Otrzymane komantarze

Do wpisu: Złodzieje znowu idą na włam
Data Autor
Czesław2
Chyba zapomniał Pan, że VAT jest konstrukcją unijną i my ją musieliśmy wdrożyć. Tak samo tzw eksport wewnątrz unijny z zerowym VAT-em to wymysł UNI. Na nim kręcą bilionowe przekręty. Na pewno skonstruowano to nieświadomie.
Art
"Dopiero teraz widać, jakie mamy możliwości. Jakie mieliśmy możliwości. Ile nam zagrabili." Nie do końca widać.Dopóki taki typ jak tzw prof Modzelewski będzie hołubiony w TV,ba nawet jest zapraszany na "Rozmowy Niedokończone",to ja końca nie widzę.Typek stworzył ustawę VAT z odpowiednio ukrytymi furtkami,po czym prawie obok sejmu otworzył biuro,gdzie za odpowiednią opłatą pokazuje jak te furtki otwierać,czyli jak kraść VAT.Gdy większa firma,to większa opłata za "interpretację".Już minął rok!
paparazzi
Powiedz pani Danuto, kto zrobi evaluation, consulting and legal. Kto ich posadzi na lawie oskarżonych. Czekam z utęsknieniem. Pozdrawiam.
Do wpisu: Nieme aktorstwo, czyli po prostu dziadostwo
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
A ja myślałem, że mi słuch siada. Produkuje się szybko, tanio i byle jak. Poza tym każdy może być artystą zwłaszcza filmowym ( po rodzinnych koneksjach ) co codziennie udowadniają seriale w telewizorniach. Ten cały trend w kierunku  bylejakości wpisuje się w lewackie podejście do profesjonalizmu w sztuce. Był taki niemiecki artysta ( nawet profesor )  - Joseph Beuys, który mówił - każdy może być artystą, przyjmując  do akademii w Duesseldorfie wszystkich, którzy oblali egzaminy wstępne. Pozdrawiam ro z m.
Szanowna Pani z uwagą przeczytałem Pani tekst o tzw " aktorach " i ich wymowie .To jedno zagadnienie ale nie zwróciła Pani na drugie - jak mi się wydaje - drugie to problem z udźwiękowieniem polskich filmów. Głosy aktorów przyciszone że trudno zrozumieć wypowiadaną kwestię ale muzyka na ful że trzeba przyciszać.A to że nie zwracają uwagi jak mówią to kwestia szkolenia w tzw. szkołach artystycznych.
Jabe
Nikt chyba nie wspomniał o dziennikarzach telewizyjnych. Może dlatego, że oni nie mają problemów z wydawaniem dźwięków. Wręcz przeciwnie – stękają, buczą i drą gęby na całego, wydzielając przy tym słowną sieczkę.
eska
To nie tylko o aktorów chodzi, źle mówią nauczyciele i rodzice, nikt nie uczy dzieci prawidłowej wymowy. Kiedyś to było obowiązkowe na języku polskim w pierwszych klasach podstawówki, dzisiaj w ogóle nie ma czegoś takiego. Doskonale rozumiem ludzi z mojego pokolenia i starszych, z młodszymi  - koszmar!
Wielkie dzięki za poruszenie tego tematu , w całej rozciągłości zgadzam się z Panią.Myślę że dodatkowo pogarsza sytuację ,często fatalna jakość techniczna nagranego dżwięku.Paradoksalnie wygląda sytuacja kiedy oglądamy polskie filmy z przed kilkunastu lat z minionej epoki technicznej z doskonałym dżwiękiem wynikającym nie tylko z poziomu aktorów tamtych lat.
mc2
bełkotliwa , niewyraźna mowa to przypadłość młodego pokolenia. Mówią nie otwierając ust .W rozmowie z moimi dziecmi muszę nieraz po kilka razy prosić o powtórzenie. I nie jestem głuchy. Oni się jakoś rozumieją .Ewolucja? Ale aktorzy to faktycznie wielki problem. Nawet w teatrze trzeba sie "wsłuchiwać", chociaż część scen posługuje się nagłośnieniem. A juz wypowiadanie kwestii przewidzianych w scenariuszu jako ekspresyjne - zero czytelności 
Widać coś jest na rzeczy :-) Linkują już ten tekst na Twitterze twitter.com
xena2012
No to mnie Pani pocieszyła,bo myślałam że u mnie następuje utrata słuchu. Faktycznie nie bardzo słyszę co mówią aktorzy i przez to ogladanie polskich filmów staje się dla mnie męczące.
