Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wychowawcy z Berlina
Data Autor
borsuk
Jako germanista mam takie samo zdanie. Auf die Dauer hilft nur Paower, mawiają Niemcy. To jedno z ciekawszych przysłów niemieckich z anglosaską nutą, które jednak oddaje dobrze to w jaki sposób myślą i działają.
Anonymous
@autor W ramach demokracji europejskiej miejsce Schultzego jest pod stołem, gdzie powinien odszczekać swoje antypolskie i antyeuropejskie słowa a potem raz na zawsze opuścić europarlament.
Panie Ryszardzie, to prawda co pan pisze, ale drugą prawdą jest to, że dużą część winy ponoszą Polacy, lub ściślej mąwiąc „pseudopalacy” lub inaczej tzw. opozycja z PO, Pietru i Kamyszem na czele. To nie jest krytyka opozycji wobec rządzących, oni stosują antypaństwową działalność, lub działania na szkodę państwa donosząc do EU jakieś niestworzone rzeczy, kłamstwa i manipulacje ! Panie Ryszardzie, no trzeba wreszcie jasno i głośno mówić i częściej pisać o tym, że to są zdrajcy narodu Polskiego !!! No bo czym onegdyś była targowica ?! A ci obecni, to nowa antypolska targowica debili ! Jest jasnym, że skoro Polacy wybrali Prezydenta i PIS do władzy w demokratycznych wyborach, to działania antypaństwowe przeciwników politycznych w UE są zdradą, a ci ludzie zdrajcami narodu polskiego !!! Prowodyrów, przywłdców i ich otoczenie należy klasyfikować i na przyszłość wyciągać wnioski. Oni nie mogą czuć się bezkarni za toksyczne działania wobec własnego kraju. W najlepszym przypadku powinni być wydalani z kraju ! A co do niemców: oni byli, są i będą fałszywi i nie łudzmy się, że jest lub będzie inaczej – bo nie będzie, tak samo jak nie nauczysz kota jeść trawy – bo to siedzi w genach ! I jak dodatkowo dostają pożywkę od tych pseudopolaków, to jest to dla nich woda na młyn dla gróźb w stosunku do Poski. Dlaczego ? Jeśli zrozumiemy, ile niemcy tracą lub będą tracić tą zmianą rządzącej formacji politycznej w Polsce, to dowiemy się dlaczego tak zawzięcie to robią.
"Niemcy zajmą się porządkami u siebie" - na to nie pozwala im wrodzona buta. Ale jest ich coraz mniej, a ci, którzy po nich przyjdą, będą tyłki wystawiać 5 razy na dzień w stronę Mekki i zawodzić w minaretach. nie wiadomo, co lepsze
mada
Jest pan w Brukseli. Tam trzeba dawać odpór. Gadaj pan z Szulcem, językiem Szulca. Nie ma sensu wysilać się na dyplomacje - ten prosty człowiek zrozumie to jako słabość. Trzeba brać wzór z listu min. Ziobry - tylko w ten sposób zrozumieją tam, że mają siedzieć cicho.
Do wpisu: EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
Data Autor
Co innego gdy jakieś androny plecie zwykły człek, ignorant, ale pan generał, osoba publiczna, powinien ważyć słowa. Mnie nie obchodzi w co wierzy a w co nie wierzy pan generał. Sprawy mojej wiary lub niewiary w cokolwiek, to moje sprawy, to sprawy mojej oceny, na podstawie mojej wiedzy, mojego doświadczenia, mojego rozumu i mojego sumienia. Uważam, ze na obecnym etapie tak polskiego badania przyczyn katastrofy jak i polskiego śledztwa brak podstaw do tak jednoznacznych ocen, stwierdzeń, jak pana generała ! Odnośnie książki Jurgena Rotha na temat katastrofy smoleńskiej, w której wykorzystany został raport Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec (BND), z którego wynika, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych, pan generał Czempiński nie znając treści książki i źródeł zawartych w niej treści, stwierdzeń i opinii albo celowo manipulując, bez podania podstaw, bezpodstawnie, bezprawnie przedstawia jako pewnik, swoje własne, jednoznaczne, opinie i sugestie ... co uważam za niedopuszczalne.. " - koniec cytatu mojego komenntarza z 2015-04-08 16:26 w dziennik.pl
