Otrzymane komantarze

Do wpisu: Niemiecka wojna o Europę Regionów
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Wszystko na to wskazuje niestety. Na razie wyznawców Allaha jest poniżej 10 %. Na niemieckiej prowincji póki co spokój. Pozdrawiam ro z m.
Dokladnie tak jest, decydenci ( ci ktorzy postanowili wprowadzac NWO - nowy porzadek swiata ) maja na celu zniszczenie panstw narodowych w Europie, Merkel jest jednym z narzedzi sluzacym do osiagniecia tego celu. Troche spowolnil ten proces opor rzadow niektorych panstw np. Polski czy Wegier i jeszcze kilku innych. Angole widzac co sie swieci uciekaja z Unii, Francuzi pod wodza Marine Le Pen tez by wyszli ale na prezydenta wybrali sobie Emmanuela Macrona i sprawa sie rypla. Niestety narod Niemiecki jest juz stracony, za 100 lat beda mniejszoscia w miejscu gdzie kiedys istnial Heiliges Römisches Reich Deutscher Nation a potem Tysiacletnia Rzesza. Jesli bedziemy mieli pecha to po wrzesniowych wyborach do Bundestagu mozemy miec Turka ( wyznawce Allaha ) wicekanclerza i zarazem ministra jakiegos waznego resortu np. MSZ albo MO.  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Miłosierna Aniela córka pastora. Takie teksty też puszczali.  Aniela to ma tyle do gadania co  dziesiąta żona Hassana. Pozdrawiam ro z m.
mjk1
Czasami warto używać szarych komórek zamiast myśleć środkami masowego ogłupiania. Aniela Merkelowa zgodziła się przyjąć ludzi uciekających przed wojną. Dlaczego niby miałaby się nie zgodzić? Jak Anieli zamiast ludzi uciekających przed wojną, zaczęto wciskać młodych muzułmańskich bojowników, to się temu sprzeciwiła. Jak tylko się sprzeciwiła akcje Volkswagena poleciały na łeb i szyję. Jak zdeklarowała, że nie będzie weryfikowała statusu uchodźców, wszystko wróciło do normy. Jak więc myślisz” Aniela, czy może inni szatani byli tam czynni?
mjk1
„To kto tych gnojków i sprzedajne q.... wybrał ? Tuska aż na dwie kadencje”. Połowa głupiego polskiego społeczeństwa. Druga połowa dała się nabrać dokładnie na to samo, tylko podlane patriotycznym sosem. Kopalnie likwidują nam teraz szybciej, jak wcześniej cementownie, nazywając to restrukturyzacją. Okręty kupione na kredyt u Niemców w przypadku wspólnego budżetu, będą spłacać w większości Niemcy a nie Grecy. Jaki to więc kokosowy interes dla Niemców? Jeszcze raz chcę wyraźnie podkreślić: do zawarcia jakiejkolwiek transakcji potrzeba zgody dwóch stron. Żaden więc Hans-Dietrich, Hans- Joachim, Wolf-Dieter, czy nawet Anna-Maria nic ode mnie nie kupi za złotówkę, jeżeli się na to nie zgodzę.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
To niech sprawdzą i na słowo nie wierzą. mjk 1. To kto tych gnojków i sprzedajne q.... wybrał ? Tuska aż na dwie kadencje ! A gdzie Grecja ma te długi - u Marsjan ?  A kto im pchał okręty podwodne na kredyt - Marsjanie ? Co do prywatyzacji to znam ten problem aż nadto dobrze. " Winien oczywiście Genscher a nie ta sprzedajna chorwacka … "  Nie winien Genscher - on jako szef niemieckiego MSZ-tu robił to co było dobre dla niemieckiej racji stanu. Tak jak niemieckie firmy kupowały za grosze polską budowlankę albo cementownie. Jugosławia była członkiem Heksagonale. Niemiecka racja stany nie przewiduje widać  pomiędzy Niemcami a Rosją silnego organizmu, zdolnego zagrozić interesom Niemiec - i tyle w temacie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
 "Przeciez odpowiedz jest prosta, w piewszej kolejnosci licza sie interesy USA ". Silniejszy ma w polityce rację. A jednak kością niezgody miedzy USA i D jest właśnie ten problem - USA  ( Trump )twierdzi, że Niemcy sie nie dokładają finansowo do utrzymania bezpieczeństwa handlu na świecie. Na poczatku lat 90-tych komisarz Europaeische Gemeinschaft a nie EU  ( proszę zauważyć tą subtelną różnicę - Pl wchodziła do EG a nie do EU )  - Jacques Delors powiedział, że celem  EG jest wygranie wojny ekonomicznej z USA.  Chiny, USA i Europa są ekonomicznie mniej wiecej na tym samym poziomie po 20 BLN USD. Co do suwerenności to sa jej różne stopnie. Wolnym się jest albo nie ale suwerennym można być w mniejszym lub wiekszym stopniu. Niemcy staraja się o coraz większy " Spielraum " pomimo " Kanzlerakte ". Niemcy wiedzą , że USA słabnie, dlatego Trump się tak miota. Chce posprzatać po Obamie ale chyba do końca nie ma koncepcji jak to zrobić. Pozdrawiam ro z m.