Szanowni Państwo ja już niestety zaczynam tracić słuch ale zgadzam się z przedmówcami w całości problem dotyczy również wiadomości TV  różnych maści a szczególnie z tak zwanym podkładem muzycznym zagłuszającym gadającego nie mówiącego "  szpikiera "
Mikołaj Kwibuzda
W warszawskim metrze przez paręnaście lat puszczano komunikaty nagrane przez doświadczonego spikera radiowego z pokolenia dziś już głęboko emerytowanego. W zeszłym bodaj roku zastąpiono je "młodym głosem" jakiegoś aktora. Osoby gorzej słyszące nie były w stanie zrozumieć nazw wielu stacji. Nie wiem, jak jest teraz. Ale mam też inną obserwację: podobnie jak aktorów nie uczy się dykcji, tak plastyków nie uczy się liternictwa. Dość popatrzeć na napisy na nowych pomnikach i tablicach pamiątkowych. Dzieła nawet wybitne mają napisy jak z wzorników pisma technicznego (to nie jest komplement). Jedno i drugie odnosi się w gruncie rzeczy do kultury słowa - mówionego i pisanego. Czyżby to był jeden z aspektów planowego ogłupiania ludzi?
danuta
A wie Pan, że ja też czas jakiś temu zaczęłam się podejrzewać o ubytki słuchu? Gdyby nie to, że przez wiele lat profesjonalnie w pokrewnej dziedzinie zajmowałam się emisją głosu/artykulacją, być może uległabym takim samym złudzeniom. Niestety, mamy do czynienia z błędami na poziomie kształcenia, tzn. nikt tych ludzi nie uczy prawidłowej techniki operowania głosem (z czym bezpośrednio wiąże się prawidłowa dykcja). W przypadku aktorów nie chodzi o jakieś deklamacje, bardzo pożądany jest luz, ale luz KONTROLOWANY.  Wszystko można zrobić z głosem prawidłowo prowadzonym, nie ma wtedy żadnych ograniczeń. A co słychać u naszych dyplomowanych aktorów? Kalectwo artykulacyjne. Amatorszczyznę zatrważającą po prostu. Oni wszyscy powinni wystąpić o odszkodowania od swoich "profesorów", bo to profesorowie zmarnowali im nie tylko parę lat życia, ale i szanse na bycie czymś więcej niż bełkotliwym popychadłem byle jakich reżyserów - na bycie artystami. Pozdrawiam!  
danuta
Właśnie przyszło mi do głowy porównanie może dość ryzykowne, bo... konstrukcyjne. Prawidłowa artykulacja jest jak most. Samogłoski - przęsła harmonijnie wsparte na spółgłoskach - słupach. A oni usiłują budować ten most kompletnie lekceważąc podpory, prawie z samych przęseł, w dodatku niewymiarowych, dziurawych i powykrzywianych. Jedna wielka katastrofa. Też nie jestem w stanie pojąć, że profesjonalny aktor może nie wiedzieć, jaką wspaniałą trampoliną dla samogłosek są spółgłoski dźwięczne, jak oddychać, jak prowadzić głos, żeby oparciem, a nie przeszkodą były bezdźwięczne!  Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie
Zygmunt Korus
Dobrze, że Pani to tak dosadnie i obrazowo opisała, bo utwierdziła mnie, że jednak mam słuch jako taki, choć, mając wrażenia podobne, mitygowałem się w ostrych ocenach z obawy, że wina jest po mojej stronie, tzn. żem już przygłuchy. Pamiętam, jak całe lata polskie kino nie umiało sobie poradzić z udźwiękowieniem, potem z dialogami (słynna scena z "Rejsu"), a teraz z artykulacją aktorską. To samo jest z piosenką... Po przeczytaniu tekstu dopiero za którymś razem łapię o czym TOTO na estradzie zapiało. Polacy do tej pory nie potrafią zrobić porządnego radia, co by nie charczało... Może dlatego, by nie obnażać wolapikowego syndromu, który wychodzi ze studia w eter?
eska
Absolutnie popieram !!!! Język, którym posługują się aktorzy w polskich filmach, nie ma nic wspólnego z polszczyzną. To jest przyduszony, nosowy, bezdźwięczny bełkot. Mówi tak coraz większa część młodego pokolenia, to jest koszmar! To dlatego Rosjanie wymyślili dla nas przezwisko > "pszeki"! Przestaliśmy wyróżniać samogłoski i spółgłoski dźwięczne, to jest jakiś potworny slang, szwargot, a nie język polski! 
Do wpisu: Analfabeta - megaloman czy bezcenny sowiecki agent?
Data Autor
DOBOSZ
megaloman
Z LW zupełnie odwrotnie niż z naszą "wieszczką" narodową Jadwigą Staniszkis.Ona mówi całkiem ładnie i zrozumiale, a pisze, jak to pięknie tu ujęto "językiem operacyjnym". Mimo tej zasadniczej różnicy ich problem jest taki sam.
