|
|
Andziu! Jak wcześniej wspomniałam czytam blog dr. Psierbiewicza od paru lat. Teraz założyłam konto na NB. Czytam rownież Twoje wpisy na jego temat i jest mi przykro. Bo to człowiek prawicy. Tak jak wcześniej napisałam. Jego wpisy nie mają nic wspólnego z mitomanią. Gdybyś mieszkała w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Krakowie to może byś to zrozumiała. Bo inni tego nie rozumieją i nie ma w tym ich winy. Problem w tym, że osoby nierozumiejące krytykują to na NB, a to idzie już na cały świat. To nie jest pycha doktora! To po prostu przedstawienie sytuacji. Z tym można się zgadzać lub nie. Kiedyś osobie czytającej NB i blog dr. Pasierbiewicza napisałam w prywatnej koresponencji, że on sam się"podkłada", bo ludzie nie znają tego jakby specyficznego krakowskiego języka i mogą to odebrać opatrznie. Ja w tym co pisze nie widzę żadnej mitomanii. Z dawnych czasów pamiętam dr. Pasierbiewicza jako rzetelnego naukowca oraz człowieka o filmowej urodzie. Jeszcze dzisiaj pamiętam te komentarze koleżanek: "Jaki on przystojny, jak Gregory Peck, szkoda tylko, że nie ma jego wzrostu". |
|
|
Jestem zgredem i biorę Pana uwagi także do siebie. I tak jest smutno, a po tym tekście bardziej.
Pamiętam lektury z młodzieńczych lat, Maya, Baxtera, Wanda, Londona, Curwooda o Indianach, tam zawsze senior (obecnie zgred) był absolutnym autorytetem, nie umiał już nawet konia dosiąść ale miał wiedzę i doświadczenie, które wtedy było wysoko cenione. Ja też dziś nie radzę z nowoczesną komórką czy komputerem, ale o żuciu więcej wiem, jak większość moich rówieśników, od tych świrujących w nowoczesnych mediach wszelkiego autoramentu żółtodziobów.
Nie musi nikt korzystać z moich "doświadczeń" życiowych, ale na utylizację się nie zgadzam. Był czas, że robiłem swoje, konkretną pracą służyłem innym i teraz mam nie mieć nic do gadania, mam odejść - dokąd ?
Może niezbyt słuszne są moje odczucia, ale coś zabolało.
Z szacunkiem i ukłonami autentycznie szczerymi - wilniuk. |
|
|
Panie doktorze! Czytam pana blog już od paru lat, jednak nie zakładałam konta na NB. Takich osób jak ja jest więcej. Już od pewnego czasu zastanawiałam się nad założeniem konta. Blogerzy piszą swoje notki, jednak nie wiedzą, czy one trafiają do kogoś. Bo nie każdy z czytających ma zamiar zarejestrować się i pisać swoje komentarze. Dlaczego dzisiaj nastąpił taki moment? Bo zgadzam się z Panem. Musi być wymiana pokoleń! Moje pokolenie jest młodsze od Pana. Kiedyś Pana znałam jako studentka, bowiem prowadził Pan zajęcia z moją grupą.
Czytam Pana wpisy. Jedne mi się podobają, inne nie za bardzo (chodzi mi tutaj o upublicznianie rodzinnych spraw dotyczących zdrowia). Zgadzam się, że musi nastąpić pokoleniowa wymiana. Jestem młodsza, jednak trochę życia spędziłam w Krakowie studiując tam i pracując po studiach. Jako osoba "z zewnątrz" mogę zrozumieć, że wiele Pana wpisów niektorzy oceniają jako mitomanię. A to po prostu bzdura. Nie rozumieją "krakowskiego języka".
Wracając do sprawy. Kiedyś, jak w Krakowie jak chciało się załatwić daną sprawę należało być osobą bardzo pyskatą. W innych regionach kraju chyba było bardziej uprzejmie. To były lata osiemdziesiąte. Teraz jak widać to się zmienia i młodzi ludzie potrafią być uprzejmi. Nie wykorzenimy dawnych przyzwyczajeń, to druga natura człowieka. Chyba trzeba było cofnąć się wstecz i obrugać te panie. Nie widzę innej możliwości. Choć cofanie się wstecz może być przykre. Wierzę w młodych ludzi, w ich mądrość! Dlatego solidaryzuję się z pańskimi notkami dotyczącymi wymiany pokoleń! |
|
|
"Starość nie radość ..." jakoś trzeba na te wakacje zarobić.Tylko dlaczego pasierbiewicz wysyła innych zgredów na Magadaskar,a sam jako 100% zgred,jedzie na Hel ??? Kiedyś świat przestanie istnieć,ale gdzieś w kosmosie plątać się będzie PYCHA pasierbiewicza ...,nawet kostucha nie da jej rady ... |
|
|
NASZ_HENRY Reklama sPOnsorowana ;-) |
|
|
danuta "No to znowu wyrzuciłem pieniądze!"
