|
|
"jasny znak dla Putina"
Szanowna Pani
Uważam, że wręcz przeciwnie, w sensie geo-politycznym. imho jest to sygnał dla Waszyngtonu: "Patrzcie, nawet posłańców nie przyjmuję, więc NA PEWNO Z NIM nie gadam". A skoro nie gadam, to i się nie układam, poza waszymi plecami.Samowolnie, niezależnie i niepodlegle. Wolność mnie nie interesuje.
Takie to przesłanie. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Czasownik "cwelować" znaczy tu zmusić podstępem do haniebego czynu, na przykład gry przeciwko własnemu prezydentowi czy krycia zbrodni smoleńskiej i później wykorzystywać do wymuszenia kolejnych haniebnych czynów. W ten sposób osoba wycwelowana pogrąża się coraz bardziej aż do całkowitego ubezwłasnowolnienia.
Oczywiście ma Pani absolutną rację oburzając się na to określenie. Będę musiał wymyślić coś nowego. Może być "wytuskać"? A może "skomorowić" byłoby lepsze? |
|
|
Wycwelowac, przecwelować, przecwelony itd. Mam inną propozycję: youtube.com -- też można się poczuć "odpowiednio"... |
|
|
Ma Pan zapewne zupełną rację w pierwszych akapitach, ale p.Orban jest demonstracyjnie przedstawicielem najlepszej na świecie monarchicznej cywilizacji łacińskiej. Korona Św. Stefana symbolizuje poddanie praw stanowionych Prawom Naturalnym, które w monarchicznej cywilizacji łacińskiej mają Absolutystyczną Władzę nad całym bez żadnego wyjątku ludem i nad całością praw stanowionych w urzędach i w parlamencie.
U nas zaś pospólstwo zalicza się w swej masie dominująco nadal do monarchicznej cywilizacji łacińskiej. Natomiast główne partie, parlament, wysokie urzędy i tzw. "sądy", to już całkowicie inna pieśń. Tam jest widoczna nadreprezentacja przedstawicieli innych cywilizacji, skłóconych ze sobą prawdziwie lub tylko dla blefu. Obcych nam, wrogich czy skrajnie wrogich. Świadczą stale o tym różne głosowania, w których parlament głosuje jak jeden mąż. Wytłumaczyć to wyłącznie lobbingiem korporacji czy nakazem rzadzących Polską tajniaków i oficerów prowadzących niepodobna. Przecież obrońca monarchicznej cywilizacji łacińskiej po prostu pewnych rzeczy nie poprze za żadne skarby i nigdy nie zastosuje talmudycznej zasady "cel uświęca środki".
W tej sytuacji nie bardzo wiadomo, o czym mieliby rozmawiać ze sobą. Mówią całkowicie różnymi jezykami cywilizacyjnymi.
Tym niemniej szanowna blogerka trafne spostrzegła, że chciano przekazać jakieś informacje niemożliwe do przekazania inną drogą, bo normalnie od tego są służby dyplomatyczne, ale obecnie ambasady wszystkich tych krajów są opanowane przez różnych tajniaków i to nie wiadomo dla kogo aktualnie pracujących /zwłaszcza tzw. "polskie"/ i dlatego trzeba posługiwać się zaufanymi posłańcami. To zaś nie jest już uzgadnianie protokołu rozbieżności, tylko przekazanie nieskażonej informacji. A to co innego. Tymczasem szanowny pan prezes zachował się jak nie przymierzając wielki - według mnie największy w naszej chrześcijańskiej historii - polski władca Bolesław Szczodry, który opuszczony, uchodząc na Węgry przywitał się z pieszym królem Węgier wcale nie schodząc z konia, taki był dumny. Ale czy pan prezes uczynił to z dumy, czy też z powodu osobistych ran zadanych mu w 2010 roku, tego nie wiemy. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Który tekst? |
|
|
Jak na wersję podawaną dla kucharek to intuicja zapewnę Panią nie zawiodła i można śmiało powidzieć, że Pani odniosła blogerskie zwycięstwo zupełne.
Prawie.
Bo to: "Nie wątpię, że doskonale wiedział, o co chodzi, odmawiając." budzi duże wątpliwości. Nawet taka zdawałoby się prosta sytuacja jak kamienowanie Św. Szczepana doczekała się komentarza: "wybacz im bo nie wiedzą co czynią".
Zatem coś tam wie, bo każdy coś tam wie i nawet jak mówi przysłowie "każdy głupi ma swój rozum", a przecież "przysłowia są mądrością narodów". Każdy coś zatem wie. Ale żeby >>doskonale<<? Hm... To już chyba pochodzące z prędkości pisania pewne zagalopowanie. Najprzód by to na pewno wiedzieć, że >>doskonale<< trzeba by po pierwsze siedzieć w czyjejś duszy i w czyjejś głowie, a po wtóre samemu być doskonałym by ocenić doskonałość jako doskonałość, podobno Zeusowi się to wprawdzie zdarzało /różni nieśmiertelni mu w głowach siedzieli i nawet się stamtąd wylęgali/, ale to było w dawnych czasach i nie wiemy, czyliż nie są to tylko takie mity.
