|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @gascaga
"Usmiecham sie do Pana zyczliwie.Doprawdy,no I po coz ow sarkazm,juz drugi dzisiaj?..."
-----------------
No to proszę przyjąć kwiatki:
youtube.com |
|
|
mada Andziu! Brawo!Brawo! |
|
|
@p.Pasierbiewicz
Usmiecham sie do Pana zyczliwie.Doprawdy,no I po coz ow sarkazm,juz drugi dzisiaj? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @goscaga
Widzę, że proboszcz Jastarni Pani nie przekonał. A co Pani powie na temat papieża Franciszka? Czy też jest dla Pani błądzącym nieświadomym, który nie wie, co mówi i czyni?
Pozdrawiam |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @ALL
Czas zdemaskować trolla.
JW to profesor Uniwersytetu jagiellońskiego niejaki Jan Woleński. Gabriela Matuszek to również profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wszyscy mogli przeczytać - vide komentarz podpisany JW ( 2015-10-02 [20:54] ), co profesor Jan Woleński napisał o kobiecie, która zrecenzowała "Magię namiętności".
Tak właśnie uczelniany kolega pisze o swojej uczelnianej koleżance. Mam nadzieję, że teraz Państwo lepiej rozumiecie, jak nisko upadły standardy moralno etyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że "profesor" Jan Woleński przez całe lata pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu (Sic!) Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk. Jak się Państwu podoba "klasa" pana "profesora"??? No i stan nauki polskiej???
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Bardzo dziekuje za obszerne sprawozdanie,jestem wdzieczna.Obawiam sie,ze nie jestem rozumiana,niestety.Nic nie szkodzi
P.S.
Nie chcialabym podwazac czyjegos autorytetu.Szanuje ksiezy,aczkolwiek oni rowniez sa ludzmi,wywodza sie z poszczegolnych domow,a co za tym idzie idealami nie sa.Wsrod nich zdarzaja sie zarowno wiecej swiadomi,jak I mniej..I to nie jest ich wina
Pozdrawiam |
|
|
Bardzo dziekuje za obszerne sprawozdanie,jestem wdzieczna.Obawiam sie,ze nie jestem rozumiana,niestety.Nic nie szkodzi
P.S.
Nie chcialabym podwazac czyjegos autorytetu.Szanuje ksiezy,aczkolwiek oni rowniez sa ludzmi,wywodza sie z poszczegolnych domow,a co za tym idzie idealami nie sa.Wsrod nich zdarzaja sie zarowno wiecej swiadomi,jak I mniej..I to nie jest ich wina
Pozdrawiam |
|
|
Ciągle trzeba prostować bujdy dr Pasierbiewicza. Prof. G. Matuszek nie
jest Prezeską Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, ale była Prezeską
Stowarzyszenia Pisarzy Polskich , Oddział Kraków. To wprawdzie drobiazg,
ale dr Pasierbiewicz zawsze promuje sam siebie na wyrost. Prof. Matuszek
rzeczywiście tak właśnie oceniła Magię namiętności". Uczyniła
to na promocji tegoż kiczu w Jastarni, w trakcie której dzieło to
zostało zwyczajnie wyśmiane. Prof. G. Matuszek nigdy już nie
powtórzyła przychylnej oceny kiczowatego dzieła dr Pasierbiewicza i
nigdy nie opublikowała żadnej recenzji tej książki. zapewne nie
upoważniła dr Pasierbiewicza do namolnego powtarzania jest
okolicznościowych słów powtarzanych przez niego dziesiątki razy. Wiem
od niej (w razie potrzeby, zacytuje stosowny mail), że prof. G. Matuszek
poprosiła dr Pasierbiewicza o to, aby nie zaszczycał jej swoimi utworami
publikowanymi na jego blogach. Tedy autopromocja dr Pasierbiewicza przy
pomocy użycia opinii prof. G. Matuszek jest w gruncie rzeczy - dość
bezczelnym nadużyciem.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Dalsza część recenzji prof. Matuszek, cytuję:
"Myślę, że to pisanie wyrasta z potrzeby dawania świadectwa własnego życia: jego zapisu, rozliczenia, nadania sensu (...) Ale jest także głosem pokolenia, którego młodość przypadała na lata 60. i 70.te; tej jego części, która zdołała oprzeć się szarości komuny, miała odwagę wieść barwne życie (...) Autor opowiada historię jednego romansu, ale właściwie jest to historia życia, jednostkowego i zbiorowego. Ukazane zostają różne środowiska: amerykańska polonia, świat top modelek i dyplomacji, zgrzebna komuna i mieszkańcy ubeckiego bloku, krakowska uczelnia i artystyczne kręgi. Zaletą tej książki jest to, że biografia jednostkowa wpisana została w biografię zbiorową. Życie zawsze układa się wszak wedle wzoru aranżowanego przez historię – konteksty społeczne, polityczne, ekonomiczne determinują jego przebieg, co widać dopiero z odpowiedniej perspektywy, gdy wątki odsłaniają swój sens i domykają się kody.
Książka KP pisana jest z takiej właśnie perspektywy: dojrzałego mężczyzny, który potrafi spojrzeć wstecz, próbuje zrozumieć polityczne i uczuciowe mechanizmy własnego życia i wyciągnąć odpowiednie wnioski. A także zdobyć się na refleksje - na temat życia, miłości, wolności i zniewolenia, komunizmu i wolnego świata. Zrozumieć i ocenić historię, własną i cudzą (...) W tło romansu wpisana jest panorama życia PRLu, zdefektowanej rzeczywistości, ale także polityczna i intelektualna opozycja i próby wybicia się na wolność (...)
