Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kilka naiwnych sądów o sąsiadach
Data Autor
Lech "Losek" Mucha
I to właśnie chciałem wykazać w notatce.
Anonymous
Siła asymilacji była większa, bo była naturalna. Nikt ich nie trzymał siłą ani nie dotował. Byli, bo chcieli sami z siebie. Tak im się opłacało i podobało. Wolność była wartością. Wracamy w ten sposób do tego,że dzisiejsza Polska stara się konkurować z bogatszymi na socjale i dotacje zamiast zawrócić ze złej drogi, która mogła komuś imponować z perspektywy PRLu, ale dokąd prowadzi tzw.Zachód już widać gołym okiem.
Lech "Losek" Mucha
Tak. Bo - jak już pisałem - w przywołanej I Rzeczpospolitej - imigranci nie mieli prawa głosu w Sejmie, nie mogli wpływać na rządzenie państwem. Nie było tak rozwiniętych socjalistycznych mitów, zwłaszcza mitu równości wszystkiego ze wszystkim, wszystkich ludzi ze wszystkimi, wszystkich innych "wiar" z katolicyzmem itd. Siła asymilacji była znacznie większa, a siły wiążące imigrantów z ich ojczyznami, z powowodów, które opisałem, mniejsze. Ne było środków masowego przekazu, którymi można sterować społeczeństami, np. tak jak Erdogan Turkami, nie było tak rowiniętej socjotechniki, ani tak rozwiniętych systemów agenturalnych.
Anonymous
Włączając się do dyskusji: nie jest problemem, że przyjeżdżają. Problem, gdy mają prawa finansowane z naszej kieszeni, prawa pobytu, socjalu, leczenia, z czasem obywatelstwo i prawo głosu. W dużej mierze wynika to z patologii narzuconego nam socjalistycznego prawa, obecnie w wersji unijnej oraz z innych porozumień międzynarodowych. Gdyby się tego pozbyć moglibyśmy bez obaw być otwarci na cudzoziemców.
Lech "Losek" Mucha
Nie sądzę, by miało zasadnicze znaczenie skąd.
Jabe
No to prawnuki. Hmm, może i mit, ale nie jestem przekonany. Muzułmanów nie uważam za dobrą analogię. Kanada daleko, trzeba się było trzymać razem. Wie Pan, skąd oni przeważnie przybywają? Są (co najmniej) dwie Ukrainy.
Lech "Losek" Mucha
" A wnuki tych, co się tu osiedlą, będą Polakami nie gorszymi niż Pan." To jest mit! Jakoś wnuki Tureckich imigrantów wcale nie są takimi samymi Niemcami, jak rdzenni Niemcy!
Jabe
Nie chodzi o sprawdzanie każdego po kolei. Trzeba wiedzieć, czy i jak są zorganizowani, znać nastroje. Pan tu opowiada o zamachowcach, ale do tego nie trzeba miliona imigrantów, w tysięcznym tłumie też można się ukryć. To bardziej kwestia V kolumny niż fanatyków. I tu jest całkiem sensowna robota dla rosyjskich służb, nawet jeśli nie zajmą Ukrainy. To trzeba monitorować, bo tak się zachowuje państwo, chyba że istnieje tylko teoretycznie. Ale nie ma co trząść portkami. Nie mam zamiaru dywagować, co by było, gdyby Polacy, którzy wyjechali, pracowali u nas. Wyjechali i w większości nie wrócą. A z wywozem pieniędzy nie jest do końca tak, jak Pan napisał, bo bariera walutowa sprawia, że wspierają nasz eksport. Ja nie uzasadniam ich pobytu tym, że oni tu tworzą popyt. Wychodzi mniej więcej na zero. Gospodarka się od tego rozwija, bo więcej ludzi pracuje. Prawdziwym zyskiem będą ambitni, którzy w naszym mimo wszystko lepszym kraju założą przedsiębiorstwa. Przedsiębiorca z głową jest bezcenny. Jego nie zastąpi urzędnik z Ministerstwa Rozwoju czy magister innowacyjności. A wnuki tych, co się tu osiedlą, będą Polakami nie gorszymi niż Pan. Trzeba powstrzymać napływ po to, między innymi, żeby kolejne rządy nie mogły robić tego, co robią: ignorować administracyjnych i fiskalnych utrudnień dla prowadzenia działalności gospodarczych, dzięki napływowi tanich robiotników – Musiałoby dojść do zapaści gospodarczej, aby to miało znaczenie.