Innymi słowy jako matematyk czepiam się użytej wartości logiki rozmytej. |
|
|
Moim zdaniem była to niepotrzebna demonstracja. Kaczyński niczego tym spotkaniem nie ryzykował. Jest zbyt doświadczonym politykiem. Rozmawiać natomiast zawsze warto, gdyż daje to możliwość wysłuchania argumentów rozmówcy i przedstawienia własnego stanowiska. Nie należy zapominać, że PiS celuje w wygranie wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Potem trzeba będzie jakoś z tymi Węgrami rozmawiać a jest o czym. Politycy nie powinni kierować się emocjami. Dla długofalowego interesu politycznego warto było z Orbanem rozmawiać a potem w wywiadzie udzielonym natychmiast po spotkaniu przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie. A tak udzieliliśmy Węgrom jaśnie pańskiego pouczenia (i Kopacz i Kaczyński) i daliśmy upust naszej, nie zaprzeczajmy - uzasadnionej, rusofobii. Trawestując lorda Palmerstona można powiedzieć: „Polska nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Polski i obowiązek ich ochrony”. Quidquid agis prudenter agas et respice finem. Trzeba pamiętać, że Węgrom nie jest łatwo w sytuacji pełnego uzależnienia energetycznego od Rosji i ostracyzmu Europy. |
|
|
Niech Pan Szanowny jeszcze raz przeczyta łaskawie uważnie swój własny tekst, szczególnie ostatnie akpity.
A może to Pańska sekretarka napisała pod czyjeś dyktando i nawet Pan nie zauważył, co Panu imputują, to się ludziom zdarza. Czy jak. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Ok, już nie czepiam się. Nieporozumienie dotyczyło tego co rozumiemy przez "propozycje Putina do Polski". Jeśli uważasz, że "przyjechał się namówić i coś tam powyjaśniać", a przy okazji wycwelować opozycję to pełna zgoda.
Pozdrawiam cię Esko serdecznie i Jazgdyni również,
JW |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski JWD, nie wiem z kim pan polemizuje, ale na pewno nie zemną. |
|
|
Pan zaś za punkt honoru uważa widocznie możliwość cwelowania Polski i Polaków nieustannie i do końca świata. Jak to bardzo niewspółbrzmi z doktryną Piłsudskiego, który uporczywie i dosadnie radził w jego politycznym testamencie nie wchodzić do wojny na początku, lecz na końcu. Wtedy dopiero, gdy będą zwoływali na defiladę zwycięzców. Jeśli nawet nie chcemy uczyć się od anglosasów zmiany w porę sojuszy aby zawsze na końcu być w gronie zwyciezców /jest to cecha cywilizacji bizantyńskiej/, to można honorowo zchować neutralność, albo może inaczej: maksymalnie uporczywie powściągnąć własną awanturniczą naturę, niech się tłuką jeśli taka ich wola, a my się nie wtrącamy. Ominąć tę i jeszcze kilka kolejek, zachowując nienaruszoną populację. Przynajmniej dopóki nie staniemy na własnych nogach. Tak też radzi Pismo Święte władcy roztropnemu: jeśli nadciąga wróg z przeważającymi siłami: wysyłać najrzód parlamentariusów w celu wynegocjowania warunków pokoju. |
|
|
jazgdyni O trochę namysłu proszę!
Tak pewne rzeczy rozgrywa się w dyplomacji.
Orban przyjechał do Polski.... Dlaczego do Polski ???
Przyjechał na zaproszenie jakiejś organizacji gospodarczej. Czyli nieoficjalna wizyta głowy państwa. Tak?
Mimo tego zaaranżowano spotkanie z polskim premierem i liderem opozycji.
Lider opozycji pryncypialnie odmówił. I całkiem słusznie. Kaczyński może lubić Orbana (i wzajemnie), ale nie spotka się z gościem, co dwa dni wcześniej z Putinem składał kwiaty pod pomnikiem inwazji radzieckiej w 1956.
Kopaczowej z jednej strony podpowiada Merkel, a z drugiej właśnie Orban przywiózł najświeższe sugestie od Putina.
Każdy ma swoją rolę rozpisaną w dyplomacji. |
|
|
eska Najpierw się mnie czepiasz, a potem sam potwierdzasz :)
Przecież ja nie napisałam, z czym przyjechał Orban! A teraz, po paru godzinach, wychodzi na to, że przyjechał się namówić i coś tam powyjaśniać, a zaproszenie dla Kaczyńskiego nie wiadomo, kto wystosował. Czyli de facto wychodzi na moje - JK wyczuł jakis smród i pryncypialnie odmówił. Co zapewne tak czy siak wyjaśniło sytuacje wobec Putina. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski "i oczywiście masz rację z tym całym korzystaniem z posłańca i dawaniem znaków."
ludzie, czy wyście poszaleli, a może to ta sama odmiana grypy?
Boję się, że też zacznę widzieć znaki, bo już mam katar.
Sprawa iest prościutka i typowo kagiebowska, pisałem u Fedorowicza niepodejrzewając że ktoś może tego nie widzieć:
Przekaz do innych państw jest prosty: na niewtrącaniu się w rzeź Ukrainy można sporo zarobić. Ten przekaz właśnie współtworzy Orban. Znacie sztukę p.t. Wizyta starszej pani"? Nie jest to przekaz rzecz jasna dla Polski, ponieważ Tusk, Kopacz i Komorowski i to g. z ZSL wspierają Putina za darmo to mało powiedzieć. Dwukrotnie wyższe ceny od tego co płacą inni oznaczają futrowanie Putina by miał na rakiety do dalszego podboju.
Po co więc przyjechał Orban? On dostał wytyczne i Komokopa dostała wytyczne. Co pozostaje? Skoordynować działania przecwelowanych. Przecwelowani z wszystkich krajów łączcie się. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski No to ja też złapałbym się za głowę gdybym był eską i przeczytał te eski rewelacje. Oto według Eski putin wysyła przecwelowanego do swoich polskich szympansów i przecwelowanych z propozycjami. Esko, przekombinowałaś. |