|
|
mjk1 Kochani dyskutanci. Koń jaki jest każdy widzi. Ma duży łeb i klapki na oczach. Wy natomiast macie klapy większe od konia. O łbie, pozwolicie, że się nie wypowiem. Sami bowiem dacie świadectwo lub nie. Tak więc kochane dzieci, siądźcie grzecznie w swych ławeczkach, załóżcie rączki za siebie i posłuchajcie.
Do wyżywienia klopa, plebsu, gawiedzi, czy jak tam chcecie ich pogardliwie nazywać, nie potrzeba ZUSu, podatków pośrednich, bezpośrednich,, czy też braku ZUSu, i podatków. Nie potrzeba też ani deficytu budżetowego, ani nadwyżki budżetowej. W ogóle nie potrzeba żadnego budżetu. Niepotrzebne też są dolary, złotówki czy złoto. Do wyżywienia plebsu potrzebna jest tylko i wyłącznie żywność.
I teraz kochane dzieci zadanie domowe.
Jeżeli jeden z Was wyprodukuje żywność dla 100 darmozjadów, to wydaje mi się, choć mogę się mylić, że to w zupełności wystarczy do wyżywienia tych darmozjadów i darmozjady nie umrą z głodu.
Pozostaje jednak pytanie: co wg Was, kochane dzieciaczki, należy zrobić, aby ten jeden szlachetny spośród Was z ochotą produkował tę żywność nie tylko dla siebie, ale i dla tych 100 darmozjadów?
Odpowiadając sami dacie świadectwo lub nie. |
|
|
Anonymous Uściślając:
też jestem za likwidacją ZUS w sensie systemu ubezpieczeń w obecnej formie,
nie wiem czy likwidować ZUS w sensie instytucji (bo to jest i działa)
nie jestem zwolennikiem pozostawiania ludzi bez grosza tylko odwrotnie, żeby mieli (np. z emerytury tzw. kanadyjskiej, ze wzrostu siły nabywczej po obniżenia podatków) i żeby sami wydawali (korzyść z większej skuteczności). |
|
|
Dark Regis Nie kochanie, realista i bystry obserwator :), któremu nikt pierdół w mózg nie wtłoczy. Marksista zaczyna się w tym momencie, kiedy widzi swoje zadanie dziejowe w odwróceniu sprawy. Ja stwierdzam natomiast to, że odwracanie niczego nie da, bo winien jest sam system. Czyli dopuszczanie kanibali o niskich kwalifikacjach umysłowych do rządzenia innymi ludźmi. Takim zawsze wydaje się, że mogą rządzić, choć nie potrafią zadbać nawet o jedzenie dla stada. Ba! Nawet dla siebie samego, jeśli nie okradną innych. Mnie bardziej interesuje to, w jaki sposób można problem rozwiązać, a nie jak ludzi brać za mordę, żeby można było ich skutecznie i bezpiecznie okradać.
Niektórym się wydaje, że wystarczy mówić brutalnym korwinem (czyli językiem KLOP-a), żeby być już prawakiem, a nie lewakiem. Błąd, to jedynie mimikra i fałszywa projekcja. Bolszewicki bandzior w bramie będzie starał się podobnym językiem wpływać na ofiarę, żeby uznała za dziejową konieczność przekształcenia własnościowe w formie nabitego portfela. Ale czy nazwiemy wtedy złodzieja zwolennikiem prawicy? Chyba nie. W ten właśnie sposób Pan tu traktuje też marksizm, ale to nie czyni wcale z Pana nawet liberała. W przykładzie ze złodziejem byłoby to niczym nazwanie go człowiekiem pracy. |
|
|
Dark Regis Ja jestem zwolennikiem likwidacji ZUS-u, ale nie jestem wyznawcą pozostawiania ludzi bez grosza przy duszy, bo skończy to się np. masowym przechodzeniem biedoty na islam. Każda idiotyczna ideologia, w tym neomarksizm udający liberalizm, ma swoje konsekwencje. A ja rzeczywiście obserwuję wśród bezrobotnej młodzieży fascynację islamistami, bo dla nich oni są goście - są mocni, bezwzględni i zarazem zaradni. Udawanie prawicowca i porzucanie własnego narodu skończy się właśnie tak. Skończy się przychylność dla chrześcijaństwa i biedota poszuka sobie mocniejszego obrońcy. Bo pomyślmy chwilę, niby dlaczego mają całe życie klepać biedę, którą na nich sprowadzili goście z gębą wypchaną ośmiorniczkami i frazesami o Chrystusie? Ktoś wspominał o rewolucjach? To właśnie JEST rewolucja. Dla nich to jest nagła pozytywna zmiana miejsca siedzenia w społeczeństwie, na lepszą miejscówkę. Zobaczy Pan ten efekt niebawem w Niemczech, kiedy na ulicach zaczną dominować ciapate gangi. Nikt nie będzie chciał być frajerem do krojenia. Poszukają lepszej miejscówki. Dlatego właśnie rozbudzanie patriotyzmu i idei solidarności u młodzieży w Polsce, to dobre rozwiązanie, a porzucanie na pastwę losu całych grup społecznych jako śmieci, roszczeniowców, niezaradnego ciemnogrodu, to samobójstwo. |
|
|
Jabe bogaci w państwie mają warunki do bogacenia się, głównie dzięki dojeniu i wyzysku biednych – Marksista! |
|
|
Anonymous Tak. Z powodów etycznych i pragmatycznych sprawne jest państwo, które jest gwarantem równych praw, a nie gwarantem dostępu do dotacji, refundacji, stanowisk, etatów, socjalu itp.
