Otrzymane komantarze

Do wpisu: Korea Północna, czyli jak ogon macha psem
Data Autor
Przypominamy! Już dziś na żywo z Amicusa- youtube.com
Anonymous
USA właśnie zyskały pretekst do przesunięcia wojsk do Korei Południowej. Ich rola jako sojusznika Korei Południowej i Japonii wzrosła ale też jest wystawiona na próbę. Ma to znaczenie dla bilansu sił USA-Chiny. O ciekawym aspekcie tej rywalizacji pisze Independent Trader: "... ani razu w mas mediach nie poruszono prawdziwego wątku zamieszania wokół Korei, czyli metali ziem rzadkich oraz surowców strategicznych. W ramach małego przypomnienia te dwie grupy minerałów zużywane są w zaawansowanej elektronice, turbinach do samolotów, wszystkich rodzajach rakiet, do produkcji wysoce wydajnych magnesów oraz technologii atomowej. Dla większości z nich nie ma substytutów i..." independenttrader.pl Chodzi o to, że Chiny mają 90% światowego wydobycia tych metali, a Korea północna drugie największe ich złoża. W innym miejscu ten sam autor pisze: "do produkcji północnokoreańskich rakiet dalekiego zasięgu użyto silników pochodzących z fabryki w Dnieprze." independenttrader.pl Tego typu opinie w Kocim Tyglu Dr Targalski komentuje jako wrzutki rosyjskiego wywiadu. Najnowszy wpis w tym temacie mówi o brutalnej odpowiedzi Chin na sankcje USA dla krajów współpracujących z Koreą Południową. "W weekend świat obiegła informacja zgodnie z którą Chiny utworzą nowy typ kontraktów na ropę, nie tylko denominowanych w juanach, ale i wymienialnych na złoto." independenttrader.pl I to dopiero jest "rakieta". Tymczasem w TV (nie pamiętam stacji) usłyszałem o wzroście notowań złota w kontekście obaw po wystrzeleniu rakiet przez Kim Dzong Una.  
smieciu
Korea Płn była też bardzo na rękę USA gdyż dawała i daje świetny pretekst do utrzymywania potężnych baz wojskowych w regionie. Które normalnie świadczyłyby (i tak świadczą ale nie tak jawnie) o kolonialnym statusie Korei Południowej oraz Japonii. A także byłyby solą w oku Chin. Teraz USA mogą swobodnie rozgrywać sytuację i faktycznie Chiny są zakładnikiem. Które dość dziwnie to rozgrywają. Powinne były już dawno tam interweniować i zmienić reżim na jakiś łagodny, by nie dawać Amerykanom możliwości różnych szantażów. Ponieważ jednak tego nie zrobiły to sytuacja może stać się ciekawa. USA mogą wykorzystać Koreę do przyduszenia Chin, co miałoby globalne konsekwencje.
michnikuremek
 Stanowią one natomiast bezpośrednie zagrożenie dla Chin - jedynego państwa [oprócz Korei Południowej] mającego granicę lądową z Koreą Płn. Rosja również ma granicę lądową z Koreą Północną.
Dark Regis
Przypomnienie z kwietnia. defence24.pl
Do wpisu: Elektryczne samochody - czyżby humbug?
Data Autor
Kwestia baterii to głównie sprawa stosowanych materiałów. Wzrost liczby "elektryków" to potężny wzrost zapotrzebowania na kobalt, lit, itd. A do tego kwestia postawienia całej infrastruktury, której dzisiaj jest niewiele. Tu do tego kłania się najnowsza moda na technologię szybkiego ładowania - fajna rzecz, tylko że wymagająca sporych napięć (czytać spore koszty).
Czesław2
A na polskich drogach jeżdżą widocznie auta elektryczne produkowane w Bangladeszu, ale przez podrabiane, uznane firmy. forsal.pl
Dark Regis
^^ Właśnie. 90% zawodów "biurowych" nie wymaga ruszania się od komputera. Tymczasem traci się godziny na staniu w korkach i dojazdy do pracy, bo w wielu firmach codziennie jest musztra, która prócz przestraszania nic do działalności i zarabiania pieniędzy nie wnosi.
