Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dziękuję Polakom za wybory! Chapeau bas - moi rodacy!
Data Autor
Ja rowniez rodakom moge podziekowac, ale pamietajmy, ze to nasi rodacy wybierali komunistycznych bonzow, Cimoszewicza, Oleksego, kwasniewskiego itp. Ja wiem, ze to byl wyraz rozpaczy dla wielu po transformacji ustrojowej, a jednak mam wrazenie, ze napluli w twarz tysiacom Polakow, ktorzy stracili za komuny zdrowie, czasem i zycie Jest bardzo duzo jeszcze do zrobienia we wszystkich dziedzinach zycia spolecznego, ale kierunek endecki nie jest dobrym kierunkiem, trzeba podazac za nauczaniem Jana Pawla 2, prymasa Wyszynskiego, Augusta Hlonda czy ksiedza Popieluszki. Polska nigdy nie bedzie w szerokim zakresie ani Polska narodowa, ani liberalna, a monarchia wraz z ostatnim krolem marionetka upadla i juz nie wroci. Korwin Mikke co prawda wysuwa jakichs kandydatow na krola z nieokreslonej zagranicy, Polacy sie wg niego nie nadaja do takiej roli, Braun chyba nie zajal jeszcze stanowiska czy ma to byc dynasta, czy elekcyjny, to sa mzonki, polityka odrealniona
Ja rowniez rodakom moge podziekowac, ale pamietajmy, ze to nasi rodacy wybierali komunistycznych bonzow, Cimoszewicza, Oleksego, kwasniewskiego itp. Ja wiem, ze to byl wyraz rozpaczy dla wielu po transformacji ustrojowej, a jednak mam wrazenie, ze napluli w twarz tysiacom Polakow, ktorzy stracili za komuny zdrowie, czasem i zycie Jest bardzo duzo jeszcze do zrobienia we wszystkich dziedzinach zycia spolecznego, ale kierunek endecki nie jest dobrym kierunkiem, trzeba podazac za nauczaniem Jana Pawla 2, prymasa Wyszynskiego, Augusta Hlonda czy ksiedza Popieluszki. Polska nigdy nie bedzie w szerokim zakresie ani Polska narodowa, ani liberalna, a monarchia wraz z ostatnim krolem marionetka upadla i juz nie wroci. Korwin Mikke co prawda wysuwa jakichs kandydatow na krola z nieokreslonej zagranicy, Polacy sie wg niego nie nadaja do takiej roli, Braun chyba nie zajal jeszcze stanowiska czy ma to byc dynasta, czy elekcyjny, to sa mzonki, polityka odrealniona
Do wpisu: Kula śniegowa terroryzmu i przestępczości!
Data Autor
Jabe
Ludzie mają być skazani na państwo. Posiadanie przez obywateli broni jest rażącym naruszeniem tej zasady.
mmisiek
To prawda. Z tym, że teraz jest zamordyzm miękki, a będzie twardy i pewnie jak zwykle krwawy (co teraz może jeszcze trudno sobie wyobrazić, ale to kwestia czasu). Te wszystkie POmysły np. z obozami koncentracyjnymi dla homofobów były tylko odrobinę przedwczesne.
krzysztofjaw
Zainspirowany niektórymi komentarzami... Świńska krew i naznaczone nią kule amunicji służb a także pałki czy bagnety a nawet kajdanki, świńska głowa to też sposób. Np. pochówek zamachowców wraz ze świńską głową, do tego nagich i... już drastycznie i to bardzo... z pośmiertną kastracją... To jest wojna a w czasie wojny trzeba być skutecznym i chwytać się każdych efektywnych sposobów. Wystarczy, że poznamy mentalność i zasady islamu i to wykorzystamy.
Ironia Losu ... tnij.org ( Naszywka)
Czesław2
Czerwony zamordyzm już tam jest. Ludzie się tam nie organizują i nie bronią m. in. ze strachu przed istniejącym prawem. Każdy, kto się wychyli ma paragraf z gatunku mowy nienawiści.
mmisiek
Jeśli jest to celowa operacja posiania chaosu w Europie, a wiele na to chyba wskazuje, to prędzej skończy się czerwonym zamordyzmem i Związkiem Sowieckim v2.0 niż odsunięciem od władzy obecnych "elit", które za tym stoją.
