|
|
Anonymous @Jaz Nie leczę kowida więc wg najnowszych tryndów jedynie słusznego światopoglądu jestem znachorem. |
|
|
jazgdyni Hmmm... lekarzem... |
|
|
Anonymous Ja leczę bez podziału na choroby słuszne i słuszniejsze więc dodatków kowidowych nie mam, ale ostatnio słyszałem jak to z wypłatą tych dodatków u pielęgniarek. Nie dostały bo oddział dostał nakaz leczenia i faktycznie leczył kowida, ale nie był zapisany w urzędzie - pewnie o UW chodzi - więc się dodatek nie należy. Bumaga cyfrowa rzecz święta. To tak jak gdy zmarła pacjentka ze Szwecji w Gdańsku po transplantacji piersi największy problem był w tym, że nie mieli wykazanej w urzędzie chirurgii plastycznej. Jak się nie zgłosi to się jest na prawach znachora. |
|
|
Jan1797 Szkoda słów na ławeczkę. |
|
|
Czesław2 Najlepsza jest ta propaganda, jak za Gierka. Poza tym, nie ma już gdzie komentować, na NB cenzura, co piąty, istotny, mój post nie wchodzi. |
|
|
Obserwator @Roz Sądek:
1. a coś do treści wpisu?
2. wypraszam sobie zaliczanie mnie do tych "was" i insynuacje że wyciągam rękę po nie swoje i że na mnie "ktoś" pracuje, choć bardzo możliwe że na uniwersyteckich, etatowych filozofów opłacanych przez Państwo i jego instytucje, rzeczywiście pracują ciecie i sprzątaczki - jak wyszukasz gdzieś ile płacą np. Środzie, to będziesz mógł nawet policzyć ilu - ale trzeba brać pod uwagę, że o takim etacie decyduje "towarzystwo" na danej uczelni, dopuszczające do żłobu takich, którzy podobnie myślą. W efekcie jak komuś się poglądy zmienią, bo np. spostrzegł że się mylił, to taki etat może stracić, co może mieć ten skutek, że na sporej części uczelni "etatowi myśliciele" będą bardzo się pilnować żeby za dużo nie myśleć i twardo głosić to, co głoszą lub głosić każą ci, którzy im płacą. Być może uprawianie filozofii za pieniądze różni się od uprawiania seksu za pieniądze głównie zasięgiem rażenia, no bo na sali wykładowej może być naraz i dwieście osób, oraz skutkami dla klientów - ukąszenie np. w ramię goi się chyba co najwyżej parę dni, a skutki "ukąszenia heglowskiego" mogą się ciągnąć przez całe życie - trzeba by zrobić badania porównawcze wśród tych, którzy się tym zajmują.
Reasumując, jak ktoś chce sensownie uprawiać filozofię, to musi albo mieć odpowiednie zaplecze, albo nauczyć się ograniczyć potrzeby, inaczej grozi mu los sofistów. Brrr.... |
|
|
NASZ_HENRY Lekarze z 7% się nie cieszą bo 100% przytulają na kowidzie ☺☻
|
|
|
jazgdyni Wiesz dobrze Janku - mieszkańcu Polski, jaka jest w takiej Szwecji (i wielu innych krajach EU) i nie chcesz porównań, bo wiesz dobrze, że tam płaciłbyś dwukrotnie więcej podatków.
A to już jest subiektywne podejście. |
|
|
Anonymous Co za pierdoły. "Bogacz zmarł bo był skąpy." I co za mentalność. |
|
|
Anonymous Szambonurek? |
|
|
Anonymous 2x7%+ i mimo, że jestem lekarzem jakoś się nie cieszę.
