Otrzymane komantarze

Do wpisu: W taki sposób Polski nie zbudujemy
Data Autor
EsaurGappa
Nie znać Władcy Much Goldinga to nie wiedzieć na jakim świecie człowiek żyje ;-) tak na marginesie czytałem tę książkę w wojsku,i proszę mi wierzyć emocje gwarantowane. Jednak to druga pozycja to prawdopodobnie nonszalanckie i pejoratywne domysły genialnego szaleńca.Więc nie dziękuję,posilę się codziennością.   p.s Co do zła chciałbym przytoczyć sytuację gdy Lucyfer kusił po 40 dniach postu Chrystusa bogactwem,tak i w tych terazniejszych czasach próbuje złamać najtwardszych ułuďą nieskończonej przyjemności za niewielką cenę.  
Do wpisu: Dlaczego Polska nie ma przyjaciół
Data Autor
Niezalogowany
Masz rację, strategiczność tej inwestycji nie wymaga uzasadniania. Logika założeń mówi sama za siebie, a histeryczne reakcje IV Rzeszy potwierdzają słuszność tych założeń.
Jabe
Od gadania, że CPK ma znaczenie strategiczne, ta inwestycja znaczenia strategicznego nie nabierze.
Ptr
Nie mielismy innej , lepszej ojczyzny niż II RP i z pewnością oddaję hold wszystkim, którzy żyli i ucierpieli w tych apokaliptycznych czasach. Trudno jest zrozumieć dlaczego Pan Bóg skazuje patriotów na zagładę, a pozwala zawładnąć światem ludziom realizujacym swe opętańcze cele przynoszące im małe korzyści , a innym zagładę. W czasach Marko Polo niemoralne zachowanie w polityce było karane. Bo takie zachowanie wg. filozofii zdobywcy jak Mongolowie, Hitler, Stalin, to czyste barbarzyństwo.  Były jakieś zasady. Polacy w II RP też chcieli świata z zasadami. Myśleli ,że Anglia, Francjai USA kierują się zasadami. Ale to bylo tak jak w rodzinie mafijnej. W rodzinie zachowujemy zasady i elegancję, nawet w kościele, a nocą się mordujemy i zbieramy haracze. I dlatego powstaje pytanie co można ( było ) zrobić , aby nie stać się ofiarą.  ( I tu wrócę do tych skrzydeł P-11, dawały zwrotnośc, ale uniemozliwiały zastosowanie chowanych kół. Słabe prędkości wpływały na niską skutecznośc w doganianu przeciwnika.  Takie błedy robili przecież też inni. Francuzi wierzyli w swoją linię Maginote'a , a Japończycy za późno zrozumieli ,że będą liczyc się tylko lotniskowce. Zbudowali najwiekszy na świecie pancernik , który był dość bezbronny wobec lotnictwa morskiego. ) Ważnym błędem jest oddawanie kluczowego strategicznego know-how za darmo. Na przykład tajemnicy enigmy. Jak zachowałby się jakiś przebiegły naród , który miałby tę tajemnicę ?  Przebiegły postąpiłby tak , aby mieć wyłączność na rozszyfrowanie kluczowych wiadomości. Tym samym mógłby decydować kto ma zginąć.    
Ptr
CPK ma znaczenie strategiczne , trzeba pokonac swoją krótkowzroczność. Może pan dr. Bartosiak ( przypuszczam) mógłby to pokazać na liczbach, ale część transportu morskiego zostaje zamieniona na transport lotniczy. A podobno kontrola nad transprtem buduje imperia morskie. Szlaki lądowe wymagają dobrej jakości kolei lub dróg transkontynentalnych. Moze są jakieś w USA i Europie.
Jabe
Gdynia miała znaczenie strategiczne, a CPK jest tylko przejawem centralistycznej gigantomanii.
Jabe
postulowałem utworzenie wielojęzycznej gazety państwowej, w której Polska mogłaby prezentować swoje stanowisko i przygotowywać różne programy dyplomatyczne. – W gazecie?
