Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mord założycielski
Data Autor
trawa
Ośmielił mnie Pan, dokonam coming outu: uważam, że to była katastrofa i od pierwszych chwil tak sądziłam (choć wtedy miałam za mało wiedzy). Żadnego "w głębi serca" przekonania, że to był zamach, nie miałam i nie mam. Lemingiem proszę mnie łaskawie nie nazywać, czuję się mimo wszystko człowiekiem.
Zygmunt Korus
 Wahadło Foucaulta, żyroskop, wynalazki (hamulec, zderzak i pędnik) Lucjana Łągiewki z Kowar to pokonywanie w pewnych okresach historii rzekomych tajemnic, a właściwie odkrywanie rzeczywistości za pomocą obserwacji i rozwoju fizyki. A co z nauką o podświadomości? Co wiemy o intuicji? Tylko że jest. Dlatego Pański wpis to wyrzucenie na bok łopaty śniegu podczas kroczenia szarańczy po dywanie w Watykanie. Traktuję go jako taki sobie dowcip.
No fakt - animacja z rosyjskiej TV w zasadzie zamyka sprawę. Przecież każdy myślący człowiek wie, że rosyjska TV nie kłamie. Musiał być zamach.
Pani Danuto - naprawdę oglądała pani Trójkę? Fascynujące. I "żaden nie wyglądał"? No cóż... trudno w radio wyglądać. "Wszyscy wiedzieli"? Naprawdę? Przepraszam, ale istnieją granice głupoty.
3rdOf9
Nie zgadzam się, że intuicja nas nie zwodzi nigdy. Przykład: niezgodny z intuicją efekt żyroskopowy: youtu.be muza trochę "mrozi krew w żyłach", ale za to dobrze pokazane ;)
3rdOf9
Nie mogę się - niestety - w pełni zgodzić... Tzn. oczywiście: nie tylko lemingi. Oczywiście: lęk też. Ale do mechanizmu wyparcia nie można się "uciekać" - to jest naturalny mechanizm obronny i on broni nas przed paranoją / manią prześladowczą / natręctwami. Przykładowo: nie ma 100% pewności, że jutro wyjdziemy z domu i do niego powrócimy... Zarówno wypadki komunikacyjne, jak i napady zdarzają się przecież, prawda? Ale jeśli ktoś myślałby o tym zbyt dużo, to otwiera sobie drogę do kłopotów emocjonalnych, albo nawet psychicznych. To ważne: wróg wykorzystuje naturalne odruchy obronne. Warto to wziąć pod uwagę, gdy się walczy o prawdę. Jest to zresztą jeden z "psychologicznych" argumentów przemawiających za teorią zamachu: w żadnym społeczeństwie nie ma 20u a już na pewno trzydziestu kilku procent paranoików. Mechanizm wyparcia natomiast działa u prawie wszystkich. Zatem wiara zwolenników PiS w zamach nie może być - z naukowego punktu widzenia - wynikiem paranoi. Natomiast niewiara zwolenników PO w zamach jak najbardziej może mieć podłoże psychologiczne, nieracjonalne.
danuta
Nic dodać. Pozdrawiam serdecznie
danuta
" Choćbyśmy nie wiem jak wypierali PRAWDĘ, intuicja nas nigdy nie zawodzi. Instynkt, przeczucie, serce, dusza wreszcie - są to nieme drogowskazy poza naszym zakłamaniem, ignorujące każdy słowotok, mające w nosie fizyczny organ zwany jamą ustną, służącą także do mowy. Jeśli do tego zbiorowego PRZECZUCIA się przyznamy jako, dziś tak strasznie podzielona, społeczność, poszukamy tej najgłębszej podwaliny, jaką jest tragiczna empatia, która Polaków zawsze spaja, to mamy szansę stać się homogeniczną siłą, która jest w stanie odbudować wspólnotę narodową i samostanowienie państwowe." Panie Zygmuncie! Musiałam tę wspanialą kwestię wkleić w odpowiedzi, bo moja dusza w trakcie pisania czuła właśnie tak!!! Serdecznie, gorąco pozdrawiam.