3rdOf9
Z tym posiadaniem broni, to może być kiepsko: ROMB kombinuje jak zmienić, żeby nic się nie zmieniło a świadomość społeczeństwa marna...
wielkopolskizdzichu
Mogło by to się skończyć tym że np. młody Wildstein ze względu na swoją brodę skazany byłby na zakupy wyłącznie on-line.
krzysztofjaw
W emocjach zapomniałem jeszcze o jednym - powszechny dostęp do broni. Gdyby ktoś w monachijskim centrum handlowym miał broń... to byłoby krótko...
wielkopolskizdzichu
"stosowanie ostrych kar zbiorowych", "publiczne lub medialne egzekucje", "zakazu noszenia brody" = "aktywizację różnych psychopatów", "różnych fanatyków (religijnych, politycznych, obyczajowych, ideologicznych, etc.),"
Do wpisu: Kilka słów na temat wynagrodzeń funkcjonariuszy państwowych
Data Autor
Tak, korwinizm to bardzo ciekawe zjawisko, Z milosci do swojego brzucha, gotowi pojsc na wojne z tysiacletnim dziedzictwem naszego panstwa, negujac prawo do jego istnienia. Wg nich Polska to jest zabieranie jednym by dac drugim, a oni sami wiedza lepiej na co wydawac swoje pieniadze, ideolodzy kremlowscy, ktorym istnienie Polski jest rowniez sola w oku, chociaz z innych powodow doskonale wiedza na kogo nalezy stawiac, juz nie na postkomunistow Rzeczywistosc jest okrutna, nie bedzie podatkow na panstwo, nie bedzie panstwa, nie bedzie Polski, ani zadnej wspolnoty. Nawet nasza historia nam to pokazala, gdyby chlopi placili podatki na panstwo, czyli na rzecz wspolna, a nie wylacznie czynsze szlachcie, nigdy Polska by nie upadla. Same przywiazanie do ziemi nie wystarczy by bronic kraju, wystarczy tylko do obrony swojego pola. A jaka to byla potega woli, ducha i sily pokazala garstka pod Kosciuszka Chodzi tylko o to, by panstwo nie rozdelo sie po bizantyjsku, by sluzylo swoim obywatelom, a nie swoim brzuchom, nie nalezy odchylac sie ani w jedna strone, ani w druga, nalezy isc prosto, czyli rozumnie z troska o dobro wspolne,
Jabe
Ja neguję analogię obywatel–pracownik – w tym rzecz. Państwo, gdy się je rozumie jako pewien zorganizowany ogół ludzi zamieszkujących jakieś terytorium, a nie tylko same struktury, nie powinno przypominać korporacji i nie powinno być tak zarządzane. Obywatele mogą być poddanymi króla, ale nie są z tego powodu państwowymi pracownikami. W szczególności motywowanie do kreatywności, czy wydajności trąci totalitaryzmem. Również pozdrawiam
Jabe
Zaostrzenie prawa karnego nie wyeliminuje niekompetentnych, którzy prawa nie łamią, a tylko są zaabsorbowani trzymaniem się w siodle. Trudno wymyślić na to sposób. Stąd moje wątpliwości.