Przeżyliśmy Tuska, damy radę Mateuska ale niebywałe jak kruczkują te.... |
|
|
Roz Sądek @Autor
więc cieć ze sprzątaczką na minimalnych, ale z szóstką pociech, nie tylko spłacą w dziesięć lat kredyt na mieszkanie - i bardzo dobrze - ale jeszcze zdążą do ich pełnoletności pożyć jak paniska
==========
Nie wiem, nigdy mnie to nie interesowało czym się zajmuje przez 8 godzin dziennie filozof, ale przed chwilą sprawdziłem w wyszukiwarce, ilu studentów w Polsce studiuje filozofię. Pewnie jakbym się lekko przyłożył, to miałbym dane aktualne, ale myślę, że za od roku 2015 wiele się nie zmieniło: było ich 2186 (415 na samym UW). 2200 filozofów. Jeśli dobrze liczę, to co 5 lat 2200 nowych filozofów zasila naszą gospodarkę, by rosła ona w siłę, a obywatelom żyło się dostatniej. Pisze Pan, że jest doktorantem filozofii, w tej profesji to chyba nie wyjątek? Nie, żebym coś miał do filozofów, ale ludziska, Was jest wcale pokaźna armia? Czy nie jest tak, że to ciecie i sprzątaczki na Was pracują? |
|
|
Jabe Propaganda lubi się powoływać na internautów. |
|
|
Centrystka - odezwał się mędrek,znaffca wielki każdego tematu, bowiem pod każdym testem przynajmniej kilka razy musi wypuścić plwociny swojej mędrkowatości. |
|
|
CD.
Troski dzisiejsze
Pewnie że każde pokolenie ma swoje troski, a pandemiczny rok wyrwany z wczesnej dorosłości nie należał do łatwych. Problemy mieszkaniowe przez te lata również nie doczekały się spektakularnych rozwiązań, a deweloperzy to nadal jakiś rodzaj klasy panującej nad losem młodej generacji. A jednak skala problemów, które młodzież sama przedstawia, jest dramatycznie inna niż pamięć mojego pokolenia. Lewicowe aktywistki opowiadają, jak to w vegebarze musiały robić dwie rzeczy naraz - dekadę temu cieszyłyby się, że w ogóle mają pracę, wzięłyby ją na czarno, za trzykrotnie niższą stawkę. Młodzież szkolna boi się powrotu z nauczania zdalnego przed oblicze wymagających nauczycieli, a starsza młodzież czeka, aż będzie mogła sobie wykupić bilety lotnicze na wakacje - popularnymi kierunkami są Maroko czy Hiszpania. Zarabiać w Polsce, by jeździć za granicę? Dekadę temu prędzej było o odwrotny schemat.
Ale najciekawszym wskaźnikiem tego jakie szczęście mają ludzie urodzeni w II połowie lat 90-tych jest powód ich protestów i oburzeń - a bo to ksiądz w odległej wsi powie, że homoseksualizm to grzech, a to bo arcybiskup nazwie organizacje LGBT tęczową zarazą, a to policjant przed domem Kaczyńskiego ma dowodzić istnienia dyktatury, zaś aktywiści różnych nurtów politycznych domagają się tekturowych słomek w miejsce plastikowych i mniejszej emisji dwutlenku węgla. Błogosławione są takie powody do buntu - o ileż lepsze niż bezrobocie, praca na czarno, niskie stawki godzinowe i aroganccy pracodawcy.
Nie rzecz w tym, by pokazać, że PiS rządzi lepiej niż Platforma Obywatelska, czy pochwalić Polski Ład, który może przynieść rozwojowy skok. Po prostu dzisiejsza Polska - niech sobie genezę tego zjawiska każdy tłumaczy i usprawiedliwia jak chce - to Polska lepsza dla młodych ludzi niż dekadę czy dwie dekady temu. Dużo lepsza. Bez żalu do młodych, że tak często tego nie widzą i nie doceniają. Życzę Wam dobrze. I życzliwie zazdroszczę. |
|
|
CD.
Wspomnienia subiektywne
Na studiach w Krakowie było o tyle łatwiej, że turystyczne miasto odwiedzane przez miliony turystów rocznie, potrzebowało obsługi w gastronomii, muzeach, hotelach i wielu miejscach kultury. Gdy jeszcze pod koniec studiów dostałem w prywatnej firmie pracę na etat, czułem się jak władca świata - 2 000 złotych miesięcznie pozwalało mi szastać pieniędzmi, a gdy po 3 miesiącach dostałem podwyżkę o 500 złotych studenckie otoczenie patrzyło na mnie, jakbym wrócił z Wall Street. Kupno własnego, starego mieszkania - z pomocą rodziny przy wkładzie własnym, na 30 letni kredyt - to już było istne szlachectwo.
Na ludzi, którzy pozałatwiali sobie pracę w administracji uniwersyteckiej albo publicznych instytucjach - można było patrzeć jak na partyjnych w PRL. Istna nomenklatura z przywilejami!
