Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bez własnego handlu będziemy niemiecką kolonią.
Data Autor
Swisspola
Widzę tutaj dwa problemy. Problem pierwszy, to fakt ze nie widzę zbyt wielu Polaków kupujących polskie produkty w polskich sklepach. Drugim i najpoważniejszy problem to podejście naszych polityków do krajowych przedsiębiorców. Kiedy krajowych przedsiębiorców gnębi się podatkami i przepisami, przedsiębiorców zagranicznych się subwencjonuje i popiera np. niepłacenie podatków. Najlepszym i najmłodszym przykładem jest np. subwencja 70 mln zł. nowej fabryki silników Mercedesa na Dolnym Śląsku. Wychodzi prawie po 120000 zł na miejsce pracy. Natomiast dam przykład z własnego podwórka. Koledze mającego firmę zachorował najlepszy pracownik na około 6. Ponieważ kolega nie chciał się pozbywać najlepszego pracownika postanowił wziąć zastępstwo na te 6 miesięcy z bezrobocia. Okazało się jednak, że po 6 miesiącach będzie musiał mu wypłacić sześciomiesięczne odszkodowanie oraz wszelkie świadczenia. I tak wepchnęli go w czarny rynek. Tak wygląda nasz patriotyzm i obawiam się ze nie tylko na szczeblu politycznym i gospodarczym.  
mmisiek
"Ktoś w tych sklepach kupuje..."   Za dużo Pan od przeciętnego klienta wymaga bo na tym ostatnim już poziomie dystrybucji świadomość ekonomiczna jest praktycznie zerowa. Cała batalia rozgrywa się znacznie wyżej i poza horyzontem zwykłego Kowalskiego, który w praktyce zawsze i bez większej refleksji kupi tam i to co mu się podstawi pod nos.
mmisiek
No dokładnie. W mojej okolicy jest jeden jedyny sklep, który sprzedaje Polski Cukier i specjalnie muszę nadkładać drogi żeby tam zahaczyć. A niemiecki wszędzie wokół i zawsze pod ręką (dla zmyłki najczęściej sprzedawany jako "Królewski" co zapewne wielu ludzi nieźle wprowadza w błąd i nie mają pojęcia, że to Sudzucker). Dokładnie tak samo jest z innymi towarami, mydło, chusteczki, śmietana itd. itd. Żeby w Polsce nie można było łatwo kupić polskich produktów to jest chore.  
Gniewko
Minister rolnictwa o tym mówił. Wejdzie w skład Polskiego holdingu. Dlatego jest sprzedawany w polskich sklepach osiedlowych, a nie zagranicznych supermarketach.
Aby uscislic fakty : „Reforma” cukrownictwa w Polsce nie miała dla naszej gospodarki dobrych skutków. Prywatyzacje i przejęcia polskiego sektora cukrowniczego przez zachodni kapitał doprowadziły do tego, że polskie cukrownie zaczęły znikać z mapy Polski W roku 2000 na polskim rynku funkcjonowało prawie 80 cukrowni. Zachodnie firmy, głównie z kapitałem niemieckim, kupowały polskie cukrownie. W większości przypadków nie restrukturyzowały ich tylko doprowadzały do ich zamknięcia. I tak w roku 2004 na polskim rynku mieliśmy 43 cukrownie, by w roku 2009 ich liczna spadła jedynie do 18. Od tamtej pory nie otworzono i nie wybudowano w Polsce żadnej nowej cukrowni, a te, które pozostały są głównie w rękach niemieckich. Przyjrzyjmy się więc ich strukturze. Co budujące do Krajowej Spółki Cukrowej – jedynego polskiego gracza na rodzimym rynku, należy 7 z nich. Stanowi to 39 proc. całego rynku cukrowni w Polsce. Niestety aż 61 proc. cukrowni – czyli 11 zakładów należy do naszych zachodnich sąsiadów. 5 cukrowni ma w swoim posiadaniu Südzucker, 4 z nich firma Pfeier und Langen, zaś Nordzucker, po likwidacji wielu cukrowni, zatrzymał jedynie w swoim posiadaniu 2 cukrownie. Spektakularnym przykładem czyszczenia Polski z rodzimych cukrowni była spółka „Wróblin” z Lewina Brzeskiego, która po 126 latach funkcjonowania, podobnie jak trzy inne cukrownie, została zamknięta przez koncern Südzucker. O szczegółach prywatyzacji polskiego rynku cukru i jego strukturze mówił w Poranku WNET Gabriel Janowski – były minister rolnictwa. - W dobrych czasach, przed reformą polityki cukrowej, produkowano 19 milionów ton cukru. W tej chwili kwoty produkcyjne są niższe, decyzją KE zredukowano produkcję o 5 milionów ton, tak że obecnie UE produkuje ok. 13 milionów ton. Obecnie hurtowa cena tony cukru oscyluje w granicach 400 euro"... . Teraz  proszę sobie policzyć jakie to są sumy ?