Ryszard Surmacz
@ Ptr Oj, straciłem cały komentarz. Może po krótce... Z Panem rozmowa jest przyjemnością... Tak, od dłuższego czasu mam takie samo wrażenie, że jesteśmy depozytariuszem głębszej prawdy i przesłania moralnego dla świata. Depozyt ten wskrzesiła II RP i nadała mu życie. Światu przekazał go JPII. Krąży on po nim i już nie można go zabić. Można tylko Polskę, jego źródło, tak przydusić, żeby innym się odechciało, albo wszystkich zahukać. Natomiast czy depozyt przetrwa zależeć będzie w dużej mierze od Kościoła w Polsce - nie tego obecnego, lecz już zreformowanego i pytanie, czy ten nowy zdoła oprzeć się pokusie przyjęcia kolejnej kasy od starych niereformowalnych struktur?  To bardzo ważne pytanie. CPK to taka przedwojenna Gdynia i COP razem wzięte. I oczywiście "Nie można środków przeznaczać na upiększanie życia i otoczenia", gdy toczą się przyszłe losy naszego kraju. Społeczeństwo nie jest przygotowane do nadchodzących czasów i trudności, zamiast przygotowywać je, to roztacza się przed nim jakiś wirtualny dobrobyt.  Coś tu nie pasuje. Bez poparcia społecznego CPK się nie wybuduje. Co do błędów II RP... przestańmy wreszcie zajmować się błędami II RP, bo to państwo miało więcej trudności ze wszystkim niż ludności i niebywałym wydarzeniem jest to, że powstało i rozwinęło się tak pięknie. Gdyby nie Ono, dziś mówilibyśmy po rosyjsku lub niemiecku. Wróćmy do jego modelu szkolnictwa i świadomości społecznej, jaką potrafiło zbudować. Jego skuteczność możemy porównać na przykładzie Gdyni i gazoportu w Świnoujściu: Gdynie budowano około 2 lata, a gazoport ciągnął się bez końca. Ponadto poziom kształcenia Polaków... Nie sądzi Pan chyba, że kształt skrzydeł może pogrążyć II RP? Problemem był brak pieniędzy, tego tak młodego państwa. Tak, potrzebny jest konkret, ale gdy nawet on się pojawi, a społeczeństwo nie będzie na niego przygotowane, to może pojawić się syndrom JPII, czyli ludzie będą czuli, że mówi się o ważnych rzeczach, ale nie będą w stanie podjąć żadnej inicjatywy i wszystko skończy się jak za "S" lub na odpustach, albo dociekaniach historyków, co tym razem zawiodło? Pozdrawiam serdecznie
jazgdyni
Muszę jeszcze to dodać, bo jest duży problem. Aby to dokonać, co naposałem powyżej, musimy przeprowadzić poważne zmiany polityczne i legislacyjne. Co jeszcze bardziej rozwścieczy lewacką Europę i kremlowską klikę Mongołów. Nie może być tak, że gmina Kosakowo k/Gdyni pozwala w idealnym miejscu, na dodatek otoczonym przez wojsko, instalować Niemcowi zakład, gdy tenże Niemiec opowiada jak nienawidzi Polaków i jak by wszystkich - tratatatata - rozstrzelał zapewne dzisiaj Schmeisserem MP40. Nie może być tak, że prezydent Gdańska otwarcie okazuje sentyment i chęć powrotu do stanu Freie Stadt Danzig, a prezydent Poznania z rozrzewnieniem opowiada ile zawdzięczamy prusackiej kulturze czasu rozbiorów. Muszą być granice sobiepaństwa i lokalnych kacyków w stosunku do racji stanu i dobra państwa.