Trudno było tłumaczyć zawodowe sukcesy i porażki jedynie kompetencjami. Pamiętam Pawła Zyzaka z bodaj najlepszą pracą magisterską tamtych lat, który po jej wydaniu - słynnej biografii Lecha Wałęsy - zamiast być zasypanym ofertami pracy naukowej, jakby to wyglądało w normalnym państwie, poszedł zarabiać jako magazynier w hipermarkecie, a potem wyjechał do USA. Jego promotor, profesor Andrzej Nowak, był wzywany do tłumaczenia się przed władzami wydziału, a owa „wolność słowa” i praworządność mieniła się licznymi pogróżkami i wulgarnymi atakami na historyka z UJ. Sam premier Donald Tusk publicznie groził całej uczelni za nieprawomyślną książkę, a małe wydawnictwo było ciągane po sądach. Protestów w obronie demokracji czy Konstytucji jakoś nie pamiętam.
Oderwany od rzeczywistości prezydent Komorowski - przy tym dramatycznym bezrobociu wśród młodych - radził, by zmieniać pracę i wziąć kredyt.
|
|
|
wpolityce.pl
Statystyki nie oddają całości porównania, nie wystarczą, by zestawić poczucie przytłoczenia młodego pokolenia sprzed 10-20 lat z szansami i perspektywami dzisiejszej młodzieży - a to dzisiejsza Polska wypada o niebo lepiej od frustrującej przeszłości III RP. Choć liczby nie wszędzie będą przekonujące to jednak od nich trzeba zacząć.
Liczby obiektywne
Trudno sobie to uzmysłowić, ale do 2014 roku nawet Ukraina miała niższe bezrobocie niż Polska - i to znacznie! Wśród młodych ludzi (do 24 roku życia) w naszym kraju co czwarty w 2014 roku nie mógł znaleźć pracy, zaś Gazeta Prawna w lutym 2013 roku podawała, że bez pracy pozostawał prawie co 3 młody Polak. Takiego dramatycznego poziomu nie osiągnęła nawet Rumunia, która ekonomistom kojarzy się jednak z niskim poziomem ekonomicznym jak na standardy UE, a Polska w tamtym czasie była „zieloną wyspą”, budującą Orliki i autostrady. Tymczasem w okresie Dobrej Zmiany, przed pandemią, pod koniec roku 2019 bezrobocie wśród młodych było najniższe w historii pomiarów i wynosiło mniej niż 8%. Dziś, w czasie bezprecedensowego koronakryzysu bezrobocie młodzieży i tak jest niższe (marzec 2021 - 13.9%) niż w najlepszych czasach Platformy Obywatelskiej (sierpień 2008 - 16,4%). Powtórzmy ten wniosek jaśniej - szalejące lockdowny i obostrzenia to i tak mniejsze zło dla rynku pracy młodych niż najlepszy okres rządów Tuska.
W ciągu dekady pensje Polaków wzrosły o połowę - oczywiście inne są ceny i koszta utrzymania, ale to pod koniec 2014 Agencja Knight & Frank przyznała, że spośród 20 ważnych światowych metropolii to młodym warszawiakom jest tak źle, że do domknięcia ich miesięcznych budżetów brakuje ok. 2% zarabianych środków - często to rodzice uzupełniali te indywidualne dziury budżetowe.
Statystyki jasno wskazują, że Polakom po prostu żyje się lepiej, a po 2015 roku ten wzrost przyspieszył. Ale zapewne ci, którzy urodzili się w latach 80-tych pamiętają tę atmosferę młodego pokolenia wchodzącego w dorosłość ponad dekadę temu. Jeśli co czwarty z nas nie mógł znaleźć pracy, to pamiętajmy, że większe niż dzisiaj obciążenia podatkowe młodych dodatkowo utrudniały zdobycie życiowej normalności. Wielu z nas, a także wielu naszych znajomych wyjeżdżało na Zachód, zwłaszcza do Wielkiej Brytanii, część z nich już nigdy do Polski nie wróciło.
