Otrzymane komantarze

Do wpisu: "Klątwa", pedofilia, kobiety, katolicyzm, islam, judaizm...
Data Autor
Dark Regis
Musi Pan zdefiniować dokładnie pojęcie żyda. Czy np. w Torze lub jej interpretacjach jest coś powiedziane więcej o narodowości kogoś, pochodzącego z matki żydówki, ale o nieznanym bądź o nieokreślonej narodowości ojcu? Gdy już to rozstrzygniemy, to pojawi się następne pytanie. Czy w owym czasie ktoś, kto pochodził z Jerozolimy, Seforis, bądź z Efezu musiał być żydem? Przypomnę, że Efez był zasiedlony przez Greków Jońskich i leży w obecnej Turcji i w pobliżu Grecji, Seforis było podbite przez Machabeuszy, czyli dynastię żydowską. Ale nawet w razie wątpliwości, czy żydzi podbijali żydów, czy nie, jeszcze pozostaje Jerozolima. A jak Pan sądzi?
Pytanie do autora: Czy Jesus, nazywany takze Synem Bozym, byl katolikiem czy chrzescijaninem czy moze zydem?
Do wpisu: CETA - koszmarne "uwładzowienie" korporacji ponadnarodowych
Data Autor
krzysztofjaw
smieciu Podzielam Pana uwagi. Ja kończyłem studia ekonomiczne w 1993 roku. Wchodziłem w świat dorosły napakowany pięknymi ideami i teoriami ekonomicznymi jedynie słusznymi. Wtedy niby rodził się u nas kapitalizm, wolny rynek, konkurencja. I wtedy tez założyłem własną firmę i nawet wtedy, gdy jeszcze w Polsce i na świecie nie rządziły korporacje to już miałem kłopoty, bo wdepnąłem w segment wcześniej zarezerwowany przez dużą firmę.  Tą firmę kupiła niedługo korporacja ponadnarodowa a ja... jej de facto sprzedałem swoją, bo nie miałem szans z nią konkurować. Taki to jest wolny rynek. Teoria klasyczna nie istnieje w dzisiejszym realnym świecie gospodarczym o czym zresztą się przekonałem pracując na dość wysokim stanowisku właśnie w dużej międzynarodowej korporacji. Później poznałem drugą stronę zostając dyrektorem finansowym spółki skarbu państwa. W końcu znów powróciłem do swojej firmy i robię coś, co nie zagraża dużym i nawet nie chce im zagrozić, bo bym przepadł bardzo szybko. Tak to wygląda. Naprawdę jest ogólnie tylko kilkanaście korporacji, które mają tysiące firm. Taki Dr Oetker ma ich około 300-350 z przeróżnych segmentów: od bankowości, poprzez spożywkę i alkohole aż po produkcję ciężką. I najczęściej jest bardzo trudno uchwycić te zależności właścicielskie, bowiem spółka córka posiada kolejne spółki córki, które mają kolejne i to wszystko jest trudne do sprawdzenia. Bayer ostatnio kupił Monsanto, itd... Koncentracja na całego. A teraz korporacje chcą stanowić nawet prawa w okreslonych państwach czy związkach państw a do tego zaczną podawać do arbitrażu i jeszcze pompować państwa, tak naprawdę z naszych pieniędzy. Kuriozum. Pozdrawiam  
Jabe
Czy rzeczywiście uchwalanie prawa musi brać pod uwagę interes tych korporacji? Co to właściwie znaczy „brać pod uwagę”? Mnie te sprawy niepokoją, ale też nie widzę w wolnym handlu okazji li tylko dla wielkich korporacji. Ale, racja, wypadałoby się chyba przenieść do Kanady i vice versa, żeby mieć specjalny wzgląd. Niefajnie. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że ci de facto bankruci mają pieniądze i zawsze tak będzie. Taki ma Pan światopogląd i tyle. Tak, „Im bardziej chore przepisy, im więcej przepisów, im bardziej globalne przepisy tym lepiej dla nich”. Czy ja tego nie napisałem? Wydawało mi się, że dokładnie to. Tylko czy CETA pogorszy coś? „Czemu moi klienci mają łożyć kasę na tych sępów żyjących z tworzenia CETA i innych regulacji?” – Bo państwo tak chce i, jak nie będzie Pan płacił, to się do Pana dobiorą. Autorowi CETA się nie podoba właśnie dlatego, że dereguluje. Proszę z nim polemizować. Pensje spadną albo ludzie stracą pracę, bo gdzie indziej produkuje się taniej, nie u nas. Bo my jesteśmy te bidulki niemoty bez szans. Nie prawda. Z tym właśnie się nie zgadzam. Oczywiście wymagałoby to nastawienia się na