Dlaczego na zdjęciach satelitarnych, na bagnie nie ma śladu uderzenia, ślizgania się, wyżłobionego rowu czy dołu, dlaczego putinowszczyki natychmiast po katastrofie przemieszczali części wraku, kokpit, wybijali okna, niszczyli wrak, niszczyli wszelakie ślady i ewentualne dowody ścinając drzewa i niwelując teren, co można stwierdzić oglądając zdjęcia satelitarne i zdjęcia robione na ziemi nawet te zrobione przez putinowskie służby .. oraz słuchając naocznych świadków?!! Dlaczego premier Donald Tusk oddał wszystkie dowody, badanie przyczyn katastrofy i śledztwo putinowszczykom?! Dlaczego nie przyjął bardzo korzystnej propozycji prezydenta FR Miedwiediewa aby Polacy prowadzili badanie dowodów i przyczyn katastrofy oraz śledztwo wspólnie z Rosjanami ? Proszę przeczytać moje wpisy, zapytania i opinie z 2015-04-08 16:25 i 2015-04-08 16:26 wiadomosci.dziennik.pl " (..)Informacje opublikowane przez RMF-FM, ten spreparowany przeciek, zmanipulowane stenogramy, współgrają z opublikowanym wcześniej w TVN24 wywiadem gen. Czempińskiego i razem stanowią integralną część wcześniej zaplanowanego, programu negatywnej walki wyborczej, realizowanego przez trzymajacą w Polsce władzę, klikę POWSI-PSL. W w/w wywiadzie, gen. Czempiński powiedział prawdę, że "Po 10 kwietnia narracja została nam narzucona przez Rosjan. To oni narzucili nam sposób badania tego wypadku", nadto, generał słusznie stwierdził; " jednak gdyby kierownik lotów na lotnisku powiedział, że lotnisko jest nieczynne, to pilot nie miałby wyjścia (..)" - to wszystko prawda z tym, że generał zapomniał lub celowo, z rozmysłem nie powiedział, że przecież nikt nie spętał naszego rządu ani premiera Donalda Tuska i nie musieli się oni godzić na narrację narzucaną nam przez Putina wówczas premiera, zwłaszcza, że ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej Miedwiediew, rywalizujący z Putinem, o poparcie Rosjan, - od początku proponował Polsce wspólne porozumienie rządów obydwu państw, i wspólne badanie przyczyn katastrofy a nawet wspólne śledztwo, na zasadach równorzędności i wzajemnego poszanowania stron w oparciu o wspólne porozumienie międzypaństwowe.
Oni sami, gdyby mieli odrobinę honoru zaraz po katastrofie powinni podać się do dymisji albowiem jako osoby odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego transportu prezydenta i towarzyszących Mu osób ponoszą polityczną i moralną odpowiedzialność za tę katastrofę, Ma rację poseł Joachim Brudziński twierdząc, że "Państwo polskie zostało upokorzone - zarówno przez Rosjan, jak i przez indolencję i takie kabotyństwo takich polityków, którzy przed laty stali na czele Polski". - To, jak pan premier Donald Tusk, jak ministerstwo spraw zagranicznych, jak pan minister Arabski, szef kancelarii premiera, jak pan minister Miller szef MSWiA i pan minister S i k o r s k i traktowali, najwyższy w Polsce urząd i osobę pana prezydenta śp. prof. Lecha Kaczyńskiego, i to, jak potraktowali tę wizytę, wpisuje się w ich udział w wojnie wszczętej w 2005 roku, przez Donalda Tuska, przeciw braciom Kaczyńskim, przeciw urzędującemu prezydentowi państwa polskiego, przeciw PiS, przeciw milionom Polaków, ich sympatyków i wyborców, jest niepodważalnym dowodem ich nagannego i przestępczego stosunku do najwyższego urzędu w Polsce i do osoby urzędującego prezydenta.
