Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy ktoś potrafi mi to wytłumaczyć ???
Data Autor
Czcigodny Panie. Niezmiernie cieszy mnie fakt, iż przeglądając dziesiątki Pańskich wpisów, znalazłem tak wiele cytatów z J. Tuwima. Widzę, że z oczywistych powodów (przezabawne słowo na "D")szczególnie upodobał Pan sobie wycinki z wiadomego utworu zaczynającego się słowami "Absztyfikanci Grubej Berty" - brawo! Julian Tuwim był otwartym i dumnym socjalistą, który niejednokrotnie dawał wyraz swego uwielbienia np. dla Stalina. Swój stosunek do środowisk NDeckich dał wyraz Tuwim np. w wierszu, który dziś dedykuję i Panu, czyli: "Na pewnego endeka, co na mnie szczeka". Jeśli Pan nie zna, proszę poszukać - polecam. Wszak środowisko przedwojennego ND jest środowiskiem, którego Pan i Panu podobni heroiczni blogerzy - z rozczulającą (rozkoszną wręcz!) pewnością siebie - czujecie się moralnymi i intelektualnymi spadkobiercami, nieprawdaż? Z resztą co ja mówię "spadkobiercami"?! Wyście ich nowym wcieleniem! Wyście ich kontynuatorami! Wyście ich - nie bójmy się tego słowa - ulepszoną po stokroć reinkarnacją! My tu gadu gadu, a chodziło mi głównie o to, że Pański ulubiony autor SOCJALISTĄ był i basta. No ale Pan - Panie Nauczycielu Akademicki, Magnificencjo, Soli tej ziemi - z pewnością o tym wiedział... Uczeń gimnazjum
Witam Pana ponownie A jesli napiszę, bedzie Pan moim pierwszym recenzentem ? Pytam pół-żarte, pół-serio.... Czasu brak a i ispiracja by sie przydała Tak, po raz kolejny czytam uwagi Singera , cytowane przez Pana Podejmę próbę, ale moze nie na forum, zgoda ? Również pozdrawiam Beata
Krzysztof Pasierbiewicz
Ja też jeszcze nie mogę dojść w pełni do siebie. Serdecznie pozdrawiam, KP
Krzysztof Pasierbiewicz
Jedno zdanie i tak wiele powiedziane! Dziękuję!!! Pozdrawiam serdecznie, KP
Krzysztof Pasierbiewicz
Moim zdaniem, udana książka to taka, którą ludzie chcą czytać, bez oglądania się na opinie, mody, czy też trendy. Więcej, noblista Isaak Singer powiedział, że: „nie sposób napisać dobrej powieści, w której nie byłoby wątku miłosnego, a ci, co próbowali doznawali zawsze porażki”. Właśnie w myśl tego spostrzeżenia pisałem „Magię namiętności”, powieść niepoprawnie romantyczną, w której na przekór temu, co obecnie modne, opowiedziałem o pewnej szalonej miłości, jaką Pan Bóg kiedyś podarował parze wybranych przez siebie kochanków. Powiem więcej. Tę niewiarygodną historię opisałem ze strachu, że świat mógłby się o niej nigdy nie dowiedzieć. Wspomniany noblista odważył się też powiedzieć, że: „literatura powinna być głównie rozrywką, a sztuka zbyt wnikliwa i długa jest nudna nawet, gdy jest dobra”, i jeszcze dodał, że "„cała sztuka zajmuje się emocjami, a kiedy zaczyna być zbyt intelektualna traci wszystko". I tego starm się trzymać. Dziękuję Panu za piękny komentarz i serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz  
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie, KP
Krzysztof Pasierbiewicz
Ma Pan rację. To ja byłem wtedy na Helu. I widziałem Pana za rąbkiem firanki. Serdecznie Pana pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Pan widzi krzesło, ławkę stół, a ja rozdarte drzewo (Agnieszka Osiecka) Pozdrawiam, KP