jazgdyni
@Ptr I o to właśnie chodzi. Potrzebujemy czegoś spektakularnego. Nawet nieważne, że może być o negatywnym wydźwięku. Czy postawienie się teraz Polski ustawą o mieniu bezspadkowym Izraelowi i USA może być takim sygnałem? Może... Trwonimy pomysły technologiczne, Nie mamy żydowskiego talentu handlowania. Roztrwoniliśmy blue-ray, czy grafen. A przecież mamy niesamowite moce produkcyjne, co widać, jak przez 5 lat staliśmy się największym w Europie producentem baterii Li-Ion, obecnie paliwa do wszystkiego elektrycznego i nowoczesnego. To nic, że technologia przyszła z Korei. Nic w tym złego. I lepsze to jest niż schlebianie próżności prostaczków własnym elektrycznym samochodem, do czego nie mamy zaplecza. CPK powstanie. Ale gwiaździsta sieć kolejowa powinna być europejską czołówką. Dlaczego ograniczać się do klasycznych szynowych pociągów z ograniczeniem do 250 km/h. Francuskie TGV Alstroma (ci, co Tuskowi i Nowakowi wcisnęli przestarzałe Pendolino) jedzie 320 km/h. Chiński Transrapid Szanghaj już jedzie 430 km/h. Wprawdzie na odcinku 30 km, ale jedzie. U nas z każdego miejsca w kraju do CPK będzie ok. 400 km. Chińczycy z całym zapałem zabraliby się do budowania czegoś tak spektakularnego w Polsce. To tylko jeden, ad hoc przykład. W Gdyni i Gdańsku już zatwierdzone jest wybudowanie wysp na morzu, będącymi przedłużeniem obu portów - gdyńskiego i gdańskiego, czyniąc z Trójmiasta największy hub morski na Bałtyku. Wtedy w pełni widać sens i przekopu Mierzei Wiślanej, jak i Via Carpatia. A postawienie na wodach tuz przy Porcie Północnym dużego LNG na kotwicach (może być czarter) klasy Q-Max wraz ze Świnoujsciem i Baltic pipe może na jakiś czas zapewnić niezależność energetyczną. Naukowcy powinni się skupić na nie agresywnym dla przyrody przetwarzaniu złóż węgla i nowatorskiej produkcji wodoru. No i wreszcie zabrać się za te złoża tytanu i innych rzadkich metali. Jest co robić, by się wywindować? Chyba tak.
sake2020
@Ptr.....,,Marką'' naszego państwa jest jego położenie geograficzne.Technologie i nowatorskie rozwiązania też w niedługim czasie będą widoczne,o ile ich nie przytłamsi ideologia i propaganda lewacka.
Ptr
Jestem i czytam wszystkie ciekawe wpisy. Problem wizerunku Polski nie jest błahostką. Być może jesteśmy jako naród depozytariuszami głębszej prawdy, przesłania moralnego dla świata. To przesłanie odnosi widzialny skutek w postawie części społeczeństwa.  Na razie manifestuje się w formie skromnej niezgody na przyjęcie zachodniego zepucia obyczajów. To i tak dużo, gdyby udało się to utrzymać.  Jednak liczą się fakty , liczby, czyli jak szybko demoralizcja postępuje. A  media prywatne usilnie pracują nad wytworzeniem paskudnego wizerunku przeciętnego Polaka.  Teraz tak , jeden agent wpływu zniechęcający do jakiejś ważnej inwestycji prawdopodobnie kosztuje tysiące razy mniej niż mogłyby wynosić korzyści dla kraju w dłuższym okresie po wykonaniu inwestycji. Niewybudowanie CPK prawdopodobnie może być czynnikiem strategicznej przegranej dla nastepnego pokolenia. Gdyż Polska powinna brać udział w transporcie powietrznym. Powinna się liczyć. na tym rynku, gdyż ma słaby transport morski , ale moze liczyć na połączenia lądowe północ południe i nie tylko. Nasi sąsiedzi mogliby zrozumiec ,że dzieki połączeniom z CPK mogą przestać być prowincją Europy , a znacząco przybliżyć się do jednego z nowych centrów - wschodniego centrum u nas.  Nie mamy żadnych atutów przemysłowych, lotnictwa, samochodów, elektrowni atomowych , rakiet. Wyborcy powinni zrozumieć, że nie mamy tego co zachód i powinniśmy to budować. Nie można środków przeznaczać na upiększnie życia i otoczenia. Partie powinny proponować wyborcom jakieś programy inwestycyjne. To co proponują jest dobre, ale chyba potrzebujemy coś więcej. Tutaj dorobek II RP może być przykładem , ale wtedy zrobiono też błędy. (Kształt skrzydeł myśliwca P-11 był błędem kosztującym przegraną w powietrzu w 39. ).  