Z powodu zaszłości (np. zubożenie w wyniku przymusu ubezpieczeń) jest to idea, do której należy dążyć czyniąc wyjątki - ze świadomością ich konsekwencji. |
|
|
Dark Regis Myślenie "elyt" jest bardzo zbliżone do tego rodzaju poglądu: "skoro bogaci mają pieniądze na leczenie, to należy ich pozbawić wszelkich refundacji i zniżek". No bo czymże ono się różni od tego typu zasłyszanego POglądu "skoro biednych nie stać na leczenie, to niech sobie zarobią". Nie chcę tu dyskutować o maksistowskości jego lub nie, bo nie w tym rzecz. Lecz w pokazaniu toku myślenia o charakterze dualnym. Problem polega na precyzyjnym określeniu pojęcia sprawiedliwości. Skoro więc bogaci w państwie mają warunki do bogacenia się, głównie dzięki dojeniu i wyzysku biednych, to znaczy, że w jakiś sposób otrzymują oni jakiś parszywy rodzaj ohydnego socjalistycznego socjalu od państwa, którego nie dostają biedni. Ktoś im takie wygodne warunki stworzył. Właściwie to sami sobie przyznali, ale to szczegół, a w zasadzie to piję tu do tych biednych niemieckich firm prywatnych, które tracąc państwowy socjal z reklam, już rozważają bankructwa (wbrew temu co same bredzą o prywatnej własności, socjalach, niewidzialnych łapach itepe). Nie ma to najczęściej wiele wspólnego z fetyszem wykształcenia, podnoszonym w zdaniach typu "jakbyś się uczył to byś miał" (głównie przychylnych kolegów ze studiów na wysokich stołkach, bo o to w tym leszczeniu frajerów generalnie chodzi - inna metoda, to partia polityczna), umiejętnościami i wiedzą tychże wyróżnionych, co można pokazać na szeregu przykładach i na palcach. Chyba że chodzi o wiedzę i umiejętności typków pokroju Plichta czy Tusk. Tak więc sprawiedliwa konstytucja nie powinna nigdy mówić o bezwarunkowym prawie wszystkich do czegoś, ale raczej o prawie, które wyrównuje istniejące niesprawiedliwości. To jest też klucz do tego, żeby sprawnie i szybko pozbawić islamistów warunków do mnożenia się w naszym państwie i uważania, że czy się stoi czy się leży i płodzi, to zasiłki należą się jak psu zupa. Czyli jest to temat na czasie. |
|
|
Anonymous Podchwycę temat przerzucania kosztów w sł.zdrowia. Tak jest. Rząd "walczy" z tym problemem po swojemu.
wolnosc24.pl
Pacjenci niezależnie czy Premier Szydło pozwoli w placówkach państwowych na dopłaty czy nie i tak będą dopłacali. W aptekach wolno np. dopłacać, czyli kupować lek refundowany, a w szpitalach nie wolno kupować usług refundowanych. W szpitalach spowodowałoby to skrócenie kolejek i poszerzenie oferty, polepszenie jakości i oczywiście wszystkie patologie jak w wypadku refundacji leków . Ponadto byłyby widoczne nierówności społeczne, których przy zakupie leków nie widać, co nie znaczy, że nie ma. Celem leczenia nie jest jednak aby wszyscy byli tak samo średnio zdrowi.