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
A jesteś pewien? Pzdr
Jabe
Polskich czyli państwowych. Nieszczęsny kraj.
Gniewko
Polski Cukier to jedyne cukrownie, które zostały w polskich rękach.
@ Imć Waszeć Troche mi tu za duzo teorii spiskowych. Moje podniebienie jest jeszcze w stanie odroznic niemiecki Wurst od orginalnej polskiej kielbasy. Nie za czesto ale od czasu do czasu nasz osiedlowy Aldi sprzedaje polska  " krakowska " ( sucha ). Prosze mi wierzyc jest to wyrob ktory zadna niemiecka wytwornia nie wyprodukuje i pomimo ze kilogram kosztuje 12 euro znika w mgnieniu oka z regalu, takie ma powodzenie, Kiedys spytalem kierownika, dlaczego tak zadko jest w sprzedazy, odpowiedzial ze podobno sa trudnosci zdobycia jej w polskiej wytworni bo ta, z ktora Aldi ma umowe na dostawe, posiada za mala moc produkcyjna i nie nadaza z realizacja.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ anakonda To, ze nazwa polska to jeszcze nic nie mowi. Morliny dawniej niemieckie naleza do chinoli. Sokolow to dunczycy, Balcerzak nalezy do Niemców, a polski cukier tez zdaje się do Niemców. Nic w tym zlego, przeciez to nasi umilowani przywódcy opchneli klejnoty rodowe za bezcen. Pzdr
Dark Regis
Tak, ale robi to w subtelny typowy dla liberała sposób. Na przykład powiedzmy, że Lidl i Biedronka produkują własne wypieki, czyli niechybnie są "krajowe", bo produkowane na miejscu. Tymczasem może być tak, że skład właścicielski preferowanych producentów mąki, dodatków, cukru itp. "subtelnie" różni się od polskiego.  A jaki jest konkretnie, to musiałbym zapuścić żurawia w księgi, czego mi nie dadzą i na tym właśnie pic polega. Przykładowo zakładam sobie sklep w Hanowerze i jestem Chińczykiem i sprzedaję tam żywność "miejscową", czyli przepakowywaną z chińskich kontenerów do niemieckich skrzynek obok portu w Hamburgu. Tak to działa, bo Chiny mają wspierać własnych producentów, a nie niemieckich. Podobnie jest na targach - targ jest miejscowy i polski, ale gacie i skarpety są z Chin, a chemia z Niemiec. Pisałem o tym. Chemia jest z Niemiec, bo albo stamtąd jest przywożona TIR-ami, albo produkowana przez prywatna spółkę z kapitałem niemieckim w doprowadzonych wcześniej do bankructwa polskich zakładach. Proszę mi tu niewiniątka nie strugać, bo robiliście takie numery już za czasów HAKATY w Wielkopolsce, a u nas książek się nie pali. PS: Niemieckie firmy wykupują od producentów polskich żywiec i wywożą do Niemiec. Tam robią z tego żywność, szynki, kiełbasy, parówki. Część odpadów pomalowanych pod skrzydełkami i dopełnionych papierem toaletowym oczywiście trafia także do polskich filii Lidla. A więc pan "zaprzaniec" na fuszce dyra może powiedzieć, że to polskie, bo świnia była polska, choć producent dostał za nią psie pieniądze z powodu ustawienia rynku w Polsce przez niemieckich krasnoludków.