Krzysztof Pasierbiewicz
Beato, (jeśli mogę się tak do Pani zwrócić) Dziękuję Pani za ten poruszający komentarz - sercem pisany, czytający moje myśli tak przepięknie przez Panią nazwane. Jeśli nie jest pani osobą piszącą, to proszę się wziąć za pisanie jak najprędej. Marnowanie talentu to swiętokradztwo. Serdecznie Panią pozdrawiam, KP
Witam Pana Nie miałam cienia wątpliwości, ze >Magia namietnosci< była inspirowana autobiografią. Jesli Życie jest cudem, to cóz dopiero Miłość Ten rodzaj relacji jaki się Panu przydarzył był jak widać wyjAtkowy Tak chyba mozna wytłumaczyć to o co Pan pyta Mamy w zyciu takie bliskie osoby....czasem najblizsze... Gdy przychodzi juz ta perspektywa, z której można popatrzeć w przeszłość, wspomnieć młodość....czas szalony...ale jedyny w swoim rodzaju...wówczas wracaja do nas te osoby....i sa bliskie sercu Co dzieje się w chwili smierci ? To zadanie do wykonania i kazdy z nas musi je wypełnić Moze wówczas śmierć obdarza nas, by ukoić rozstanie z zyciem, tym rodzajem najmilszyc wspomnień ? Może sa takie pożegnania....czasem nie do końca zrozumiałe Widzialne z niewidzialnym ...przenika się To co zakryte dzisiaj...po pewnym czasie widzimy w pełnej odsłonie Czy sie Pan ze mna zgodzi ? Opowieść Pana kończy się rozstaniem, ale tak się ułozyło zycie Nie było to rozstanie z jakąs negatywna emocją Więc słodycz pozostała A Śmierc otula...takie słowo usłyszłam kiedyś To dla nas jest dośc optymistyczne A Miłość pozostawia ciepła plamkę na sercu Jesli jej sami nie zniszczymy Czasem zycie daje jej szansę, czasem niestety nie Utkani jestesmy z przerónych doznań, wspomnień, tkliwości Chociaz na codzień chowamy te nasze tajemnice Pozdrawiam Pana Beata
NASZ_HENRY
kwantowa ;-)
Panie Krzysztofie, napewno odwiedze strone ARCANA, i z checia sciagne, "Magię namiętności", jezeli opcja zaplaty bedzie w moich mozliwosciach. Nie chodzi o kase, ale raczej sposob zaplaty. Rozumie ze nie chodzilo o wspomnienia Pana podrozy, lecz czegos, czego nie jestesmy w stanie pojac. Na ten temat sie nie wpowiadalem, poniewaz do tej pory nie mialem takiego zdarzenia i trudno by bylo mi sie ustosunkowac do tego zjawiska... Pozdrawiam serdecznie.
Jakże wspaniałym jest Pan Człowiekiem ! Głęboka wiara i szeroko pojęta miłość są w stanie działać cuda. (Z okna mieszkania w Gdyni oglądam Hel i Jastarnię i miałem wrażenie,że Pana tam widziałem.) Z wielkim uszanowaniem - S.
snem podszyte--niezle.
Piękny styl i język Pana jest znakiem rozpoznawczym. Przedstawił Pan problem tak trudny, potrafiąc go zwerbalizować i to w sposób piękny. Niektórzy powiadają piękne, bo trudne; trudne bo piękne. Wytłumaczyć- pyta Pan? Myślę, że nikt. Niemniej jednak, gdzieś w zakamarku serca i duszy obydwojga Państwa była ta silna więź, która nigdy nie uległa przerwaniu i dała o sobie znać również tej nocy. Naiwne? Być może. Muszę przeczytać ten Pański pamiętnik.I ta miłość do Julki, która jest ZAWSZE w Pańskim sercu.Niemniej szkoda, że to szczęście nie trwało po grób ! Wielka szkoda. Zyczę sił i dużo zdrowia i jak zwykle czekam na dalsze Pana artykuły.
