|
|
Swisspola Szanowna autorko. Chyba nie do końca tak to wygląda. Oto mój przypadek z blogerem "MatkaKurka". Przed wyborami w 2007 roku, po dymisji rządu PiS nie kto inny jak bloger "MatkaKurka" wyzywał mnie od idiotów, kiedy przestrzegałem przed popieraniem PO. W 2015 roku, kiedy po analizie, moim zdaniem fatalnej opozycji PiS-u, ostrzegałem przed zaślepieniem i radziłem dokładnie patrzyć PiS-owi na ręce, nie kto inny jak "MatkaKurka" znów wyzywał mnie od idiotów. Kiedy zaproponowałem mu więcej dystansu do siebie, bo już raz popełnił ogromną pomyłkę popierając PO, wtedy, mnie zbanował. Dziwne, bo jeśli idzie o ocenę rządów PO i PSL mam identyczne zdanie jak "MatkaKurka". Właśnie wszedłem na blogi dwóch pozostałych blogerów i z przerażeniem stwierdzam, że system banowania jest także ich domena. To nie jest dyskusja a propaganda i towarzystwo wzajemnej adoracji nieprowadzące do niczego poza nakręcaniem spirali wzajemnej nienawiści. Kiedy Polacy zrozumieją, że nie ma drugiej strony. Stojąc na którymkolwiek brzegu Wisły po drugiej stronie, tez jest Polka. Jeśli tego nie zrozumiemy, to czeka nas powtórka z naszej, XVIII wiecznej, tragicznej historii.
|
|
|
Guildenstern Odnośnie Coryllusa, to sam kiedyś w swoim zacietrzewieniu podał adres bloga, na którym jego bajkopisarstwo zostało poddane... cóż, nazwijmy to krytyką (nie jestem fanem określenia "zmiażdżyć").
kompromitacje.blogspot.com
Teksty są stare ale w jakiś sposób charakteryzują autora "Baśni...". Osobiście przestałem go poważać po tekście, w którym zjechał "Historię Roja..." na długo przed jej dystrybucją, a wręcz ukończeniem - na podstawie trailera. Drażni mnie również jego obśmiewanie patriotyzmu, chamstwo i egocentryzm (np. propozycja by rodzice dzieci szkolnych sponsorowali rynek wydawniczy w Polsce, bo na tym rynku brakuje pieniędzy a on jest pisarzem). Trudno mi również traktować poważnie gościa, który w co drugim akapicie zaczyna w stylu: "To jest w szczególności bardzo ważne...", to wskazuje na braki warsztatowe. Tekst RAZ-a przeczytałem we fragmentach cytowanych przez sympatyków Coryllusa. Ja tam nie znajduję większych błędów. Zadziwia mnie natomiast, po co Ziemkiewiczowi dyskusja z tak niszowymi postaciami jak autor Baśni... i jego kumpel (do obydwu zraziłem się odkąd w jakimś tekście rechotali z piosenki "Rozstrzelana armia" Kołakowskiego). RAZ robi wręcz tym postaciom darmową reklamę, powinni mu być wdzięczni.
Po co w ogóle o tym piszę? Bo w notce autorki widzę zapowiedź jakiejś akcji promocyjnej, przygotowanie jakiegoś gruntu pod powrót w/w autora.