danuta
Społeczeństwo polskie to nie tylko lemingi. To również - a może przede wszystkim - Polacy. którzy nie uciekali się nigdy do mechanizmu wyparcia, doskonale zdający sobie sprawę z tego, co się wydarzyło i co się dzieje. Problem polega na tym, że oni są jak sparaliżowani. Czym? Ja twierdzę, że to lęk - na początku tylko przed tym, co groźne, a teraz także przed jakąkolwiek aktywnością.  Pozdrawiam  
Od początku wiedziałem że to nie był wypadek.Do dziś nie przekonują mnie te zapewnienia o brzozie...itp.Jeśli ktoś wie jakim drzewem są brzozy, do tego 30 metrowe, to wie że to jest miękkie i kruche jak papier.A potem oglądając odcinki "Katastrofy w przestworzach"(oprócz odcinka o polskim samolocie)wyjaśnienia nasuwały się same.Francuski Airbus-ląduje na pokazie na zbyt krótkim pasie-kosi skrzydłami potężny odcinek lasu i to nie brzozowego!Sporo ludzi ocalało mimo że wrak się zapalił.Taki sam samolot jak nasz z drużyną hokejową Rosji - kosi stalowy ożebrowany masz w kształcie kwadratu z potężnych rur - skrzydło ocalało tylko pilot stracił kontrolę nad samolotem.Można mnożyć takie przypadki.Oglądałem na BBC program o Angliku podróżującym przez Rosję i oglądam odcinek o Samarze.I co się okazuje - Samarą trzęsie miejscowy bandzior - biznesmen mający warsztaty remontujące takie samoloty jak nasz prezydencki.Hangar gdzie był remontowany samolot to wygląda jak opuszczona zardzewiała hala.Plamy oleju,brud,smród - no jednym słowem Rosja.Pytania zadawane przez Anglika(kłopotliwe dla miejscowego mafiosy) zostawały bez odpowiedzi.Nawet tak proste-mam pan ponad 30 lat...skąd takie bogactwo?Tak moi drodzy ktoś taki pchał do najważniejszego samolotu Polski swoje brudne pluchy.Ale lemingi nawet jak im to pokazać to nie pomoże nic!Wolą pakę,wolą denne kabarety.W naszej historii jest jak w Weselu Wyspiańskiego - ....miałeś chamie złoty róg,ostał ci się jeno sznur...?Pozdrawiam
danuta
To bardzo ważne. Dziękuję. Pozdrawiam.
danuta
Nie wiem, w jakim stanie umysłu są obecnie moje znajome lemingi, ale mam nadzieję, że to czytają Pozdrawiam!
Zygmunt Korus
Kto z Was 10 kwietnia 2010 roku, kiedy podano pierwszą wiadomość o śmierci całej prezydenckiej delegacji, nie pomyślał, że ich po prostu zamordowano? Że dokonano zamachu? [...] Przypomnijcie sobie tylko ten jeden moment. Przypomnijcie sobie, co w tej jednej chwili zaczęło się dziać [w Waszych mózgach, duszach - dop. mój]? [...] W Waszych domach. Na ulicy. Z Wami. To jest kluczowa kwestia, jaką p. Danuta postawila w formie DUŻEGO kaskadowego PYTANIA na początku tego wspaniałego, rocznicowego tekstu. Choćbyśmy nie wiem jak wypierali PRAWDĘ, intuicja nas nigdy nie zawodzi. Instynkt, przeczucie, serce, dusza wreszcie - są to nieme drogowskazy poza naszym zakłamaniem, ignorujące każdy słowotok, mające w nosie fizyczny organ zwany jamą ustną, służącą także do mowy. Jeśli do tego zbiorowego PRZECZUCIA się przyznamy jako, dziś tak strasznie podzielona, społeczność, poszukamy tej najgłębszej podwaliny, jaką jest tragiczna empatia, która Polaków zawsze spaja, to mamy szansę stać się homogeniczną siłą, która jest w stanie odbudować wspólnotę narodową i samostanowienie państwowe. Dlatego mają rację ci, co wierzą w prawdziwego przywódcę i choćby 1% zdecydowanych akolitów wokół niego -  którzy się wreszcie prawdziwie do najskrytszych pokładów polskiego patriotyzmu odwołają. Do tego, co ukryte, a jednak w duszy gra, zazwyczaj po tragicznych doświadczeniach oraz zapaści losu. Ta siła duchowa krąży, ma prądy wznoszące, jest trudnorozpoznawalna, bo niebiańska. Wkrótce nam się objawi z całą wyrazistością i według najmniej oczekiwanego scenariusza. Tak było na naszych ziemiach zawsze. Trzeba więcej takich autorów jak pani Danuta i wypowiedzi odwołujących się do "sentymentalnych pokładów polskości" (co, nawiasem mówiąc, jest tylko definiowalne za pomocą poezji), by porwały WIĘKSZOŚĆ narodu, a czego nie umieją wprząc skutecznie w odbudowę wzniosłej Polski współcześni politycy na Prawicy. Polacy są liryczni, choćby nie wiem jak się tego wypierali. Nie na darmo nasi wielcy poeci są niedościgłym wzorem dla innych na świecie.