Lech "Losek" Mucha
Zagrożenie W.Brytanii przez Polaków mniej mnie obchodzi, ale już na pierwszy rzut oka wiadonmo, że szansa na to, że polski rząd w przyszłości, spróbuje użyć Polaków na Wyspach, do pomieszania szyków Brytyjczykom, jest znacznie mniejsza, niż to, że tak postąpi rząd Ukraiński, albo - co gorsza - Putin - poprzez podległą mu Ukrainę, o ile do takiego przejęcia dojdzie!  Ja nie jestem naiwny, i nie wierzę w to, że sprawdza się Ukraińców pod względem  ich ewentualnej działaności agenturalnej. Administracja USA, na sprawdzenie, czy emigrant z Syrii nie jest związany z terroryzmem, traci DWA LATA! Poważnie wierzy Pan w to, że nasze służby sprawdziły tak Ukraińców? Bądźmy poważni. Nie ma takiej szansy! Napisać, że Ukraińcy tworzą popyt, w celu uzasadnienia ich, u nas pobytu, to demagogia. Taki sam, a skąd! Znacznie większy popyt tworzyli by Polacy, gdyby u nas pracowali, a nie na Wyspach, bo pieniądze w 100% wydali by w Polsce, a Ukraińcy spory procent wyślą rodzinom do Ojczyzny, i najwyżej na Ukrainie zwiększy się popyt!  Oczywiście, że tani pracownicy obniżają koszty i czynią przedsiębiorstwa konkurencyjnymi, pytanie, czy nam sie to w sumie opłaci. Trzeba powstrzymać napływ po to, między innymi, żeby kolejne rządy nie mogły robić tego, co robią: ignorować administracyjnych i fiskalnych utrudnień dla prowadzenia działalności gospodarczych, dzięki napływowi tanich robiotników,.
Jabe
Istotnie, przy dzisiejszych możliwościach transportowo-komunikacyjnych sytuacja wygląda inaczej. No ale czy polscy gasterbeiterzy w Brytanii stanowią zagrożenie? Warto spojrzeć z innej perspektywy. Naturalnie prowokatorzy, czy to rosyjscy, czy ich właśni, są poważnym zagrożeniem. Mam nadzieję, że to jest monitorowane. Uważam jednak, że oni są groźniejsi na Ukrainie (i w perspektywie w Niemczech) niż w Polsce. (Za prowokację z naszej strony uważam biurokratyczną ścieżkę zdrowia przy załatwianiu pozwoleń, bo to na wstępie psuje powietrze.) Chciałbym też znać statystyki. Czy GUS wie, skąd i dokąd ta migracja się odbywa i jacy to ludzie? odblokować rynek pracy! – Cóż niby to znaczy? Proszę zrozumieć, że nowi pracownicy, tani czy nie, nie odbierają tak naprawdę pracy, bo także tworzą popyt. A tani pracownicy obniżają koszty i czynią przedsiębiorstwa bardziej konkurencyjnymi. Tak, to teoria, bo przeszkody są gdzie indziej. No to trzeba się tym zająć, tam gdzie problem powstaje. Powstrzymywanie napływu z tego akurat powodu uważam za czysty nonsens.