Elektryczne auta to tylko przesunięcie źródła energii. Czy nie prościej ograniczyć potrzebę przemieszczania?  
az
Przy tej całej dyskusji o powszechnym użyciu samochodów elektrycznych denerwuje mnie pomijanie "małego drobiazgu". W jaki sposób zaspokoimy skokowo zwiększone zapotrzebowanie na prąd? Czy zainteresował się ktokolwiek z entuzjastów elektrycznych samochodów ile czasu i nakładów wymaga wybudowanie nowej elektrowni?
wilk na kacapy
Ja na drogach kanadyjskich widze co raz wiecej elektrykow sa juz pojazdy ktore po zaladowaniu moga przejechac 900km tak ze bzdura z tym zasiegiem najczesciej uzywane auta to jazda do pracy do 100km w jedna strone njaczesciej to max 30km w jedna strone tak ze koszt dojazdu to smieszne sumy w porownaniu z kosztem paliwa.Niezawodnosc elektrykow jest niewspolmiernie wieksza od paliwowcow.Duzo mniejszy tez koszt warsztatowych przegladow i napraw zadna wymiana oleju filtrow olejowych czy powietrza,ukladu wydechowego.Jakosc jazdy duzo lepsza -cisza brak wibracji od silnika.Samochod nie smierdzi i nic z niego nie kapie.Niestety dotacje przyzwyczaily kupujacych ze teraz jak ich gdzies  nie ma to spada zakup w nadziei ze dotacje powroca.A ceny tych aut wciaz spadaja i bedzie tak jak bylo z telewizorami plazmowymi.
Jabe
Zwłaszcza marzenia ministrów...
Jabe
Pan jest zupełnie pewien, że to odpowiedź na mój komentarz?
Anonymous
Elektryczne auta kiedyś może rzeczywiście będą tanie i użyteczne. Na razie to kwestia nie zasilania a finansowania. Zakładanie firm, ich dotowanie z kredytu budżetowego i windowanie cen akcji jest pompowaniem pustych form wypełnionych propagandą. Parytet tych balonów jest używany do kreacji pieniądza. Min.Morawiecki jest trendy. Po to robi się szkolenia, zaprasza na spotkania aby urabiać ludzką świadomość. Potem albo ktoś się nadaje, albo się nie nadaje do delegowania na odpowiedzialne stanowiska. Projekt na karoserię jest przykładem propagandowej funkcji tej innowacyjności. Epatowanie hubami, trustami, mieszkaniami i socjalem jest elementem niezbędnym. Trudno aby minister wyszedł i powiedział: Wicie, rozumicie... muszę wykreować w najbliższych latach bilion złotych, bo taki jest nasz udział w utrzymaniu finansowego ładu światowego.
Czesław2
Autko z napędem elektrycznym to kilka problemów. 1. Baterie, technika poszła ostro do przodu, jednak ich cena to ciągle 30 do 50% autka przy trwałości kilka lat. Ile dokładnie? Nigdzie nie widziałem wiarygodnych danych.2. Napęd. zwykle niezależny silniczek elektryczny z falownikiem na każde koło. Do tego sterownik synchronizujący całość. Trwałość przy ciężkich warunkach jak elektroniki, czyli od roku do 20 lat zależy od wykonania ( byle jakie do wojskowego). Duży koszt wymiany, naprawa wątpliwa.3. Na to wszystko nakłada się zakaz stosowania ołowiu do lutowania w eu. Skutkuje to niską jakością elektroniki.4. Przy masowej produkcji cena elektroniki nie musi znacząco spaść, ze względu na stosowane rzadkie materiały.
Czesław2
Panie Jabe. Produkuj Pan sobie w ekowiatrakach prąd sam. Zwłaszcza w zimową, bezwietrzną pogodę, trwa czasem 2 tygodnie. Może też Pan posłużyć się zimą fotowoltaika. Jej sprawność maleje wtedy do 20% zainstalowanej mocy w słoneczny dzień i do zera w pochmurny oraz nocą. Parę lat temu w taką zimę Niemcy o mały włos się nie wyłączyły, przetrwały tylko dzięki francuskim atomówkom. Swoje ktoś im kazał wyłączyć. Za to francuzom brakło prądu, gdyż ratowanie zaprzyjaźnionego rządu było ważniejsze od własnych obywateli.Fajną zaletą was lewaków jest to, że wasze ego nie przyjmuje do wiadomości istnienia osób z wykształceniem wyższym technicznym i o IQ wyższym od szympansa.
xena2012
To że jakies pomysły czy inicjatywy się nie sprawdzają dziś nie oznacza,że za iles lat nie będą zdawały egzaminu.Marzenia zawsze wyprzedzają technike,ale ją też nakręcają.