danuta
Ja też wtedy oglądałam Trójkę. Też czekałam na "Salon". W studiu było kilka gadających głów, i kiedy przyszła ta straszna wiadomosć,żaden z tych ludzi, z prowadzącym włącznie, nie wygłądał na szczególnie wstrząśniętego. Zachowywali się tak, jakby to nie było dla nich żadnym zaskoczeniem. Ot, po prostu chwila milczenia, To wszystko. Zero emocji. To niemożliwe, żeby człowiek zaskoczony taką informacją nie okazał żadnych emocji! Dlatego wykrzyczałam: WIEDZIELI! WSZYSCY WIEDZIELI! A potem, już płacząc: zamordowali Prezydenta... Pozdrawiam
danuta
10 kwietnia 2010 roku w jednej chwili (najbardziej nie do zniesienia jest myśl, że  to trwalo całe minuty, a Oni umierali z pełną świadomością tego, co się dzieje) wyeliminowano najcenniejsze kadry PiS, nieulękłych generałów NATO i duchownych, którzy dziś na pewno stanęliby na wysokości zadania. To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Zachowanie chociazby naszego Episkopatu świadczy o tym, ze są. Że byli.  Nie wiem, czy stanowimy mniejszość. Raczej nie. Rozmawiam z ludżmi  różnych środowisk i proszę mi wierzyć - nie spotkałam dotąd nikogo, kto w momencie absolutnej szczerości nie wyznałby, że nie wierzy ani jednemu słowu rządowych/sowieckich propagandzistów. Nawet ci, którzy na pokaz bredzą o brzozie po cichu mówią " ja wiem, że tam był zamach". Nazywa Pan większością tych, którzy MUSZĄ zrozumieć,że chodzi o życie. ICH życie. Że jeśli będą pogrążać się w lęku, to system którego się boją ich zniszczy. 
3rdOf9
Pierwszą myślą, była złość z porażki, jaką odnieśliśmy w toczonej wojnie. Dylematu na temat tego, czy samolot wiozący prezydenta mógł ulec wypadkowi nie miałem, bo takie samoloty same na ziemię raczej nie spadają. Awariom ulegają samoloty liniowe - bywa, że z przyczyn ekonomicznych nie są one sprawdzane jak należy. Przewoźnikom bardziej opłaca się zapłacić w razie czego odszkodowania rodzinom, aniżeli uziemić np. 1/3 swojej floty (znam przynajmniej jeden przypadek katastrofy, która nastąpiła w wyniku zatajenia informacji o wykrytej usterce - był o niej film na discovery). Co do diagnozy społeczeństwa polskiego, to - jakby powiedział dr House - dobra, ale chybiona :) Nie depresja a represja, inaczej wyparcie Na to poradzić jest trudniej, ponieważ masowa terapia musiałaby być szokowa: Taśmy Prawdy np. nie były jeszcze wystarczające, ponieważ dotyczyły czego innego, niemniej miały pozytywne znaczenie. Jednak "smoleńskie taśmy prawdy" są prawdopodobnie w posiadaniu "speców" z USA, które się na razie nie decydują na ich odpalenie. Z tym, że jeśli się już zdecydują, albo zadziała inaczej wywołany szok - byleby odpowiednio silny - to cały parawan kłamstwa po prostu padnie. W każdym przypadku musi być to taka informacja i w ten sposób podana, by nic innego oprócz "Tak" po prostu nie dało się powiedzieć.
