Otrzymane komantarze

Do wpisu: Prawa wrodzone, a "prawo" do leczenia
Data Autor
Trafiony ,zatopiony dzięki za celność. PS.Widziałem też napis"Selekcja i segregacja" ! Zwróciłem uwagę personelowi na niestosowność tego napisu i co,zdziwienie i wzruszenie ramionami
Lech "Losek" Mucha
No nie, lekarzowi pierwszego kontaktu raczej nie zależy na tym, Żeby Pan przychodził do niego, bo on dostaje pieniądza za zarejestrowanych pacjentów a nie za wizyty, jak na przykład specjaliści. Nie chcę tu akurat szczegółowo wypowiadać się na temat Pana przypadku i zasad rozdzielania przydziałów do sanatorium, ale powtórzę, że problem leży w niejasnych przepisach. W braku jawnej polisy ubezpieczenia zdrowotnego, która mówiłaby czy i komu i kiedy sanatorium się należy. A na Pana pytanie o to, czy lekarzom zależy na zmianach, zapytam przewrotnie: a może pacjentom nie zależy? Może czasem trzeba nas poprzeć w naszych protestach? Pozdrawiam i dziękuję za komantarz, licząc na następne.
szara_komórka
Dorzucę coś ze swojego doświadczenia. Kończąc siedemdziesiątkę i czując już "co nieco w kościach", a płacąc przez całe życie niezłą! składkę pomyślałem, że warto byłoby skorzystać i podciągnąć trochę swoje zdrowie w sanatorium. Idę do lekarza pierwszego kontaktu i mówię co i jak. Pan lekarz zagląda do mojej karty i mówi, że niewiele w niej widzi. Ja mu na to , że córka mi wykupiła ubezpieczenie w pracy i w przypadkach koniecznych tam załatwiałem swoje potrzeby zdrowotne, przez co nie zwiększałem kolejek w już i tak "zatkanej" publicznej służbie zdrowia. Ale on: to "na co" mam Pana wysłać. Mówię mu: na to, na to i na to, że skończyłem 70 i w końcu ma prawo mi już coś dolegać. W rezultacie, po wielu perswazjach, przekonywaniach czy lepiej mnie wysłać do sanatorium czy zasilić mną kolejki (MYŚLĘ, ŻE BARDZIEJ BY MU SIĘ OPŁACAŁO, ŻEBYM CZĘŚCIEJ DO NIEGO PRZYCHODZIŁ NIŻ PODREPEROWAŁ SOBIE ZDROWIE) dał się złamać i podpisał skierowanie. Po powrocie z sanatorium (po 2 letnim oczekiwaniu) wiem?, że znowu przez jakiś czas nie będę musiał jego (ani innego) odwiedzać. Przez płacenie przez całe życie składek nabyłem "chyba" prawo na podreperowanie zdrowia. A może tak naprawdę lekarzom nie zależy, aby coś się w tym interesie poprawiło?
Lech "Losek" Mucha
Szanowna Pani Izabelo. Ma pani bardzo dużo racji w swym komentarzu. Jest zupełnie oczywiste, że świadczenia się Pani należą, skoro jest Pani ubezpieczona i płaci przymusowe składki od wielu lat. Podobnie jak należą się nowo ubezpieczanym dzieciom. A dlaczego tak trudno je wyegzekwować? Z paru powodów z których dwa najważniejsze to takie, że po pierwsze, nie wiadomo dokładnie od kogo, a po drugie nie wiadomo dokładnie co należy egzekwować. Jeśli podpisze Pani umowę na ubezpieczenie komercyjne, powiedzmy z PZU, to ma Pani polisę. Z tej polisy wynika, że PZU zobowiązuje się do konkretnych usług w konkretnych terminach. Takiej polisy nie ma w ubezpieczeniu NFZ-tu. Nie wiadomo kogo ewentualnie pozwać (Państwo?, NFZ?) i o co pozwać (wszak nie ma żadnego dokumentu wyszczególniającego obowiązki ubezpieczyciela). Swoją drogą od dawna mam nadzieję, że końcu ktoś wytoczy NFZ-towi jakiś pozew zbiorowy, ale nie ma chętnych... Wielokrotnie pisałem, że ogłoszenie koszyka świadczeń, spisanie dokładnej polisy ubezpieczeniowej jest warunkiem sine qua non powodzenia wszelkich reform! Nie zgodziłbym się tylko z określeniem złodziejstwo, którego Pani użyła. Tych Pani pieniędzy nikt - moim zdaniem nie ukradł - one zostały wydane na leczenie poprzednich pokoleń pacjentów, a problem leży w złej kalkulacji potrzeb zdrowotnych obywateli. Co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem, dla rządzących. Pozdrowienia.