Rozwiązaniem problemu nie jest dekretowanie jak i za ile leczyć choroby tylko uwolnienie urzędników z części tych decyzji i przekazanie ich pacjentom, czyli przekazanie części pieniędzy w ręce pacjentów. Zacząć trzeba od analizy charakteru świadczeń by dojść do decyzji o współfinansowaniu ich przez pacjentów. Możliwe jest pogodzenie w części świadczeń (by nie rzucać nikogo na głęboką wodę) refundacji administracyjnej, z refundacją drogą bonu i odpłatnością gotówką. A w części procedur państwo powinno zrezygnować z przymusu ubezpieczeń. To jest jednak w niezgodzie z ideologią socjalistyczną, która przymusza do otrzymywania obietnic o wszystkim co najlepsze.
|
|
|
smieciu Tak sporo słuszności. Nie wiemy także na ile ta nadwyżka VAT wynika z powodu wstrzymania zwrotów. Ile państwo będzie musiało zapłacić na wskutek procesów sądowych. Sporo czynników składa się na ten pozornie optymistyczny obraz. Ja jeszcze zwróciłbym uwagę jak bardzo wiele dziedzin życia jest mocno niedofinansowanych albo przerzuconych na ludzi, przez co budżetowi lepiej. Np. taka służba zdrowia. Przecież leczenie się za pomocą tego co daje ZUS to właściwie samobójstwo. Tak więc ZUS pobiera haracz, budżet ma ok a człowiek i tak musi wydać swoje pieniądze. Inna sprawa to przeraźliwie niska jakość wszelkich produktów w Polsce. Zresztą były robione badania. Europa Wschodnia dostaje odpady. No więc co z tego że pozornie pójdziemy do sklepu i stać nas na zakupy skoro kupujemy śmiecie? Śmieciową żywność itp.
Owszem, narazie mamy jakieś liczby, abstrakcyjne coś mówiące że się polepszyło. Prawda wyjdzie dopiero za jakiś czas. Przy czym trzeba pamiętać że na wskutek wepchnięcia Polski w globalny system gospodarczy, bardzo dużo (większość) zależy o obcych niekontrolowanych przez rząd czynników. A te jak się wydaje powoli acz nieubłaganie zmierzają do wywołania globalnego kryzysu. |
|
|
Anonymous Nie żyjemy w postPRLu pierwszy dzień. O tymczasowości stawek Vat wiedzieliśmy, że to lipa. 1% Vat w jedną czy drugą stronę nie gra roli. Zastanowienia wymaga, który z podatków jest najgorszy z punktu widzenia zjadaczy chleba , i który z punktu widzenia gospodarki państwa.
Vat i akcyzy są podatkami pośrednimi. ZUS i podatek dochodowy bezpośrednimi. ZUS ma dodatkowo charakter piramidy finansowej ze wszystkimi cechami w skali makro, jak w skali mikro ma piramida Amber Gold.
Dzisiaj już nikt nie pamięta, bo byliśmy dziećmi, że ZUS w PRLu wyciągnął dochód Polaków jak Amber Gold by państwo PRL budowało swoje OLT w ramach RWPG i na rzecz obsługi Układu Warszawskiego. III RP jest zainteresowana utrzymaniem tego układu, a nawet go nakręcała wprowadzając emerytury pomostowe. Zobowiązania ZUS i zadłużenie IIIRP wynikające z uzupełniania bieżącego deficytu ZUS są źródłem finansowego ubezwłasnowolnienia naszego państwa. Nie jest realne wydobycie się z pułapki piramidy ZUS, to od początku była "lipa", w inny sposób niż jej przecięcie.
Dlatego podatek ZUS jest pierwszy na liście do skreślenia niezależnie od euforii z nadwyżek wpływów Vat. To groźna euforia, typowa dla chwilowego zaspokojenia głodu narkotykowego przez uzależnionego. W rzeczywistości wartość tej nadwyżki jest mniejsza od deficytu, który zależy od kosztów obsługi zadłużenia, który zależy od chwilowo niskiego oprocentowania, który zależy od tych, u których jesteśmy zadłużeni.
Emerytura państwowa jest koniecznością i odwlekanie decyzji w czasie jest pogłębianiem zapaści. Tym bardziej w chwilowej euforii spowodowanej wyobrażeniem dużych pieniędzy, w dodatku wydanych już uprzednio w napadzie szastania pieniędzmi przez Rafalską. To straszne kto nami rządzi. |