krzysztofjaw
I tutaj Pan generalizuje, choć ma Pan wiele racji. Mentalność "top managementu" ogólnie jest trochę spaczona dążnością do zysku... Ale są różne style zarządzania. Są menedżerowie hołdujący zasadzie, iż dobry pracownik to zadowolony pracownik... zadowolony z życia prywatnego, jak i zawodowego (zgodnie ze swoimi możliwościami, wiedzą, doświadczeniem, umiejętnościami, pełnionym stanowiskiem). Deleguje mu się uprawnienia, wzbudza kreatywność, poczucie wspólnego celu, itd. Ja do takich należałem i należę, przy czym mam swój styl zarządzania i stąd przestałem pracować w międzynarodowej, wielkiej korporacji niemieckiej czy wielkiej spółce. Skupiłem się na troche mniejszej organizacji (firmie), gdzie mogę realizować swoje metody. Alan McGinnis napisał onegdaj rewelacyjną książkę: "Jak wydobyć z ludzi to, co w nich najlepsze". Podstawą takiego "wydobycia" jest subiektywne zadowolenie pracownika z życia zawodowego i życiowego. Wtedy można coś więcej wskrzesić, nieraz rzeczy, które dla niego wydawały się wcześniej niemożliwe. Organizacja to zespół sprzężonych ze sobą elementów współprzyczyniających się do powodzenia całości organizacji. Każdy element jest ważny, oczywiście każdy ma inne zadanie, każdy ma inny zakres uprawnień, zadań i odpowiedzialności. Ja porównuję organizację do człowieka, u którego nawet najmniejszy palec u nogi jest ważny, odgrywa jakąś rolę i trzeba mu poświęcić trochę wysiłku i działań. Organizmem kieruje mózg - to rola zarządzających, ale przecież każdy organ jest ważny. Pzdr
krzysztofjaw
Jabe W komentarzach, szczególnie tym podsumowującym oraz też w tekście wskazałem równorzędność i wielka rolę odpowiedzialności jako elementu niezbędnego w działaniu, też na wysokich stanowiskach. Z tym mamy problem w państwie i trzeba oś z tym zrobić... wzrost wynagrodzeń tak, ale pod warunkiem, iż za tym wzrasta odpowiedzialność indywidualna... nawet obostrzona prawem karnym i odpowiedzialnością finansową za błędne decyzje. Pozdrawiam
OLI
@cassiodorus, pełna zgoda co do roli korwinistów. Jak przystał na ludzi zideologizowanych i sformatowanych do poruszania się w w wąskim kanaliku poglądów rynkowych, pozbawionym otworów wpuszczających powietrze i światło , są nieprzemakalni na argumenty i uodpornieni na wnioski wynikające z obiektywnych uwarunkowań. Ideologia ponad wszystko. Tak sobie czytam ich wywody, z których wynika niezbicie, że chcąc urealnić wynagrodzenia urzędnikom z najwyższych szczebli rządowych , należy rozwalić system, który jest, zbudować system, którego nie ma, poczekać na efekty w postaci boomu gospodarczego i wtedy dopiero zacząć im płacić. Czytam, i wcale się nie dziwię, bo to już było. Przypominam sobie, że gdzieś na początku naszej nieszczęsnej transformacji jakiś korwinista przez dziwne zrządzenie losu został prezydentem miasta, czy kimś o podobnym zakresie władzy w jednym z miast w północnej części Polski. Nieszczęściem w tym czasie Janusz Korwin Mikke truł młode mózgi ideą, że w prawidłowo zorganizowanym społeczeństwie mężczyzna powinien zarabiać tyle, żeby starczyło na dostatnie życie całej rodziny, a kobieta powinna prowadzić dom i wychowywać dzieci. Tenże korwinista zabrał się zatem za oblekanie idei w ciało, a zaczął od likwidowania żłobków czy przedszkoli, należałoby to sprawdzić - a sądzę, że ślady prasowe są, bo sprawa była głośna. Epilog był taki, że faceta jeszcze szybciej odwoływano, niż został wybrany. Ideologia korwinistów w sam raz nadaje się do pyskowania w internecie. Dyskutować z nimi zwykle nie ma o czym, bo ich interesuje wyłącznie to, co ich zdaniem powinno być. Do zrozumienia rzeczywistości , która jest, jeszcze się nie zbliżyli, i nic nie wskazuje, by to miało nastąpić.
Jabe
„Propaństwowiec” wg Pana robi dużo dla ludzi rozdając nie swoje pieniądze? Propaństwowcem skłonny byłbym nazwać człowieka który dba o państwo, niezależnie od partykularnych interesów swojego stronnictwa. Od tego główne partie – z PiS-em włącznie – są jak najdalsze. Myślę, że tym niefortunnym sformułowaniem odsłonił Pan swoje rozumienie pojęcia państwa. Oto organizm państwowy nie jest rozumiany jako administracja, sądy, prawa, wojsko... prócz którego jest jeszcze coś takiego jak społeczeństwo. W mentalności ludzi „top managementu” państwo jest firmą którą się odgórnie zarządza. Obywatel jest widziany jako trybik w tej korporacyjnej machinie. To jest w gruncie rzeczy taki pluszowy totalitaryzm. Tylko że z pracy można się zwolnić, a od państwa można tylko uciec, ryzykując wynarodowienie swoich dzieci.
Ludzi akurat najbardziej zdenerwowało, że to posłowie mieliby dostać więcej. Na ministrów i premier aż tak się nie denerwowali. Ale PiS dobrze się zachował, zmienią co nieco projekt, wykluczą z niego posłów i będzie ok.