Krzysztof Pasierbiewicz
Czuję się wielce zaszczycony, że zechciała się Pani podzielić ze mną własnymi refleksjami. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Dlatego właśnie napisałem moją powieść. A napisałem ją ze strachu, że o tej niezwyczajnej miłości świat mógłby się nigdy nie dowiedzieć. Pozdrawiam Pana serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ale nie smućmy się, że zmarła - cieszmy się, że żyła"..." --------------------- To właśnie chciałem od kogoś usłyszeć.  "Po śmierci pierwszego męża, poza oczywistym żalem, męczyła mnie świadomość, że nie będzie komu wspominać naszych namiętności, wariacji i " jeżycy z jeżętami które nocą przenosiliśmy na wydmy, bo spacerowały po torach w Juracie." Nie ma tej Juraty i nie ma tam nikogo ważnego. Takie wspomnienia z oddali stają się coraz ładniejsze, ale nie mamy ich z kim dzielić..." --------------------- Mamy je z kim dzielić. W roku 2006 napisałem książkę pt. "Epopeja helskiej balangi - GRUPA" właśnie o wspomnieniach z młodości pozostawionej na Półwyspie Helskim. Książka jest już bibliofolska, ale mam jeszcze kilka egzemplarzy. Jeśli zechciałaby Pani przyjąć ode mnie jeden zadedykowany egzemplarz będę się czuł wielce zaszczycony. Podaję mój adres mejlowy:  [email protected] . Proszę tyko podać mi adres, na jaki mam wysłać książkę. Więcej o książce patrz: www.grupa.pasierbiewicz.com  Serdecznie Panią pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
JoannaK
...choć smutne. Ale na tym świecie nie docenialibyśmy szczęścia, gdyby nie dotykały nas nieszczęścia, nie cieszylibyśmy się zdrowiem, gdyby nie było chorób, ani życiem, gdyby nie było śmierci...Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Bolesławie, Dziękuję za poruszający komentarz i modlitwę. Bo tu chyba tylko pomodlić się można, gdyż ludzki umysł za tym, co się wydarzyło nie nadąża. Myślę, że w godzinie śmierci Ewa przyszła się ze mną pożegnać. No i ta symbolika tego niezwykłego snu! Przyszła z grobu moich rodziców, których nie znała. Ale kiedyś dałem jej obrączkę mojej mamy, którą obiecała nosić do samej śmierci. Miło mi było usłyszeć, ze sięgnął Pan po raz wtóry do lektury mojej książki. To znaczy, że ta książka jest dla Pana ważna, a nie ma większej nagrody dla autora, jak taka świadomość. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz  
Krzysztof Pasierbiewicz
Nie ma co przepraszać za literówki. Dla mnie to drobiazg, choć są i tacy, którzy się czepiają. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam, KP
Krzysztof Pasierbiewicz
Proszę sobie ściągnąć "Magię namiętności" z Wydawnictwa ARCANA (to zaledwie kilkanaście złotych), bo z tego, co Pan pisze wnoszę, że się Pan głęboko wzruszy w czasie tej lektury - patrz: portal.arcana.pl - jest faktycznie dużo paraleli, tylko ja płynąłem transatlantykiem MS BATORY, a Pan liniowcem STEFAN BATORY Ale w notce chodziło mi nie o wspomnienia, lecz sprawy, których ludzki mózg nie ogarnia.  Pozdrawiam serdecznie, KP
Szczęka mi opadła!
Przepraszam.
Panie Krzystofie, dziekuje za ciekawa opowiesc, calkiem przypomniala mi moj wyjazd do USA Stefanem Batorym... Chociaz zapoznalem sie z mloda Amerykanka, ale przyjazn nasza rozwinela sie stopniowo, z braku znajomosci jezyka angielskiego... po czasie ona minela z powodu dystansu. Nie bylo pisane... Takze mialem okazje poznac Arkadiego Fiedlera, ale to juz historia. Mimo tyle czasu, ta opowiesc przypomniala mi moja podroz.