Na każdej drukarce jest parę lirerek i cyferek zapobiegających "wyrzucaniu pieniędzy" w razie konieczności wymiany pojemnika z tuszem. Ale skąd przeciętny zgred miałby o tym wiedzieć? |
|
|
xena2012 szybkosć pisania na komputerze jeszcze nie jest wykładnią możliwości intelektualnych osób zwłaszcza w wieku balzakowskim jak to zgrabnie określił pan Pasierbiewicz.Przed wiekami ważna była kaligrafia,ale czy ci ludzie tak pięknie piszący wiedzieli i liczyli się więcej niż mniej biegli w piśmie? Dlatego trochę uraziło mnie słowo zgred.Lata całe przepracowałam na spektrometrach nie stanowiących dla mnie żadnej zagadki ale zwykły program biurowy stwarza już pewne problemy.Czy też powinnam udac się na Madagaskar? |
|
|
xena2012 Czyżby wspieral Pan rząd w szczytnej misji eliminowania emerytów proponując zamiast powolnej eutanazji z bezterminowe wczasy na Madagaskarze? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Moja pacjentka miała i jedno i drugie. Miala wiedzę i miała ciekawość świata. Skierowali ja na "Dopplera" nóg, więc była ciekawa jak wygląda ten aparat, ktory wykorzystuje doskonale jej znane zjawiskofizyczne. |
|
|
Magdalena Figurska "Zgredy na Madagaskar" to hasło bije w samego Szanownego nauczyciela akademickiego. A Balzakowskie "kobiety czterdziestoletnie" musi omijać szerokim łukiem,bo mogłyby mu urządzić nie tylko Meksyk, ale i Sajgon. A poza tym, artykuł sponsorowany. |
|
|
Rzeczywiście, to tłumaczenie spotyka się powszechnie, choć wciąż nie wiem czemu.
Może dlatego, że nasze "spodziewać się wszystkiego" jest dla mnie zbyt obciążone w sensie "spodziewać się wszystkiego - spodziewać się najgorszego", jak w zdaniu :
Po tym chuliganie można się spodziewać wszystkiego.
I nie chodzi tu o wzór cnót wszelakich.
W moim mniemaniu łacińskie "sperare" nie ma tak pejoratywnych konotacji.
Pozdrawiam |
|
|
Jabe Panu Krzysztofowi chodzi o mentalność, nie o wiedzę. |
|
|
Ptr Aczkolwiek dobrze przy tym pamietać ,że można bardzo sprawnie wchodzić po drabinie przystawionej do niewłaściwej ściany. Polityka jest trochę bardziej wymagająca niż jakiekolwiek indywidualne działanie. Mam na myśli politykę przyszłą, służbę narodowi. Jasne ,że nie IIIRP. Pewnie ,że najlepiej byłoby żyć wsród młodych , mądrych geniuszy. Ale w praktyce dobrze jest słuchać doświadczonych. Obecnie na przykład ciekawe i ważne rzeczy mówi prof. Andrzej Nowak. |
|
|
"Łacina na co dzień" - Czesław Jędraszko. Nasza Księgarnia W-wa 1970r.
Dzięki za dosłowne tłumaczenie Pozdrawiam i.....poprawię się. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Szanowny Panie Krzystofie.
Się niezgodzić z Panem ośmielę!
Kiedyś zbadałem przy pomocy ultrasonografu pewną starszą panią, w wieku powyżej sześcdziesięciu lat. Badałem jej przepływy w żyłach nóg, używając do tego efektu Dopplera. Po badaniu, gdy pisałem wynik, pani spoglądając na ultranowoczesny aparat spytała: - To jest ten Doppler?
- Tak, to jest aparat, który wykorzystuje afekt Dopplera do wykrycia ruchu w tkankach. Wiązka ultradźwięków, emitowana przez głowicę, ulega w tkankach odbiciu...
- Rozproszeniu - przerwała mi pani.
- Odbiciu - powiedziałem uparcie.
- Cała się odbija? - spytała pani, unosząc lekko brwi do góry.
- No, nie... - już mi coś zaczeło świtać, kto ma rację...
- No, to znaczy że rozproszeniu! - powiedziała z satysfakcją - Wie pan, ja jestem z zawodu fizykiem, choć już na emeryturze i byłam ciekawa jak wygląda ten aparat, ale oczywiście znam zasadę jego działania... |
|
|
Słuszna racja
Ja bym jednak rozróżnił między reklamą a rzeczywistą opinią, wynikającą z doświadczenia.
IMHO reklama jest oszustwem intelektualnym, bazującym na mechaniźmie kojarzenia/utożsamiania wizerunku celebryty/autorytetu z obrazem reklamowym produktu, z wykorzystaniem technik multiplikacji wizerunku.
Osobiście nie stronię od dzielenia się wiedzą na temat produktów/fachowców, które sprawdziłem pozytywnie.
Reklama po prostu NADUŻYWA zaufania, i tyle. |
|
|
Witam
Nie wiem, skąd to tłumaczenie, ale dla mnie łaciński oryginał znaczy:
Żywi żywią nadzieję
A dosłownie:
Każdy człek, póki żyw, ma nadzieję
Pozdrawiam |