|
|
JJC Co do mojego portreciku, to jest on ironicznym odniesieniem do niegdysiejszego autorskiego portreciku pana Krzysia. Co niniejszym podpowiadam wszelkiej maści wilniukom, "kumatym" wielbicielom tutejszego wybitnie "kumatego" bl(a)gera. |
|
|
Jeżeli odróżnia kiedy jest muzyka, a kiedy nie ma muzyki - muzykalny znaczy. |
|
|
A może czas już jest, aby opracować listę zdrajców Polski po 1989 roku. Listę otwieraliby byli trzej królowie Polski (Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski), potem oficerowie WSI i Prok. Wojskowej razem z byłymi Ministrami MON i politykami PO, następnie pismaki jak Michnik, Lis i inni a skończywszy na obecnych trzech królach w Polsce (Schetyna, Petru i Kosiniak). A listę zamykałby alimenciaż Kijowski. |
|
|
Wystarczy spojrzeć na portrecik felicjana, czy tam w klapie nie widać znaczka ZMP? |
|
|
Panie Krzysztofie, styl pisania zdradza goscia . Stary czerwony "wielbiciel" nie odpuszcza . Nie przypuszczalem jednak ,ze znudzony profesorek zna sie rowniez na muzyce :) |
|
|
xena2012 to jak widać i Radzio wrócił z zaświatów czyli Ameryki i dał głos a raczej szanowny,własnoręczny podpis.Po wykonaniu tego wielkopomnego zadania skieruje pewno swe kroki na zakupione za ciężki pieniądz łoże do masażu bo ulubiony lokal,, Sowa i Przyjaciele'' już nie istnieje,a po drodze wyskanduje tymi swoimi śmiesznymi usteczkami Arlekina swoje oburzenie działaniami Macierewicza. |
|
|
JJC "Dzisiejsza notka będzie żartobliwa, chociaż nie do końca."
...................
Racja, p.Krzysiu! Bo Pana pisarski talent jest, owszem, komiczny, ale także dramatyczny. A dokładnie mówiąc dramatycznie komiczny!
Akurat nasuwa się pewne sugestywne porównanie z dnia wczorajszego. Otóż Pana talent pisarski to jest co do gatunku coś mniej więcej takiego, jak talent reprezentanta naszego kraju na wczorajszym europejskim konkursie piosenki, artysty Michała Szpaka. |
|
|
Pozdrawiam i dodam że też byłem uczestnikiem takiego cyrku na początku lat 80 tych jako podchorąży. Potwierdzam że rok wyjęty z życiorysu i przekonałem się na własnej skórze, że przygody dzielnego Wojaka Szwejka to nie fikcja. Może kiedyś się zbiorę i napiszę książkę bo jak opowiadam znajomym swoją służbę to nie wiedzieć czemu pokładają się ze śmiechu. Życzę zdrowia jak wiarus wiarusowi. |
|
|
Pamiętam te szynele - były istotnie dłuuugie, ale co dziwniejsze, pas był na wysokości serca tak, że trudno było oddychać po zapięciu. A do tego buty - u nas były dwie sterty - jedna z lewymi, druga z prawymi, więc zwykle dało się "dobrać" różne numery. Były strasznie ciężkie, bo nikt ich nie skrobał z błota, ale nakładał pastę (towot) mazakiem, ile się dało ... |