|
|
Witam!!!
proszę przekazać bratu ,by poszukał w księgarniach Matras(stacjonarnych) ewentualnie też w internetowej księgarni Matras.
pozdrawiam,bulsara |
|
|
Piszesz czasem jak byś byl dyżurnym Trolem,więc sie nie dziw .Pan Krzych to swój chłop co pisze dla nas po naszemu.Robi więc dobrą robotę -więc należy Mu sie szacun!Jego ojca zamordowały czerwone świnie.Mojego dziadeczka torturowali tak że do śmierci miał krzywo pozrastane palce i coś co przypomina paznokcie.Potem go i wyrzucili z wojska a byl majorem.Na szczęśćie przeżył i zmarł 8 lat wstecz.A tylko za to że jak Ojciec Krzycha służył Polsce po właściwej stronie.Michnikowe pomioty ssają śmietankę dalej....
Pozdrawiam Rodakow
Pietrek
i tradycyjnie juz dodam..OJCZYZNE WOLNA RACZ MI ZWRÓCIĆ PANIE! |
|
|
Panie Krzysztofie,
Dziekuje za odpowiedz na moje obydwa komentarze. Niestety Panska ksiazka jest nie do zdobycia tu gdzie ja obecnie mieszkam. Latem gdy odwiedzilam Rodzicow szukalam “Magie namietnosci” w wielu ksiegarniach, niestety bez skutku (za to udalo mi sie jakims cudem zdobyc “Alfabet” Seawolf’a). Zadowole sie wiec fragmentami ktore Pan umiescil w post scriptum…. dziekuje bardzo. Coz, bede nadal prosila brata by szukal “Magie namietnosci” tego Pasierbiewicza ;)
Kanada (gdzie mieszkam) czy tez USA, Australia itd nie sa krajami (jak Pan to ujal) dla pozbawionych wrażliwości "twardzieli", dla których liczy się tylko mamona”. Mimo wszystko uwazam ze jest to niesprawiedliwa ocena Poloni. Moim zdaniem nieporozumienie jake istnieje miedzy Polakami ktorzy mieszkaja w Polsce i tymi ktorzy wybrali (badz zostali zmuszeni do wybrania) zycia poza Polska, nie buduje niczego dobrego i nie wnosi nic pozytywnego we wzajemne relacje. Przeciez jest cos co nas wszystkich laczy – Polska i nasz polski Patriotyzm.
Rowniez bardzo serdecznie Pana pozdrawiam z Krainy Bialych Niedzwiedzi ;)
"You can take the girl out of Poland, but you can't take Poland out of the girl!" |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Ależ ja doskonale wiem, że Ameryka jako kraj jest wspaniała, niesamowita i imponująca.
Niemniej jednak nie chciałbym żyć tam, gdzie człowiek liczy się tylko do czasu kiedy jest produktywny. Tym różni się tamta "młoda" kultura od "starej" kultury europejskiej - dla mnie oczywiście.
Niestety Europa, a szczególnie nowobogacka Polska starając się małpowań Amerykę bierze z niej tylko to, co złe i powoli zapomina o prawdziwych wartościach wyrosłych z wielowiekowej tradycji.
Poza tym Amerykanie, którzy cały czas obsesyjnie mówią, że u nich jest wszystko najlepsze i największe przypominają mi obywateli dawnego Związku Radzieckiego. To typowe dla wielkich mocarstw. Są ludzie, którzy w takim środowisku czują się dobrze i ja ich rozumiem, ale są tacy, którzy w takich warunkach giną jak słoneczniki bez słońca. Dla mnie Ameryka, choć wspaniała i imponująca jest pretensjonalna i trochę śmieszna.
Poza tym zauważam, że wielu moich przyjaciół, którzy spędzili w Stanach dziesiątki lat na starość wraca jednak do Polski.
Napisałbym dużo więcej, ale na Naszych Blogach objętość komentarzy jest ograniczona.
Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie Panie Kazimierzu,
Krzysztof P. |
|
|
Dawno temu też w takich warunkach pracowałem w Szwecji i rozumiem Pana Profesora.Teraz historia sie powtarza bo syn socjolog kosi trawę na autostradzie pod Monachium.Smutne ze tak jest traktowana Polska i Polacy. |
|
|
w zasadzie nie artykuł ale małe dziełko literackie. Znakomite.
Będąc kilkarotnie w USA u mojej śp.Siostry widziałem dokładnie te same rzaczy, które opisuje Pan Krzysztof. Ja na moje szczęście pracowałem tylko tak aby sobie dorobić i to bardziej z ciekawości jak to jest - ponieważ za pobyt, przeloty i jedzenie i inne przyjemności płaciła zawsze Ona.