Jabe
Jedna uwaga. Składka zdrowotna jest przymusowa, więc jest wbrew nazwie podatkiem. Nic się Pani z tego tytułu nie należy. System państwowej opieki zdrowotnej jest wielkim oszustwem, tak jak system emerytalny.
Idąc pełną ludzi ulicą zauważamy przede wszystkim dresiarzy w kapturach bo są realnym zagrożeniem innych już bo zlewają się szarą masę,gdy znikają z naszego pola widzenia to widzimy tez i innych i nawet rozróżniamy ich w grupie. Podobnie jest ze służbą zdrowia bo na pierwszy plan pcha się chciwość,bylejakość,prywata a nigdy rugi schorowany potrzebujący pomocy człowiek,ale to nie jest przecież prawda bo są masy lekarzy którzy jednak nic z tą pierwszą grupą nie maja nic wspólnego chociaż też chcą zarabiać dobrze i żyć godnie.Tylko ,że zło zdobyło przewagę i stara się innym narzucić to co sobą samo reprezentuje i ściągnąć ich do swojego poziomu . Tacy jak autor powinni pracować tylko na własny rachunek w swojej firmie i wtedy zobaczymy z czego będzie żył ,wieści o takich szybko się rozchodzą. To ,że ubezpieczenia cokolwiek załatwią to kolejna z bredni jaką rozsiewają towarzystwa ubezpieczeniowe i opłacani przez nich najmimordy
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, że prawo do leczenia jest prawem nabytym. Ja osobiście nabyłam to prawo płacąc przez całe zawodowe i emeryckie życie przymusową składkę zdrowotną. Tak się złożyło, że nie korzystałam z usług służby zdrowia, nie miałam nawet karty w żadnej przychodni. Obecnie zdarza się,że chodzę do lekarza,ale z konieczności prywatnie.Zastanawiam się jak mam wyegzekwować nabyte uprawnienia? Nie chce mi się w tej chwili liczyć ile wpłaciłam na przymusowe ubezpieczenie zdrowotne, ale taki rachunek nie stanowi przecież problemu. Bulwersującym aspektem problemów służby zdrowia jest częsty ostatnio fakt odmawiania usługi lekarskiej osobom ubezpieczonym, które w wyniku tej odmowy umierają. Bardzo często są to dzieci odesłane w stanie krytycznym ze szpitala przez jakiegoś bezdusznego " recepcjonistę". Pisze recepcjonistę bo o przyjęciu do szpitala decyduje często ratownik medyczny albo stażysta. W szpitalu czerniakowskim nad pokojem takiego recepcjonisty widnieje napis " selekcja". Starszym osobom kojarzy się to z "zapraszamy do gazu". Oczekiwanie na selekcję trwa kilkanaście godzin i łatwo w tej sytuacji o pomyłkę. Odmowa przyjęcia do szpitala,nie jest to odmowa realizacji jakiś utopijnych Praw Podstawowych.To odmowa praw nabytych, opłaconych z góry. To tak jak odmowa wydania zapłaconego z góry towaru. Czyli zwykle złodziejstwo.
Jabe
Przeciwnie, dopiero zmiany systemowe sprawią, że ludzie się zmienią, albo zostaną zastąpieni.
