Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wredna sowa!
Data Autor
Panie Krzychu ja tom jednak cymbał jest!Teraz dopiero zajarzyłem że Pan pijesz do tej sowy i przyjaciół z baru co judaszy z Po nagrywali..heh tęgi łeb masz Pan Z wyrazami szacunku Pietrek cymbał z gor skalistych
Szanowny Panie Krzysztofie! Trochę przydługawe ale...... "......Sowięta są wielce żarłoczne, ale pracowitość ich rodziców bywa jeszcze większa. Czasami dochodzi do tego, że maluchy siedzą na stosie martwych gryzoni, których nie zdążyły zjeść. Niezbyt to malownicze – tym bardziej, że młode sowy mogłyby wygrać każdy konkurs na najbrzydszą istotę na Ziemi. Ale do czasu… Gdy zabraknie ulubionych myszy, sowy poszukują innych ofiar – a ich lista jest bardzo długa. Puchacz, ogromne, odważne ptaszysko z czerwonymi oczami i rozpiętością skrzydeł sięgającą blisko 2m, może zabić niemal wszystko - od myszy na przekąskę, poprzez małe dziki, dorosłe jastrzębie, myszołowy, aż do lisów, a nawet saren włącznie. W jego jadłospisie doliczono się 250 różnych gatunków zwierząt! Sowy, symbol tajemnych mocy i obrządków, same skrywają nie jedną mroczną tajemnicę. Nieczęsty w świecie ptaków kanibalizm, jakkolwiek nie rutynowo, to jednak w szczególnych wypadkach wśród sów się zdarza. Do tego duże sowy polują na te mniejsze. Przy czym nie zawsze motywacją jest jedzenie. Czasami jest nią chęć wyeliminowania konkurencji. Zjawisko znane wśród większości drapieżników – zarówno ptaków jak i ssaków. (Nie oburzajmy się – w końcu my ludzie robimy to na skalę masową – w stosunku do własnego gatunku, jak i innych). Dla sów, podobnie jak dla innych drapieżników typowy jest kainizm. Ptaki te zwykle znoszą więcej jaj – na wszelki wypadek. Jako, że wysiadują je od złożenia pierwszego, maluchy wylegają się w odstępach 1-2 dniowych. Jeśli zniesienie było liczne – pomiędzy najstarszym a najmłodszym pisklęciem może być nawet 10 dni różnicy! Jeśli pokarmu będzie dużo – rodzice wykarmią wszystkie dzieci. Jeśli jednak będą kłopoty – najmłodsze z rodzeństwa nie będzie miało szansy opuścić gniazda jako dorosły ptak. Złoży w ofierze swoje życie, dzięki czemu starsze rodzeństwo nie umrze śmiercią głodową. W wyjątkowo chude lata, takich ofiar w sowim gnieździe może być kilka, a szczęściarz - zaledwie jeden. Większe sowy stosunkowo często sięgają też po wrony, sroki, czy sójki. Tutaj zapewne mamy dwa w jednym – jednocześnie pokarm i ograniczenie konkurencji. Doskonałym sposobem, bo znacznie mniej ryzykownym, jest zabijanie młodych. Dlatego też świadome to robią....." Pozdrawiam, bolesław
Tarantoga, Pan dr Pasierbiewicz, jak w tym kawale o egzaminie z chemii zdawanego przez pewnego działacza partyjnego ze Śląska: Egzaminator: Może pan wskaże jakieś ciało lotne. Egzaminowany: Dobra, np. ptok. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@xena2012 Słyszę od dawna. Lecz sęk w tym, że mamy wciąż osiem milionów głuchych, którym najlepszy laryngolog nie pomoże. Pozdrawiam Panią.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga Spadaj! I nie psuj powietrza! Jest lato! Ludzie się lubią i stronią od takich jak Ty zawistnych zgorzknialców. Nawet Ci "Paszoł won!" dziś nie powiem.