Lech "Losek" Mucha
Bo ona jest jednostronna, ta notatka. Pokazuje obawy przed powtórzeniem błędu Niemców w sprawie gasterbeiterów. Sensowna wydawała by mi się dyskucja z konkretnymi tezami z notatki,nie widzę natomiast wcale sensu zastosowania pojęcia "kompleksów" w tej sprawie. Oczywiście, że ja też chciałbym żyć w państwie tak niepodległym, potężnym i atrakcyjnym, jak I Rzeczpospolita w szczycie swej potęgi i zrobiłbym wiele, by odbudować Polskę właśnie taką. Z tym, że - owszem - do I RP mogli przybywać ludzie z zewnątrz - ale nie mogli wpływać na władzę, która spoczywała w rękach części społeczeństwa. Gdy to się zmieniło, gdy pojawiły sie wpływy obce, nastąpił upadek. Największymi problemami w kwestii Ukraińców jest trudność w asymilacji i wpływ na władzę państwa docelowego. Proszę zwrócić uwagę, że gdy w w epoce I RP do Polski przybywał imigrant, to jego związki z dawną ojczyzną, były znacznie tudniejsze. Dziś w dobie komunikacji lotniczej i środków przekazu, telefonówi internetu - już tak nie jest. Asymilacja jest trudniejsza, a manipulacja przez obce siły - jak widać po przykładzie Erdogana - łatwiejsza! Pyta Pan o nastroje wśród Ukraińców? Nie wiem jakie są, ale wiem, jakie nastroje dzisiejsza propaganda potrafi wśród społeczeństw wywołać! Kto jest wśród nich? Jak w przypadku muzułmanów! Niech ułamek procenta będzie miał nastroje nacjonalistyczne, już jest źle. Jak dojdzie do zamachów, takich jak przed wojną, procent nie będzie miał znaczenia. To, że jedzą nożem i widelcem, to fakt, ale ilu wśród nich uda się przemycić agentów ROSYJSKICH? No, i nie bez znaczenia jest ostatni punkt. Sprowadzanie tanich pracowników nie może być usprawiedliwieniem dla rządów, które powinny odblokować rynek pracy! Stworzyć warunki do pracy, życia, rodzenia i wychowywania dzieci! Ukraińcy nie zbudują nam potęgi gospodarczej. 
Jabe
Pańska notka wydała mi się jednostronna, więc dorzuciłem kilka własnych myśli. Nie jestem zwolennikiem bezrefleksywnego robienia czegokolwiek. Musiałbym więcej wiedzieć (a, co smuci, choć nie dziwi, nie wiem), skąd są ci Ukraińcy, jakie są wśród nich nastroje i t.p. Bo kwestia, czy kroi nam się diaspora podobna do tureckiej w Niemczech, pozostaje otwarta. Muzułmanie to jednak co innego, nawet jeśli to Turcy, a Polska to nie Kanada. A kompleksy? Też na punkcie atrakcyjności. I RP była atrakcyjna – do tego mi tęskno. Bo ja akurat wiadomość, że się u nas ktoś jedzący nożem i widelcem chce osiedlać, przyjmuję bardziej z zadowoleniem niż z obawą.
Lech "Losek" Mucha
Przyznam, że jakiś kiepski mam dziś dzień i nie mam bladego pojęcia, dokąd Pan w swym komentarzu zmierza. :-) Czy ostrzeganie przed efektami bezrefleksyjnego sprowadzania do Polski gasterbeiterów, nie bacząc na konsekwencje, które opisałem na przykładzie innych państw, świadczy o jakichś kompleksach? Niemcy byli ( i w pewnym sensie dalej są ) potężni, zwłaszcza gospodarczo - a też widać pierwsze symptomy ich upadku, czego nie najmniej ważną przyczyją jest dopuszczenie do przyjazdu rzeszy obcych... A my, mamy - bez kompleksów - powtarzać ich błędy?
