Otrzymane komantarze

Do wpisu: Polska w ruinie - argumenty merytoryczne
Data Autor
Jabe
To nie była wypowiedź o historii tego tematu. Pańskie skojarzenia z kominami płacowymi wydają mi się wątpliwe, ale to nie ma nic do rzeczy. Faktem jest, że aparat urzędniczy jest utrzymywany z majątku i pracy poddanych. Chyba nie zaprzeczy Pan, że biurokracja jest w tym kraju plagą. Nie tylko wysysa soki, niejednokrotnie jej działania są bezpośrednio szkodliwe. Nie dość, że trzeba płacić podatki, to jeszcze są oczekiwania, jak wydawać to, co zostanie. Pan i urzędy wiedzą lepiej, jak ktoś ma swoją własnością dysponować. Takie samo „wyprowadzanie” mogłoby przynieść korzyść – niech ktoś tańszy bezmyślnie wali młotkiem. Ale to złe, bo Pan i władza wiedzą lepiej. Tak to działanie najzupełniej uczciwe staje się zbrodnią, gdy się przyjmie kolektywistyczne myślenie. Sekowanie zachowań racjonalnych nie jest obroną dobrobytu, tylko recydywą komuny. Co do Trumpa i USA, oni tam mają pensje wysokie, a zatem także i koszty pracy. Jeśli tego się nie balansuje niskimi podatkami, to nawet przy zaawansowaniu infrastrukturalnym i technologicznym przestaje się być konkurencyjnym. Ucieczka z takiego miejsca jest przejawem cnoty roztropności. Co może robić władza? Albo dbać o jak najlepsze wykorzystanie atutów – a więc stara się być sprawna i tania – albo represjonować rozsądek ekonomiczny celem utrzymania status quo. Ten drugi wariant wybrała władza w tym kraju – wariant wenezuelski. Roztropność się gani, rozrzutność chwali – nic dobrego z tego nie będzie.
Dark Regis
Jabe, jak prezes spółki dostaje na rękę 50 tys. to też "przejada" 70% na durnoty. Wystarczyłoby mu 20 tys. a i tak chętnych na stanowisko by nie zabrakło. Cały jazgot o "przejadaniu urzędników" powstał w momencie, gdy polszewickie przekręty postanowiły odblokować kominy płacowe w firmach państwowych. Nie miało to kompletnie nic wspólnego z jakimiś urzędnikami państwowymi. Chociaż jest to sympatyczna zasłona dymna dla sączenia liberalnego jadu. Dużo groźniejsze dla naszej gospodarki są "inwestycje" "polskich" przedsiębiorców np. w "złoża diamentów w Kazachstanie", które są formalnie wyprowadzaniem gór pieniędzy poza naszą gospodarkę, czyli eksportowaniem miejsc pracy i dobrobytu (to takie powiedzenie Trumpa). Pewnie tam nie ma żadnych diamentów, ale właśnie o to chodzi, że jest to Miś na miarę naszych możliwości.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
 "Pytanie tylko, czy do tego salda dopisać majątek PRL zniszczony prze "baranów" i złodziei, ale pomińmy ten wątek."  No właśnie nie wolno tego pomijać. Według ostrożnych wyliczeń sprzedano  ten majątek za mniej więcej 15 % realnej wartości i złodzieje albo głupcy - albo jedno i drugie  pozbawili naród przyszłych przychodów. Ten rabunek trzeba sobie najpierw uświadomić. Co do zadłużania to generalnie nic w tym złego jeśli korzysta się z tzw. laverage efect ( efektu dźwigni ). do finansowania inwestycji. U nas niestety dług w dużej mierze idzie na konsumpcję ( chociażby 500+) albo na budowanie powiedzmy aquaparków, lotnisk i innych nierentownych projektów - pomników wadzy. Poza tym pełna zgoda.Pozdrawiam ro z m.
mjk1
Ja natomiast napisałem Panu, że to nieprawda i dokładnie to uzasadniłem. Nie odniósł się Pan do dzisiejszego dnia.
mjk1
Jabe. Zanim przejedzą muszą kupić. Jak myślisz, dla tych producentów to dobrze czy źle, że u nich kupują?  
Jabe
Ma Pan rację, istotnie urzędnicy uczestniczą w gospodarce – przejadają to, co wyprodukują inni.
Dark Regis
Urzędnicy też uczestniczą w wytwarzaniu popytu wewnętrznego i obrocie pieniądza w gospodarce. Nie można na wszystko w ekonomii patrzeć przez pryzmat matematyki gimnazjalnej, gdyż wtedy okazałoby się, że do zrozumienia świata zdolnym ludziom wystarczą trzy klasy szkoły podstawowej. Niestety aż tak dobrze w życiu nie jest.