Jednak zawsze idąc do polskiego sklepu lub pracując na czarno z Polakami dokładnie widziałem tą nieprawdopodobną harówę, krańcowy wyzysk a ludzkie uczucia wobec drugiego człowieka pojawiały się tylko na sekundę i tylko w skrajnych sytuacjach. Polacy w tamtej rzeczywistości byli po prostu oberwyzyskiwaczami/hiperkapitalistami - być może ze strachu, że jeśli komuś oddadzą centa lub coś zaryzykują to ta straszna (w ich wyobrażeniu) rzeczywistość ich wypluje w "ciemności zewnętrzne" a oni w odróżnieniu od Pana Krzysztofa-Chrisa nie umieją nawet dogadać się po angielsku.
Tak jak powiedzialem - ja miałem szczęście być obok spraw, które opisuje Pan Krzysztof zwłaszcza, że dostałem pracę u polskiego Żyda na Manhattanie, która polegała głównie....na spaniu w stosach damskich torebek, które nie chciały się sprzedawać. Niestety długo ta praca nie potrwała, Azriel zbankrutował...
Reasumując: wszędzie dobrze ale w domu najlepiej więc urządzajmy nasz polski dom po polsku i wykopmy w końcu tych, który chcą zrobić z niego kondominium. |
|
|
Emigracyjne poczatki nie sa latwe i zdecydowanie dla "twardzieli " (to "for sure" hehe) . Zycie czasami nie rozpieszcza i tu.... i tam . Pana opinia o Ameryce b. krzywdzaca i plytka widziana jednostronnie oczami mlodego nielegalnego emigranta ( wspolczuje tej traumy z zoltaczka). Przyznam , ze spodziewalem sie czegos wiecej, poniewaz jest Pan bystrym obserwatorem , ale czasami jednak to "ja " przeszkadza, nieprawdaz :) . Nie mam ochoty dyskutowac w stylu ... Ameryka jest be ,ci krwiozerczy wyzyskiwacze (cos mi to przypomina ), za wszystko trzeba placic : za szpital , za edukacje , itd . Tutaj socjalistyczna Europa jest zdecydowanie nie do przebicia (medal jednak jak wiemy ma dwie strony ). Dlatego polecam ksiazke Bena Carsona pt. " America the Beautiful" .Nie sadze zeby byla przetlumaczona na jezyk polski (szansa dla Pana?), a warto by polski czytelnik z nia sie zapoznal. Daje w niej autor (wspaniala postac) unikalne i bardzo prawdziwe spojrzenie na ten piekny i niepowtarzalny kraj. Kraj wielkich szans , wielkiego otymizmu , wielkiej nadziei i..... ciaglej walki . Kraj nie bez bolaczek i w chwili obecnej w duzym kryzysie nie tylko finansowym - stad ta walka . Jeszcze raz b. polecam i "God bless America " . Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia , bo na tym "lez padole" ono (poza Wiara oczywiscie) najwazniejsze :) . |
|
|
wiesz co to KEDYW--paru z naszej familii w nim bylo i pozostalo do konca swych dni.Wiecej juz na ten temat nie napisze.Niech sie inni przechwalaja w swej szczerosci bezbrzeznej..trzym sie. |
|
|
musze cie rozczarowac , moja grabula zawsze byla i jest do uslug, tak ze niektorzy z kierpcow wyskakiwali.Akurat mam , mimo zem warszawiak , ponoc goralska zasade--kto predzej bije ,ten dluzej zyje. Dlatego zawsze z luboscia bywalem w twoich stronach i mam tam kupe znajomkow.Moze dlatego,iz moi przodkowie wywodza sie z podkarpacia; nigdy nie pekalem, teraz troche lat przybylo ale charakter ten sam. Ostatnie wyjasnienie--szechterka przestalem czytac w 1992--po nicnej zmianie z 4 czerwca.Wystarczy ci chyba.Trzym sie dobrze, wole gorali jak krakusow, mimo,ze mam takowego szwagra, zupelnie porzadny gosc. |
|
|
reszta jest wynikiem moich spostrzezen i zastrzezen do imc pana P.--nic ponad --kapewu mam nAdzieje.Po dzisiejszym jego wpisie absolutnie mi nie do smichow chichow i tyle. |
|
|
Cusik majstrowałeś przy tych wicach w łobiad ?! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Wiedziołek Pietrek, ze mie somego nie łostawis w bidzie!!!
Przeczytajcie chłopaki Post Scriptum - pamiętając, że to się działo w roku 1967.
Serdecznie Was pozdrawiam,
Krzychu |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Zapraszam do lektury Post Scriptum, które przed chwilą dodałem do notki. Wyjaśni to Panu wiele.
Dziękuję za cenny komentarz i serdecznie pozdrawiam,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Oby Pani miała rację!
Serdecznie pozdrawiam,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Faktycznie, Ameryka jest dla pozbawionych wrażliwości "twardzieli", dla których liczy się tylko mamona. Dlatego, choć to piękny kraj ze wszech miar wart zobaczenia, nigdy bym tam nie chciał zamieszkać na stałe.