mjk1
Uważa Pan, że czytelnicy naszych blogów dają sobie wciskać takie bzdety? „...Cyrus Vance  w chwili szczerości nazwał bratobójczą wojnę w Jugosławii –  „ Wojna  pana Genschera „ I zapewne tenże Cyrus Vance sprzeciwiał się bombardowaniu przez wojska NATO maleńkiej Serbii. Pan poda jakiś namiar do tego sprzeciwu, bo znaleźć nie mogę. „Genscher  ( według Duhacka ) spotkał się osobiście z szefem chorwackiego wywiadu Josipem Manolicem  w  lutym 1990 roku i obiecał mu 800 milionów marek na działania prowadzące do skutecznego  oderwania Chorwacji od Jugosławii”. Winien oczywiście Genscher a nie ta sprzedajna chorwacka … . Likwidacji naszego przemysłu winni oczywiście Niemcy a nie nasze sprzedajne … , które sprzedawały wszystko jak leci za symboliczną złotówkę, bo nikt więcej zapłacić podobno nie chciał. Teraz proponowany wspólny budżet strefy Euro, też podobno świadczy o chęci dominacji Niemiec. Jeżeli więc Grecja stworzy wspólny budżet z RFN to długi Grecji będą spłacane z tegoż budżetu. Naprawdę uważa Pan, że Niemcy na tym zyskają?
I znowu Niemcy, i znowu wojna. Europo !  Nie powtarzaj błędu Trojan !!! Okres od 1945 roku,   około 70 lat rozwoju i rozkwitu Europy, zakończył kolejny podstęp Niemców. Koń trojański, czyli Angela Merkel otworzyła islamistom bramy Europy co stanie się przyczyną upadku potężnego kontynentu.  
" Poza tym w traktacie musiałoby być coś o zadośćuczynieniu Niemiec za straty poniesione przez Polskę a wynoszą one coś koło 1 biliona USD. " ----------------------------------------------------------------------- Tez tak uwazam ale byloby to mozliwe tylko przywracajac status quo z 1939 roku ( granice ). Pytanie tylko czy to sie oplaca zarowno Niemcom jak i Polsce. ############################################ " Ktoś te nadwyżki przechwytuje. Ciekawe kto ?" ------------------------------------------------------------------------------------------- Przeciez odpowiedz jest prosta, w piewszej kolejnosci licza sie interesy USA, ( np. Afganistan, Irak, Syria, Ukraina byla Jugoslawia czyli wojna na Balkanach, to tylko niektore przyklady. ) w drugiej kolejnosci Izrael ( dostawy broni za przslowiowe jedno euro... diefreiheitsliebe.de poza tym " kroplowki " finansowe utrzymujace przy zyciu Palestynczykow, innymi slowy, to co izraelska armia zniszczy to Niemcy odbudowuja. Sprostanie żądań tylko tych dwoch panstw kosztowaly niemieckich obywateli gigantyczne sumy, a konca nie widac. ####################################################### " Z tym, że Niemcy to poważne państwo i cały czas przy pomocy UE starają się swoją suwerenność krok po kroku powiększać - wypychając USA z Europy.. " --------------------------------------------------------------------------------------------- Tu sie absolutnie z Panem nie zgodze, USA ciagle ( od 1945 roku ) traktuje Niemcy, a moze i cala Europe Zachodnia jako " pierwsza linie frontu " w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosja czy Iranem lub Pakistanem. Dopoki amerykanskie bazy wojskowe  nie znikna z niemieckiej ziemi nie ma mowy o jakimkolwiek odzyskiwaniu suwerennosci panstwowej przez Niemcy.