rozwój, zmniejszenia pańszczyzny, itp. „My ŻYJEMY w świecie, o który ty tak walczysz. W świecie wolnego rynku”. – Najpierw mowa o gąszczu regulacji, przepisów i papierkologii, a teraz okazuje się, że mamy wolny rynek. Współczesny kapitalizm rządowo-korporacyjny, jak Autor to nazywa, nie jest tożsamy z dawnym kapitalizmem bezprzymiotnikowym. Mamy do czynienia z przekrętem pojęciowym polegającym na wytykaniu wad, tego co jest, i zwalaniu jednocześnie winy na wolny rynek, by ludzie chcieli brnąć dalej. – Przekierowanie gniewu. „Żyjemy w systemie wymuszeń, tworzenia prawa wspierającego sponsorów twórców prawa”. – No to w jakim świecie w końcu żyjemy? Sukces nie jest dany raz na zawsze i, faktycznie, trzeba walczyć o utrzymanie się na szczycie. Można robić to mniej lub bardziej uczciwie. Można np. wpływać na rządzących, żeby utrudniali awans innym. Ale dla mnie CETA wcale nie jest jednoznacznie działaniem tego rodzaju.
smieciu
Nie kapuję twojej idei Jabe. O co ci właściwie chodzi? Co niby ma być sensownego w CETA? Naprawdę jesteś zadowolony z tego że jakaś korporacja ma status równy państwu? Że uchwalanie prawa musi brać pod uwagę interesy tych korporacji? Bo jeśli nie to proces i dokładnie ty Jabe za to zapłacisz? Ja np. jestem małym przedsiębiorcą i nie potrzebuję głupiego filozofowania by widzieć jak wszystko działa w praktyce. Działa tak że te wszystkie wielkie korporacje, które są moją konkurencją są de facto bankrutami. Ale co z tego? One ZAWSZE będą mieć kasę by kontynuować swój biznes i wygryzać takich jak ja. Będą mieć ZAWSZE kasę na prawników. Im bardziej chore przepisy, im więcej przepisów, im bardziej globalne przepisy tym lepiej dla nich. Gdyż ich na nie stać. A mnie, człowieka, który po prostu skupia się na prowadzeniu przedsiębiorstwa, na tym na czym się znam a nie na tysiącach papierków, nie będzie stać na prawnika. Zresztą jaki ma to sens? Czemu moi klienci mają łożyć kasę na tych sępów żyjących z tworzenia CETA i innych regulacji? Czemu ja mam na to tracić czas, na 1600 stron napisanych dziwnym slangiem w obcym języku? Czy pomoże mi to w efektywności? Podniesieniu jakości towaru? Nie żyjemy w jakiejś abstrakcyjnej rzeczywistości kapitalistycznej, wolnym rynku i innych takich teoryzmach (że stworzę ja z kolei swoje słowo). Żyjemy w systemie wymuszeń, tworzenia prawa wspierającego sponsorów twórców prawa. Powiedz mi Jabe skąd mam wziąć kasę na stworzenie partii, ugrupowania, opłacenia szeregu złodziejskich posłów i prawników by stworzyć prawo, które MNIE będzie promować? Tak więc sorki ale po prostu PIEPRZYSZ BZDURY. Muszę tak napisać bo niedobrze mi się robi gdy czytam twoje idiotyzmy musząc jednocześnie zarabiać pieniądze w REALNYM świecie a nie w świecie głupich teorii, które mają zerowy związek z rzeczywistością. Bo ty pewnie uważasz że tacy jak ja nie będą mieć nic innego do roboty jak poświęcić godziny na analizę problemu: a może przenieść siedzibę swojej małej firmy do Kanady? Znaleźć tam biuro, księgowego itd. Dzięki czemu uzyskam(?) takie prawa jak wielka korporacja? Sorki ale jeśli tak myślisz to po prostu żal mi ciebie. Bo np. mnie ścigają za podobny manewr. Wszystko zgodne z prawem. Ot taka optymalizacja unijna. I co? Gówno. Bo haczyk się znajdzie. Może być wydumany ale nie stać mnie na wydawanie tysięcy złotych i tracenie setek godzin na przedzieranie się przez to. Wydaje mi się Jabe że ty nie kapujesz jednej prostej rzeczy. My ŻYJEMY w świecie, o który ty tak walczysz. W świecie wolnego rynku. Który zgodnie z prawem wolnego rynku został przejęty przez tych co odnieśli sukces. A teraz bezwzględnie i naturalnie walczą o zachowanie swojej pozycji. O to np. by tacy jak ja nie odnieśli sukcesu i nie oderwali ich mord od koryta. Ale ty pewnie wierzysz że CETA została napisana przez posłów w interesie takich jak my...  