Pozdrawiam serdecznie,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Właśnie dodałem do notki stosowne Post Scriptum. W wolnej chwili zapraszam do lektury.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Mnie 25 lat emigracji nauczyło życia którego Pan zapewne w ogóle nie zna i o którym Pan nie ma żadnego pojęcia..."
----------------------------------
Setnie mnie Pani rozbawiła. Szczególnie, że w latach dziewięćdziesiątych byłem przez kilka lat tłumaczem-konsultantem amerykańskiej korporacji Philip Morris i jeżdżąc z nimi po świecie w sprawach biznesowych widziałem takie rzeczy, że musiałaby pani mieć kilka głów, żeby to ogarnąć. No ale najważniejsze jest dobre samopoczucie i wysoka samoocena.
A teraz już na poważnie.
O Polonii chicagowskiej roku 1967 napisałem w mojej książce wspomnieniowej "Magia namiętności" i Pani komentarz skłonił mnie do tego, bo nigdy tego nie robię, by dodać do notki post scriptum, w którym opisałem moje początki w Stanach Zjednoczonych. W wolnej chwili zapraszam do lektury.
Fragmenty dotyczą mojej piąta woda po kisielu "rodziny", która mnie wtedy zaprosiła do Stanów, jak życie pokazało... Ech. Sama Pani przeczyta.
Pozdrawiam Panią serdecznie,
kp |
|
|
keczapie...wlasnej roboty.. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz To prawda, że na twarzy tego dostojnika trudno zauważyć choćby ślad inteligencji. Ale za to jaka grzywa! I jak pięknie wyczesana!!!
Serdecznie pozdrawiam,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Ja też czasem tracę wiarę. Ale wciąż staram się robić swoje.
Pozdrawiam,
kp |
|
|
Czytam artykuł Pana Pasierbiewicza i nie widze w nim nic co mozna by krytykować aż w tak niepozytywny sposób.Szczegółnie nik dogard uparłeś się na faceta od samego początku.Tylko zastanawaim sie ZA CO?
Przeszkadza ci dogard to ze P.Pasierbiewicz ma korzenie AKowskie>?A może nie lubisz jak ludzie sie zwierzają z bolączek swych publicznie?A slyszaleś o tym że aby tak umieć robic to trza mieć JAJA!?
Szczerość i jasnośc wypowiedzi ciebie dogard przeraża?
To może powinieneś przestać odwiedzać forum niezależna w ogole?
U michnika w jego zakłamenej gazecie wyborczej nie było by tobie lepiej?
To tylko niektóre z pytan które mi się nasunęły.
Ja tam lubie czytać P.Pasierbiewicza.Pisze szczerze i zawsze na temat językiem który nawet prosty cieśla jak ja -rozumie.
Każdy ma inne doświadczenia i życiowe i skoro je publicznie obnaża nie oznacza to że można ''walić ''mu na głowe rzadziusieńkim ...... od razu!
ps.Panie krzychu pisz Pan nadal tym samym stylem jak do tej pory-TO MOJA PROSBA I KOLEGOW którzy zawsze czytamy Pana artykuły z zaciekawieniem!
Jesteśmy Góralami którzy lubieją dudki i dla nich robimy teraz obecnie w Norwegii:))
Jednak znamy granice ,i wiemy że Ojczyzna i Rodzina najważniejsza!
Ano dyć nosym dialektem pisoć niezamiezom- ale mnie graba świezbi coby objechać co poniektórych tak by ceprom w kierpce jucha posła!
Amen
Pietrek
Pozdrawiam Pana krzycha serdecznie!Z Panem Bogiem hej! |
|
|
mada Nie wierzę, że coś takiego może się przyśnić. |
|
|
...emigracja nie dla każdego! Mięczaki i beksy sie nie nadają.
"You can take the girl out of Poland, but you can't take Poland out of the girl!" |
|
|
... kolos na glinianych zydowskich nogach ... I POPATRZCIE TYLKO JAKA POTWORNA GEBE MA KERRY !!!!!!!!!! |
|
|
POdstepny nawet--dla odmiany wiec pisalem ci o tych goralach ,ktorzy teraz kupuja hamerykanskie gory, by stworzyc sobie swoj swiat na obczyznie.Nie rozumiesz tego, to takie proste.Moze ten twoj goral zmarl ze zgryzoty, ze nawet krajan krakowski zarzucal mu chciwosc,a on byl losem zmuszony do tej harowki.Jak ty łatwo wchodzisz w skore drugiego czleka.Moze on byl nieuleczalnie chory i chcial jak najwiecej zostawic rodzinie.Masz juz swoje latka,a prostych ludzkich spraw nie pojmujesz.Szkoda. |