danuta
W stu procentach się zgadzam. Ci, którzy WIEDZIELI. Pozdrawiam serdecznie!
danuta
O 05:57, co niczego nie zmienia. Czasm myślę, ze należałoby sporządzić klip z  1.Sikorskim: "Jeszcze jedna bitwa, jeszcze dorżniemy watahy" 2. Tuskiem: "wyginiecie jak dinozaury" 3.. Komorowskim: "prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni" 4: obrazem smoleńskiego pobojowiska i tą straszną syreną z filmiku 1:24 na tle jakiejś emocjonalnej, sugestywnej muzyki Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję Pani Danuto za przypomnienie tej daty. Pewnie, że pamiętam ten poranek. Byłam w kościele na Mszy św. o 8-ej rano, by pomodlić się za pozytywny wynik meczu ekstraklasowej drużyny piłki nożnej, której trenerem był mój syn. Ledwie wyszłam z kościoła po skończonym nabożeństwie, zadzwonił syn informując mnie, że samolot Prezydenta w drodze do Smoleńska miał wypadek. Nogi mi się ugięły i jedno co wyrwało się z głębi mojej duszy: zamach! A pamięta Pani kondolencje dla Narodu, wystosowane przez marszałka sejmu, które w internecie ukazały się o godz. 5:05, tego dnia?
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Diagnoza rzadko pojawiająca się. Z całą pewnością opisany mechanizm działa i jest jednym z kluczowych. "Nic się nie stało" - ton nadał Bartoszewski, największy autorytet przecież.  Wiemy już dokładnie jak wyglądało rozbicie samolotu. Cztery wybuchy, dwa w skrzydle obracające samolot kołami do góry i dwa niszczące kadłub i salonkę prezydencką, zabijające wszystkich pasażerów. Prawdopodobnie specjalne komando dobijało jeszcze ofiary, które po wszystkim dawały oznaki życia. Czas podjąć próbę wskazania świadomych wykonawców zbrodni i osób świadomie zacierających ślady.  W tej drugiej grupie obok Bartoszewskiego ("nic się nie stało" to były pierwsze słowa z obozu rządzących, które padły chyba jeszcze nim odnaleziono ciało Prezydenta i które zabrzmiały jak instrukcja dla pozostałych; żeby była przyjęta musiała paść z ust największego autorytetu) musieliby się znaleźć Tusk, Komorowski, Kopacz, Sikorski, Turowski, Janicki, Miller,  Cichoń, Arabski, Cichocki, Klich mały i duży, Michnik. Niektórzy z nich, Turowski, Arabski (zwróćcie uwagę na śmierć Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego kancelarii Tuska po tym jak została powierzona Arabskiemu), Cichocki, Janicki, Miller (ten ponury buc postawiony przed smoleńaskiem na czele MSW) Tusk, Sikorski i Komorowski prawdopodobnie wiedzieli wcześniej co szykuje Putin. Inaczej tyle procedur bezpieczeństwa nie mogłoby być łamanych. Warto na tym pomyśleć.
Mariusz Cysewski
Tylko że 1 procent AK wart był (i jest) więcej niż 100 procent nas. Niestety.