Może okaże się czy JP II pzryniósł narodowi dojrzałość skutkującą rzeczywistym rozwojem, czy tylko pokrzepienie serc dręczonego i okradanego narodu. Dręczonego przez inne narody mające z nami porachunki. Okaże się czy naród chce wydawać pieniadze na nowe fury i komóry, grille i imprezy, czy woli jakąś genialnie prostą i w prostej linii poprowadzoną  autostradę , dzięki, której bedzie dalszy rozwój.  Na razie świat chwali niemieckie samochody, amerykańskie rakiety, niemieckie i amerykańskie samoloty ,a aby chwalono potrzebny jest konkret.     
Jan1797
@ Ryszard Surmacz „Zachowanie jak Turcja” wyjątkowy zdrowy rozsądek. Dalej muszę się zgodzić; ogromna większość dziennikarzy i komentatorów politycznych nie jest w stanie ocenić dzisiejszej polskiej rzeczywistości. Jak każą myśleć o naszych politykach o 19, tak piszą asekurancko, wskazując własne słabości. Wśród topowych dziennikarzy ktoś rozpoznaje komentatora wojennego, to jest symptom kundlizmu i asekuranctwa rodem z PRL-u. Sokół na lotnisku dla dyscyplinowania dzięciołów, one w stadzie statystycznie nie występują.
Ryszard Surmacz
@ Ptr O, witam!!! My mamy czym się chwalić: zweryfikowaliśmy demokrację na styku dwóch cywilizacji i zbudowaliśmy nową, własną cywilizację, której dziś się wstydzimy. Możemy się chwalić osiągnięciami II RP, o których nic albo niewiele wiemy; możemy też się chwalić się Janem Pawłem II, który został skomercjalizowany do poziomu odpustowego. My swoją markę już sobie wyrobiliśmy, tylko musimy umieć ją zaprezentować. I pytanie, dlaczego tego nie robimy, dlaczego tak się nie dzieje? Dlaczego społeczeństwo nic o naszych atutach nie wie, a jeżeli wie, to wstydzi albo boi się wspominać? W takiej sytuacji żadna inicjatywa, żadna myśl nie ma szans się rozwinąć, a jeżeli już coś się przydarzy, to natychmiast jest sprzedawane za granicę, bo polska administracja  czegoś podobnego nie toleruje. Nie zostaną też podwyższone ambicje Polaków oraz dążenia do poprawy naszej staranności o wszystko. Na takich parametrach każdemu z zewnątrz opłaci się "przyjaźń z nami. Ale czy na tym ma polegać nasza przyjaźń z kimkolwiek? Czy mamy kształcić w kraju fachowców po to, by wyjeżdżali zagranicę? Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności trzeba ustawić mentalność Polaków, potem ożywić służby, zgrać działanie i dopiero na końcu przyjdą sukcesy. To wymaga czasu, który straciliśmy. Pamiętam, jak po 1989 r. opowiadano o jakichś szybkich kolejach, o elektrycznych samochodach, dziś mówi się o przekopie Mierzei Wiślanej i CPK. Tę pierwszą prawdopodobnie uda się skończyć, ale CPK już przeszkadza, bo centralizuje całą gospodarkę Polski. Poczynając od Odry wszystkim będzie nagle bliżej do  Łodzi i Warszawy, niż do Belina - tak samo zresztą, jak bliżej stało się Śląskowi do Gdańska po wybudowaniu magistrali kolejowej za Gierka. Przez ponad dwa lata przebudowywano trasę kolejową z Lublina do Warszawy, położono zupełnie nowe tory i założono nową trakcję. Powiadano, że będziemy w ciągu 1.5 h w Warszawie. Po ich wykończeniu okazało się, że podróż trwa tyle samo, a często dłużej. Jak tu ktoś napisał wyżej, my Polacy mamy problemy z sobą samymi. Po okresie komunistycznym i w III RP, wszystkiego musimy uczyć się od nowa. Łącznie z przyjaźnią. W Polsce dodatkowo musimy bardzo dbać o stronę kulturową, bo to ona daje nam paliwo do działania - tak, jak było w II RP. Ona uspokaja nas, pozwala na wzajemne zrozumienie i wytycza prawdziwą perspektywę. Pozdrawiam i cieszę się, że odnalazł się Pan po tak długim okresie milczenia. 