Dark Regis
Może być jeszcze inna linia obrony, że Wałęsa własną ręką pisał, ale SB-ek mu to dyktował. Z tym, że teraz będzie to już kompletnie niewiarygodne w Polsce, a posłuży tylko dla przekonania zagranicy.
"Nie bylo żadnych błędow mlodosci" Nie bylo zadnych ,pózniejszych zasług dla Polaki" "To był,to jest i będzie sowiecki agent.Bardzo wydajny.Bezcenny wręcz" Lepiej nie mozna go bylo opisać.Dlatego doprowadzil mnie ,wręcz do wscieklosci tekst ,na niezaleznej, Prezydenta Andrzeja Dudy, na temat Wałesy lat 80-90tych.Skandaliczne slowa ,świadczyly o tym dziesiatki wpisow krytykujących jego wypowiedz.Bardzo dziwne ,że nastepnego dnia ten tekst znikl,a wstawiono wypowiedz ,jakiej udzielił Prezydent redaktorowi Pospieszalskiemu Bardzo się zawiodlem na Prezydencie .To mu głosow nie przyniesie w przyszlych wyborach,bo lemingi i kodowcy na niego nie zagłosuja,a większośc radykalnych -patriotycznych obywateli,według mnie, na niego nie zaglosują Mam 74 l ,dokladnie pamietam te czasy.Wtedy wiekszośc uważała Wałęse za bohatera,ale obecnie ,tak uwazac to skandal,lub coś gorszego.Dziękuję za ten tekst!
OLI
Wałęsa- cwany, a nawet inteligentny - nie tą szlachetną inteligencją intelektualistów, ale zwierzęcym sprytem i umiejętnością szybkiej kalkulacji, błyskawicznym ocenianiem szans. Donosy pisane dość sprawnie, co nie powinno dziwić. Wałęsa często posiłkuje się sztampową komunistyczną nowomową wzorowaną na języku znanym z radia i gazet. W tamtych czasach tak ludzie wykształceni jak i niewykształceni chętnie czerpali z tego źródła. Tym językiem pisali ówcześni celebryci swoje panegiryki do Kiszczaka, i tym językiem na wiejskich zebraniach popisywały się wiejskie cepy bez siódmej klasy, awansowane na miejscową elitę. Z braku lepszych wzorców posiłkowali się tą mową nawet uczniowie w swoich wypracowaniach, co niekoniecznie było tępione, choć wywoływało uśmieszki wśród nauczycieli. Wałęsa "się starał", więc pisał najlepiej, jak umiał. W czasach swojej prezydentury Bolek ani na chwilę nie był opuszczony przez swoich promotorów, przypomnijmy choćby Wachowskiego. Cień -dokument z 1995 o ministrze Mieczysławie Wachowskim. youtube.com Wszystko to, co potem, aż do teraz jest wypadkową piramidalnej pychy i braku samokontroli. Bujne ego uwolniło się z jakichkolwiek norm i ograniczeń, co wskazuje, że Wałęsa jest pozbawiony "opiekuna", który by czuwał nad tym, co robi i mówi. Stąd kierunek tłumaczeń Wałęsy jest jak najbardziej zgodny z tym, czego nauczył się od służb, ale wykonanie opłakane. Jest jeszcze jeden element: z wiekiem niekiedy słabnie zdolność samokontroli i autocenzury, i wówczas rodzina powinna człowiekowi wytłumaczyć, że nie jest konieczne, żeby tyle mówił.
gość z drogi
przeczytałam z uwagą i przyznam,ze artykuł bardzo ciekawy i dający dużo do myślenia,szczególnie nam,pamiętającym te wszystkie przez Autorkę wymienione daty,serd pozdrowienia :)
Tak szczerze mówiąc to LW zawsze mnie trochę intrygował. Czasem wydawało mi się że to prymityw lansowany po to żeby był wierny i nie myślał. Teraz kiedy czytam że te jego donosy były jednak pisane przez kogoś w miarę inteligentnego to już sam nie wiem. Wygląda na to, że on świadomie struga wariata. Tylko po co?
"Donosy. Nie tylko podpisane, ale też pisane przez niego własnoręcznie. To nie jest pismo analfabety. Nie ma tam nieporadnie stawianych literek. Ortografia wcale nie skandaliczna, ładny charakter, równe linijki, przyjemnie spojrzeć, niedobrze się robi dopiero po przeczytaniu." To wlasnie bedzie ich linia obrony. Donosow Lech Walesa nie pisal, tylko inny pisali, podrabiajac jego charakter pisma. Prosta sprawa. Kazdy go zna, nie potrafi sklecic poprawnej wypowiedzi, wiec jakze moglby pisac tak poprawne gramatycznie i jezykowo donosy?