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Co do Buzka pełna zgoda. Czy to małe ojczyzny czy regiony - cel jest ten sam. Pozdrawiam ro z m.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Witam również serdecznie ! Mam do Pana jedno pytanie, dlaczego do tej pory nie ma traktatu pokojowego z Niemcami, ktory bylby oficjalnym zakonczeniem II WS ? Też chciałbym to wiedzieć. Ale to pytanie do naszych rządzących - sądzę z całą stanowczością, że nie mają pojęcia o naszym najpotężniejszym gospodarczo sąsiedzie. Są jak dzieci we mgle. Poza tym w traktacie musiałoby być coś o zadośćuczynieniu Niemiec za straty poniesione przez Polskę a wynoszą one coś koło 1 biliona USD. Ten brak traktatu się zemści.  Być może przesadzam. Na dzien dzisiejszy, kazdy pracujacy w niemczech obywatel oddaje panstwu ponad 50% z kazdego zarobionego euro i nic z tego nie ma bo tak chca prawdziwi " wladcy " Niemiec. To prawda. To się nazywa, że Niemcy żyją poniżej swoich możliwości. Ktoś te nadwyżki przechwytuje. Ciekawe kto ? Co do suwerenności Niemiec lub jej ograniczeń - to też się zgadza. Z tym, że Niemcy to poważne państwo i cały czas przy pomocy UE starają się swoją suwerenność krok po kroku powiększać - wypychając USA z Europy.. Pozdrawiam ro z m.  
Witam ! Mysle ze Pan przesadza w swoich tezach, Niemcy od 1945 roku do dzis nie sa panstwem prowadzacym samodzielna i suwerenna polityke zagraniczna. Mam do Pana jedno pytanie, dlaczego do tej pory nie ma traktatu pokojowego z Niemcami, ktory bylby oficjalnym zakonczeniem II WS ? p.s. Z sila niemieckiej gospodarki ( militarnie Niemcy sie nie licza ) jest podobnie jak z Planem Marshalla, korzystaja innni a nie niemieckie spoleczenstwo. Na dzien dzisiejszy, kazdy pracujacy w niemczech obywatel oddaje panstwu ponad 50% z kazdego zarobionego euro i nic z tego nie ma bo tak chca prawdziwi " wladcy " Niemiec.
Dla Polski lewactwo pospołu z niemcami wykoncypowało inną nazwę a miały być nią tzw'małe ojczyzny" a dopiero póżniej regiony .Głównymi propagandzistami "małych ojczyzn"byli buzek i kuc ,chociaż przycichli ale i tak "termin "małe ojczyzny"używany jest przez idiotów którzy nie maja pojęcia co się za tym kryje. Atakuje się tuska za pracę dla niemiec ale buzek jest jeszcze gorszy ,bo robi to po cichu i tylko czasami coś mu wyleci z japy!