keram
Pers, wiedziałem żeś durny, ale nie wiedziałem  że aż tak durny !
Ptr
Nie ma przyjaźni, ale jest popyt na "markę" państwa. Tak sobie myślę , że obecnie kraje są oceniane przez kryteria technologiczne i atrakcyjność produktów oraz atrakcyjność rozwiazań różnych systemów społecznych, państwowych itp. A to oznacza ,że ocena np. Chin z punktu widzenia np. POTUS , ta sfera najwazniejsza będzie dotyczyła technologii szybkich kolei, jakości autostrad, przepustowości portów, floty powietrznej i morskiej, zasobów finansowych , ilosci lotniskowców, rozwiązań metropolitarnych, zdrowia, przemysłu kosmicznego , ilości lotniskowców i... ilości potraw w menu uznawanych w świecie.  Świat stał się lub zawsze był materialistyczny, pozytywistyczny, a nie romantyczny.  Niemcy ,które przegrały wojnę, wygrywają wizerunek III Rzeszy dzisiaj prezentując zalety samolotów Me109, i czołgów Tygrys.  Tak samo Japonię szanuje się za pomysłowość w tworzeniu legendy i technologii samurajów, ale też za samoloty Zero. To dlatego,że ludzie z całego świata mogą poszukiwać innowacyjnych rozwiązań i pomysłów na swoje bolesne problemy egzystencjalne i cieszą się , gdy mogą je znależć w danym kraju. W ten sposób kształtuje się podziw dla tego czy innego kraju.  My wiemy , że te osiągnięcia imperiów miały charakter pasożytowania na pracy wielu narodów i dawało korzyści przede wszystkim imperiom. Kolonie mogły zyskiwac lub tracić. Polska pod zaborami traciła. Kolonie brytyjskie mogły zyskiwać, choć najważniejsza z nich i tak wolała wolność. A więc liczą się nowoczesne rozwiązania, pomysły, coś co można zaprezentować światu jako gotowy działający produkt. Największy port lotniczy, najszybszy pociąg, najwiekszy samolot, najpoteżniejszy budynek, najszybsze metro, najlepsze komputery,  najwyższa jakość.  I dobre wrażenie robione na turystach, ale z pozycji - mamy takie obyczaje , one są dobre i do  nich się stosujesz.  (Praca najemna, wizerunek hydraulika czyli płatnej "pomocy" psuje wizerunek. Tak samo psuje wizerunek guma do żucia w śmierdzących korytarzach nowojorskiego metra, a nie psuje w Singapurze. )  
Ryszard Surmacz
@jazgdyni Witaj! W zasadzie nie mam tu nic do dodania. Chyba rzeczywiście nie trafiłem do przekonania. Może tylko dodam, że kilka razy postulowałem utworzenie wielojęzycznej gazety państwowej, w której Polska mogłaby prezentować swoje stanowisko i przygotowywać różne programy dyplomatyczne. Przez jakiś czas szedłem za ciosem i rozmawiałem z ważnymi ludźmi, ale wszystko okazało się niewykonalne. Tak, masz rację to słabość naszych polityków i jakiegoś kundlizmu, który pozostał po PRL-u. I jeszcze brak wyobraźni, ale też i poczucie najzwyklejszego strachu, to czynniki, które chwieją naszą konstrukcją polityczną . Polska w wizji amerykańskiej miała być buforem rozdzielającym Rosję od Niemiec. I to nie jest żadna sensacja, lecz fakt. Problem w tym, że Polacy zamiast wykorzystać ten fakt i zachowywać się jak Turcja, postawiliśmy na demonstrowanie przyjaźni z Trumpem. I tu widać małość, brak wyobraźni i poczucia perspektywy. Skończył się Trump, skończyło się wszystko. Tak wygląda przyjaźń w polityce. 