Jabe
Drobnica nie potrzebuje kosztownego wewnętrznego aparatu biurokratycznego i nie ma zatorów decyzyjnych. Jak to więc się dzieje, jeśli się dzieje, że duzi wypychają małych? To właśnie regulacje dają przewagę dużym podmiotom, bo je stać na utrzymywanie aparatu, który pozwala się do nich przystosować i je wykorzystać. Za to z sytuacjami niemożliwymi do przewidzenia radzą sobie dużo gorzej. Tam, gdzie sytuacja jest stabilna, zastyganie w konglomeraty nie zaskakuje, ale w sytuacjach nowych i niszowych to właśnie drobni sobie radzą lepiej. Duży zresztą musi być wciąż wydolny, żeby istnieć, chyba że pomaga mu państwo. Nie jest ani trochę ważne, czy Pepsi Cola konkuruje z Coca Colą. Ważne jest, żeby, jeśli powstanie dogodna sytuacja, mali mogli się rozwijać. Regulacje temu przeszkadzają. Dlaczego patrzy się na to, że giganci mogą nas „zaglobalizować”, a nie zwraca się uwagi, że nasze firmy mogą mieć okazję przeskoczenia za ocean. Tak, Polska jest grajdołkiem, w którym nic się nie da, ale teoretycznie nie musi tak być. Prócz tego, nic by się nam nie stało, gdyby wyryźli odrobinę postnomenklatury. Mnie w CECIE niepokoi, to co jest ewentualnie napisane drobnym druczkiem, a czego nie znam. Kto wie, co tam przepchnięto, czytał Pan? Arbitraż jako taki uważam za bardzo elegancką i pożyteczną metodę rozwiązywania sporów, tak generalnie. Tu mam mieszane uczucia. Z drugiej strony może to i lepiej, bo polskie sądy są beznadziejne. Większości poruszanych obiekcji wobec CETA nie podzielam, na czele z neopogańskim sprzeciwem wobec diabła GMO.
krzysztofjaw
Jabe Tak krótko teraz, ale chciałbym zwrócic uwagę, że nie utyskuję na wczesny kapitalizm. Mało  tego popieram wolny rynek i wolna konkurencję. Niestety rozwój kapitalizmu doprowadził do koncentracji i centralizacji kapitatału i powstania monopoli oraz oligopoli i aliansów strategicznych między nimi (jeżeli Pan np. naprawdę myśli, że Pepsi Cola konkuruje z Coca Colą to jest Pan w błędzie) a to już zaprzecza idei wolnego rynku i wolnej konkurencji, stąd konieczne są regulacje ochronne. Umowa CETA te regulacje znosi i daje korporacjom władzę absolutną. Pozdrawiam
Jabe
Kapitalizm nie jest modelem, tylko nazwaniem rzeczywistości, która z definicji jest wykonalna. Problemem jest, co się właściwie pod tą nazwą kryje. Po dziesięcioleciach władzy lewicy, słowo „kapitalizm” znaczy co innego niż na początku. Lewica pokazuje paluchem swój postkapitalizm, udając, że chodzi o kapitalizm, którego już nie ma. Stary numer. Sam Pan pisze o kapitalizmie rządowo-korporacyjnym, czyli o tym, co jest, ale jednocześnie utyskuje na ten kapitalizm sprzed lat, który dał Zachodowi dobrobyt, a który – O zgrozo! – miałby powrócić. Niestety nie wróci. Dodatkowo mówi Pan o kolektywie korporacji, który wspólnie chce nas zniewolić. Czyli te korporacje mają kolektywną wolę. Owszem, można dopatrywać się działania wąskiej grupy chronicznie bogatych, ale to właśnie państwa chronią ich wpływy. Gdyby nie regulacje rządów, mogłaby samorzutnie powstać równoległa gospodarka, która by z monopolistami konkurowała. Bo to państwa są źródłem monopoli – Tak pozostanie, jak długo ci tzw. globaliści nie będą mieć armi. CETA sprawi, że korporacje „nie będą podlegały żadnej kontroli a dodatkowo będę uprzywilejowane” – Tzn. co się stanie? „[I]ch monopol całkowicie wyprze mniejsze firmy” – To jakiś monopol kolektywny? „ogólne zasady i prawa funkcjonowania wolnego rynku [...] były i są fikcją” – O, doprawdy? „Zawsze były różnego rodzaju ograniczenia i oddziaływania otoczenia zewnętrznego” – Przecież siła wolnej gospodarki polega właśnie na jej zdolnościach adaptacyjnych, których centralnemu sterowaniu brakuje. „Cła, podatki, prawa gospodarcze, kodeksy handlowe, protekcjonizm