felietonie ( naszeblogi.pl ) piszę; pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej  według projektu Jerzego Kaliny, w zamyśle twórcy ma przedstawiać schody do nieba. Ten projekt można by  uznać za interesujący gdyby nie fakt, że podobne a nawet wręcz identyczne schody narysował swego czasu, to znaczy w  1987  roku, słynny papcio Chmiel w swoim komiksie Tytus Romek i A’Tomek. Nie sadzę żeby Jerzy Kalina popełnił plagiat. Nie było to również świadome zapożyczenie ani przetworzenie. Znany rzeźbiarz nie ośmieszałby się ujawniając, że czerpie mimowolne inspiracje z oglądanych kiedyś z dziećmi komiksów czy dobranocek. Niezależnie jednak od intencji Jerzego Kaliny jego projekt będzie funkcjonował jako niezamierzony pastisz. Schody do nieba czyli donikąd zostały już wykorzystane w celach humorystycznych i nikt tego piętna z nich nie zdejmie.". Piszę również w sprawie innego pomnika " Autorami pomnika (w Warszawie  w alei Wojska Polskiego. ) są architekt Baltazar Brukalski oraz rzeźbiarz z Nowego Jorku Andrzej Pityński. W 2002 roku pomnik został ofiarowany miastu  Warszawa. Szlachetne intencje i udział w tej inicjatywie zacnych ludzi dobrej woli nie przesłonią jednak faktu, że rzeźbiarz nie radząc sobie z postacią konia zdecydował się posadzić go na jakimś pniu dzięki czemu wygląda on dość humorystycznie.  Koń w naturze nigdy nie siada, to nie jest pies. Kilka razy przechodząc koło monumentu widziałam młodzież naśmiewającą się z- jak to mówili -  „konia na sedesie”. Mój smak nie jest jak widać funkcją środowiska.
sake2020
@lala.....To kto wg pani/a jest tym prawdziwym Warszawiakiem? Ten co potestował przeciw Pomnikowi Smolńskiemu?To nie należało go stawiać tylko dlatego,że inicjatywa postaiwenia wyszła od PiS-u? Komu w takim razie stawiać pomniki?
spike
"To tak jakby zamiast zająć się dzieckiem przytulać porcelanową lalkę, zamiast zaprzyjaźnić się z kimkolwiek w realu -korespondować z awatarem, a zamiast uprawiać seks oglądać pornograficzne filmy. To podkultura substytutu, wewnętrzna zgoda na to żeby wiązać emocje z namiastkami rzeczy realnie istniejących." Nie trzeba szukać daleko, nasz bloger @świderski właśnie popełnił tekst w tym "duchu", proponując "inetelektualne perwersje seksualne" w sieci, : "Za­in­te­re­so­wa­ny­ch za­pra­szam do in­te­lek­tu­al­ne­go sek­su w ko­men­ta­rza­ch. W ra­ma­ch te­go zbo­cze­nia mo­że­my sto­so­wać róż­ne szcze­gó­ło­we per­wer­sje – na przy­kład fu­tu­ro­lo­gicz­ne, ma­te­ma­tycz­ne, na­wi­ga­cyj­ne czy po­li­to­lo­gicz­ne. Cha­taGPT też mo­że­my włą­czyć do na­szy­ch igra­szek – on to lu­bi szcze­gól­nie." naszeblogi.pl
Tomaszek
Sake To są wszystko beneficjenci jednej kieszeni . Ta sama kieszeń płąci im za farmazony , które wykrzykują i ta sama kieszeń każe płacić za tęcze czy inne jajka . A w słoikowej Warszawce wszystko sie przyjmie , " tam Hitler i Stalin zrobili co swoje " .A co potem " To widać , słychać i czuć ". W innych metropoliach też .
Tomaszek
Tęcza pod kościołem Zbawiciela była jednym z etapów testu  i oswajania rzeczywistości  a przy okazji przewaliło sie trochę kasy . A miejscem na te eksperymenty niech się  Dupiarz Fekaliusz podzieli we własnym domu i zapłaci za nie z własnej kieszeni . Wtedy dowiemy się po ile te jajka . 
lala
w autorce bloga nie budzą za to obrzydzenia wyjątkowej ohydy pomniki - czy to JPII (też za kasę podatników stawiane) czy tzw. żołnierzy wyklętych... bo ideolo bliskie sercu? Rajkowskiej nie lubię i nie cenię, ale może warto jednak zachować proporcje i jeśli już krytykować - to i kicz królujący na ładnym kiedyś pl. Piłsudskiego (plac zawłaszczył KCPIS, bo prawdziwi warszawiacy jakoś nie chcieli tam obecnych pomników, i tenże KCPIS, również za moje podatki zohydził przestrzeń publiczną nie gorzej niż Rajkowska)
Izabela Brodacka Falzmann
@u2 Ja też uważam że miejscem dla słynnych abakanów są miejsca nie związane z tradycją historyczną . Każdy ma prawo sobie eksperymentować na własny rachunek. Ewa Kuryluk rozwieszała na przykład na krzesłach jakieś brudne szmaty. Bardzo ciekawe - byleby z dala od miejsc w których przebywam. Malarze hiperrealistyczni przemalowywali rzutowane na ścianę zdjęcia z rzutnika. . Były to biesiady przyjacielskie, dwójka ludzi kłócących się na jakimś mostku i temu podobne. Wszystko z kategorii " co artysta chciał wyrazić" i "dlaczego ma zachwycać kiedy nie zachwyca". Argumentu, że "każdy tak potrafi"nie używam bo zbyt ograny...
Izabela Brodacka Falzmann
@ Chatar Leon Nie chcę wyrzucać kolejnych odkryć i eksperymentów.. "Dzieł" Rajkowskiej  też nie wyrzuciłabym do kosza.i nic by mnie nie obchodziły gdyby je nabył jakiś prywatny mecenas sztuki i trzymał w swoim ogrodzie. Jednak nie chcę za nie płacić. Nie odpowiada mi wymuszony mecenat państwowy. Nie odpowiada mi również fakt zaśmiecania miejskiej czyli wspólnej przestrzeni. Tęcza pod kościołem Zbawiciela łamała ład architektoniczny tego miejsca. Miejscem na eksperymenty twórcze są galerie sztuki i wystawy na które idziesz dobrowolnie. 
chatar Leon
Gdzieś jest granica między sztuką a prowokacją czy choćby wygłupami artystów. Natomiast nie chce chyba Pani wyrzucić do kosza wszystkich -izmów sprzed 100 lat, jak kubizm, fowizm czy nawet dadaizm. Problemem jest oczywiście zapychanie współczesnych galerii badziewiem, które nie jest dziś niczym nowym i oryginalnym.