Ryszard Surmacz
@ Henry Fikcją jest jakakolwiek unijna unifikacja. 
Pers
Kudla //Obecnie mamy ogromną szansę by stać się krajem, którego inni będą prosić o przyjaźń, współpracę i azyl !!! // San Escobar już nas błaga na kolanach o przyjaźń i przysyła swoich uchodźców. Z nim pójdą z pewnością inne kraje.
Ryszard Surmacz
@ JzL No tak, ale rzecz w tym, że nie możemy sobie na to pozwolić. I tu jest problem.
Ryszard Surmacz
@ Esaur Owszem, Polacy mają problemy ze sobą, ale jak piszę, o żadnej przyjaźni w polityce nie może być mowy, bo przestaje być polityką, a staje się wyłącznie sferą zależności. Przyjaźnić się nie sposób z żadnym ani bogatym, ani biednym, bo to oznacza zobowiązania - najczęściej niewykonalne. Potem zostaje niesmak i poczucie zdrady. O "S" już pisałem, ale zgadzam się z Panem. Nasze wojenki wewnętrzne wyglądają na zewnątrz źle, bo nie mamy polityki zagranicznej. Polityka zagraniczna maskuje rozgrywki wewnętrzne, gdy jej nie ma, wewnętrzna wychodzi na czoło i wówczas bardzo łatwo nas zdyskredytować. Uczuciami cudzoziemców nie przejmowałbym się, są one tak zmienne i tak podatne na sterowanie, że dziś są takie, jutro inne. Natomiast groźna jest polska obojętność wobec procesu oszczerstw, jaki płynie w naszym kierunku od wielu lat. Polska nauka w tej sprawie jest niema. I to jest groźne. 
Ryszard Surmacz
@ sake3 Ale chciałem zwrócić uwagę na to, że zarzut o jakiejś przyjaźni w polityce jest bezsensem. Moim zdaniem to ważny dla nas problem, bo dość duża część społeczeństwa polskiego nie rozumie na czym polega polityka. Szukanie przyjaźni w polityce, to pokazywanie słabości - tak to jest tam odbierane. Czytelny jest natomiast interes każdego z państw. Podobnie absurdalnym zarzutem jest, ten który odwołuje się do hasła, że powinniśmy wokół mieć przyjaciół. I t ma Pani rację, bo w towarzystwie wilków owieczka nie może liczyć jedynie na lekką śmierć przed pożarciem.  