Jabe
Zawsze jest niebezpieczeństwo, że w konkurencji o wysoką płacą będą wygrywać nie ludzie kompetentni w tym, czego się od nich oczekuje, tylko kompetentni w samym zdobywaniu stanowisk – w rozpychaniu się łokciami. Synekury są też miłym prezentem dla rodziny i przyjaciół. Przedsiębiorstw pilnują akcjonariusze, jako osobiście zainteresowani zdrowym działaniem firmy. Jeśli to zawodzi – firma pada. W urzędach, a także państwowych przedsiębiorstwach, ten mechanizm praktycznie nie działa. Jeśli kluczowe stanowiska zajmują wyjadacze konfitur – upada państwo. W gruncie rzeczy z czymś takim się właśnie borykamy. Nie obawia się Pan, że zwiększenie atrakcyjności stanowisk tylko pogłębi problem?
krzysztofjaw
(3) Rząd robi dużo dla ludzi: 500+, mieszkanie+, plan rozwoju, płaca minimalna 12 zł, obniżki podatków dla małych firm i wiele innych rzeczy. To dobry kierunek. Podobnie jak ustawa zmniejszająca renty i emerytury sb-kom i innym komunistycznym szujom, którzy przez całe 26 lat III RP śmiali nam się w twarz i pobierali wiele tysięcy złotych podczas, gdy wielu opozycjonistów nieraz umierało z biedy lub żyło na skraju ubóstwa (do dzisiaj jeszcze tak jest), ale przecież nie tylko opozycjonistów a zwykłych Polaków... bo nie każdy przecież musiał być opozycjonistą. Jest wiele rzeczy do zrobienia. Podstawową jest przywrócenie odpowiedzialności urzędniczej. I tu też mamy jaskółki w postaci odpowiedzialności finansowej urzędników, kar dla notariuszy czy prokuratorów, itd. Problem jest właśnie w odpowiedzialności za podejmowane decyzje. U nas wszystko staje na głowie a taka HGW czy prezydent Gdańska kradną na potęgę, wielu innych też i ludzie to widzą. Stąd chyba ten opór przed podwyżkami. III RP zdewaluowała podstawowe pojęcia: państwowiec, urzędnik, lider, odpowiedzialność, honor, itd. Wszystko stoi na głowie. To trzeba zmienić. To jest i była niejako kontynuacja PRL-u. Sam pomysł jest dobry, ale spartaczono sposób jego wprowadzenia. Nie wiem czy z głupoty, czy były to jakieś celowe działania. Nieistotne. Mówiłem - trzeba było wpierw: zredukować liczbę administracji, wprowadzić karną prawną regułę odpowiedzialności urzędniczej, obniżyć wiek emerytalny, pomóc frankowiczom, rozpocząć ustawowo proces powolnego zwiększania kwoty wolnej od podatku (np. ustawa na jesieni)... i wtedy zacząć dyskutować o systemie wynagrodzeń i rozpocząć podwyżki w sposób pełzający. Dobrym momentem na taką dyskusję byłaby późna jesień tego roku a podwyżki mogłyby obowiązywać od 1 stycznia 2017 roku. O tym wszystkim nie pisałem, bo chciałem przedstawić zasadę, która powinna być realizowana, na chłodno i logicznie. Ale jeszcze na koniec: by dobrze działać a reformy mają się udać to potrzeba najlepszych a najlepszych trzeba dobrze wynagradzać. Pozdrawiam
krzysztofjaw
(2) Bardzo dobrym pomysłem było powiązanie gaży urzędników ze wzrostem gospodarczym i innymi czynnikami makroekonomicznymi. To jest właśnie dobra motywacja i rozwiązanie bardzo dobre. Jak wskazał jeden komentatorów to faktycznie może i połowa urzędników winna być wymieniona. Mamy młodych ludzi bez szans awansu, mamy kreatywną emigrację zarobkową, mamy Polonię i ludzi na tzw. : "emigracji wewnętrznej". Oni często byliby lepsi od dzisiejszych urzędasów. Ponadto i tak należy ograniczyć liczebność administracji urzędniczej radośnie zwiększanej za czasów PO-PSL. "Biurokracja" i jej geometryczny rozrost winny być ograniczone do minimum właśnie. I tu jest rola ustawodawcy oraz nas wyborców. Korpus urzędniczy winien być racjonalny