Ty jabe, jakby pies zjadł to co tu napisałeś to zdechłby natychmiast !!!  Jak widzę pisać cię nauszono, ale myśleć niestety nie !
Jabe
Lewicowy obraz świata jest taki, że gdy jest coś dobre, to trzeba do tego dopłacać. Im więcej dobrych rzeczy, tym lepiej. Auta elektryczne były pomysłem ministra Morawieckiego, jak zwiększyć ilość dobra w tym kraju. Mieszkanie+ i dziecko plus to za mało. Prawica dla odmiany uważa, że gdy jest coś dobre, ludzie chętnie to kupują i się na tym zarabia. Dlatego dotowane ekowiatraki czy auta elektryczne w oczach prawicy są złe, podobnie jak Mieszkanie+.
Do wpisu: Antybohaterowie z "Solidarności"
Data Autor
Florentyna
Xenuniu, któraś znów do nas powróciła! I poco pytasz,ach, poco? To oczywista oczywistość,że bohaterami tamtych czasów byli przesławni bracia bliźniacy -  twórcy i liderzy tamtej "S",a do tego jeszcze jakiś Brudziński Joachim,Błaszczak Mariusz i paru innych im podobnie zasłużonych, co dzisiaj w poselskich ławach zasiadają, jako to: Suski, Pięta i najważniejszy z nich tow.prok.Piotrowicz, co prześladowanych opozycjonistów przed komunistycznymi sądami bronił. Twój Puchatkowy rozumek jeszcze  Ci tego nie podpowiedział?
xena2012
To kto wg Pani jest tym bohaterem tamtych czasów? Pytam,bo nie sądzę że mogłyby to byc takie prymitywy jak Wałęsa czy Krzywonos. 
xena2012
Zbyt dużo i na siłę wprowadzono do wartosci Solidarności fałszywych legend a prawdziwych bohaterów przemilczano aby nawet za 200 lat ocenic ją nalezycie.Po takim upływie czasu stanie sie to niemożliwe a co gorsza nieistotne.
Jabe
Ale Wałęsa był pierwszy, przyzna Pan.
Natura Polaca
Na psy to zeszła "S", do której ja ongiś należałam (przed i po stanie wojennym i po 1989) dlatego słusznie Wałęsa chce jej odebrać nazwę i symbol ("solidarkę"). Na psy zeszli późniejsi przywódcy "S" w rodzaju Śniadków i Dudów, którzy nic nie robiąc dla związkowców uważają się za mężów stanu i pchają się do polityki dzięki łasce (i wyrachowaniu) PiS-u. Na psy to zeszli tacy blogerzy, którzy  opluwają dawnych prawdziwych działaczy antykomunistycznych, bohaterów tamtych czasów, którym nawet obecni władcy Polski zawdzięczają, że mogą teraz rządzić. Na psy to zeszli tacy Wyszkowscy (przegrywający wszystkie procesy z Wałęsą o pomówienie), czy Gwiazdowie, przydupasy PiS-owskich bonzów.
jazgdyni
Droga Elig Wielkość wartości Solidarności zostanie zrozumiana tak za 200 lat. Będzie wtedy należyta perspektywa. Żyją ludzie - ludzie dobrzy i świnie, oraz szubrawcy, którzy w tym brali udział. W tych 10 milionach, którzy zgłosili akces do S,, czyli pełnoprawnych dorosłych, więc dlaczego nikt nie wspomina, że z rodziną było to co najmniej 30 milionów Polaków, prawdziwych komunistycznych gnid było może 10 - 20 tysięcy. Wielki problem jest w tym, że to oni wygrali. Pozostałym mało się w życiu zmieniło. Pozdrawiam