Do wpisu: Tylko złoto jest pieniądzem
Data Autor
Dark Regis
Powiedzmy gdyby dziś kosmita wylądował u mnie na podwórku i upuścił walizkę z 100 mln, to najprawdopodobniej ja (zakładając, że kosmita nie jest złodziejem tylko cudotwórcą) poszedłbym na większe zakupy i nawet bym nie pomyślał o inflacji. Każdy, u którego zostawiłbym trochę tej kasy, również by pomyślał albo o większych zakupach, albo o przygotowaniu większej porcji tych "glinianych kogutków", bo "wyraźnie jest na nie popyt". W każdym razie też nie zawracałby sobie głowy jakąś inflacją. Każdy następny robiłby dokładnie to samo i w ten sposób dodatkowy "dodrukowany" pieniądz rozpłynął by się bez śladu w gospodarce, a jednocześnie uruchomił szereg procesów zwiększających obroty i PKB. Problem zacząłby się dopiero wtedy, gdyby w jakimś punkcie sprzedaży pojawiło się kilku gości z kieszeniami wypchanymi forsą i nie mogliby oni zrealizować swoich zakupów. Wtedy sprzedawca doszedłby niechybnie do wniosku, że za tanio sprzedaje i ceny produktów zaczęłyby automatycznie rosnąć, czyli pojawiłaby się inflacja. Z inflacją mamy do czynienia każdego dnia i nazywa to się plan podwyżek, czyli podnoszenia wynagrodzeń i premii za pracę, jako stały element wystroju przedsiębiorstwa. Jak ja zatrudniałem się w dużej firmie, to słyszałem nie tylko ile będę zarabiał od dziś, ale także, że za rok lub dwa mogę liczyć na podwyżkę tyle i tyle. To samo powie Panu dowolny wytwórca i sprzedawca. On będzie również dążył do tego, żeby na danym asortymencie zarobić jak najwięcej, a gdy się rynek zapcha to uciekać w inny rodzaj lub towar. Wtedy to co "schodzi" odrobinę drożeje, a to co "zalega" tanieje i jest np. "w promocji". Czasem promocja polega na tym, że podnosi się cenę i daje upust 25%, jak się nie sprzeda to podnosi się cenę i daje upust 50%,... wreszcie można dać upust 90%, bo na przykład kończy się okres przydatności. Jeleń zawsze się złapie. Ja kupowałem do domu towar na kilka dni przed upływem terminu (a więc żaden sklep by się na to nie nabrał) z mojej hurtowni przeceniony o około 50%, a więc zawoziłem w bagażniku prawie całe palety produktów spożywczych. Towar porzucony nigdy nie zrobi się bezwartościowy z tego tytułu, że ktoś go nie chce sprzedawać lub ktoś inny nie chce kupować. Nawet odpady mają swoją wartość i zastosowanie (vide wspomniane TIR-y;). Tak samo towar schodzący nigdy nie przekroczy magicznej granicy "rozsądnej ceny", bo dla hurtownika to jest samobójstwo. Tu negocjacje cenowe nie odbywają się tak, jak w minimalistycznym liberalizmie. Patrząc na to w skali całego państwa, to cały czas mamy impuls inflacyjny, a nie dochodzi on do głosu tylko dlatego, że przedsiębiorstwa starają się w pensjach płacić własne zarobione pieniądze, a nie płacić kredytem, producenci starają się dostosowywać podaż do obserwowanego popytu, popyt kształtuje się głównie dzięki modom i chciejstwu (prócz krajów wyjałowionych z grosza, czyli liberalnych). Wreszcie na końcu jest wyświetlacz fatamorgany, czyli bank państwowy. Tam dostosowuje się ilość brzęczących do trendu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Czytałem, czytałem, gdyby w DDR- ówku dali kasę za friko i nie otworzyli granicy to byłoby Zimbabwe. A że DDR-ówek rzucił sie na wykupywanie min. VW, Audi za kasę z wymiany 1:1 to  inflacja nie podskoczyła. Słusznie - od mieszania herbata nie robi się słodsza. Mówimy właściwie to samo. A wojna toczy się o to kto ma mieć wyłączny  dostęp do drukarni i wszystko idzie w tym kierunku. Donald broni baksa, Aniela chce większego udziału Euro a Xi siedzi na  3-4 bilionach baksów i ...płaci składowe.. Gdyby pieniądz był tylko i wyłącznie  środkiem wymiany ( co już postulował Arystoteles ) to pół biedy. Tak jednak nie jest ... Pozdrawiam ro z m
mjk1
„inflacja nie ma nic wspólnego z ilością pieniądza” Oczywiście, że nie ma. Przykładem może być wymiana PLZ na PLN w 1995 r/ Zmniejszono wtedy ilość pieniądza w obiegu dokładnie 10 000 razy. Gdyby następnego dnia powrócono do PLZ, inflacja wynosiłaby dokładnie 0% choć zwiększono by ilość pieniądza w obiegu 10 000 razy. „Pieniądz jest niezbędny żeby była inflacja i nic ponadto”. Nieprawda. Nie pieniądz a drukowanie i przede wszystkim wcześniejszy dostęp do tych drukowanych pieniędzy. Ktoś kto ma dostęp do tych drukowanych pieniędzy, kupuje po starej cenie, ma majątek a zbywca zostaje z bezwartościowymi zadrukowanymi papierkami. Inflacja jest zawsze zaplanowaną bezczelną kradzieżą, chyba, że wierzy Pan w to, że te pieniądze drukują się same. 500+ nie ma nic wspólnego z helikopterem Friedmana. 500+ jest tyko i wyłącznie zabraniem pieniędzy tym co je jeszcze mają i danie tym, którym ich brakuje. Dokładnie bajeczka Frycka Bastiata, wciskana niekumatej gimbazie od poplutego w muszce z krzywym ryjem o której to bajeczce pisałem wcześniej. Od mieszania herbata nie robi się słodsza. Trzeba dosypać cukru niestety.