I wiem jedno; wszyscy ci, którzy dzisiaj za to w sposób polityczny i moralny ponoszą odpowiedzialność, czy powinni ponieść taką odpowiedzialność, będą mieli kiedyś postawione zarzuty, zostaną oskarżeni, staną przed niezawisłym polskim sądem i jeżeli sąd ten, w rzetelnym, sprawiedliwym procesie uzna ich za winnych a wyrok się uprawomocni, poniosą również odpowiedzialność karną, natomiast tylko ci, którzy zostaną przez ten sąd uniewinnieni będą oczyszczeni bo niepodległa Rzeczypospolita upomni się o swoich rodaków. Organizatorem corocznego "wyjazdu" (nie mylić z organizatorem uroczystości katyńskich), na uroczystości katyńskie, środowisk katyńskich, zawsze 10 kwietnia, był polski rząd, bo to rządowi podlegały odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego wyjazdu, odpowiednie agendy, ministerstwa i służby. Uważam, że oprócz wielu pomniejszych decydentów, odpowiedzialność za to, że doszło do katastrofy smoleńskiej, 10 kwietnia 2010 r. powinni ponieść m.in.; premier Donald Tuska szef rządu, bo to rząd był organizatorem corocznego *wyjazdu*, na uroczystości katyńskie, środowisk katyńskich, zawsze 10 kwietnia, bo to rządowi podlegały odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego wyjazdu prezydenta i towarzyszących Mu osób, odpowiednie agendy, ministerstwa i służby, były szef MON Bogdan Klich oraz bywszy dziennikarz i fotoreporter wojenny zachodnich mediów a nawet polski "Mudżahedin" w Afganie, szef MSZ R a d o s ł a w S. i były szef MSWiA Jerzy Miller.
Jestem już na emeryturze, (mam ponad 40 lat pracy), dlatego mam dosyć dużo czasu (może to nieskromne)ale mam wiele zadowolenia z tego, że bezinteresownie, dokładam moją, malutką cegiełkę "pro publico bono" i dla Najukochańszej Ojczyzny Naszej. Niestety, nasze wysiłki spełzły na niczym albowiem tamtej petycji nie poparł ani ze swoim wnioskiem o pomoc nie wystąpił do amerykańskiej administracji polski rząd premiera Donalda Tuska. Ja nie identyfikuję się ze wszystkim, w czambuł, co mówi prezes Jarosław Kaczyński ale w tym przypadku, potwierdzam to co mówi większość Polaków ! My Polacy, nie odpuścimy! Prędzej czy później my sobie z tą sprawą poradzimy. My jako społeczeństwo, jako Naród. Zginęło 96 osób, w tym dwóch prezydentów i wiele innych z najważniejszych, osób w polskim państwie i dlatego a nie dla zemsty, sprawa musi być do końca wyjaśniona, przyczyny katastrofy muszą zostać ustalone, nie wiem i nie twierdzę czy to był czy nie był zamach, nie jestem zwolennikiem jakichś wirtualnych teorii spiskowych ale uzasadnionych poszlak i podejrzeń, niewyjaśnionych faktów, dziwnych, ustalonych już nawet w polskim śledztwie faktów zaniechań i nieprawidłowości jest wiele. Muszą one zostać do końca wyjaśnione. Nawet gdyby to był zamach inspirowany z zewnatrz to nie mógł zostać przeprowadzony bez winy osób odpowiedzialnych w Polsce za bezpieczny transport prezydenta i towarzyszących Mu osób do Smoleńska i dalej do Katynia i z powrotem do Polski! Osoby winne powinny ponieść odpowiedzialność polityczną tzn. powinny zostać zdymisjonowane z zajmowanych stanowisk, następnie powinny stanąć przed polskim niezawisłym sądem, który w rzetelnym, sprawiedliwym procesie, umorzy postępowanie, orzeknie ich winę i ukarze je lub je uniewinni i oczyści z zarzutów! Nie dla zemsty, dla sprawiedliwości, dla uniknięcia takich strasznych zdarzeń w przyszłości, dla bezpieczeństwa państwa polskiego dla bezpieczeństwa Polaków!
