Otrzymane komantarze

Do wpisu: Są chwile, gdy życie potrafi być piękne!
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@gracz ogame Dziękuję Panu za miły i szczery komentarz, a życzenie odwzajemniam z nawiązką. Pozdrawiam Pana!
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga "Chwila bez K.P.---życie może być piękne :-))..." --------------------- Wystarczy nie czytać moich notek i całe Pańskie życie będzie piękne. A Pan czyta z czerwonymi uszami i niecierpliwie czeka na moje następne notki. Czyta Pan wszystko, co piszę, bo zawsze Pan komentuje jako pierwszy. A to oznacza, że moje notki są ciekawe, bo w przeciwnym razie by ich Pan nie czytał. Dziękuję za atencję i kolejny komentarz, Krzysztof Pasierbiewicz
Dużo słońca, pięknych kobiet, udanego wypoczynku!
I po co te plucie ? Dziwne upodobanie w ubliżaniu, szydzeniu, kpinach - to takie nasze - "bezinteresowna zawiść". A jeśli nie można z kulturą, opanowaniem czy grzecznością, to chociaż - milczeniem ?
gdzies na plazy w Jastarni dwoch mocno podstarzalych podpitych lowelasow, ktorym sie ciagle wydaje ze sa piekni i mlodzi...i na copacabana .... piekne ???? raczej zalosne - zwlaszcza ze panowie (przynajmniej jeden) maja tyt.naukowe !
Życie bywa piękne Zanim nastąpi moment, Że już z życia wymiękniesz, Czasem w życiu, zauważ, Chwile bywają piękne. Bywają chwile szczęśliwe, Beztroskie i radosne - Dosyć liczne w dzieciństwie, Mniej liczne, gdy podrośniesz. Bywają miłe momenty Jeszcze w wieku dojrzałym - Coraz rzadziej niestety, potem prawie znikają. Czy szczęściem są istnym, Czy tylko są złudą? Nie ma to już znaczenia, Kiedy miną i pójdą. Dlatego dbaj o to, Nim opuszczą cię siły, By jak najwięcej było Dni szczęśliwych i miłych - Ni starości, ni śmierci Się podówczas nie zlękniesz. Żyj dla chwil, by życie Bywało przepiękne.
PIęęęknie:), zwłaszcza widok z lotu - balonem? "Na oko" to z dobrych kilku kilometrów... Mam dla Pana zadanie wakacyjne - jeśli mozna tak to nazwać. Swego czasu będąc w tamtych okolicach usłyszałem od tambylców, jakoby można było, znając płycizny, PRZEJŚĆ z Pucka na Hel, nie zanurzając się powyżej głowy, a w sporej części suchą stopą, korzystając z łach na których wylegują się w słońcu foki. Może się uda Panu potwierdzić, bądź zdobyć podobne relacje. Pozdrawiam
Pan się cieszy że jedzie wypoczywać na ukochany Hel,a ja za 10 dni jadę do chałupy aż na miesiąc! Nie cieszy mnie to że za 3 mieśiące tutaj mogę kupić przyzwoity paruletni samochod,że mogę wykończy c dom..popłacić rachunki itp. w przeciwieństwie do Polski gdzie jak tylko lepiej szło to okradał mnie urząd skarbowy tak że w pięty szedłcały zarobek....CIESZY MNIE TO ZE CÓRECZKA MOJA BĘDZIE ZE MNĄ.Zona to wiadomo...jakoś wytrzymuje... Panie Krzychu ja już po nocach spać nie umiem tak się zamartwiam Ojczyzną.Ale mam Pan rację,tzreba się umiec cieszyć tym co się ma...we łbie.Bo toć chyba tam szczęścia trza szukać. A czy myśli Pan czy kiedykolwiek jeszcze warto będzie pracować w kraju naszym...za godziwą zapłatę bo gratis roboty kupa.... Z Panem Bogiem smutny Pietrek
Do wpisu: Zgredy na Madagaskar! Rzecz o potrzebie wymiany pokoleń.