mjk1
Odpowiadając, prawdopodobnie nie czytałeś mojego wpisu o NRD-ówku. Nad Polską, nad NRD i innymi demoludami właśnie zadziałał a nad Zimbabwe nie. Podobnie jak nie zadziałał nad Argentyną czy Chile. Przyczyna jest prostsza od budowy cepa. Dobrobyt i bogactwo bierze się tylko i wyłącznie z pracy a nie z drukowania pieniędzy! Zimbabwe nadrukowało pieniędzy i nic za te wydrukowane pieniądze nie można było kupić, bo nikt wcześniej nie wyprodukował towaru, czyli nie zhańbił się pracą. Ta sama wydrukowana kasa w NRD, Polsce i innych demoludach spowodowała bum gospodarczy, tylko i wyłącznie dlatego, że te towary były wyprodukowane, czyli ludzie je wypracowali, lub byli chętni do dalszego ich wypracowania. Jeszcze raz i do znudzenia: bogactwo bierze się tylko i wyłącznie z pracy a nie z drukowania pieniędzy. Pieniądze są tylko i wyłącznie środkiem wymiany wypracowanych dóbr. Bez wypracowanych dóbr, pieniądze nie mają żadnej wartości. A tak już całkiem poważnie. O co toczy się wojna? O odebranie drukarzom monopolu na drukowanie. Kto uczestniczy w tej wojnie? Dokładnie Ci sami co w poprzedniej. Mnie martwi natomiast jedno. Znowu stajemy po stronie drukarzy i sami wpychamy się pod nieuchronnie nadjeżdżającą kosiarkę. Historia niczego nas nie nauczyła niestety. Jeżeli jednak ktoś wierzy, że przyczyną sporu Anieli z pomarańczowym były kopcące kominy nad Paryżem, to jest bardziej naiwny niż Jabe.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
To proste - inflacja nie ma nic wspólnego z ilością pieniądza  ( mit ) tylko z tzw - siłą nabywczą i możliwościami zakupu. Pieniądz jest niezbędny żeby była inflacja i nic ponadto. Trzeba zwalczać te szkodliwe mity ekonomiczne ! 500 + też nie zwiększył inflacji a to też " helicopter money " Pozdrawiam ro z m.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Toż to właśnie Friedman  -  jego doktryna i chłopcy z " Chicago S of E " później znani u nas jako  " chłopcy z Mariotta " - sam należałem do takiej kiedyś  ekipy - aż wstyd się przyznać - robili  "  prywatyzację ". Nie zadziałał nad Zimbabwe i by nie zadział u nas. Metody  Friedmana były znane i z Chile i z Argentyny grubo przed tym jak je zastosowano u nas. Gdyby  " nasi profeserowie " typu Zawiślak czy tfu Balcerowicz bardziej się przyłożyli do rozeznania tematu to ...  Bez przekupnej kasty politycznej nie byłyby te metody  prywatyzacji możliwe ! O tej zbitej szybie  Bastiata zdaje się pisałem.  Pozdrawiam ro z m.