Zaś po pewnym czasie utraciłem zaufanie, także do polskiej komisji państwowej, tzw. Komisji Millera i jej raportu a to m.inn. z tego powodu, że Komisja ta niektóre ważne fakty i dowody nterpretowała tendencyjnie, często wybiórczo, uznaniowo, nierzetelnie, jeszcze inne bagatelizowała lub pomijała a niektóre wręcz ukryła i nie ma ich w raporcie końcowym! Po umorzeniu śledztwa smoleńskiego utraciłem też zaufanie do prokuratury cywilnej albowiem tak jak większość opozycji sejmowej za rządów premiera Donalda Tuska i koalicji PO-PSL, tak jak znakomita większość Polaków uważam, że decyzja o umorzeniu była tendencyjna i prawnie błędna, nieuzasasdniona! Uważam też, że fakt, iż umorzono śledztwo nie znaczy, że premier Donald Tusk, jego rząd w tym szefowie "siłowych" ministerstw, oraz szef MSZ są oczyszczeni i mogą być uznani za niewinnych, a zwłaszcza, że umorzenie to nie zwalnia ich od odpowiedzialności politycznej! za winnych czy niewinnych, może ich uznać tylko sąd, po rzetelnym precesie! Gdyby mieli odrobinę honoru to razem z premierem ustąpiliby ze stanowisk i sami zażądali procesu sądowego aby się oczyścić, jeżeli uważają się za niewinnych. To skandal, że mogą oni wszyscy, stale mataczyć, zacierać ślady niszczyć dowody i byli przesłuchiwani przez prokuraturę będąc na swoich stanowiskach! Nawet na podstawie tych ustaleń co przedstawiła Prokuratura gołym okiem widać, że nie są bez winy, że niewłaściwie wypełniali swoje obowiązki bo przecież za wszystkie nieprawidłowości swoich podwładnych minister, szef agendy czy służby powinien odpowiadać. Szef ministerstwa, agendy rządowej czy służby jest szefem, ma tak prestiżowe stanowiskio i wynagrodzenie właśnie z tytułu tej wielkiej odpowiedzialności za to wszystko co robią lub czego nie robią Jego podwładni. Niedopuszczalne jest aby premier, szef rządu, mający do dyspozycji ministerstwa, agendy i służby państwa polskiego, składając zeznania w Prokuraturze, w tak ważnej sprawie, odpowiadał, że czegokolwiek nie wie lub nie pamięta...! To są kpiny! Jeżeli miał amnezję to winien ustąpić z urzędu, bo nie jest zdolny go pełnić i stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa!
Przecież nie był wyrzucony z samolotu tylko urwał się ponoć od walnięcia w drzewo a więc musiał porządnie wyhamować a ponadto obniżyć lot a więc zaczepiać o krzaki! Ponadto na nagraniu czarnej skrzynki odczytanym przez światowej sławy polskich specjalistów z Krakowa, które zweryfikowała prokuratura wojskowa i uznała jako podstawowy dowód, nie ma żadnego odgłosu uderzenia w drzewo a są odgłosy przesuwajacych się przedmiotów. To są bardzo intrygujące i ważne spostrzeżenia, i nie można ad hoc odrzucać ich tylko dlatego, że przedstawił je pan poseł Macierewicz. Wg mnie są logiczne, są prawdopodobne i dlatego należy to wszystko dokładnie sprawdzić. Nie wiem czy polscy śledczy wojskowi i ich eksperci mieli możliwość na gruncie badać te brzozy, czy brzozę, bo jeżeli nie to ich już nie zbadają gdyż zostały dawno temu przez ruskich wycięte co też jest zagadkowe, dziwne i zaskakujace, bo w każdym innym kraju za takie niszczenie dowodów, przed zakończeniem śledztwa ktoś poszedłby do więzienia ! Niestety ale wychodzi na to, że teraz należy przeprowadzic od nowa badanie przyczy katastrofy smoleńskiej i polskie śledztwo albowiem putinowski MAK i Komisja Millera, premier Donald Tusk i rząd Donalda Tuska, są dla mnie niewiarygodni i w związku z tym uzasadniony i konieczny wydaje się udział w dalszym badaniu a może i śledztwie niezależnych międzynarodowych instytucji i ekspertów lotniczych, w tym np. z NATO i międzynarodowe dochodzenie. WŁAŚNIE DLATEGO z poparciem polonii amerykańskiej otworzyliśmy petycję do administracji prezydenta Baracka Obamy pod tytułem:"WE PETITION THE OBAMA ADMINISTRATION TO: support the Polish Nation appeal for an international investigation of the Smolensk 2010 air crash" ale nasze wysiłki spełzły na niczym albowiem tej petycji nie poparł ani ze swoim wnioskiem o pomoc nie wystąpił do amerykańskiej administracji polski rząd premiera Donalda Tuska.