Marcin Tomala
Prawa wrodzone i nabyte? Czy mógłbym prosić o bibliografię i genezę tego podziału? Prawo własności jako prawo wrodzone zaczyna się w momencie narodzin, czy może w chwili ukończenia 18 lat? A może wtedy, gdy uzyskamy samodzielność finansową? Co ze społecznymi i religijnymi różnicami między wybranymi grupami narodowościowymi? Kto i w jaki sposób ustala, które prawa są wrodzone, a za które mamy płacić? Przykład z chlebem stosuje pan dr tak uparcie, iż z przykrością stwierdzam - stać pana na więcej. Cechy, odruchy, wady, ok. Ale prawa? Co do samej służby zdrowia - zmiany systemowe nic nie dadzą, dopóki ludzie w tym systemie funkcjonujący nie zmienią swej postawy i nastawienia - czego jest pan niestety żywym przykładem.
Lech "Losek" Mucha
Moje prawo do życia, oznacza zakaz dla innych zabijania mnie. Istotne jest które prawa mamy w momencie urodzenia, a które nabywamy w różny sposób. Gdyby istniałąo wrodzone prawo do leczenia, oznaczało by ono zakaz odmowy leczenia. Tak jak napisałem w tekście. I istotnie, byłaby to utopia.
Jabe
Prawa „do czegoś” w istocie albo zakazują („nie zabijaj”), albo nakazują („ma być leczony”). Tu widać utopijność tych drugich, które nakazują działanie, tylko nie wiadomo konkretnie komu. W tej sytuacji, choć prawo jest formułowane bezwarunkowo, konieczna jest instytucja, która korzystanie z tego prawa dawkuje. Czy ktoś wyobraża sobie urząd dawkujący prawo do życia?
Do wpisu: List otwarty do przyszłej szefowej rządu, Beaty Szydło czI
Data Autor
Jabe
Nie chcę się bawić w adwokata, ale nie wytrzymałem. Pan doktor nie twierdzi, że ma zero zobowiązań i że ktoś, kto nie ma środków, nie będzie leczony. Poprostu broni się przed takim stawianiem sprawy, że ludzie mają wypełniać obowiązki na każdych warunkach, jakie im się narzuci, bo etos im to nakazuje. To wyjątkowo wredne. Proszę się nie martwić. Nikt nie będzie zdychał nie leczony, bo dobrzy chrześcijanie, jak Pan, za leczenie z własnej kieszeni zapłacą. Nakazuje im to miłość bliźniego.
Lech "Losek" Mucha
150/100 :-) Pozdrowienia.
Lech "Losek" Mucha
Właśnie to się staram zmienić swoim pisaniem. Pozdrowienia.
"Niestety wiekszosc lekarzy nie powinna praktykowac zawodu bo nalezy do najbardziej chciwych na pieniadze grup zawodowych" Wymieni mi Pan grupy zawodowe nie chciwe. Górnicy? Może etatowi działacze zwiazkowi? Rolnicy? Nauczyciele z swoimi kartami? Można dyskutować o nieuczciwe zarobionych pieniadzach, ale krytykowanie kogoś, że chce zarabiac więcej cuchnie walką z kułakami.
Nie może Pan oczekiwać od osób uksztaltowanych mentalnie w komunistycznych szkołach a takie trwaja do dziś wypowiedzi niezgodnych z wpojonymi w nich zasadami. Przeciez Pis to jest partia socjalistyczna, posługującą sie w celu przejęcia władzy retoryką narodowokatolicką, ich program to późny Gomółka/wczesny Gierek. Żeby ludziom żyło się dostatnie, a kraj rósł w siłę. Lekarzom postawi sie ukryte kamery w gabinetach i garażach ot co..... lub odzieje w kamasze. Ma Pan być Judymem, a nie Rockenfellerem jak dano w komentarzach do zrozumienia.
Marcin Tomala
W ogóle się pisze, panie doktorze. Jak pan zwraca innym uwagę na temat używania capslocka, to sam niech się postara pisać poprawnie. A - proszę podać przykład kiedy pana obrażałem. To, że zabrakło panu argumentów i udało mi się niewielkim nakładem sił obnażyć miałkość pańskich tez trudno nazwać "normalnym" obrażaniem. Czekam na przykład.