gospodarczy [...] stawały się instrumentami ich kontroli i ograniczenia wolności” – Brawo! Jaki wniosek? „Jak zniesienie tych wszelkich barier jest niebezpieczne, to możemy ocenić poprzez analizę zapisów umowy”, „Szacuje się” – No tośmy dokonali analizy. Czyli bariery ograniczają wolność, a ich zniesienie jest niebezpieczne. Okazuje się, że CETA sprawi, że po obu stronach Atlantyku zniknie ileś tam miejsc pracy. Czyli mniej ludzi będzie na globalistów pracować. Jaki to ma sens? Ano żaden. Ale jak straszyć, to straszyć. „doprowadzi też do bankructwa tysiące małych i średnich firm, których po prostu nie będzie stać na walkę konkurencyjną z wielkimi korporacjami” – i da szanse setkom tysięcy innych, które będą mogły dokonać ekspansji. Molochy mają koszty, bez preferencji nie są wcale tak konkurencyjne. „Na tym etapie technologicznym nasze rolnictwo nie jest w stanie konkurować z wielkoformatowym rolnictwem kanadyjskim” – Kanadyjskie słońce lepiej grzeje. Do tego CETA „jest tak naprawdę totalną deregulacją prawa”. Tylko przyklasnąć! To właśnie grubasy się na regulacjach pasą. (dalej nie czytam, bo miejsca w komentarzu zabrakło)
Do wpisu: Współczuję kierowcy Seicento, ale i przestrzegam
Data Autor
spike
W tej sprawie jest jeden mały szczegół, proszę zauważyć, że zarówno kierowca fiacika jak jego rodzice, nawet osobiście nie zainteresowali się stanem zdrowia poszkodowanych, nie mówiąc już o takiej osobie jak sama Premier rządu. Trudno ocenić, czy nie wpadł na to, czy mu odradzili i nie ma tu znaczenia kto winien. Jestem pewien, że jakby on się znalazł w szpitalu, to Pani Premier by się zainteresowała jego zdrowiem. Pzdr.
krzysztofjaw
jack01 Oby tego gorzej nie było, dlatego o tym napisałem. Pozdrawiam
michnikuremek
Nie wiadomo z jakich środowisk wywodzi się ten kierowca i jego rodzina. Można jednak założyć, że nie są to ludzie zbyt przenikliwi i przewidujący - to raczej cwaniaczki, którzy wietrzą możliwość uzyskania jakiś korzyści z całej tej sytuacji. O tych kilkudziesięciu ludziach zamordowanych po katastrofie smoleńskiej raczej nie wiedzą i nie chcą wiedzieć.....
krzysztofjaw
spike Tu nawey nie chodzi o takie "wypadki" jak Casy czy Tutki, ale seryjny i wypadek naprawdę ma wiele ofiar na sumieniu i to począwszy od księży już w 1989 roku. Pozdrawiam
krzysztofjaw
xena2012 Nie sądzę, żeby wszedł w tak wielka politykę. Sądzę jednak, że szybko się o nim zapomni lub... no własnie, mam nadzieję, że nie. Pozdrawiam
krzysztofjaw
Domasuł Raczej nie byłbym taki pesymistyczny. W końcu wygrało PiS i A. Duda. Niech Pan zwróci uwagę, że w wyborach do tej pory brało udział około 50% wyborców. Pozostali mieli gdzieś politykę, ale teraz nawet oni widzą, że nowe władze coś dla nich zaczęły robić. Ogólnie tych nie naszych jest około 20%, ale potrafią zrobić wiele szumu i są wspierani przez międzynarodowe szuje lewacko-demoliberalne. Ten cały hejt przeciw PiS jest po prostu w większości opłacany, chociaż faktycznie jest wiele lemingów, którzy sa autentycznymi przeciwnikami nowych władz i idealnie odbierają pouczenia GW czy TVN. Mam takich w najbliższej rodzinie - nie do zmiany, straceni. A mój post wynika tylko z mojej wiedzy. Seryjny czy wypadek zabił już w III RP bardzo wiele osób. Pozdrawiam
jack01
W mojej opinii, prawdziwym celem mecenasa nieodpłatnie? broniącego chłopaka nie jest udzielenie mu pomocy, a narobienie jak największego bagna wokół tej sprawy. Gdy skończą się korzyści polityczne wynikające z zamieszania, chłopak zostanie pozostawiony samemu sobie i żadnym sposobem samodzielnie z bagna zrobionego wokół niego nie wyjdzie. W sumie straci dużo więcej niż zyska. Jest to najbardziej optymistyczny scenariusz wydarzeń. Poza tym może być tylko gorzej.
