|
|
Mikołaj Kwibuzda Oczywiście, że analogia do Hitlera Panu nie pasuje. Jest zbyt uderzająca, by się dało ją ukryć.
Znamienne jest też Pańskie zrozumienie dla "poniżenia i prowokacji wobec narodu niemieckiego". Odrodzenie Polski było takim poniżeniem i prowokacją wobec kacapów i Niemców - i takim pozostaje. |
|
|
Osobiscie zostawilbym Hitlera w spokoju, nie pasuje do problematyki o ktorej pisze pani Elig.
Natomiast odpowiadajac Panu musze przypomniec, ze sam Traktat Wersalski nosil znamiona ponizenia,
a co za tym idzie i prowokacji wobec narodu niemieckiego.
Takze dyskutowana idea tzw. " wojny prewencyjnej " przeciwko Niemcom, bylo niczym innym jak prowokacja.
Mysle, ze jesli zaglebimy sie w historie miedzywojennej Europy to znajdziemy w niej zapewne nie jeden
przyklad potwierdzajacy prowokacje lub nieprzyjazne posuniecia roznych osrodkow politycznych
wobec panstwa niemieckiego. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Bardzo celna wypowiedź. Pokazuje doskonałą analogię między retoryką Putina a retoryką Hitlera. Tamten też tylko odpowiadał na podłe prowokacje i dbał o dobro swego narodu.
Nie powiem, żeby ta analogia była szczególnie pocieszająca. |
|
|
Anonymous Putin, czy kto, w każdym razie Ruscy się stawiają. My nie mamy czym się postawić. My notorycznie robimy łaskę.
Ale rzeczywiście mogą robić przygrywkę przed akcją w Estonii albo Mołdawii.
Wtedy wszyscy się oburzą, ale jednocześnie uspokoją, że to ich nie dotyczy. Jak Obama odejdzie, a przecież nie zareaguje, to w przyszłym roku się Rosjanie z Amerykanami odprężą.
A może się wystraszyli, że Macierewicz wyszkoli te kilka tysięcy doborowej obrony podlaskiej i chcą wykorzystać ostatnią szansę zajęcia Suwałk? |
|
|
Szanowna Pani Elig stawia Pani niewlasciwe pytanie, prawidlowo pytanie powinno brzmiec: co knuja USA i NATO.
Prosze spokojnie przeanalizowac wszystkie posuniecia USA i NATO wobec Rosji jakie mialy miejsce po 1990 roku, zapewniam Pania, ze KAZDE posuniecie Putina bylo TYLKO ODPOWIEDZIA na wczesniejsze, wrogie wobec Rosji,
posuniecie strony zachodniej.
Aby nie byc goloslownym podam tylko jeden przyklad, mianowicie przesuniecie NATO w kierunku
wschodnim. ( Przesuniecie to nastapilo pomimo uprzednich zapewnien USA, ze oprocz zjednoczonych Niemiec
do NATO nie zostana przyjete inne panstwa bylego Paktu Warszawskiego. )
Moglbym podac jeszcze przynajmniej z tuzin przykladow gdzie USA i NATO zachowaly sie prowokujaco wobec Rosji,
miedzy innymi dzialanie CIA w Gruzji i na Ukrainie. Takze sprawa Bliskiego Wschodu ( szczegolnie Syrii ).
Analizujac to co sie na swiecie dzieje, zawsze nalezy miec na uwadze, ze NIE tylko USA maja swoja racje
stanu, ale maja ja takze i inne kraje np. Rosja, Chiny, Niemcy czy Polska, problem polega jednak na tym,
ze CZESTO w/w " racje stanu " sa sprzeczne pomiedzy soba. Innymi slowy, to co jest dobre dla USA, najczesciej
jest skierowane przeciwko Rosji czy Chinom.
Putin NIE ROBI nic innego jak TYLKO dba o dobro swojego panstwa, ktorego jest przywodca. To jego OBOWIAZEK! |
|
|
mmisiek "Nieprawdą jest więc, że "Problem polega na tym, że nikt nie wie jakie są prawdziwie zamiary wszystkich zaangażowanych stron". Po pierwsze ta wiedza wcale nie jest niezbędna, po drugie nawet bez tej znajomości możemy na to co nas czeka wpływać."
- - -
Gdyby powyższe brać na poważnie to należałoby rozwiązać wszystkie służby wywiadowcze jako zbędne.