Czesław2
Ale były. Padły, bo ludzie w nich nie kupowali. Nie wytrzymały konkurencji. Polacy wybrali Lidla. teraz poczta Polska przy Biedronkach chce postawić paczkomaty. Wygląda na to, że wszystkie Biedronki będą placówkami pocztowymi. Ktoś to ładnie ułożył w ustawie.
Gniewko
A gdzie mają kupować, jak polskich jak na ma. Stwórzmy im możliwości, budując swoje Supermarkety. Można kupować w małych sklepach osiedlowych, ale tam nie ma takiego zaopatrzenia jak w dużych sklepach.
Czesław2
Dla setek tysięcy robiących tam zakupy jest rewelacyjna i nawet w dyskusjach chwalą się tym.
@ Imć Waszeć Widze ze chce mi Pan wmowic iz nie wiem co jadlem ale ja nie tylko pisac potrafie po polsku, czytac tez potrafie, stad wiem co bylo napisane na etykiecie, mianowicie: Zakłady mięsne WARMIA. " Po tym, jak premier Mateusz Morawiecki zarzucił sieciom handlowym działającym w naszym kraju, że nie promują polskich produktów, szef oddziału Lidla na Polskę Maksymilian Braniecki poinformował, iż ponad 70 procent asortymentu sprzedawanego w sklepach sieci w Polsce pochodzi od rodzimych producentów. " polskieradio.pl Czy mam uwazac, ze szef oddziału Lidla na Polskę Maksymilian Braniecki klamie ???
Jabe
Ale i wydatków, bo, jak doświadczenie uczy, do uspołecznionej przedsiębiorczości trzeba dopłacać. A może postąpić przeciwnie, pozwalając tubylcom rozwijać handel przez zmiejszenie podatków i biurokracji? Nie żadne sieci na początek, pomalutku. No bo skoro się na tym zarabia, powinni się znaleźć chętni.
Gniewko
Miejskie Supermarkety (galerie handlowe), ale takie z prawdziwego znaczenia gdzie można kupić nie tylko artykuły spożywcze, ale także artykuły przemysłowe RTV; elektroniczne; meble; ubrania; chemie itp. ożywiłaby krajowy i lokalny przemysł, co przyczyniałoby się do wzrostu dochodów samorządów.  
Gniewko
A co ta rewelacyjna kiełbasa z Lidla, zawiera soję i papier toaletowy ? Taka bezmięsna.
Dark Regis
Nie zgadzam się z Panem. Robiłem kiedyś w sieci hurtowni spożywczych i wiem z obserwacji, że do marketów towar wcisnąć jest najtrudniej i na najgorszych warunkach. U nas od tego był specjalny oddział skóro-furo-komórowców, których głównym zadaniem było zrobienie odpowiedniego wrażenia na kontrahencie, a dopiero po nawiązaniu kontaktu radiowego, przechodzenie do właściwych negocjacji. Mam gdzieś jeszcze na CD całą galerię zdjęć produktów z cenami hurtowymi: Winiary, Knorr, Bakoma, mleczarnie, piekarnie, masarnie. Cały przegląd firm własnych i obcych. Duże markety to był wieczny kredyt i wciskanie na krechę. Ideałem były średniej wielkości sklepy osiedlowe, które miały ceny delikatesowe i gwarantowały odpowiednia zapłatę w odpowiednim czasie. Sieć hurtowni (plus własna produkcja i baza TIR-ów) ostatecznie upadła z powodu nieusuwalnych zatorów płatniczych sięgających miliarda. To był właśnie skutek bezpośredni wlezienia pomiędzy dużych producentów zdominowanych przez obcy kapitał i obce markety.