i w ilościach niezbędnych do sprawnego i efektywnego działania. Tu też widzę wiele do zrobienia. Nawet nie wiem, czy wpierw nie należało zrobić czystek urzędniczych, redukujących ich liczbę po "radosnych" rządach PO-PSL i ogromnym wzroście liczebności urzędników a dopiero później zabrać się za podwyżki, ale nie w sposób szokowy. Dobre chęci i posiadanie racji nie wystarczą w przypadku państwa. I tu jest największa różnica między np. firmą a państwem. Państwo i rządzący muszą robić tak, aby było to transparentne i wpierw przekonać ludzi, że idzie się w dobrym kierunku. Stąd uważam, że J. Kaczyński w sumie podjął dobrą decyzję i mam nadzieję, że ona nie wstrzyma dyskusji nad reformą chorego dziś systemu wynagrodzeń urzędniczych. Inną kwestią są płace Polaków. Jest coś nienormalnego, że nawet przy nieraz większej wydajności pracy Polaków, większą nieraz niż w Europie Zachodniej liczbą przepracowanych godzin, cenami na takim samym poziomie jak u nich (a nawet nieraz większymi w Polsce)... Polacy zarabiają kilkadziesiąt procent mniej od pracowników w krajach starej unii. Trzeba to zmienić, ale to wymaga niestety czasu. Podobnie jest z poziomem wysokości emerytur czy rent.
krzysztofjaw
(1) Po dyskusji postanowiłem jednak tekst rozszerzyć o niniejsze p.s. - gwoli uzupełnienia, bo być może zostałem źle zrozumiany... W tekście skupiłem się na przedstawieniu zasad, które winny obowiązywać. Zastrzegłem też, że odnoszę się do ludzi, którzy są predestynowani do pełnienia określonych funkcji zarządczych. Tak jak w firmie top management musi dbać o nią i jej rozwój oraz pracowników, tak w państwie muszą to być państwowcy (propaństwowcy) dbający o rozwój Polski oraz dobro jej obywateli. Nie rozpisywałem się na ten temat, ale chyba jasnym jest, że wtedy, gdy dana osoba jest nieskuteczna, okaże się nieodpowiednia, nie posiadająca niezbędnych umiejętności a już, gdy świadomie działa na szkodę firmy to... winna wylecieć z pracy z hukiem a do tego jeszcze nieraz i z "wilczym biletem" czy wnioskiem do prokuratury i więzieniem. Dotyczy to np. dziś wielu posłów i senatorów opozycji, którzy okazują się "zdrajcami" Polski i działają na jej szkodę. Podobnie wielu urzędników już dawno winno pożegnać się z pracą a i wielu też dlatego, że torpedują "na dole" inicjatywy rządowe. Ogólnie sytuacja jest chora i trzeba ją naprawiać. Ta ustawa miałaby właśnie taki sens: naprawy chorego systemu a poza tym faktycznie niwelowała tzw.: "szarą strefę" urzędniczą np. wzajemnie sobie przyznającą podwyżki, dodatki, nagrody, itp.
Roz Sądek
"Sytuacja, że prezydent Polski, premier, wicepremierzy, ministrowie zarabiają mniej od prezydentów miast czy nawet mniej od swoich podwładnych jest po prostu chora. Poza tym zwiększa skłonność do korupcji na styku państwo-biznes... Podobnie jest z żoną prezydenta: ona ma niemal tyle obowiązków, co mąż... może innych gatunkowo, ale za tę pracę musi być wynagradzana... bo nieraz to ona buduje zaufanie i sprawia, że Polska może więcej." ABSOLUTNIE nie ma Pan racji. Państwo to nie bank, instytucja czy firma. Prezydentem (premierem, posłem, ministrem itd) zostaje się nie po to, by podnieść sobie standard życia. Jeśli prezydent czy minister decyduje się na objęcie funkcji znając przecież wysokość uposażenia (i oczywiście obowiązki małżonki), to rezygnuje z kariery w innej dziedzinie - tak ja np. minister Morawiecki. Jeśli natomiast podwyżki mają zmniejszyć korupcjogenność, to ręce opadają - kogo w takim razie wybieramy na najwyższe stanowiska w Państwie?