Data Autor
Andziu! Jak wcześniej wspomniałam czytam blog dr. Psierbiewicza od paru lat. Teraz założyłam konto na NB. Czytam rownież Twoje wpisy na jego temat i jest mi przykro. Bo to człowiek prawicy. Tak jak wcześniej napisałam. Jego wpisy nie mają nic wspólnego z mitomanią. Gdybyś mieszkała w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Krakowie to może byś to zrozumiała. Bo inni tego nie rozumieją i nie ma w tym ich winy. Problem w tym, że osoby nierozumiejące krytykują to na NB, a to idzie już na cały świat. To nie jest pycha doktora! To po prostu przedstawienie sytuacji. Z tym można się zgadzać lub nie. Kiedyś osobie czytającej NB i blog dr. Pasierbiewicza napisałam w prywatnej koresponencji, że on sam się"podkłada", bo ludzie nie znają tego jakby specyficznego krakowskiego języka i mogą to odebrać opatrznie. Ja w tym co pisze nie widzę żadnej mitomanii. Z dawnych czasów pamiętam dr. Pasierbiewicza jako rzetelnego naukowca oraz człowieka o filmowej urodzie. Jeszcze dzisiaj pamiętam te komentarze koleżanek: "Jaki on przystojny, jak Gregory Peck, szkoda tylko, że nie ma jego wzrostu".
Jestem zgredem i biorę Pana uwagi także do siebie. I tak jest smutno, a po tym tekście bardziej. Pamiętam lektury z młodzieńczych lat, Maya, Baxtera, Wanda, Londona, Curwooda o Indianach, tam zawsze senior (obecnie zgred) był absolutnym autorytetem, nie umiał już nawet konia dosiąść ale miał wiedzę i doświadczenie, które wtedy było wysoko cenione. Ja też dziś nie radzę z nowoczesną komórką czy komputerem, ale o żuciu więcej wiem, jak większość moich rówieśników, od tych świrujących w nowoczesnych mediach wszelkiego autoramentu żółtodziobów. Nie musi nikt korzystać z moich "doświadczeń" życiowych, ale na utylizację się nie zgadzam. Był czas, że robiłem swoje, konkretną pracą służyłem innym i teraz mam nie mieć nic do gadania, mam odejść - dokąd ? Może niezbyt słuszne są moje odczucia, ale coś zabolało. Z szacunkiem i ukłonami autentycznie szczerymi - wilniuk.
Panie doktorze! Czytam pana blog już od paru lat, jednak nie zakładałam konta na NB. Takich osób jak ja jest więcej. Już od pewnego czasu zastanawiałam się nad założeniem konta. Blogerzy piszą swoje notki, jednak nie wiedzą, czy one trafiają do kogoś. Bo nie każdy z czytających ma zamiar zarejestrować się i pisać swoje komentarze. Dlaczego dzisiaj nastąpił taki moment? Bo zgadzam się z Panem. Musi być wymiana pokoleń! Moje pokolenie jest młodsze od Pana. Kiedyś Pana znałam jako studentka, bowiem prowadził Pan zajęcia z moją grupą. Czytam Pana wpisy. Jedne mi się podobają, inne nie za bardzo (chodzi mi tutaj o upublicznianie rodzinnych spraw dotyczących zdrowia). Zgadzam się, że musi nastąpić pokoleniowa wymiana. Jestem młodsza, jednak trochę życia spędziłam w Krakowie studiując tam i pracując po studiach. Jako osoba "z zewnątrz" mogę zrozumieć, że wiele Pana wpisów niektorzy oceniają jako mitomanię. A to po prostu bzdura. Nie rozumieją "krakowskiego języka". Wracając do sprawy. Kiedyś, jak w Krakowie jak chciało się załatwić daną sprawę należało być osobą bardzo pyskatą. W innych regionach kraju chyba było bardziej uprzejmie. To były lata osiemdziesiąte. Teraz jak widać to się zmienia i młodzi ludzie potrafią być uprzejmi. Nie wykorzenimy dawnych przyzwyczajeń, to druga natura człowieka. Chyba trzeba było cofnąć się wstecz i obrugać te panie. Nie widzę innej możliwości. Choć cofanie się wstecz może być przykre. Wierzę w młodych ludzi, w ich mądrość! Dlatego solidaryzuję się z pańskimi notkami dotyczącymi wymiany pokoleń!
"Starość nie radość ..." jakoś trzeba na te wakacje zarobić.Tylko dlaczego pasierbiewicz wysyła innych zgredów na Magadaskar,a sam jako 100% zgred,jedzie na Hel ??? Kiedyś świat przestanie istnieć,ale gdzieś w kosmosie plątać się będzie PYCHA pasierbiewicza ...,nawet kostucha nie da jej rady ...