NASZ_HENRY
Kompletna unifikacja europejska jest kompletną fikcją ☺☻
jazgdyni
CD>>> Przez to, trzeba zniszczyć chociażby wizerunek Rzeczpospolitej w światowej opinii publicznej nie przebierając, jak to mają w zwyczaju mongolscy bolszewicy, którzy po opanowaniu Brukseli, Berlina i Paryża, teraz opanowują Waszyngton - plując, charkając, pawiując i smarkając kłamstwem, oszustwem insynuacją i bzdurą. Tak, to my rozpętaliśmy II Wojnę Światową. Przecież powiedział to nawet wyraźnie Polak, wiceprezydent Gdańska. To my dokonaliśmy holokaust. Niemcy wiedzieli, że tylko w Polsce Auschwitz się uda, bo na terytorium Rzeszy to było niemożliwe. Chcecie dowodu? Proszę bardzo - Jedwabne. Potwierdził to nawet wybiyny Polak, uczony, Jan Tomasz Gross. No, powiedzcie ludziska, czy chcielibyście mieć takiego  przyjaciela? Polskę, przez którą są tylko kłopoty? To na prawdę zły naród. Pisze o tym nawet New York Times, Frankfurter Allgemeine Zeitung, czy Guardian. Pokazuje CNN, BBC i ZDF. Im chyba można ufać. Są tam przecież tacy naoczni świadkowie, jak powszechnie szanowana Anne Appelbaum. I takie same opinie płyną od noblistki Olgi Tokarczuk. Czego jeszcze potrzeba? .
jazgdyni
Cześć Ryszardzie Sądząc po tych paru komentarzach, to chyba nie za bardzo zostałeś zrozumiany. Zresztą... czy ja wiem? Może to ja rozumuję inaczej. Jakakolwiek przyjaźń między suwerennymi państwami jest totalną bzdurą i pudrem mającym ukryć zmarszczki i pryszcze. Istnieje wyłącznie wspólnota interesów, albo taktyczne, terminowe sojusze, w celu połączenia sił, aby osiągnąć doraźny cel. Mało tego widzimy tu i teraz? Nagle we wspaniałym osiągnięciu jakim jest Grupa Wyszechradzka - czterech przyjaciół - Polska, Węgry. Czechy i Słowacja, jeden przyjaciel - Czechy - odwala brzydki numer, po którym TSUE nakazuje Polsce zamknąć kopalnię, co skutkowałoby rozwaleniem krajowego systemu energetycznego. Za kadencji prezydenta Trumpa, wyjątkowym, daj Boże, nie jedynym okresie, Rzeczpospolita i USA to jak dwa, bratanki. Zmienił się prezydent i już nie jesteśmy przyjaciółmi. Wróg, przyjaciel, to w relacjach międzypaństwowych terminy umowne, wykorzystywane do różnych gier politycznych. Czy idiotyczna deklaracja szefa MSZ Izraela Yair Lapida, oznacza, że Izrael stał się naszym wrogiem? Ależ nie. To zagranie w zakresie żydowskiej, genetycznej chciwości i wyłudzania dóbr od słabszych, gdy tylko się da, oraz wyraz wściekłości, że broń kupiliśmy od Turcji, a nie w Izraelu. Wczoraj ktoś z mądrych ekspertów powiedział (i wytłumaczył to), że Polska stanowi jedno z ważnych centrów świata. Bo to prawda. Ta nasza geograficzna lokalizacja plus nasz narodowy charakter, jak napisałeś -  zawsze klasa średnia i związana z nią świadomość historyczno-społeczna (dawniej szlachta, inteligencja) - powodują, że chyba nigdy się nie "zaprzyjaźnimy" z Niemcami i Rosją. Choć deklaracji, a nawet traktatów, o wzajemnej przyjaźni było chyba tysiąc. I ta nasza lokalizacja powoduje, ,że jako niemałe i nieuległe "państewko" zawsze będziemy zagrażać interesom sąsiadów. Kto może mieć w tym interes, by Polska stała się silna i w pełni niezależna? Może Włochy, albo Hiszpania? A może Litwa, czy Słowacja? Pewne interesy może by mieli, ale nie takie, żeby aż się "zaprzyjaźnić". Oczywiście wiemy, jakie mamy "potworne wady" w rozkwitającej właśnie epoce neo-marksizmu Spinelliego i neoliberalizmu Rüstowa i Erharda - katolicki etos i tradycjonalistyczny konserwatyzm. CD