DLACZEGO UKRYŁA TO KOMISJA MILLERA, rząd i premier Donald Tusk? DLACZEGO UKRYWAJĄ FAKT, ŻE, TAK JAK SAMOLOT CASA ROZBITY POD MIROSŁAWCEM obydwa polskie Tu-154 MLux eksploatowane przez 36. specjalny pułk lotnictwa transportowego przewożące polskich VIP-ów miały zainstalowane najnowocześniejsze urządzenia, wspomaganego komputerami, cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics?! Czy 7 kwietnia 2010, gdy w Smoleńsku lądował tym samym samolotem, premier Donald Tusk, ten nowoczesny, amerykański system awioniki też nie miał właściwego oprogramowania ?! czy może wykorzystano wówczas jakieś dodatkowe ruskie urządzenia o których wspominała ponoć rosyjska dziennikarka ?!! czy może to oprogramowanie, te mapy elektroniczne lotniska i okolic usunięto celowo na lot prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w dniu 10 kwietnia 2010 roku i to uniemożliwiło pilotom bezpieczne lądowanie ?!!!!!!!!!!!! DLACZEGO ONI WSZYSCY UKRYWAJĄ, ŻE GDYBY ZAINSTALOWANY NA TYCH SAMOLOTACH ROZBUDOWANY I NOWOCZESNY AMERYKAŃSKI SYSTEM ZARZĄDZANIA AWIONIKĄ CZY WSPOMAGANIA JEJ WSPOMAGANY KOMPUTERAMI MIAŁ WPROWADZONE KOMPLETNE OPROGRAMOWANIE TO SAMOLOTY MOGŁYBY Z POWODZENIEM LĄDOWAĆ W TRUDNYCH WARUNKACH ATMOSFERYCZNYCH, W TYM TAKŻE NA LOTNISKU W MIROSŁAWCU I W SMOLEŃSKU, BO SYSTEM Z POWODZENIEM MÓGŁ ZASTĄPIĆ ILS, KTÓREGO NIE BYLO NA LOTNISKU SMOLEŃSKIM ?!!! Trzeba też przeanalizować tezę "pancernej brzozy", wątpliwości przedstawione przez pana posła Macierewicza oparte są na wyliczeniach amerykańskich ekspertów i naukowców! Trzeba aby to sprawdzili dodatkowo inni eksperci ale nie z Komisji Millera bo ta Komisja skompromitowała się tak jak i ruski MAK. Można mieć zaufanie jeszcze tylko do ekspertów i śledczych wojskowych. Mnie też coś nie pasuje z tą brzozą. Nie wierzę aby kawałek skrzydła urwany od uderzenia w drzewo na niewielkiej wysokości nad ziemią, mógł odlecieć ponad 100 metrów!
Polska załoga słusznie sygnały te ignorowała a zgodnie z instrukcją powinna była to mylące załogę urządzenie TAWS CAŁKOWICIE WYŁĄCZYĆ. POMIMO TEGO AUTORZY RAPORTU PUTINOWSKIEGO MAK, zwłaszcza w jego prezentacji medialnej, potraktowali zarejestrowane komunikaty TAWS jako podstawę dla oskarżenia naszych pilotów! To samo zrobiła Komisja Millera, premier Donald Tusk i jego rząd przedstawiając wrzaski systemu TAWS dla podkreślenia rzekomej winy, lekkomyślności i nieodpowiedzialności polskich pilotów!!! UWAGA! WAŻNE! Minister Miller i jego Komisja nie wiadomo dlaczego manipulując faktami i dowodami, ukrywając ważny fakt, który zawiera nawet raport MAK, który zauważa w dokumentacji producenta, że dla lotniska nie wprowadzonego do bazy danych systemu (urządzenia wspomaganego komputerami cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics) jaki znajdował się w samolocie Tu-154 M Lux(101), tj. w tym przypadku danych lotniska w Smoleńsku i jego rejonu, ukształtowanie terenu przechowywane jest w pamięci systemu Universal Avionics jako punkty odległe co 1/2 mili czyli ok. 800 metrów a więc podaje pilotom dane i informacje z możliwym błędem (niedokładnością nawet 800 m ! BARDZO WAŻNE! Wojskowa komisja badająca katastrofę koło Mirosławca stwierdziła, że nowoczesny system wspomaganej komputerami nawigacji w ostatnim locie rozbitego samolotu CASA przy lądowaniu w Mirosławcu, był bezużyteczny BO WŁAŚNIE WSPOMNIANE OPROGRAMOWANIE CZYLI W TYM PRZYPADKU DANE LOTNISKA W MIROSŁAWCU I JEGO REJONU, UKSZTAŁTOWANIA TERENU NIE BYŁY WPROWADZONE DO PAMIĘCI SYSTEMU amerykańskiej firmy United Avionics. TO SAMO POWINIEN stwierdzić raport dotyczący katastrofy tupolewa pod Smoleńskiem. Dlaczego Komisja Millera ten fakt ukryła i nie ujęła go w raporcie końcowym?