Poza tym nie wygląda na to abyśmy na cokolwiek wpływali, to raczej na nas dowolnie się wpływa i jesteśmy rozgrywani jak małe dzieci. |
|
|
Mind Service "Jak wiadomo - są rzeczy, o których wiemy, że o nich wiemy. Wiemy też, że są znane niewiadome, to znaczy, że są rzeczy, o których wiemy, że nic o nich nie wiemy. Ale są również nieznane niewiadome - takie, o których nie wiemy, że o nich nie wiemy." /Donald Rumsfeld. Jednak to wcale nie oznacza, że nie mamy na nie wpływu, wręcz przeciwnie. Jeżeli to myśli tworzą naszą rzeczywistość, to z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że owe nieznane niewiadome są identyfikowalne i sterowalne. Dużo lepiej, jeśli nie zdążyły się jeszcze zadomowić w archetypach - naszej nieświadomości zbiorowej.
Nieprawdą jest więc, że "Problem polega na tym, że nikt nie wie jakie są prawdziwie zamiary wszystkich zaangażowanych stron". Po pierwsze ta wiedza wcale nie jest niezbędna, po drugie nawet bez tej znajomości możemy na to co nas czeka wpływać.
Z jednej strony dziwię się Polakom jak mogą spać spokojnie wiedząc, że u sufitu wisi siekiera, która w każdej chwili może spaść na ich głowę; z drugiej zaś podziwiam ich moc wiary, która czasami przybiera formę groteski jak w przypadku lobbystów Intronizacji... |
|
|
Mind Service "nikt nie wie, jakie są prawdziwe zamiary Putina?"
Kiedy W. Putin zaatakował Gruzję, śp. Lech Kaczyński jako jedyny z przywódców państw europejskich (a nawet światowych) przejrzał imperialne plany W. Putina i postanowił zrobić wszystko dla ratowania Gruzji. Na szczęście udało mu się to a jego słowa wypowiedziane w sierpniu 2008 na wiecu w Tbilisi zapadły w pamięć: "Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! (...)
Dzisiaj możemy powiedzieć, że śp. prezydent Lech Kaczyński pokazał, że bardzo dobrze zna imperialną naturę rosyjskiego państwa i meandry polityki prowadzonej przez Kreml.
Dlaczego Putin zaatakował Gruzję, Ukrainę, dokonał aneksji Krymu, a ostatnio napadł na Syrię? - Ze strachu! Putin czuje się jak osaczone i zaszczute dzikie, drapieżne zwierzę, które nie ma wyjścia i musi się bronić. Jego zachowanie jest przewidywalne i co najważniejsze nie chce użyć broni jądrowej, bo ma panicznie boi się ataku odwetowego. I całe szczęście. Możemy łatwo dostrzec wspólny mianownik rosyjskich działań: kluczem jest Syria. To tam ma dojść do konfrontacji Rosji ze Stanami Zjednoczonymi, ale Rosja nie po to jest w Syrii, w mniemaniu jej decydentów celem jest nie dopuścić do rozpętania III-ej WŚ poprzez powstrzymanie wypełnienia się przepowiedni dot. zagłady Rosji i końca świata. Wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. Rosjanie nie myślą racjonalnie ale sakralnie - zachęcam aby się temu bliżej przyjrzeć. Wszyscy wiemy że Rosja to nie kraj, tylko stan umysłu. Federacja Rosyjska to państwo wirtualne a obywatele Federacji Rosyjskiej nie istnieją no a paszport Federacji Rosyjskiej jest nieważny! Ktoś się dziwi słowom Władimira Żirinowskiego: „zgodnie z Konstytucją Federacji Rosyjskiej rosyjski naród w ogóle nie istnieje”?
To jednak nie znaczy wcale, że Rosjanie nie mają i nie chcą mieć wpływu na otaczającą ich rzeczywistość, w tym geopolityczną - wręcz przeciwnie. I co ciekawe zdaje się, że poczynili znaczne kroki w skuteczności „Modelowania przyszłości” - zachęcam do przyjrzenia się osiągnięciom Vitaliya Giberta i pooglądania "Bitwy ekstrasensów" – niezwykłego widowiska w rosyjskiej telewizji... |
|
|
mmisiek "Problem polega jednak na tym, że nikt nie wie, jakie są prawdziwe zamiary Putina?"
- - -
Problem polega na tym, że nikt nie wie jakie są prawdziwie zamiary wszystkich zaangażowanych stron.
A drugi na tym, że możemy być całkiem dobrym kandydatem na ten trzeci, "niewiele znaczący kraj".
Jakiś stan napięcia na linii wschód-zachód jest dla nas korzystny, natomiast po przekroczeniu pewnego progu staje się śmiertelnie niebezpieczny i nasze władze powinny o tym pamiętać.
I trzecia sprawa - manewry jak manewry, a obrona terytorialna do ataku raczej nie służy.
Cała ta wojenna histeria może też być u nas celowo podgrzewana abyśmy położyli uszy po sobie i zbytnio nie podskakiwali w UE, która rzekomo jest naszym "ratunkiem".
Gra toczy się na wielu poziomach jednocześnie. |