spike
Witam, jeżeli o mnie chodzi, to zgadzam się z Pańskim ostrzeżeniem dla tego młodzieńca i jego rodziny, kwestia czasu, by się przekonać. Typowym przykładem była katastrofa smoleńska, dla celów nie tylko politycznych zostali poświęceni politycy i nie tylko wszystkich opcji, także ci, co tylko mieli jakąś wiedzę w tej materii. Pzdr.
xena2012
kierowca Seicento i jego rodzina ofiarami? To grono zwykłych cwaniaczków,którzy upatrzyli swoją szansę w  trzymaniu się z opozycją tak hojnie obdarowująca ich względami. Tego młodego zobaczymy zapewne w niedalekiej przyszłości na listach do sejmu ,a juz niebawem na wiecu KOD-u podskakujacego z Mazgułą ,w TVN,u Stokrotki i u Lisa.Program i terminy wystąpień będą napięte ,przecież będzie musiał podzielić się swoją traumą.
Do wpisu: Do kierowcy Seicento - Pan żyje!
Data Autor
michnikuremek
A może Sebastian K. będzie numerem jeden na liście wyborczej PO w Oświęcimiu? Weteran walki z pisowskim faszyzmem zdobędzie mandat posła na 100%. ;)
Zofia
Powinien podziękować za drugą szansę życia,ale przypuszczam ,że zarówno On jak i Rodzice to pokolenie "róbta co chceta"nie znający co to sumienie,ludzka przyzwoitość czy prawda.Przecież nie zrobił tego specjalnie,ale z lekkomyślności( bo jak można słuchać podczas jazdy "łomotów", odbierać telefon czy malować się(to akurat o paniach).
Leonarda
Otóż to - to zachowanie rodziców nie jest całkiem normalne. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa kierowca z BORu odjeżdżając na bok uratował chłopakowi życie i zamiast podrałować do rannego i podziękować mu (a innych poszkodowanych pozdrowić i zapytać z grzeczności o zdrowie) przyłączają się do tej politycznej nagonki i brylują ze bzdurami po mediach. Nie wiem, skąd się tacy ludzie biorą. Pozdrawiam Pana.
xena2012
jak zaczęli to bedą brnąć dalej.Napewno zobaczymy ich na wiecu KOD-u pod rękę z Mazgułą.
michnikuremek
Gdyby ten Sebastian i jego rodzina mieli trochę oleju w głowie, to pana Budkę i innych wysłaliby do wszystkich diabłów na samym początku. Powinni sobie zdawać sprawę, że zrobią oni z tego chłopaka drugą "matkę Madzi" i po wykorzystaniu w mediach wyrzucą na śmietnik. Nie wiadomo z jakich środowisk wywodzi się ta rodzina, ale wygląda na to, że z niezbyt ciekawych. Mają chyba nadzieję, że dzięki temu wypadkowi zaistnieją i zarobią.... Oj, zdziwią się....
krzysztofjaw
Do wszystkich Nie wiem co sie dzieje, ale nie mogę sformatować tekstu: akapity się zlewają w jedną całość. Jak to ogarnę to poprawię. Pozdrawiam
Do wpisu: Wypadek Premier B. Szydło - L. Miller w "Gościu Poranka" TVP
Data Autor
Bylbym moze, m o z e, zozwazal postepowanie LMillera, gdybym nie wiedzial, ze ten sam pilot co mu skore uratowal trafil do pierdla, i on mu nie pomogl. Tak zachowuje sie tylko pewien sort ludzi, z ktorymi mnie nic nie laczy, nawet, mam nadzieje, DNA.
stara dobra zasada - przy konflikcie interesow wykluczenie z glosowana, czyli waga==0 [ZERO]