Piotr Solis
Szanowny Panie, Polacy mieli pracować na dobrobyt swoich Panów, o czym napisałem w artykule: naszeblogi.pl. Polakom nie dano prawa do prokreacji, a problem mieli "rozwiązać" nachodźcy i ostatecznie rozwiązać wielowiekowy problem z Polską.
Jabe
Jan Kowalski przez te lata płacił podatki, przymusowe składki, abonamenty, urzędowe ceny itp. On, jeśli nie z kredytu, musiał na to wszystko zapracować. To zostało częściowo wydane na różne potrzebne rzeczy, a reszta została roztrwoniona na armię urzędników, bądź została rozkradziona. Co zrobić by tak nie było nadal? Powodem ruiny demograficznej jest to, że rodzina została w dużej mierze zredukowana do stadła prokreacyjnego. Co zrobić by tak nie było nadal?
Do wpisu: Lobby narkotykowe popełni każde draństwo - marihuana
Data Autor
Jabe
Autor twierdzi, że (wszystkie) narkotyki uzależniają już po pierwszym zażyciu, w przeciwieństwie do alkoholu (który moim zdaniem też jest narkotykiem). Ma Pan do wyboru, albo dealerzy będą rozprowadzać coraz to nowe produkty bez kontroli, albo zostaną usunięci na margines przez konkurencję ze strony cienkiego ziółka w kiosku. Tego się przestępcy boją. Autor dla nich pracuje, jestem absolutnie przekonany, nieświadomie.
Guildenstern
Za to pan masz pojecie o wszystkim. Tylko, że jak coś  jest do wszystkiego to zwykle jest do niczego. Postrzegałem pana dotąd jako swoistego adwokata diabła, czyli postać potrzebną w towarzystwie wzajemnej adoracji w jakie czasami zamienia się NB. Ale w obecnym wątku tylko pan jątrzy. Co do krytykowanego przez pana cytatu to syntetyczne narkotyki zwane popularnie "dopalaczami" (również te do palenia na wzór trawki), dają czasem efekty wobec których lekarze tzw. ostrego dyżuru bywają bezradni. Nie wiedzą jak człowieka ratować, bo nie wiedzą co w zasadzie przyjął (vide: przypadek dopalacza, jeśli dobrze pamiętam nazwę , "Mocarz"). Co do legalizacji dragów to proszę nie argumentować, że to ograniczy ich zażywanie przez młodzież. Po prostu będzie tak jak teraz z alkoholem. Jak sprzedawca jest praworządny lub boi się stracić koncesje to nastolatek/nastolatka odpala działkę żulowi spod sklepu... i wszyscy zadowoleni. P.S.: Nie za bardzo natomiast rozumiem logikę wypowiedzi Jana11. Podaje on linka do informacji o leku, który nie leczy samej choroby jaką jest stwardnienie rozsiane ale działa przeciwbólowo i przeciw-spastycznie. Podana jest też informacja o efektach ubocznych oraz ograniczeniach metodologicznych badań nad lekiem. Skąd wniosek o jego "cudowności". Stawiam na egzaltację.  Dla głodnych wiedzy:  ptzn.org.pl
Jabe
Po narkotykach tak się staje już po pierwszym zażyciu, stąd takie przeciwdziałanie. – Nie masz Pan o niczym zielonego pojęcia.
Tośmy se podyskutowali i wymienili argumenty. Taka "dyskusja" nie ma sensu, parafrazując słowa klasyka, kończę, aby Waści wstydu oszczędzić. Proszę jednak (zamiast kłamliwie zarzucać innym czyny niegodne) poświęcić godzinę na obejrzenie tych nagrań youtube.com  youtube.com; Uprzedzając ewentualny komentarz "brak czasu" proszę spojrzeć na drugi film od 2.45 do 5.05 i od 9.05 do 11.10 (to tylko, a może AŻ cztery i pół minuty). Proszę także o zapoznanie się z drogą krzyżową doktora Marka Bachańskiego i jego pacjentów. Uprzedzam na wszelki wypadek, aby nie porównywał nas Pan do Palikota, bo jego podłe wypowiedzi wobec śp Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego brata Jarosława Kaczyńskiego przekroczyły wszelkie granice. (na wszelki wypadek, sic!)
Jabe
Trawką leczył alkoholowy zanik mózgu?
W Bostonie (USA), w muzeum nauki jest zakonserwowany mózg palacza nieszkodliwej marihuany. Od biedy może służyć za durszlak. Zdrowia życzę, palacze.
