|
|
elig Ja napisalam: "Wydaje się jednak, że był to "fakt prasowy, gdyż zdaniem strony węgierskiej, zaproszenia dla szefa PiS w ogóle nie było ". To jest fakt - strona wegierska to właśnie oświadczyła. Pan natomiast wdaje się w spekulacje na temat możliwego przebiegu zdarzeń, opierając się na domysłach Eski. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski ""Otoczenie" Orbana sondowało możliwość spotkania z Kaczyńskim - w takiej sytuacji musiało być określone czego spotkanie miało dotyczyć. W związku z tym, że Kaczyński uznał propozycję za nie do przyjęcia oficjalnego zaproszenia nie było - tak by się jawiła sekwencja zdarzeń. Nie wiemy czego ta propozycja miała dotyczyć, więc nie powinniśmy się wymądrzać komu to kury szczać prowadzać, zamiast politykę robić."
Szkoda, ze Autorka nie odpowiedziała na ten dość przekonujący argument. GW na którą się powołuje jak zwykle mąci w głowach. Zostało to zresztą już zdemaskowane.
Podobnie jest z innymi "zarzutami". |
|
|
Francik Trochę nie nadążam. Czy Kaczyński został zaproszony przez Orbana czy nie? Bo jeśli nie, to nie mógł odmówić udziału w spotkaniu, na które nie został zaproszony. Więc teza o wspólnym "zruganiu" Orbana przez rząd i opozycję wydaje się, delikatnie mówiąc, nieco naciągana. Mieszanie do tego odwołania wyjazdu na Węgry przez szefa KGP to zupełnie nieporozumienie. Kluby to stowarzyszenie a nie partia polityczna. A co do szanownego blogera Ewarysta to jest on do bólu przewidywalny. Wystarczy przeczytać tytuł, by wiedzieć, że to napisał Ewaryst i nie trzeba czytać tekstu, by wiedzieć co w nim jest. Niektórzy komentatorzy przekręcają cytaty z Piłsudskiego, by podeprzeć się jego autorytetem w swoich opiniach jak to wszyscy polscy politycy są do niczego. A to raczej oni nie za bardzo wiedzą o co chodzi i powielają propagandowe klisze. To co powiedział Błaszczak raczej potwierdzałoby domysły blogerki eski, że Orban przyjechał z jakąś propozycją od Putina. "Otoczenie" Orbana sondowało możliwość spotkania z Kaczyńskim - w takiej sytuacji musiało być określone czego spotkanie miało dotyczyć. W związku z tym, że Kaczyński uznał propozycję za nie do przyjęcia oficjalnego zaproszenia nie było - tak by się jawiła sekwencja zdarzeń. Nie wiemy czego ta propozycja miała dotyczyć, więc nie powinniśmy się wymądrzać komu to kury szczać prowadzać, zamiast politykę robić. |
|
|
Orban jest po prostu ruskim agentem i nie wstydźmy się tego mówić. W sytuacji gdy Ukraina przy wsparciu całej Europy walczy o przeżycie z kacapami, Orban obściskuje się z Putinem przy grobach sowieckich okupantów. Orban nie tylko Polskę zdradził, nie tylko pamięć Smoleńska, ale przede wszystkim Węgry. |
|
|
Niby kto rozjechał opinie? Skąd to złudzenie? Janko Walski daje rady Orbanowi? Kolejny nawiedzony? |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Bardzo jednostronny przegląd. Te opinie, którymi Pani tak zachwyca się tu zostały rozjechane w dyskusji, nie zauwazyła Pani? |
|
|
NASZ_HENRY To Merkel popycha Urbana w objęcia Putina ;-) |
|
|
Wszyscy zapominają że Orban jest Węgrem i robi wszystko co jest dobre dla jego kraju.
Orban nie chce się przymilać "Jwropie" tylko swoim rodakom. |
|
|
elig Ten cytat przyszedł mi do głowy, gdy pisałam notkę. Zrezygnowałam z niego, ponieważ uznałam, iż stał się już za bardzo oklepany. Niestety - zbyt często pasuje on do polskich polityków. |
|
|
elig Orban stara się dbać przede wszystkim o Węgry i Węgrów. Rosja zresztą wysiliła się, by go przekupić. Olgierd Domino napisał:
"[Węgry] otrzymają od Rosji gaz o wartości 3 mld euro. Przy obecnej cenie 260 $ za 1000 m3 gazu będa mieli zapewniony gaz na około cztery-pięć najbliższych lat (...) Budapeszt nie będzie objęty zasadą take-or-pay. (...) Bruksela potępiła np. przyjęcie pożyczki w wysokosci 10 mld euro, której Rosjanie udzielą Budapesztowi na rozbudowe elektrowni atomowej w wegierskim Paks. Dzieki temu kredytowi Węgry sfinansują budowę dwóch nowych reaktorów.". |
|
|
Patryk Pietrasik Tak się tylko zastanawiam:
Na Orbana krzywo już patrzono wtedy gdy zażądał autonomii czy czegoś w rodzaju autonomii dla mniejszości węgierskiej mieszkającej na Ukrainie. (Było to na początku konfliktu Ukraina-Rosja). Pojawiły się już wtedy głosy, że idzie ramię w ramię z Putinem. Nawet prezes Kaczyński stwierdził, stwierdził, że to pytanie raczej do Tuska niż do niego (jak się do tego ustosunkowuje) - prezesowi chodziło, że to PO, a nie PiS, jest w jednej frakcji z Orbanem w PE.
Orban chcąc bronić mniejszości węgierskiej naraził się na zarzuty, że stoi w jednym szeregu z Putinem.
Wobec czego czy nasi politycy - obojętnie z jakiej partii - nie wezmą w obronę naszych rodaków gdyby coś na Ukrainie (a wiadomo, że może się skończyć różnie) coś im zaczęło zagrażać?
Czy nikt by raczej nic nie zrobił bo byłoby to odebrane jako proputinowska akcja i utożsamianie się z polityką Kremla? |
|
|
Wielokrotnie wyrażałem pogląd, że polscy politycy, od lewa do prawa, to amatorzy. Wizyta Premiera Orbana to potwierdziła. Rację miał Marszałek Piłsudski twierdząc, że Polakom to kury szczać prowadzać a nie politykę robić. |