Jabe
Przeciwnie, problem będzie, gdy bogatsze kraje otworzą dla nich rynki pracy. W dodatku niemiecka ziemia będzie bardziej sprzyjać antypolskości niż polska. Ukraińcy, owszem, pracują, ale też jedzą i śpią gdzieś, więc przyczyniają się do wzrostu, tak, jak Polacy w Brytanii. Tli się taki schizofreniczny pogląd, że jednocześnie nasi za granicą pracują na tamtych, a do nas jacyś przyjeżdżają i nam miejsca pracy zajmują. Warto się zdecydować. A Polacy, którzy wyjechali, w ogromnej większości nie wrócą – płace nie te, brak perspektyw, tępa, opresyjna biurokracja. Prędzej się przeprowadzą choćby do tej Kanady. W socjalizmie jest socjal. Socjal nie jest darmo i ktoś musi nań pracować. Ktoś inny go dostaje. Niech się okaże, że jedna nacja bardziej pracuje na drugą i mamy klops. Niech się nawet nic nie okaże, tylko niech zaczną tak gadać. A to ktoś ten socjal dostaje, a to ktoś „odbiera” innemu pracę (Praca w socjalizmie jest przywilejem socjalnym – państwo ma ją zapewnić, „stworzyć” miejsca pracy) i zaczyna podskórnie wrzeć. Dlatego socjalizm wymaga państw narodowych (lub imperiów), inaczej wszystko trzeszczy. Ciekawe, że przybyli z w gruncie rzeczy bardzo niejednolitego kraju Ukraińcy w Polsce zaczynają sprawnie współpracować. Nie wiem, jak jest, ale przypuszczam, że jest tak, jak z Polakami, tylko bardziej. Mam dość narracji w stylu, jacy to jesteśmy biedni nieporadni, obcy nas zadepczą, globaliści zaleją i otrują GMO, itp. Tęsknię za Polską bez kompleksów.
Anonymous
Dokładnie tak jest - powtarzamy błędy Zachodu, który przyjął ideologię socjalizmu i wyparł się zasad cywilizacji europejskiej. Po co miano by zmieniać tak dobrze sprawdzoną socjotechnikę?
Do wpisu: Czy można handlować zasadami?
Data Autor
Jabe
odpowiedz jest oczywista dla ludzi z zasadami. – Trzeba spytać, kto za trzymanie się zasad zapłaci. W polityce jest to często nastawianie cudzego policzka, a nie rzadko i gardła.
Kazimierz Koziorowski
"Czy mozna handlowac zasadami?" odpowiedz jest oczywista dla ludzi z zasadami. Ale okazuje sie ze zdefinowanie czym sa zasady juz takie oczywiste nie jest szczegolnie dla tzw. komentatorow politycznych. Tekst napisal pan pewnie z tydzien temu a w ciagu weekendu okazalo sie, ze dopisal sie ciag dalszy, ze jednak warto bylo byc tym jedynym sprawiedliwym pokazujacym wszystkim gest Kozakewicza. Znow polscy wichrzyciele narozrabiali ze swoimi zasadami tym razem w Rzymie a jakies brednie o funduszach strukturalnych artykulowane przez salon brukselski nie poruszyly kresowiakow Europy. Ciekawe jak wspomniani Ziemkiewicz i Michalkiewicz beda sie znow pultac w komentarzach. Michalkiewiczowi przyznalbym licencia poetica na dowolna interpretacje bo cos ciekawego z jego teori spiskowych krytyczny czytelnik bez uprzedzen moze zyskac. Natomiast Ziemkiewicz mimo ze deklaruje sie po stronie wartosci narodowych to czesto sprawia wrazenie lawiranta, asekuranta i oportunisty conajmniej od "czasu wrzeszczacych staruszkow" a od czasu "Jakie piekne samobojstwo" dolaczyl do rozmywaczy etosu historycznego i honoru w polityce. Taka tworczosc nie jest dyskursem akademickim dla waskeigo grona odbiorcow ale nosna publicystyka ktora wcale nie jest pozytecznym fermentem chociaz autorow trudno podejrzewac o zle intencje. Wojna z czerwonym trwa czego neosalon zdaje sie nie zauwazac wierzac ze paplac kazdy moze do woli nie troszczac sie o wplyw swojej tworczosci.  