CZYTAJAC ZE ZROZUMIENIEM MOŻNA POZNAĆ FAŁSZ I OBŁUDĘ RUSKICH, KOMISJI MILLERA, PREMIERA DONALDA TUSKA I JEGO RZĄDU ORAZ LIDERÓW KOALICJI PO-PSL !!! Przy zakupie tych nowoczesnych systemów ktoś pewnie wziął łapówkę i zakupił systemy bez kompletnego oprogramowania, tj. map, konfiguracji terenu danych lotnisk etc. a bez wprowadzenia tych danych do systemu, wg jego znawców system ten był "niedokładny" o ok. 800 m co wg opinii amerykańskiego producenta powodoowało, że przy lądowaniu w trudnych warunkach, w Mirosławcu i Smoleńsku system ten BYŁ NIEPRZYDATNY, BEZUŻYTECZNY ! JEST WYSOCE PRAWDOPODOBNE, ŻE GDYBY WSPOMNIANY SYSTEM W SAMOLOCIE "CASA" I W RZĄDOWYM TUPOLEWIE TU-154 M LUX (101) MIAŁ WPROWADZONE MAPY ELEKTRONICZNE LOTNISK I ICH OKOLIC TO NIE BYŁOBY KATASTROFY SAMOLOTU "CASA" POD MIROSŁAWCEM Z WYSOKIMI RANGĄ OFICERAMI I NIE BYŁOBY KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ ....!!! A MOŻE TO BYŁ CELOWY SABOTAŻ ?!!! Tzw. system TAWS jest tylko malutką częścią tego nowoczesnego amerykańskiego systemu zarządzania awioniką, i TAWS spełnia głównie funkcję sygnalizacyjną, ostrzegawczą, alarmową! Instrukcja amerykańskiego producenta nowoczesnego systemu zarządzania nawigacją jaki był zainstalowany na samolocie CASA i polskich Tu-154 M Lux w takich warunkach, gdy nie wprowadzono kompletnego oprogramowania ZABRANIA korzystania z TEGO SYSTEMU ORAZ Z SYGNAŁÓW OSTRZEGAWCZYCH TAWS w celu niedopuszczenia do pilotów, niebezpiecznie niedokładnych informacji i sygnałów..
Jak jednoznacznie wynika z istniejących dokumentów, samolot wyznaczył urzędnik kancelarii premiera, załogę samolotu, wyznaczył d-ca 36 Spec. Pułku Wojskowego lotnictwa transportowego, wszystkich urzędników rządowych, funkcjonariuszy BOR, dyplomatów, stosownie do obowiązujących procedur, delegował rząd, w tym generałów, minister obrony narodowej Bogdan Klich, decyzją na piśmie, z dnia 19 marca 2010 r. z adnotacją, że sam też z Nimi poleci a prezydent wyraził jedynie zgodę na to aby Mu towarzyszyli, tak jak na lot innych osób, które prosiły o to aby pozwolono im towarzyszyć prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, w corocznej podróży na uroczystości katyńskie, dla uczczenia tragicznej śmierci naszych, polskich, bohaterów pomordowanych przez sowieckich zbrodniarzy, na rozkaz przywódców ówczesnego sowieckiego państwa tj. ZSRR, bo uważali towarzyszenie prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, i uczestniczenie w uroczystościach katyńskich pod Jego przewodnictwem za wielkie wyróżnienie, wielki zaszczyt i swój obowiązek. Mimo zapewnień w w/w piśmie z 19 marca - 10 kwietnia 2010 r. szefa MON Bogdana Klicha, na pokładzie rządowego tupolewa lecącego do Smoleńska - nie było. Później tłumaczył, że jego nieobecność spowodowana była chorobą matki. Co do samolotu, jak na tamten czas nie był to wcale taki grat a Polska lepszymi nie dysponowała. Obydwa polskie samoloty TU-154 M Lux, będące na stanie 36 Spec. Pułku Wojskowego Lotnictwa Transportowego przeszły gruntowny remont a ponadto posiadały specjalne, wyposażenie jakiego nie posiadały żadne inne, TU-154 M, w innych krajach.