Ewary Toruń
W czasie II Wojny Światowej urodziłem się w Niemczech. Rodzice byli na przymusowej pracy. Życie nas nie "pieściło". Od 1945 roku do chwili obecnej minęło wiele, wiele lat. Pamiętam co nie co. Pamiętam jak w 1953 roku po śmierci Stalina, w klasie 3-ciej, nauczycielka i większość koleżanek i kolegów ronili łzy. Następne lata, to "budowanie z zaparciem, socjalizmu" - pod przewodnictwem kierowniczej siły Narodu - PZPR i "bratnich" ugrupowań - SD i ZSL. Wielu z moich rodaków potrafiło zachować swoją twarz i zachowują ją dzisiaj. Niestety, stanowimy mniejszość. Ta mniejszość odróżnia jeszcze prawdę od fałszu, zło od dobra. Wielu Polaków uległo ułudzie i błędnym mniemaniom. Wielu straciło wiarę w siebie i innych. Prawie, nikt nie wierzy nikomu. 10.04.10r., to był moment, który zaskoczył wielu. Tych, o słabej wierze, ten moment zatrzymał, tylko na chwilę. Od 23 lat przygrywa im każdego stycznia "Orkiestra". Oni ulegają propagandzie i "wierzą" co im podaje ogólnie, masowa telewizornia. Zbombardowani "rzetelnymi komentarzami" są zahipnotyzowani tak, że nie są zdolni do samodzielnego myślenia. Nawet serial telewizyjny pt. "RANCZO", nic im nie mówi. Od wielu lat czekam z nadzieją na to, że może mnie moi Rodacy, Polacy, Polki - kiedyś zaskoczą. Czy to będzie w tym roku? Być może. Oby większość Polaków "zobaczyła i uwierzyła" w to, że ich GŁOS się liczy na wagę złota.
pamietam,była sobota ,czekalem na audycje w Trojce "Salon Polityczny Trojki"nagle przerwano ipodano niepełna wiadomosć o wypadku:w pierwszych minutach pomyslalem AWARIA siostra dzwoni od razu mowi zamach.Dopiero po tych krętactwach ,klamstwach zacąłem się przychylac do zamachu ,a teraz jestem na 99,9% przekonany ,że to był mord w ktorym macazali ręce służby polskie i rosyjskie ,a oslaniają je
od pierwszej chwili gdy usłyszałem o tej tragedii byłem przekonany, że to MUSIAŁ BYĆ ZAMACH no może nie od pierwszej chwili - ale gdy zobaczyłem wrakowisko, gdy usłyszałem o brzozie, o beczce oraz słowa tego łgarza Zdradka o pijanych pilotach i ustaleniu kto naciskał, gdy przypomniałem sobie słowa Zdradka o dorżnięciu watahy słowa tfu.sska że wyginiecie jak dinozaury słowa komoruskiego o ślepym snajperze że jak gdzieś polecą to się zmieni gdy zobaczyłem taki rozrzut szczątków na podmokłej glebie, takie rozerwanie kadłuba samolotu, takie rozkawałkowania ciał ofiar - byłem pewien, że to nie mogło być na skutek upadku z wysokości 15 metrów Wtedy już byłem pewien zaplanowanego MORDERSTWA i pamiętam też przekazaną z rosyjskiej telewizji animację zdarzenia ... wybuchy na pokładzie ten filmik był bodaj tylko 1x w TVP i TVN i ... szybko zniknął LEMINGI !! Jurek, Ela, Bożena, Wojtek, Majka, Wojtek, Bogdan, Marcin, Łukasz, Mariusz, Mańka, Tomek, Krzysiek, Włodek ... MÓWIĘ TO DO WAS !!
Ja od samego początku byłem przekonany, że nie zginęli w wypadku, a zostali zabici. Przemawiała za tym podstawowa niespójność przekazu, obecna cały czas: A Samolot podchodził do lądowania B WSZYSCY zginęli To się NIGDY nie zdarza. Lądowania awaryjne ZAWSZE ktoś przeżyje, nawet gdy samolot stanie w ogniu. Wszyscy giną tylko wtedy gdy samolot uderza w grunt jak kamień z wielką prędkością, a nie leci ślizgiem równolegle do powierzchni. Zabija ludzi krew, która siłą bezwładności przy gwałtownym hamowaniu przebija naczynia i niszczy tkanki jak pocisk rtęciowy, o urazach mechanicznych nie wspominając. Przy ślizgu równoległym droga hamowania jest długa i nie ma zabójczych przeciążeń rzędu 100g lub większych