Zderzenie dwóch światów – PRLu i Zachodu – zgrzebnego socjalizmu, szczerości, zabawy, nie myślenia o jutrze, zdystansowanego stosunku do wartości materialnych - ze światem zachodniego liberalizmu, w którym odminuje luksus materialny i płytkość duchowa, prowadzi do znanych konkluzji: biednie znaczy bogato; cierpienie i niewola wzbogacają ludzkie dusze, wolność i dostatek kaleczą wrażliwość.
Życie ciekawe i spełnione polega na doświadczeniu miłości, ale także cierpienia, a przede wszystkim odwadze: zmian, sprzeciwu, życia według własnego pomysłu...", koniec cytatu. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @goscaga
A oto recenzja "Magii namiętności" autorstwa ks. Proboszcza Parafii Rzymsko-Katolickiej w jastarni Bogusława Kotewicza, cytuję:
"Po letnich upałach zakończyłem spokojną lekturę Książki-Magii. Dziękuję za ten dar. To zapis życia szczery i skrajnie realny. Nie brakuje tu pięknych literackich form i bardzo inteligentnego i błyskotliwego analizowania sytuacji. Boża nić wije się raz tu raz tam. "Zabicie miłości" nigdy nie następuje. Tylko jej forma, intensywność i ślad się zmienia. Przecież te lata i doświadczenia ukształtowały bohaterów i są źródłem dzisiejszej dojrzałości. Dla mnie to dzieło jest świadectwem cennym o życiu, miłości, systemie niesystematycznym i świecie szerokim. Dziś dam ją do czytania moim cennym znajomym. Za jakiś czas podyskutujemy o niej i wydobędziemy nowy blask nakładając nasze osobiste doświadczenia, przeżycia i miłości. Pozdrawiam serdecznie z pięknej Jastarni, miejsca, gdzie życie się toczy, ludzie cieszą się i cierpią ponieważ kochają (lub nie). x.Bogusław...", koniec cytatu. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @goscaga
"Przepraszam, ale obraz Matki Boskiej jest w tym momencie chyba nie na miejscu, bo jak on się ma z powyższą treścią...."
-----------------
Jeśli Pani tego nie złapała, to ja już na to nic nie poradzę.
"Zatrzymam się w tym miejscu..."
--------------
I to jest moim zdaniem najrozsądniejsze, co Pani powinna zrobić. A na drugi raz proszę nie zaczynać lektury, to nie będzie Pani się musiała zatrzymywać.
A niżej fragment recenzji "Magii namiętności" autorstwa Prezeski Stowarzyszenie Pisarzy Polskich pani Gabrieli Matuszek, profesora Wydz. Polonistyki UJ, cytuję:
"Magia namiętności to romans, który może mieć duże powodzenie u czytelników. Nie dlatego, że jest to wysoka literatura – bo autor chyba nie miał aż takich ambicji, ale ponieważ zawiera te elementy, które czytelnicy lubią: jest to opowieść o wielkiej namiętności, rozgrywająca się w atrakcyjnych przestrzeniach, prowadzona w sposób żywy, barwny, wciągający suspensami. Autor prowadzi czytelnika przez zawikłane meandry niepowszedniego romansu, w którym konkurują ze sobą baśniowy książę zza żelaznej kurtyny i ubogi krakowski student, luksus zachodniego świata i słońce Brazylii skonfrontowane jest z szarością PRLu. Kto wygra? A może wszyscy tu przegrywają?
Czy romantyczna miłość przetrwała próbę czasów, w konfrontacji ze szpetotą i perfidią komuny? Czy szalony romans może udać się w bloku z wielkiej płyty, pośród nienawistnych ludzi. I wreszcie, jaką cenę płaci się za dar wielkiej miłości?
Tego Państwo dowiedzą się po przeczytaniu tej książki...", koniec cytatu. |
|
|
Przepraszam,ale obraz Matki Boskiej jest w tym momencie chyba nie na miejscu, bo jak on sie ma z powyzsza trescia. Hipokryzja.
Rozumiem,ze jezeli Matka NAjswietsza to I jakas moralnosc,a co za tym idzie,to jakies moralne "hamulce".Zatrzymam sie w tym miejscu,bo oceniac nikogo nie powinnam. |
|
|
Od prof. JW. Dr Pasierbiewicz ma takie kompetencje do porównywania jak
było w UJ kiedyś i jak jest teraz, jak do rozpoznawania ultradźwięków
przy pomocy słuchu. Krótko mówiąc ucho nie to, za mało muzykalne, jak
to wielokrotnie demonstrował, także w materii znawstwa muzyki. Z drugiej
strony, pozycja AGH w różnych rankingach wzrosła w ostatnich latach.
Jednym z powodów jest to, że uczelnia ta pozbyła się balastu
(nie)naukowego w postaci dr Pasierbiewicza, "łuconego"
zatrudnionego na telefon od sekretarza PZPR. Ciekawe, czy ów
"naukawiec" pochwali się w dalszych częściach swego kiczu pt.
"Magia namiętności", opieką, za wiedzą i zgodą aktywu
partyjnego AGH w latach 1981-1982, polegającą na tym, że przedłużono
mu zatrudnienie w AGH mimo nie zrobienia doktoratu w ustawowo przewidzianym
terminie. Innym powodem do (samo)chwały dr Pasierbiew3icza jest nagroda
jaką otrzymał (w 1982 r., a więc za aprobatą komisarza wojskowego,
zarządzającego uczelnią) nagrodą ministra za wybitne osiągnięcia
naukowego, tj. obronę spóźnionego doktoratu. Za tego rodzaju
przeterminowane dokonania nagród nie przyznawano w normalnym trybie. A
może owe awanse były rezultatem rekomendujących \telefonów od
partyjnych prominentów? |