mjk1
Szanowny Panie. Za tzw komuny 90% polskiego społeczeństwa zarabiało miesięcznie równowartość 20-30 dolarów. Z takimi pieniędzmi to po obaleniu muru, rodacy mogli sobie na zachodzie co najwyżej wodę mineralną kupić. Zarobki po 1989 roku wzrosły prawie skokowo do ok. 300 dolarów miesięcznie. To pozwoliło rodakom na masowy najazd Berlina i Wiednia a nie żadna ustawa Wilczka, co usiłuje się wmawiać naiwnym. Sklepy dla Polaków powstawały tam nawet w bramach. Z kolei w każdym polskim mieście był jeden wieki bazar. Ponieważ jednak ten skokowy wzrost siły nabywczej w naszym kraju przyćmiła inflacja. podam Panu przykład innego europejskiego kraju. Zaraz po obaleniu muru w Berlinie Zachodnim jeździło więcej Trabantów i Wartburgów niż samochodów innych marek. Obywatele istniejącej jeszcze formalnie NRD kupowali jednak to samo co my, czyli zegarki za kilka marek, rajstopy, zapalniczki i inne tego typu pierdoły. Kiedy więc zaczęli kupować Ople, wywalając jednocześnie Wartburgi i Trabanty do śmietników? Właśnie wtedy jak rozsypano pieniądze z helikoptera. Jak to zrobiono? Bardzo prosto Wymieniono marki NRD na DM-y w stosunku 1:1 i tu uwaga: przy rynkowym kursie: 20:1. Czyli dano społeczeństwu Niemieckiej Republiki Demokratycznej 20 razy więcej pieniędzy! Kwotę szacuje się na około 200 mld. DM. Przypomnę tylko, że nie pożyczono tych pieniędzy na żadnym rynku finansowym tylko wydrukowano w niemieckim banku emisyjnym i wymieniono. Pytanie z poprzedniego wpisu jest więc dalej aktualne: dlaczego nie wystąpiła inflacja jak w Zimbabwe? Pozdrawiam.
Dark Regis
W latach 90-tych w Polsce nie było rozsypywania kasy z helikoptera, ale było pozwolenie na handlowanie dla wszystkich, niemal wszystkim i wszędzie (np. korona Stadionu Dziesięciolecia, giełda na Grzybowskiej, "menele" włóczący się po firmach z tobołami zapakowanymi mydłem i powidłem, leżaczki w Berlinie i dalej na zachód, kożuchy i dywany z Turcji...). Wszystko to odbywało się pozornie bez podatków, gdyż nikt nie uwzględniał w rachubie "becalu", czyli haraczy płaconych przestępcom z WSI i SB, czyli trzonowi mafii. Ponieważ system ten był i tak mocno dziurawy, to wielu ludzi się dorabiało i wydawało im się to liberalizmem. Jednakowoż nawet w byle Pipidówie można rozpytać ludzi, którzy wtedy zakładali jakieś interesy, salony, hurtownie, księgarnie, ile musieli płacić smutnym typom "z miasta" wpadającym regularnie po wypłatę. Mój znajomy nauczyciel miał właśnie prywatną księgarnię, od której musiał płacić haracz tym typom. Ja również wtedy prowadziłem firmę, ale moja działalność to nie był mój pomysł, tylko popularna w polskim "liberalizmie" "optymalizacja podatkowa". Z czasem się do niej przyzwyczaiłem, ale początkowo to było czyste kuriozum. Zresztą do nas (firma matka) również przybywali czasem kolędnicy z "dobrą" nowiną, ale takimi sensacjami kisił się był pan prezes. Kiedy gdzieś po 2000 zacząłem pracę jako informatyk w sieci złożonej z hurtowni, producentów, floty TIR-ów i sklepów wielkopowierzchniowych, to było jeszcze śmieszniej. Wtedy też spotkałem się z tematem controllingu, czyli księgowości zarządczej, kupiłem na rachunek firmy stos książek wysokości metra i zacząłem studiować temat. Akurat prezesem był mój znajomy i miał tam resztę rodziny, więc miałem dość swobodny wgląd w papiery. Chodziło o to, że zatory płatnościowe zagrażały istnieniu firmy (rzędu ćwierć miliarda), a dodatkowo raz w miesiącu jacyś "ruscy" rąbali TIR-a z towarem. Trzeba było to wszystko policzyć i zoptymalizować wydatki. Gdy z obliczeń wyszły pierwsze sumy, to z dnia na dzień wyleciał z hukiem księgowy (oczywiście nie główny, bo to była rodzina), zaś prezesa jego kuzyni wynosili z biura naprutego w trzy i sztywnego jak szpadel. Wyszło też przy okazji, że szacowna firma z łodzi stworzyła oprogramowanie z podwójnym księgowaniem, jak twierdził ich prezes "wszystko dla wygody i na życzenie klienta". Ja tylko jeszcze raz spojrzałem na wiszące na ścianie dyplomy od ministra "Zasłużony dla przedsiębiorczości w Polsce" i zmieniłem klimat na zdrowszy. Natychmiast przestałem mieć też ogona na bagażniku i zaraz poczułem się zdrowiej. Długa historia, choć obejmuje tylko okres 7 lat, a w telegraficznym skrócie: Tak właśnie wyglądał w rzeczywistości od podszewki ów polski cudowny "liberalizm". Nawet nie można tu mówić o dzikim zachodzie, bo to był raczej dziki wschód i wolna amerykanka w wykonaniu homo sovieticusów.