Piotr Solis
Osobiście znałem różne osoby, które też zażywały, ale nie były to takie osoby, które by coś powiedziały na temat tego, co odczuwają. W jednym z zalinkowanych (wcześniejszych) artykułów dałem link, jak Pan redaktor Wais (Weis - nie jestem pewien pisowni) przeprowadził wywiad ze śp. Markiem Kotańskim, ówczesnym szefem Monar-u. Kto, jak kto, ale śp. szef Monar-u znał problematykę zażywania "marychy" i tegoż skutków. Powiedział - cytuję z pamięci (możliwe skróty) - "marihuana, niby nic szkodliwego, ale jest to zło wcielone, które otwiera, jak klucz, drzwi innym narkotykom". Proszę wybaczyć skrót, ale od 2012r. nie wchodziłem na artykuł... a zresztą, zainteresowanych zachęcam, aby zrobi to osobiście. Prawie 100% podopiecznych Monar-u zaczynało od marihuany. Prawie żaden nie zaczynał od twardych narkotyków. Spodziewałem się tego typu komentarzy ze strony zwolenników i miałem rację. Ci zwolennicy chętnie powołują się na słowa śp. Marka Kotańskiego z początków jego działalności, ale zmianę przez niego poglądów o 180 stopni pod koniec życia, przemilczają zupełnie i co gorsza, świadomie. Cóż, Monar zajmował się osobami uzależnionymi i doświadczenia pracy z tymi osobami uświadomiły Kotańskiemu, jaka jest prawda. Czyż nie marzy się co niektórym robienie biznesu na nieszczęściu innych? Zwolennicy marihuany, nie kłamcie! Prohibicja, naczytaliście się podręczników, naoglądaliście filmów, a i tak nie rozumiecie o co chodzi. Przede wszystkim od picia wódki, po jednym zażyciu/wypiciu, jak i po setnym, nie stajesz się uzależnionym. To proces rozciągnięty w czasie. Po narkotykach tak się staje już po pierwszym zażyciu, stąd takie przeciwdziałanie.
Ja jeszcze dorzucę ze swojej strony wskazanie na manipulacje Autora, gdzie jednostkowy przypadek osoby bliskiej rozciągnął na całą populację osób mogących potencjalnie skorzystać z marihuany. To się chyba potocznie nazywa tendencyjne uogólnianie. Postawa Autora bardzo przypomina zachowanie "nie, bo nie". Dzięki temu często wykorzystanie marihuany wpada w paragraf 22. Jest zakazana/nie można jej używać, bo nie ma badań potwierdzających jej działanie lecznicze. A badań nie ma, bo jest zakazana. Kurtyna... Co do potencjalnego pozytywnego efektu stosowanie marihuany, to polecam poczytać sobie o zawierającej śladową ilość THC odmianie "Pajęczyna Charlotty". Dla angielskojęzycznych daję linka en.wikipedia.org P.S. Tak pro forma - nie jestem za szeroką dostępnością marihuany w wersji "rekreacyjnej". Tu granice powinny być ściśle określone (odpowiedni wiek, moc THC, itd.) z bardzo ostrożnym podejściem do ich poszerzania. Natomiast uważam, że nie można zamykać oczu na ewentualne zastosowanie w medycynie.
Szanowny Panie Piotrze. Pański wpis i zawarte w nim twierdzenia pozostawia niewiele pola na dyskusję, jednocześnie narzuca agresywny styl polemiki, bliski hejtowaniu. W tym i we wcześniejszych postach nie podaje Pan źródeł naukowych, cytuje Pan pojedyncze osoby, które niekoniecznie opisują prawdziwe skutki, niekoniecznie ze złej woli. Nie wiem w jakim stopniu mam rację wierząc, a raczej przyjmując do wiadomości, że konopie leczą (oczywiście nie wszystkich i nie wszystkie choroby, to nie jest panaceum, bo nie jest nim też żaden lek), ale  staram się zdobyć maksimum dostępnej wiedzy. Jeszcze niedawno moje poglądy na temat "zioła" były bliskie pańskim. Dziś uważam, że byłem ignorantem, pogląd, że marihuana to zło wcielone został mi narzucony przez jedynie słuszne media i polityków, nie poszerzałem swojej wiedzy (trochę nie było jak, brak "wujka Gugle"), jednocześnie podkreślę, że wynikające z tekstu rozszerzenie mojej niewiedzy na Pana jest pozorne.Wierzę, że Pański pogląd wynika z wiedzy, niemniej prosiłbym o podanie źródeł, abym i ja mógł z nich skorzystać. Wtedy podejmiemy mam nadzieję merytoryczną dyskusję dyskusję. W tej chwili obrzucanie inwektywami osób o pozytywnym spojrzeniu na konopie, natychmiast rodzi podejrzenie o sprzyjaniu lobby farmaceutycznemu. Pański emocjonalny wpis w większości dotyczy leczenia raka olejkiem zawierającym kannabinoidy, i twierdzeniu, że marihuana nie leczy raka, jest narkotykiem i ma być zakazana (plus epitety). Wg mojej wiedzy, staram się korzystać ze źródeł w miarę (co najmniej) wiarygodnych, jeśli jest w nich tylko 10 % prawdy to konopie indyjskie są CUDOWNĄ ROŚLINĄ. Panie Piotrze, wymieniamy argumenty (i ich pochodzenie). 1. SATIVEX pl.wikipedia.org Pozdrawiam  
Jabe
Proszę jaśniej.