18 marca 2010 roku, 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego wysłał prośbę o zgodę na przelot nad terytorium Rosji i Białorusi. Autorzy pisma zwracali się w nim również do Rosjan o zapewnienie tzw. lidera, czyli rosyjskiego nawigatora. Kilkanaście dni później (31 marca) – z powodu braku odpowiedzi ze strony rosyjskiej – pułk z lidera zrezygnował. 19 marca 2010, minister obrony narodowej, Bogdan Klich, pisemnie wyraził zgodę na udział generalicji, w uroczystościach katyńskich 10 kwietnia 2010 r. dodając: „zwłaszcza że ja też się wybieram”. Zaraz po tych ważnych ustaleniach między kancelarią prezydenta, kancelarią premiera, MSZ i MON, Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera, ponownie spotkał się w Moskwie, z przedstawicielami władz FR, 17-18 marca 2010 r. Ale UWAGA ! 17 marca minister Arabski ponownie spotkał się z Rosjanami, ale nie w tamtejszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych, lecz ... w restauracji ! Świadczy to o tym, że rozmowy Arabskiego ze stroną rosyjską – trwające, jak zeznał jeden z funkcjonariuszy BOR, dwie godziny – miały charakter nieformalny. Jakie szczegóły ustalano, podczas tego "dyskretnego" spotkania? Arabski do dzisiaj tego nie ujawnił, nawet Prokuraturze. Czy jego rozmowy z Rosjanami dotyczyły nazwisk generałów lub innych osób mających wejść w skład prezydenckiej delegacji ?! Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, śp. Lech Kaczyński, nie wybierał ani nie wyznaczał samolotu którym miał polecieć z osobami towarzyszącymi. Ani prezydent ani środowiska katyńskie nie mieli na to żadnego wpływu. Oprócz urzędników swojej kancelarii, nikogo z rządu, ani ze Sztabu Generalnego, ani nikogo innego, prezydent na lot nie zabierał, bo nie miał prawa o tym decydować!
Zaś organizatorem corocznego "wyjazdu" (nie mylić z organizacją uroczystości katyńskich), na uroczystości katyńskie, środowisk katyńskich, zawsze 10 kwienia, był polski rząd, bo to rządowi podlegały odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego wyjazdu, odpowiednie agendy, ministerstwa i służby. Nie do prezydenta więc ale do agend, ministerstw i służb podległych premierowi Donaldowi Tuskowi, należało ustalenie i wyznaczenie samolotu (lub samolotów), załogi, ochrony, zbadanie czy lotnisko w Smoleńsku jest czynne, czy można tam bezpiecznie lądować etc. i do nich też należało, ustalenie i przygotowanie innego, czynnego lotniska, lotnisk zapasowych, transportu lądowego etc. tak aby prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wraz z osobami towarzyszącymi, bezpiecznie dowieżć do celu podróży czyli do Katynia i z powrotem do Polski. Już 27 stycznia 2010 r. kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego poinformowała ministra Andrzeja Przewoźnika (sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), polskie MSZ, polską ambasadę w Moskwie i ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce, o planach wyjazdu prezydenta RP, na uroczystości katyńskie 10 kwietnia 2010 roku, w tym o planowanym locie do Smoleńska aby umożliwić wymienionym organom państwa polskiego załatwienie niezbędnych formalności, wiz etc., zgodnie z obowiązującymi procedurami dyplomatycznymi. To są fakty udokumentowane! Jak wynika z notatki polskiej Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera, w ostatnich dniach stycznia 2010 r. udał się do Moskwy i spotkał się tam z przedstawicielami władz rosyjskich. Wyjazd Arabskiego miał związek z informacją o udziale prezydenta Lecha Kaczyńskiego w obchodach rocznicy mordu katyńskiego 10 kwietnia 2010.