Mogło być nawet tak, że do Szejnfelda przyleciała gołębica aby mieć potomstwo, a do pana panie Krzysztofie Sowa ? P.S. Czy miał pan już jakieś odwiedziny członków Stowarzyszeń Przyjaciół Zwierząt ?
Krzysztof Pasierbiewicz
@marekagryppa Miło mi znów Pana gościć na blogu! Z wyrazami szacunku, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@pietrek Pozdrówka Hejże Krzysiek
Krzysztof Pasierbiewicz
@z Polski zdzichu Żeby zrozumieć ten nielot, trzeba być lotnym. I to by było na tyle. Pozdtawiam.
xena2012
dopiero teraz Pan to słyszy? Otolaryngolog się kłania.Przecież z telewizora co rusz dochodza pohukiwania różnych puhaczy i sów głównie z partii rządzącej.Co gorsza sowy w Polsce objete są całkowita ochroną więc pohukują do woli.
No,no kto by pomyślał że jest Pan przesądny.A tak na poważnie to -"Omnia homini,dum vivit,speranda sunt".Z ukłonami ......bez sowy.
Ta sowa lub ten puchacz to niejaki komunista w...sumienie go pierze że zaprzedawał bliznich by mieć pelny kołdun i ciepło w chałupie a teraz rycy po krzakach nicym baran jakiś opętany.hahah Pozdrówka Hejze Pietrek
"ale ten przebiegły nielot sprytnie krył się w ogrodowym gąszczu" Sowa - nielot? Ciekawostka ornitologiczna. Zapewne krzyżowka z pingwinem
Do wpisu: Spokój orkiestra!!! Pani Andziu! Kocham Panią!
Data Autor
Bardzo lubię czytać Pana teksty (a kilaknaście lat wcześniej słuchać wykładów jako student :) Podejrzewam, że sponsorem był Pan prof. Górecki. Po przeczytaniu tej opowieści, przypomniała mi się ze studiów Pana opowieść o koszuli hawajskiej i zdjęciu :) Pozdrawiam serdecznie Krystian Absolwent AGH WGGiOŚ
Absolutnie mnie pan tym nie przekonał, * Nie miałem Pana zamiaru przekonywać nawet relatywnie, a dodatkowo obraża pan osoby, którym nie podoba się, co pan tutaj robi. * Niby w jaki sposób obrażam? i które chcą sobie po prostu poczytać teksty dr Pasierbiewicza. * Nie mam zamiaru im w tym przeszkadzać. Ja np. czytam je bez przeszkody, chociaż spotykają się z eleganckim odporem "Paszoł won!". Sam nie używam takich (ai im podobnych sformułowań) wobec moich adwersarzy. Nie mam nic przeciwko merytorycznym dyskusjom: do tego służą blogi. * Jestem szczerze wzruszony. Sam się często nie zgadzam z doktorem. * Pańska sprawa, Co do pana, nie znam pana i nie interesuje mnie pan, * Prawie cała przyjemność po mojej stronie. więc daruję sobie odpowiedzi na osobiste wycieczki. * wreszcie coś do rzeczy, Jedno jest pewne: bruździsz tu pan, ładujesz się pan tu z brudnymi buciorami i nawet nie użyjesz pan wycieraczki przed wejściem. * Subiektywna pewność nie jest wiele warta, o ile nie jest niezależnie potwierdzona. Oczywiście ma walor dl Szanownego Pana, ale niekoniecznie dla innych; A przy takim zachowaniu żaden tytuł profesorski nie ma większego znaczenia. * A czy ja mówię, że ma? Przcież podpisuję się "Jan Woleński" a nie "prof. Jan Woleński". Jan Woleński