Gniewko
Uderz w stół, a obrońcy niemieckiej dominacji się odezwie. Mamy niemiecką prasę (80%) i niemieckie markety jeszcze brakuje Generalnego Gubernatora, bo ostatni do Brukseli wyjechał na nowe stanowisko.  
Dark Regis
Tjaaa jaki rynek taka ekonomia i taka świadomość ekonomiczna. Widziałem kiedyś w jakimś markecie w Warszawie wypudrowaną po pięty kobietę, która stała przy stoisku z ziemniaczkami i z namaszczeniem godnym mainstreamowego intelektualisty wybierała pojedynczo co ładniejsze sztuki do torebeczki foliowej. Ja jadę na targ kupuję dwa wory, wrzucam do bagażnika i mam w nosie konwenanse. Widać z góry, że w cenę ziemniaków chyba wliczono czas pajacowania. Balcerowicze, Rzońce i Petru chyba właśnie tak ten podniosły moment celebrują.
Czesław2
Ktoś w tych sklepach kupuje, nie zauważył Pan? Nie zauważył Pan Polaków w niedzielę na rodzinnych lub klasowych wycieczkach do niemieckich galerii?
Czesław2
Jest to kwestia wyboru. Czy kupuję w miarę porządną kiełbasę za 25 PLN bezpośrednio w sklepiku polskiego masarza, czy rewelacyjną kiełbasę za 9,50 PLN w Lidlu?
@ Gniewko " Zagraniczne a szczególnie niemieckie sieci handlowe są „być albo nie być” polskich przedsiębiorstw i nie tylko przemysłu spożywczego i rolnictwa, ale także wyrobów przemysłowych. " ------------------------------------------------------------------------------------ Zgadzam sie z Panem w 100%. W ubieglym roku urlopowalem na Mazurach, poniewaz tylko obiady jedlismy w restauracji, a sniadania i kolacje organizowalismy we wlasnym zakresie. W ten sposob mielisny z zona okazje odwiedzac Lidlle, Kauflandy, Biedronki, Zabki i inne Tesca i moge stwierdzic, ze prawie 80% oferowanego asyrmetu spozywczego to byly wyroby wyprodukowane w Polsce przez prawdopodobnie polskich wytworcow. Dlatego uwazam, ze slusznie Pan zaklada, iz mozliwosc zbywania tych wyrobow w placowkach zagranicznych sieci handlowych, jest dla ich producentow podstawa egzystencjonalna. Obserwacji dokonalismy z zona w warszawskich i olsztynskich placowkach.
@ Gniewko " Zagraniczne a szczególnie niemieckie sieci handlowe są „być albo nie być” polskich przedsiębiorstw i nie tylko przemysłu spożywczego i rolnictwa, ale także wyrobów przemysłowych. " ------------------------------------------------------------------------------------ Zgadzam sie z Panem w 100%. W ubieglym roku urlopowalem na Mazurach, poniewaz tylko obiady jedlismy w restauracji, a sniadania i kolacje organizowalismy we wlasnym zakresie. W ten sposob mielisny z zona okazje odwiedzac Lidlle, Kauflandy, Biedronki, Zabki i inne Tesca i moge stwierdzic, ze prawie 80% oferowanego asyrmetu spozywczego to byly wyroby wyprodukowane w Polsce przez prawdopodobnie polskich wytworcow. Dlatego uwazam, ze slusznie Pan zaklada, iz mozliwosc zbywania tych wyrobow w placowkach zagranicznych sieci handlowych, jest dla ich producentow podstawa egzystencjonalna. Obserwacji dokonalismy z zona w warszawskich i olsztynskich placowkach.