W Polsce, w szczególności za rządów premiera Donalda Tuska - urzędujący prezydent latał samolotami rządowymi, jeżeli rząd samolot prezydentowi na dany lot przydzielił. Urzędujący wówczas prezydent Rzeczypospolitej Polskiej śp. prof. Lech Kaczyński nie miał swojego samolotu ani nigdy nie był faktycznym, dysponentem samolotu, którym leciał to znaczy, którym Go transportowano. W Polsce rządzi rząd składający się z ministrów na czele, z premierem (Prezesem Rady Ministrów). I tak było w 2010 roku, to właśnie premierowi Donaldowi Tuskowi podlegały wszystkie agendy rządowe, ministerstwa, BOR, Wywiad, Kontrwywiad, i 36 Specjalny Wojskowy Pułk Lotnictwa Transportowego (który zajmował się transportem polskich VIP-ów, w tym, prezydenta i premiera) odpowiedzialne za bezpieczny transport prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Gdy prezydent planował jakiś wylot to Kancelaria Prezydenta musiała odpowiednio wcześnie, złożyć w Kancelarii Premiera, "zapotrzebowanie na lot", podając termin, cel podróży (miejsce docelowe podróży), ilość osób etc. etc. i to Kancelaria Premiera wszystko dalej załatwiała. Po przegranych wyborach w 2005 roku Donald Tusk, szef PO nie przyjął propozycji zwycięzców, do współtworzenia rządu, wzięcia razem z PiS, odpowiedzialności za rządzenie, odpowiedzialności za Kraj a zamiast tego wszczął bezpardonową wojnę z braćmi Kaczyńskimi, ich rodziną i milionami ich sympatyków i wyborców, która to wojna, została nazwana "wojną polsko-polską", w 2010 roku została "uroczyście" potwierdzona przez liderów koalicji i "łże elytę" na spotkaniu Komitetu Wyborczego ówczesnego kandydata na prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, i z całą bezwzględnością i dzisiaj jest nadal prowadzona przez przegraną Platformę i jej liderów oraz kolesi z byłej koalicji rządowej PO-PSL niedawno jeszcze rządzącej w Polsce, przeciw braciom Kaczyńskim, ich rodzinie, PiS, milionom ich sympatyków i wyborców, mimo że śp. prof. Lech Kaczyński już nie żyje. Załatwiając zapotrzebowanie Kancelarii Prezydenta na lot to urzędnicy Kancelarii Premiera decydowali o tym, czy, ile samolotów, i jakie samoloty przydzielić. Ani prezydent ani Jego Kancelaria nie mieli żadnego udziału w podejmowaniu decyzji, mogli tylko prosić.
Wszystkim tym co z głupoty, z niewiedzy czy w złych zamiarach, podstępnie i dla oszukiwania innych, szkalowania fałszywie Polaków, manipulujac faktami, winę za tragedię smoleńską przypisują zmarłemu w niej tragicznie, prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, śp. Lechowi Kaczyńskiemu, twierdząc iż nieproszony niepotrzebnie leciał do Smoleńska zabierając tyle osób, przypominam, że w Polsce chociaż prezydent tytularnie jest głową państwa to ma bardzo ograniczone uprawnienia i nie można ich nawet nazwać władzą.
Do wpisu: Protest przeciwko kłamstwom
Data Autor
borsuk
Pan Bankoryś Pierdu Pierdu też ciężko i nowocześnie pracuje. No i jaki z tego pożytek dla dobra RP?
Wiesław Pilch Chińczyk
Pod Pana wpisem "Pekin zwalnia – czy grozi nam światowa recesja? " napisałem komentarz. Nie był życzliwy Nie ukazał się. Czy to oznacza że dopuszczane są tylko komentarze życzliwe? Można i Tak. Ukłony. P.S. Od trzech lat prowadzę Chiński Kanał Informacyjny na You Tube. Ciężko pracuję tylko po to, aby Rodacy mieli również inne punkty widzenia niż politycy i żurnaliści. Myślę że to właśnie Panu przeszkadza.
Do wpisu: Pekin zwalnia – czy grozi nam światowa recesja?
Data Autor
Polecam film Big short dla zainteresowanych mechanizmami ekonomicznymi
Czesław2
Nie stać mnie na kupowanie chińskiego badziewia bez gwarancji. Niestety, nie ma zwykle alternatywy
Do wpisu: UE-brednie o Polsce: jak reagować na nonsensy?
Data Autor
Francik
Proponuję, żeby grupa polskich europosłów złożyła wniosek o debatę nad stanem mediów i demokracji w Niemczech, wyrażając zaniepokojenie łamaniem standardów wolności słowa w tym kraju. Cenzurowanie i przemilczanie informacji o ekscesach i przestępstwach popełnionych przez imigrantów podczas sylwestrowych imprez w wielu miastach Niemiec musi wywołać zaniepokojenie europejskiej opinii publicznej. Poszkodowanymi były nie tylko obywatelki Niemiec, ale również innych krajów. Natomiast słaba reakcja niemieckiej policji może ośmielić imigrantów do dalszych ekscesów i stworzyć niebezpieczeństwo rozlania się fali przestępczości na inne kraje. Nie jest to więc wewnętrzna sprawa Niemiec i Europa musi zareagować w tej sprawie. Należy wyjaśnić pogłoski, że to rząd Niemiec naciskał na media w sprawie zatajenia informacji o popełnionych przestępstwach. Zachodzi podejrzenie zamachu stanu na demokratyczne państwo prawa w Niemczech. Niech przedstawiciele władz Niemiec się z tego wytłumaczą przed opinią europejską i europarlamentem. Panowie europosłowie - do dzieła!