Biedronka
"I wracając do meritum, wybór marionetki niemieckiej, na mało istotne w sumie stanowisko, przynajmniej tyle przyniósł, że cośkolwiek obnażył istotę rzeczy." Dokładnie tak. Podzielam Pana zdanie co do marksistowskiej Unii. Cd stawianie znaku równości między Chinami a Ameryką Trumpa jest sporą przesadą moim zdaniem, tym bardziej, że jest sporo za wcześnie by móc ocenić jego politykę, natomiast strategia państwa środka jest starsza niż komunizm w tym państwie i znana choć przez wielu zapomniania. Pozdrawiam
Biedronka
Oczywiście, że tak:). Nareszcie mamy rząd, który wie coś i o strategii i o dyplomacji. Połowa z medialnych pseudo komentatorów nie tylko nie potrafi określić CELU dyplomacji ale całą ocenę działań rządu w kwestii kandydatury Tuska sprowadza do tak błędnie określonego celu. To oczywiste, że faktyczne zablokowanie tej kandydatury byłoby bardzo mało prawdopodobne. Realna dyplomacja jak i realna polityka to twarde szacowanie wszelkich możliwych dróg do zabezpieczenia interesów państwa polskiego. I tak właśńie w tej sprawie postąpił rząd. Nie było celem rządu "zablokowanie kandydatury Tuska". Celem rządu było zmniejszenie oddziaływania sił niezgodnych z interesem państwa polskiego. Ten cel ZOSTAŁ OSIĄGNIĘTY i to w mistrzowskiej dyplomacji. Przy okazji nie ma nic błędnego w przekazie rządu pani premier Beaty Szydło bo tak postawiony cel, nie wyklucza postępowania zgodnego z jasno określonymi zasadami i w istocie zależnie od reakcji drugiej strony- w przypadu przeciwnego dobrze pojętemu interesowi polski a więc Francji czy Niemiec eksponował postępowanie tych państw zgodne z zasadami bądź nie.  Tryumf pani Premier i naszego rządu polegał na tym, że zasada postępowania zgodnego z interesem narodu i państwa narodowego nie musi oznaczać naruszenia interesów innych państwa. To politycy francuscy i niemieccy w tej rozgrywce ponieśli klęskę odsłaniając niejako kulisy tej pokrętnej unijnej dyplomacji. To właśnie oznaczać słynna maksyma" warto przegrać bitwę by wygrać wojnę" Cóż zbyt wielu mądralińskich pisze bzdury nie mając pojęcia ani o polityce ani o strategii ani nawet o logice i błędach argumentacji. Pozdrawiam bardzo serdecznie
Lech "Losek" Mucha
Współczesna Unia, właśnie dokładnie mówiąc - współczesna, opanowana przez jawnych, nie kryjących swych sympatii marksistów, jest tworem, który musi upaść. Właśnie dlatego, że jest marksistowska, ale też dlatego, że centralnie dzieli pieniądze, że stosuje już od dawna dwie, albo więcej prędkości, a nawet - powiedziałbym, dwa kierunki. Część graczy rozdaje karty (czyt: pieniądze strukturalne, stanowiska, prawa, przywileje...), ale nie losowo, tylko z rękawa, kantując resztę. A ta reszta, to kraje kolonialne, które pod pozorem udziału w podziale pieniędzy strukturalnych, są przekształcane, drenowane, dostosowywane do gospodarczych i społecznych potrzeb Centrum. Te dwie prędkości, przed którymi ostrzegają różne głosy, to istotnie jest zagrożenie, ale nie w tym rzecz by do niej nie dopuścić, tylko by od niej ODEJŚĆ! A przede wszystkim odejść trzeba od marksizmu. To jedyna szansa, ale nie jestem optymistą i nie sądzę, by bez katastrofy coś się udało. Taki twór, jakim jest UE, jako zupełnie nieskuteczny, i to pod wieloma względami, musi upaść w konkurencji z również komunistycznymi, ale dużo bardziej jednolitymi i dzięki temu, po prostu, skuteczniejszymi Chinami i Ameryką Trumpa (o ile zrealizuje on swoje zamierzenia). I wracając do meritum, wybór marionetki niemieckiej, na mało istotne w sumie stanowisko, przynajmniej tyle przyniósł, że cośkolwiek obnażył istotę rzeczy.
