|
|
Jan1797 Zgadzam się, zbyt mało danych. Czy obserwujemy komeraże z zapaszkiem intrygi?, raczej nigdy się nie dowiemy.
Jestem przed lekturą dzisiejszej opinii Newta Gingricha, „Trump, Putin, Obama, cała prawda” .
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Anonymous Nie wiem czy zatrzymanie Rosjanki pod zarzutem szpiegostwa odbyło się za wiedzą, bez wiedzy Trumpa, wbrew jego intencjom. Czy miał miejsce działanie ze strony opozycji do polityki Trumpa, czy od jego ludzi dla upozorowania, że nie jest aż tak przyjaźnie, czy odczekano z aresztowaniem ze względu na spotkanie? Za dużo niewiadomych. Odbiór może być, że dyplomacja dyplomacją, a szpiedzy i kontrwywiady są w pracy.
Pozdrawiam. |
|
|
smieciu Można to w pewien sposób uściślić:
Po świecie krąży kasa a jej właściciele jak wampiry wysysają krew gdzie tylko się da. Polityka i politycy natomiast służą tylko temu by ukryć ten fakt. To na nich i na ich widowiskach dla tłumu ma się skupiać uwaga tłumu. Na nich ciążyć ewentualna wina za „złe” rzeczy. Choroby która powstają z powodu braku krwi. |
|
|
Adam66 Cokolwiek ktokolwiek powie z tych tzw. "prezydentów", "premierów" czy też jakkolwiek zwanej politycznej wierchuszki nie ma żadnego znaczenia! Liczy się tylko to czy obowiązki podatkowe korporacji zostaną zrównane z obowiązkami zwykłych ludzi czy nie. Wszystkie te tzw. "strefy ekonomiczne" ale też i zwykłe funkcjonowanie, czytaj płacenie a raczej nie płacenie podatków przez korporacje to jeden wielki pic na wodę! Korporacje mogą sobie dowolnie wybrać lokalizację "main office" czyli "biura głównego" na przykład w Luxemburgu i tam zapłacić jakiś śmieszny procent od ich dochodów, "zgodnie" z prawem korporacyjnym. Ale zwykły Smith czy Kowalski musi bulić podatki w miejscu zamieszkania - nie ma żadnego wyboru!
Więc korporacja xyz dostaję specjalne ulgi w "strefie ekonomicznej" albo po prostu sobie funkcjonuje gdziekolwiek łupiąc tubylców ale nie płaci podatków tam gdzie łupi tylko tam gdzie najmniej może zapłacić.
Dopóty dopóki to nie zostanie zmienione to wszyscy "złotousci" politycy mogą się wypałować - obiecają co zwykły obywatel chce usłyszeć a zrobią to co im korpo każe...
Kto tego nie widzi powinien iść jak najszybciej do okulisty...
smh.com.au |
|
|
Jan1797 Sporo racji, lecz dzisiejsze aresztowanie, to kontrargument dla uzyskanych zapewne wczoraj informacji?
W necie wrze.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Anonymous Było spotkanie. Zapewne nie wbrew potrzebie obu stron. Zwłaszcza, że tematy do omówienia znane są opinii publicznej. Wspólnym interesem było sprzedanie spotkania pod kątem innych relacji politycznych, nawet gdyby niczego nie uzgodniono, a co uzgodniono zobaczymy po czynach.
Względem Polski czyny, a nie wyreżyserowane gagi to antypolski akt 447 (nieoprotestowany) i antypolska ambasador, która nie powinna być zaakceptowana. To czyny w sprzeczności z deklaracjami Trumpa w Warszawie. Jednocześnie mające swoją symbolikę.
Wystarczy poczekać co będzie w sprawie Izraela, Syrii i Iranu, w sprawie NordStreem, o domniemanej strategii wobec Chin się nie dowiemy zbyt szybko i jednoznacznie, szybciej o ewentualnej wymianie handlowej USA-Rosja w ramach "restrykcji". |
|
|
Jan1797 Szanowna Autorko, proszę Państwa.
„Nowa była tylko wiara w dobre intencje i czyste sumienie Putina".
Według mojej wiedzy to tylko zasada warunku a Putin podejmie ryzyko, radio Erewań przycichło.
Ufam intuicji pana Janeckiego, lecz uważam ten amerykański, z dwu teatrów jest warunkowy.
Abu rybki, abu akwarium. Gaz amerykański będzie konkurował w europie z rosyjskim.
Tusk i Timmermans w Pekinie,czyżby jak mówi ulica; fryce w kwik?.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
xena2012 Czyli Trump jednoczesnie w rolach dobrego i złego gliny?Myślę raczej,że jest posłusznym wykonawcą woli i polityki Izraela i Żydów amerykańskich. |
|
|
Darek Jak ktoś kiedyś słusznie powiedział - dyplomacja, to umiejętność gry na wielu fortepianach. I tę umiejętność wykorzystuje Trump. Można to określić jeszcze, dziel i rządź albo gra w złego i dobrego glinę. Cel uświęca środki. Tylko nasza dyplomacja jakaś taka archaiczna :) |
|
|
smieciu Ech ten Trump... Mimo wszystko ostatnio trochę doprecyzował co ma na myśli. Czyli że choć jego język bywa czasem trochę ostry to jego potyczki z Rosją czy Chinami należy traktować jako rywalizację. A nie wrogość. Owszem (według niego) na pewien sposób są to wrogowie ale bardziej rywale. Oni chcą wyszarpać coś ze świata dla siebie i Trump to rozumie. Jednak woli by to USA wyszarpało dla siebie...
Tylko co my właściwie mamy sądzić o takim podejściu Trumpa? Właściwie zrównuje siebie wobec Rusków i Chinoli. Zrównuje metody, cele. Gdzieś na bok kompletnie schodzą jakieś prawa człowieka, demokracja itp. Trump porzuca te pozory. Chodzić ma jedynie o rywalizację o wywalczenie przewagi. Tylko komu ostatecznie ma służyć ta przewaga?
Naprawdę doszliśmy do momentu kiedy oficjalnie przyznano że trzeba gryźć, szarpać, zbroić się itd by wyrwać dla siebie swój kawałek tortu? Czym w tej układance mają być ludzie? Czym wy jesteście popierający Trumpa, miliardera, dla którego wasze życie jest równie dobrze znane jak kosmitów na obcych planetach.
Ok. Powtarzam się, pisałem że jedną nogą już stoimy w futurystycznym sci-fi. Ta druga w starym realnym (choć fałszywym) świecie już jest gotowa się oderwać. By całkiem wejść nową przyszłość. Oni są już gotowi i wiedzą co robić.
A wy? |
|
|
RinoCeronte Czyżby syndrom Bolka? |