Guildenstern
Niech pan nie idzie tropem wielkopolskiego/niemieckiego Zdzicha, Jabe. Stać pana na więcej.
Jabe
Historia prohibicji w USA powinna nas nauczyć, że na rzeczach zakazanych pasie się zorganizowana przestępczość. Autor źródeł jej dochodów broni, jestem absolutnie przekonany, nieświadomie.
Do wpisu: Robota, roboty, bezrobocie - sądny dzień ludzkości
Data Autor
Piotr Solis
Szanowny Panie, Sokrates odpowiedział na Pańskie niby pytania (idiotyzmy) dużo tysięcy lat temu. Zadanie dla Pana, jak Sokrates zdefiniował "końskość" i jakie imię miał jego koń? Bardziej subtelnego zadania dla Pana nie zadam, bo cóż powiedziałby Pan o tzw. brzytwie Okhama? Może, jeśliby to do Pana dotarło, o swoich pytaniach powiedziałby Pan, że to idiotyzmy, ale czytając Pańskie pytania, napiszę szczerze, to dla Pana coś wyższego, niż Himalaje. Nie użyję bezpośrednich określeń...
mjk1
Cieszę się, że wraz z autorem, zrozumieliście moje wyjaśnienia i nie macie ani pytań, ani merytorycznych uwag. Jeżeli chodzi o imię, to faktycznie Domosuł pisze się przez „a”, jednak w dyskusji na temat wpisu autora, nie ma to żadnego znaczenia. Przy okazji polecam wieczorny wpis forosa (przez „o”). Nie tyle sam wpis a dyskusję pod nim. Trochę szersze spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Nie tylko przez pryzmat ekonomii. Do dyskusji na pewno się nie włączycie, ale może cokolwiek dotrze i czegoś się nauczycie.
mjk1
Nie wiem, czy szanowny Domosuł raczył zauważyć, ale ja właśnie o praktykę a nie teorię cały czas pytam. Dokładnie w jakim państwie teoria Knappa i Friedmana sprawdziła się w 100%. Pytałem o jedno państwo tylko dlatego żeby nie rozmywać tematu. Podając termin pierwsza połowa XX w chodziło mi o państwo w którym zastosowano to na szeroką skalę po raz pierwszy. Ty napisałeś nie ja, że: „... nie w 1, ale w większości, krajów by ją stosowano”. Świadczy to tylko o tym, że nie wiesz kompletnie o co chodzi. Takich państw było wiele i w każdym przewidywania teoretyczne tych dwóch ekonomistów sprawdziły się w 100% Jak Ci jeszcze napiszę, że korzystano z tego rozwiązania także w naszym kraju i to nie jeden raz i dodam, że stosuje się to i teraz w wielu państwach, to całkiem zgłupiejesz. Żebyś się nie przyczepił, tych ekonomistów było więcej. Ci dwaj byli pierwsi w kolejności w jakiej podałem.
mjk1
„…informacja o głodzie w Czadzie (zawarta w jednym z komentarzy), który nie wynikał z braku żywności w tym kraju, lecz z tego, że mieszkańcy nie mieli pracy, a więc środków finansowych na jej zakup”. Szanowny Panie. Dobrobyt i bogactwo, czyli środki do życia każdego narodu biorą się tylko i wyłącznie z pracy a nie ze środków finansowych. Tyko praca ludzka przekształca surowce i materiały w dobra użyteczne, nie żadne środki finansowe, dolary czy złoto. Jeżeli to Pan kwestionuje, to nie ma pojęcia o ekonomii. Udowodniono to w praktyce w XX wieku w dość dużym europejskim kraju. Kraj ten rozwijał się w tempie 15% rocznie w czasie gdy z całym świecie szalał kryzys. Pytałem o ten kraj wcześniej. Nie odpowiedział Pan. Nie wie Pan, czy uważa, że takiego kraju nie było?    Odpowiadając udowodni Pan, że ma pojęcie o ekonomii, lub nie udowodni.