Biedronka
Kolego Marek działania są zrozumiałe dla tych, którym przyświeca interes Polski. Dla manipulatorów, którzy mają problemy ze zrozumieniem czym jest patriotyzm i jak odróżnić szyld patriotyzmu od działania w interesie Polski wszystko jest niezrozumiałe.
Anonymous
Milczenie jest złotem w wielu sytuacjach. Jeżeli jednak działania rządu są niezrozumiałe, to trudno się z nimi utożsamiać obywatelom, a później poprzeć w głosowaniu. (Jeszcze gorzej gdy z działań rządu wynika kontynuacja działań opozycji przy propagandzie sukcesu bo ludzie są zdezorientowani albo tracą zaufanie - to jednak nie dotyczy omawianej sytuacji.) W sprawie głosowania na króla Europy normalne jest, że delegacja Polski nie głosuje na Polaka skoro uważa go za zakałę. Normalne jest, że Niemcy kupują głosy żeby przepchnąć swoją marionetkę. Normalne jest, że ktoś swój głos sprzedaje w zamiast za korzyść od Niemca. Per saldo cztery państwa V4 zyskały a Polska nic nie zyskała ale też nie straciła. Reszta to propagandowe przeżycia, zresztą zupełnie niepotrzebne. Mam nadzieję, że propagandowe, że dla PiSu nie jest przeżyciem głosowanie przeciwko innym krajom. Problem realny jest tam gdzie głos krajów unijnych nie jest równy, gdy Niemcy handlują przy głosowaniach obietnicą załatwiania spraw prawem kaduka, że nie mamy prawa veta w istotnych decyzjach, które nas dotyczą i gdy handluje się zasadami jak w wypadku braku poparcia dla Orbana a poparcia LGTB. Z tego powinna być afera w mediach a nie słychać, czyli nie ma mediów zdolnych rozliczyć władzę z istotnych spraw. Nienormalne w unii jest też, że centralnie rozdziela pieniądze - to czysta patologia. Przy okazji 60tej rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich warto pamiętać jakie były pierwotne motywy współpracy państw Europy a czym jest dzisiejsza unia z dotacjami i zakazami w miejsce wolności gospodarczej oraz z prawem zdegenerowanym przez socjalistów na modłę politycznej poprawności, oraz z dominacją Niemiec przegrywających interesy Europy nawet na własną szkodę.  
Lech "Losek" Mucha
Oczywiście, że każde niezgodne głosowanie osłabia V4. Chyba, że nie uzgodniono takiego głosowania. Wtedy jest to bez znaczenia. W tej konkretnej sytuacji, o ile rację mają dziennikarze z wPolityce.pl, niechodziło o wybór. Ani o głosowanie. Ono było bez znaczenia. Znaczenie miało to, co działo się wcześniej i późniejsze konsekwencje. A te kwiaty? Może i to była przesada,,, 
Jabe
Naturalnie polityka wytartych kolan („Bo inaczej przestaną nas chwalić”) jest porażką podwójną, bo bez walki. Jednak ja towarzyszącego temu zachowania na naszym podwórku nie rozumiem. Ponadto, każde niezgodne głosowanie w V4 zmniejsza szanse, że Wyszehrad będzie coś znaczył. Nie uważam, że wspólne głosowanie nic nam nie dawało. A że UE gnije... Tak to jest z imperiami – przypływ, odpływ.
Lech "Losek" Mucha
No więc, ja właśnie jestem zdania, że sama próba ugrania czegoś, choć nieudana, jest na dalszą mętę - z powodów wyłuszczonych w tekście - sukcesem, więc to nie rząd utracił kontakt z rzeczywistością, tylko  opozycja. Opozycja zresztą od dawna jest pozbawiona kontaktu z rzeczywistością