Lech "Losek" Mucha
Z tym panem przez jakiś czas dyskutowałem, ale on mnie normalnie obrażał, więc przestałem go wogóle czytać. Jeśli się Pan przyjrzy moim notatkom, to zobaczy Pan, że prawe wszystkim staram się odpowiadać, nie unikam dyskusji, ale mam kilku takich gości, którym wogóle nie czytam. Jest to skuek ich stosunku do mnie.
Lech "Losek" Mucha
Z tym panem przez jakiś czas dyskutowałem, ale on mnie normalnie obrażał, więc przestałem go wogóle czytać. Jeśli się Pan przyjrzy moim notatkom, to zobaczy Pan, że prawe wszystkim staram się odpowiadać, nie unikam dyskusji, ale mam kilku takich gości, którym wogóle nie czytam. Jest to skuek ich stosunku do mnie.
Lech "Losek" Mucha
Może Pan zaproponuje takie rozwiązanie? Z chęcią poczytam... Czy też może potrafi Pan tylko krzyczeć? (Pisanie dużymi literami w sieci, nie wiem, czy Pan wie, oznacza krzyk)
Marcin Tomala
A dziękuję za wsparcie, ale satysfakcji w tym nie mam żadnej - miast buty i arogancji (nie czyta mnie Losek podobno, ale komentarze kasuje - kaprys?) wolałbym próbę rzetelnej dyskusji. Co najzabawniejsze powinien mnie tak wykształcony i oczytany dr zjadać na śniadanie (intelektualne) a ucieka niczym spłoszona i obrażona nastolatka. Przekonanie o własnej nieomylności u pana dr jest wręcz przerażające. Pozostaje mieć nadzieję, że takiej postawy nie przekłada na relacje z pacjentami - w innym razie, serdecznie im współczuję. Pozdrawiam
Czyli nie przyjmuje pan krytycznej opini bo jest "nabazgrolona"??? Prosze otworzyc sie szerzej na swiat I na drugiego czlowieka, bo w zyciu roznie bywa panie dr chirurgu Wiecej pokory I zrozumienia dla ludzi ktorzy maja inne czy odmienne zdanie. Czasami moze to byc zrodlem nauki dla nas....
Panie Tomala! Strzal w dziesiatke czyli 150/100! Trafiony I zatopiony !!!! Niestety wiekszosc lekarzy nie powinna praktykowac zawodu bo nalezy do najbardziej chciwych na pieniadze grup zawodowych, dla ktorych zawsze jest za malo pieniedzy mimo tego ze oplywaja w dostatkch. Po prostu zle ksztalcimy lekarzy w Polsce. Lekarz to NIE TYLKO ZAWOD to takze MISJA I POWOLANIE. Podkresle raz jeszcze POWOLANIE. Lekarz POWINIEN nalezec do grupy zawodowej "NAJWYZSZEGO ZAUFANIA PUBLICZNEGO" a widac tak nie jest. W cywilizowanym I normalnym kraju PRAWA powinno sie latwo znalezc rozwiazanie aby wilk byl syty I owca cala.
Miał Pan więcej powodów aby w salonie mnie zbanować ale jakoś się bez tego obyło ,natomiast nasz doktor to zrobił i wyczyścił wszystkie komentarze które mu nie opowiadały.Niczego nie oczekuję o człowieka zarażonego hard korwinizmem. Miejscem gdzie najlepiej by się pewnie czuł to Chiny,ta iea ma tam pełne zastosowanie!
Z autorem dość długi czas prowadziłem na NB dyskusję o służbie zdrowia i o powinnościach stron.Długo, bo nie mogłem zrozumieć jak lekarz który składał przysięgę nie ma kompletnie empatii do innego człowieka a traktuję jak towar lub rzecz oddana mu o naprawy ,masz na leczenie to będziesz leczony nie masz to zdychaj.Mój interes ponad wszystko ,zero zobowiązań , szybciej pochyli się z troską nad zwierzęciem niż potrzebującym ratunku człowiekiem.