mjk1
Myślałem, że czegoś bardziej kretyńskiego od Bitcoina wymyślić już nie można. Okazuje się jednak, że głupota ludzka nie ma granic. Na miłość Boską, przecież każdy menel od razu wymyśli sobie, że jabole będzie produkował, wydrukuje sobie na to kasę i będzie zarówno producentem jak i konsumentem. Genialna wprost odmiana uspołecznienia środków produkcji. Wydaje mi się, że już było i się po...ło. Nie lepiej sięgnąć po sprawdzone wzory. Pamiętacie może mit zbitej szyby Frycka Bastiata, którym to mitem często zwodzi swą gimbazę popluty w muszce z krzywym ryjem? Jeżeli konsument będzie zmuszony wydać 100 zł. na zbitą szybę, to nie kupi potrzebnego mu płaszcza. Zarobi więc szklarz a nie zarobi krawiec i gospodarka nic na tym nie zyska. Tylko nikt nie zauważa, że 200 zł. pozwoli zarobić i szklarzowi i krawcowi. Po jednym wszakże warunkiem. Tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zarówno szyba jak i płaszcz na rynku są. Jeżeli płaszcza i szyby nie ma, 200 złotych pieniążków ma wartość tylko i wyłącznie zadrukowanego papierka. Co więc należy zrobić? To co proponuje Friedman a nie Keynes, czyli pieniądze z helikoptera. I teraz proszę napisać dlaczego „helikopter Friedmana” nie zadziałał nad Zimbabwe a zadziałał np. pod koniec XX wieku nad Europą? Sam Pan to przeżył. Proszę więc opisać kiedy i w jaki sposób rozsypywano „ sałatę” między innymi i nad naszym krajem. Ma Pan odwagę?
Do wpisu: Europa rozłozyła ramiona i nogi przed islamem. I co z tego ?
Data Autor
Dark Regis
To możemy powiedzieć. Eksperymenty z wykorzystaniem laserów wielkiej mocy, które wytwarzają wysokie ciśnienie i temperaturę są regularnie prowadzone. Nie możemy powiedzieć, jak te szczątkowe wyniki wpływają na nasze rozumienie zachowania całych masywnych jąder planet ich dynamiki i budowy, z całą różnorodnością pierwiastków włącznie. Taka mała różnica, a pokazuje jak daleko odeszliśmy już w nauce od redukcjonizmu. Nie rozumiemy jeszcze bardzo wielu zjawisk związanych z zagadnieniem ewolucji jader obiektów kosmicznych. Na przykład tego: badania.net Albo to: en.wikipedia.org Wreszcie o żelazie i jądrze: naukawpolsce.pap.pl "Naukowcy od dawna próbowali ustalić, jak żelazne jądro Ziemi zachowuje się w skrajnych warunkach związanych z temperaturami i ciśnieniem. Wiele dotychczasowych badań w tym kierunku dawało jednak sprzeczne wyniki. Tym razem Simone Anzellini z Commissariat a l’Energie Atomiquewe Francji i jej współpracownicy symulowali związane z topnieniem zachowanie metalicznego żelaza w jądrze Ziemi. Naukowcy badali żelazo, poddając je działaniu ciśnienia sięgającego 200 gigapaskali (równe mniej więcej 2 mln atmosfer). Odpowiada to ciśnieniu, jakie panuje w górnej jednej czwartej jądra Ziemi. Tak skrajne warunki mogli uzyskać, wykorzystując urządzenie zwane diamentowym imadłem, rozgrzewane laserem. Korzystając z dyfraktometrii rentgenowskiej podglądali też zmiany, jakie w tak skrajnych warunkach mogą zachodzić w żelaznym jądrze."
Jabe
Skoro nie możemy nic powiedzieć z całą pewnością o centrum planety, nie możemy też powiedzieć z całą pewnością, że większa gęstość jest spowodowana ciśnieniem.