NASZ_HENRY
Reklama sPOnsorowana ;-)
danuta
"No to znowu wyrzuciłem pieniądze!" Na każdej drukarce jest parę lirerek i cyferek zapobiegających "wyrzucaniu pieniędzy" w razie konieczności wymiany pojemnika z tuszem. Ale skąd przeciętny zgred miałby o tym wiedzieć?
xena2012
szybkosć pisania na komputerze jeszcze nie jest wykładnią możliwości intelektualnych osób zwłaszcza w wieku balzakowskim jak to zgrabnie określił pan Pasierbiewicz.Przed wiekami ważna była kaligrafia,ale czy ci ludzie tak pięknie piszący wiedzieli i liczyli się więcej niż mniej biegli w piśmie? Dlatego trochę uraziło mnie słowo zgred.Lata całe przepracowałam na spektrometrach nie stanowiących dla mnie żadnej zagadki ale zwykły program biurowy stwarza już pewne problemy.Czy też powinnam udac się na Madagaskar?
xena2012
Czyżby wspieral Pan rząd w szczytnej misji eliminowania emerytów proponując zamiast powolnej eutanazji z bezterminowe wczasy na Madagaskarze?
Lech "Losek" Mucha
Moja pacjentka miała i jedno i drugie. Miala wiedzę i miała ciekawość świata. Skierowali ja na "Dopplera" nóg, więc była ciekawa jak wygląda ten aparat, ktory wykorzystuje doskonale jej znane zjawiskofizyczne.
Magdalena Figurska
"Zgredy na Madagaskar" to hasło bije w samego Szanownego nauczyciela akademickiego. A Balzakowskie "kobiety czterdziestoletnie" musi omijać szerokim łukiem,bo mogłyby mu urządzić nie tylko Meksyk, ale i Sajgon. A poza tym, artykuł sponsorowany.
Rzeczywiście, to tłumaczenie spotyka się powszechnie, choć wciąż nie wiem czemu. Może dlatego, że nasze "spodziewać się wszystkiego" jest dla mnie zbyt obciążone w sensie "spodziewać się wszystkiego - spodziewać się najgorszego", jak w zdaniu : Po tym chuliganie można się spodziewać wszystkiego. I nie chodzi tu o wzór cnót wszelakich. W moim mniemaniu łacińskie "sperare" nie ma tak pejoratywnych konotacji. Pozdrawiam
Jabe
Panu Krzysztofowi chodzi o mentalność, nie o wiedzę.
Ptr
Aczkolwiek dobrze przy tym pamietać ,że można bardzo sprawnie wchodzić po drabinie przystawionej do niewłaściwej ściany. Polityka jest trochę bardziej wymagająca niż jakiekolwiek indywidualne działanie. Mam na myśli politykę przyszłą, służbę narodowi. Jasne ,że nie IIIRP. Pewnie ,że najlepiej byłoby żyć wsród młodych , mądrych geniuszy. Ale w praktyce dobrze jest słuchać doświadczonych. Obecnie na przykład ciekawe i ważne rzeczy mówi prof. Andrzej Nowak.
"Łacina na co dzień" - Czesław Jędraszko. Nasza Księgarnia W-wa 1970r. Dzięki za dosłowne tłumaczenie Pozdrawiam i.....poprawię się.
Lech "Losek" Mucha
Szanowny Panie Krzystofie. Się niezgodzić z Panem ośmielę! Kiedyś zbadałem przy pomocy ultrasonografu pewną starszą panią, w wieku powyżej sześcdziesięciu lat. Badałem jej przepływy w żyłach nóg, używając do tego efektu Dopplera. Po badaniu, gdy pisałem wynik, pani spoglądając na ultranowoczesny aparat spytała: - To jest ten Doppler? - Tak, to jest aparat, który wykorzystuje afekt Dopplera do wykrycia ruchu w tkankach. Wiązka ultradźwięków, emitowana przez głowicę, ulega w tkankach odbiciu... - Rozproszeniu - przerwała mi pani. - Odbiciu - powiedziałem uparcie. - Cała się odbija? - spytała pani, unosząc lekko brwi do góry. - No, nie... - już mi coś zaczeło świtać, kto ma rację... - No, to znaczy że rozproszeniu! - powiedziała z satysfakcją - Wie pan, ja jestem z zawodu fizykiem, choć już na emeryturze i byłam ciekawa jak wygląda ten aparat, ale oczywiście znam zasadę jego działania...
Słuszna racja Ja bym jednak rozróżnił między reklamą a rzeczywistą opinią, wynikającą z doświadczenia. IMHO reklama jest oszustwem intelektualnym, bazującym na mechaniźmie kojarzenia/utożsamiania wizerunku celebryty/autorytetu z obrazem reklamowym produktu, z wykorzystaniem technik multiplikacji wizerunku. Osobiście nie stronię od dzielenia się wiedzą na temat produktów/fachowców, które sprawdziłem pozytywnie. Reklama po prostu NADUŻYWA zaufania, i tyle.
Witam Nie wiem, skąd to tłumaczenie, ale dla mnie łaciński oryginał znaczy: Żywi żywią nadzieję A dosłownie: Każdy człek, póki żyw, ma nadzieję Pozdrawiam