Nic nie wiem o Salonie24, * Też mi nowina. Z tego, co Pan pisze wynika, że Pańska wiedza jest w ogólności niezbyt imponująca. zaglądam tylko tutaj. Ale jakoś nie widzę, żeby pan tutaj prostował kalumnie, które doktor rzekomo na pana tam rzuca. * Takie rzeczy wiadomo nie z widzenia, ale z czytania. I to ze zrozumieniem. Zaraz postaram się o przykład. To co pan tu uprawia, plus pozostała ludożerka, to zwykłe trollowanie i hejtowanie, a na to zgody nie może być * Pani Domasuł, trollowanie to równoczesne (w sensie potocznym, nie fizycznym) wypowiadanie się jednej osoby pod różnymi pseudonimami i to bez podania swojego nazwiska. Tak więc, ani Pan ani dr KP nie rozumiecie słowa "trollować" albo celowo nadużywacie, a Pan na dodatek nie przedstawia się. Wprawdzie nie jest to zabronione, ale wytykanie innym trollowania w takiej sytuacji jest dość zabawne. Jan Woleński
Panie Doma-Sułku, Toż wyszło tak jak w kabarecie Olgi Lipińskiej. Brakuje tylko pani (Doma)-Elizy, aby wyjawiać bezgraniczną miłość panu (Doma)-Sułkowi. Tutaj (na "Naszych Blogach") niewiele kandydatek, ale może pan dr KP oddeleguje kogoś z "Salonu 24"). Panie Domasułku znowu Pan gra pars pro toto, tj. wypowiadając się w imieniu "tutaj". Wygląda jednak na to, że więcej niż mniej blogowiczów widzi mnie mile. Co do blokowania, może Pańskie nadzieje spełnią się. Póki co radzę udać się do Korei Płn., np, jako Do-ma-sul. Kim na pewno przyjmie z otwartymi ramionami tak zdeklarowanego zwolennika ujawniania jedynie słusznych poglądów. Bardziej przystępna wersja (chyba kabaret "Pod Egidą", lata 1970te) to biegło jakoś tak: A. Dyskusja polega na wymianie różnych opinii. B. A co, jak ludzie mają takie same poglądy, to nie mogą sobie podyskutować. A. Mogą, ale po co. W Pańskie ręce Panie Domasułku. Jan Woleński PS. Pan dr KP twórczo realizuje Pańskie postulaty na "Salonie 24". Wypisuje rozmaite rzeczy na mój temat, wiedząc, że nie mogę odpowiedzieć. A tak grzmi na ograniczenia swobody dyskusji w czasie, gdy działał kabaret "Pod Egidą". Nowe idzie, ale stare jedzie, jak niegdyś mówiono.
Akurat mnie interesuje, ale jeśli Domasuł jest nikim, nie mam zastrzeżeń. Jaw Woleński
Pan dr KP chciał być postrzegany jako niezależny bloger jeszcze przed wymyśleniem blogu. Suiersza Wodna winna byźć dumna z tak przewidującego krajana. Jan Woleński
Mimo wszystko owe pannice miały zapewne większą sposobność do matematyki niż pan dr KP. Na spotkaniu przed odejściem w jakże zasłużony stan spoczynku chwalił się, że podchodził do matmy (na studiach) 16 czy 17 razy. Uważał to za dobry dowcip i powód do swej wieczystej chwały. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@U1 "kiedyś chciałeś byc postrzegany jako .....?..." ---------------- Jeśli to pytanie do mnie odpowiadam, że zawsze chciałem być postrzegany jako bloger niezależny Krzysztof Pasierbiewicz. Pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Jabollissimus Można prosić trochę jaśniej?
kiedyś chciałeś byc postrzegany jako .....?
gorylisko
spokojna pana rozczochrana panie profesorze... wolę nie ryzykować, bo gość mi wygląda na bardzo odpornego na wiedzę a ja z kolei potrafie się czasem zirytować, więc istnieje poważne ryzyku, ze złapie ten jego młotek geologiczny i zniekształcę go na jego czaszce... potem będę musiał odpowiadać przed sądem (może niezawisłym) za zabicie człowieka jednak... inna sprawa, że jakoś dawałem radę wbić trochę wiedzy z matmy pannicom ze studium teatralnego z Gdyni... a były i są (niektóre) blondynkami a nawet megablondynkami...
JJC
A jednak Pan czyta...:)