CDN. |
|
|
marsie Coraz bardziej podobają mi się "nasze blogi" - szambo wybija coraz częściej! Pozdrówka. |
|
|
Budka musiał się zagotować. Internauci porównali jego obietnicę z założeniem #NowyŁad
|
|
|
Za Niezalezna:
W ramach zaprezentowanego dziś przez rząd Zjednoczonej Prawicy programu Nowy Ład, prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że kwota wolna od podatku zostanie podniesiona do 30 tys. zł brutto. Tymczasem internauci przypomnieli obietnicę Borysa Budki z niedawnej konwencji. Nic dziwnego, że dziś jego koledzy usilnie próbują znaleźć minusy propozycji Zjednoczonej Prawicy.
Rząd Zjednoczonej Prawicy przedstawił dziś założenia Nowego Ładu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji programowej zapowiedział podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. złotych.
"Jest także bardzo ważna dla wielu milionów ludzi sprawa płac, a także emerytur. I tutaj chciałem powiedzieć, że z jednej strony likwidujemy szkodliwy, niesprawiedliwy i niespotykany właściwie na świecie degresywny system podatkowy, a z drugiej strony podnosimy sumę wolną od podatku do 30 tysięcy złotych"
- powiedział prezes PiS.
Internauci szybko porównali to z niedawną obietnicą szefa Platformy Obywatelskiej Borysa Budki, który obiecał podniesienie kwoty wolnej od podatku do 10 tys. zł.
Jak tam @bbudka łyso ci😂🤣#PolskiŁad💪 pic.twitter.com/6QXxgBTKPu
— APrawdaWasWyzwoli (@KrzysiekBlues) May 15, 2021
Nic więc dziwnego, że teraz propozycję obozu rządzącego krytykują przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej. Między innymi Dariusz Rosati, który na Twitterze straszy, że "straci klasa średnia, jednoosobowe firmy i specjaliści".
Kaczynski: kwota wolna 30 tys, drugi próg podatkowy od 120 tys. Ale ani słowa o likwidacji odliczenia składki zdrowotnej od podatku. Per saldo straci klasa średnia, jednoosobowe firmy i specjaliści. #NieładPiS
— Dariusz Rosati (@DariuszRosati) May 15, 2021
Ale nawet nieprzychylny władzy poseł Lewicy Maciej Gdula wybił te argumenty z rąk Platformy.
Płacz komentatorów liberalnych, że na #PolskiŁad stracą osoby zarabiające powyżej 10 tys. są zabawne. Ile jest takich osób? Otóż 6-8%. Branie ich interesów na sztandary to odwracanie się od 90% Polek i Polaków
- napisał na Twitterze.
Płacz komentatorów liberalnych, że na #PolskiŁad stracą osoby zarabiające powyżej 10 tys. są zabawne. Ile jest takich osób? Otóż 6-8%. Branie ich interesów na sztandary to odwracanie się od 90% Polek i Polaków.
— Maciej Gdula (@m_gdula) May 15, 2021
|
|
|
u2 Rozumiem, że szlag Cię trafia (nie pierwszy raz), lecz jak dotychczas saldo Twoich przepowiedni jest ujemne.
Jak PiS doszedł do władzy i wprowadził program 500+ zdarzyło mi się rozmawiać z bardzo bogatym suwalczaninem. Rozmowa zeszła na 500+. Bogacz narzekał jak teraz Polska jest źle postrzegana w świecie. Niedawno ten bogacz zmarł na kowida. Gdyby nie był takim sknerą i malkontentem to pewnie jeszcze by pożył. |
|
|
Obserwator To jak przeczytasz do końca (ostatecznie to tylko cyfry) to wróćmy do dyskusji. Nie będę porównywał Polski i Szwecji, bo mieszkam i chcę mieszkać w Polsce. |
|
|
keram @Autor
Tyś Obserwator ni kuta nic nie zrozumiał z tego programu ! No to skoro jesteś taki tępy, to po co bierzesze się do pisania tych bzdetów. Naprawdę nie masz nic innego do roboty ?! |
|
|
jazgdyni Wybacz Janku, ale po słowach "cieć ze sprzątaczką na minimalnych, ale z szóstką pociech" zrezygnowałem z dalszego czytania.
Rozumiem, że szlag Cię trafia (nie pierwszy raz), lecz jak dotychczas saldo Twoich przepowiedni jest ujemne.
I staraj się nie być jak Banaś i przedstaw tu wszystkim, na tych samych cyfrach, wyliczenia podatkowe, na przykład w takiej Szwecji.
pzdr |
|
|
Jabe Euro-sado-maso. |