Ja po nim nie płakałem. |
|
|
Francik Jak pamiętam swoje wpisy u Coryllusa, to koronnym argumentem kończącym dyskusję było: Jesteś głupi i na pewno śmierdzi ci z gęby. Zwracającym uwagę na błędy faktograficzne w jego wypocinach odpowiadał na takim właśnie poziomie intelektualnym. Notki pisał codziennie - często o bzdetach - byle na końcu zamieścić wpis reklamujący jego książki. Było to dla mnie żałosne. Nie wiem jak na innych, ale na mnie wpływ Coryllusa był mizerny - nie zmieniłem swoich zwyczajów dotyczących higieny jamy ustnej. |
|
|
gorylisko no ja w pracowitość coryllusa nie wątpię... jakby nie patrzeć, sporo jest książek gdzie mowa jest o kosmitach, reptalianach etc. one się niezle sprzedają, czasem nawet bardzo dobrze, ostatnimi czasy pojawia się trochę tekstów o lechii, lechitach, imperium etc. albo opowieści w temacie "płaska ziemia"
ale mnie interesuje kwestia prawdy, czy to prawda, że coryllus pracowałw gw i jak długo ? drugie pytanie o toyaha, a propos urbanowskiej gadzinówki...prawdo to czy nie ? |
|
|
Ptr Ziemkiewicz -to świat wizerunków odmienny od świata faktów. Lekko cyniczny ten świat wizerunków i skrywanych uczuć szerokiej publiki. Ziemkiewicz potrafi patrzeć na świat przez to krzywe zwierciadło populistycznych odczuć, przekonań powszechnych. I trzeba tego przezornie słuchać, ale zdając sobie sprawe , że jest to nie rzeczywistość obiektywna, świat honoru i prawdy lecz świat wizerunku, pozoru i prawd skręconych, tak jakby mógł je rozumieć skręcony umysł przeciętniaka, a nawet poniżej przeciętniaka. Niestety takiej interpretacji nie możemy i nie powinniśmy uważać za opiniotwórczą. Dobrze byłoby rozdzielać pewne głębsze zrozumienie rzeczywistości od tej właśnie interpretacji powierzchownej, która jest ważna wobec ważności każdego demokratycznego głosu. Jest to mały problem tej powszechnej demokracji, ale podobno nie wymyślono niczego lepszego.
Dzisiejsza wypowiedź redaktora w TV Republika w sprawie interpretacji smoleńska przez pryzmat ambicji ministra Macierewicza to już opiniotwórczość. I bardzo niepoważna.
Czyli Ziemkiewicz jest interpretatorem pewnych społecznych populistycznych rozumowań, ale nie może być opisem rzeczywistości dla ludzi myślących.
|
|
|
krzysztofjaw Panie Krzysztofie
No niestety tak jest i od wielu lat nasze teksty są przez tzw. "prawdziwych dziennikarzy" albo krytykowane, albo wręcz są inspiracja ich tekstów z jednoczesnym kopiowaniem nieraz całych akapitów i np. pewnego pomysłu na formę i treść danej notki.
Mi już się nawet nie chce dalej zbierać, ale kiedyś zebrałem kilkanaście artykułów prasowych wykorzystujących moje pomysły, treść czy sugestie i konkluzje. Było nawet dwóch naukowców piszących o ekonomii, którzy ordynarnie ściągnęli z moich fachowych tekstów i opublikowali we Wprost i Gazecie Bankowej. Od dawna jednak już tego nie sledzę, ale chyba warto jakoś sie skonsolidować, nieprawdaż?
Pozdrawiam |
|
|
gorylisko panie kolego, a propos coryllusa i toyaha, ma pan jakieś zrodła, chętnie bym poczytał... |
|
|
gorylisko to jest tak samo jak np. z uniwersytetem marksizmu-leninizmu czy z bodajże towarzystwem krzewienia kultury świckiej... albo jak z mundrościami made in sensyszyn, środa czy jasio hartman... oni serio głoszą to co głoszą |
|
|
gorylisko obydwa punkty są ciągle w użyciu przez moją skromną osobę...co do komentarzy na ich blogach...komentarze,tak pod warunkiem, że uznają ich za proroków mniejszych czy większych... pisałem już, że coryllus szuka wyznawców a nie czytelników... |
|
|
jazgdyni Miłośnicy bzdur, pseudofilozoficznych dywagacji i historycznych kłamstw kochają panów C i T, bo niestety są niedouczeni, więc łatwo im kit wcisnąć.
Śledzę obu blogerów od dawna i jestem przekonany, że świadomie zrobili buzz w sieci, w tym całe to obrażanie komentatorów, by tylko i wyłącznie osiągnąć sukces komercyjny. Czyli to już nie blogerzy sensu stricte. To zawodowi publicyści. Typu Max Kolonko, czy Korwin Mikke (on też zawsze chciał pieniądze za wpis na portalu). |
|
|
Jabe No, no, sporo tego. Mnie interesowało to, co w pierwszym zdaniu – piszą, piszą, piszą. |