|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @elefants
"Należy jeszcze dodać ''schowanie'' Macierewicza przed wyborami :)))..."
-------------------------
O tym też pisałem w notce pt. "Dyskretna prośba do Antoniego Macierewicza i Ewy Stankiewicz" - salonowcy.salon24.pl |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @MAUR
"Puenta jest krótka: wasalinę należy podawać na czubku szpilki. Jak już ktoś jest na nią łasuch to niech uważa by się nie pokłuć i nie rzucać na nią łapczywie a i podający niech mocno uważa by nie zadać bólu chwilowemu idolowi..."
--------------------
Dzięki za dobrą radę, o której postaram się na przyszłość pamiętać. |
|
|
Andrzej Wolak "że nie jestem prawicowym blogerem, za jakiego się podaję,"
K. Pasierbiewicz
Dobre, by nie powiedzieć ...znakomite ! |
|
|
Porusza Pan temat z rodzaju tych, jak należy podawać wasalinę (od wazeliny + ignorowanego aplikanta na wasala) aktualnie rządzącym?
Wiem czym jest konstruktywna krytyka i uważam ją za wielce pożyteczną. W zasadzie każda krytyka jest pożyteczna dla krytykowanego. Nie tylko konstruktywna. Bo każda krytyka pozwoli wyciągnąć jakieś wnioski. Jakiekolwiek. Na zasadzie: im mądrzejsza krytyka tym pożyteczniejszy krytykujący...
Puenta jest krótka: wasalinę należy podawać na czubku szpilki. Jak już ktoś jest na nią łasuch to niech uważa by się nie pokłuć i nie rzucać na nią łapczywie a i podający niech mocno uważa by nie zadać bólu chwilowemu idolowi...
|
|
|
Głosowanie na Kukiza w wyborach prezydenckich pozwoliło PAD wygrać te wybory. Przy braku Kukiza PBK wygrałby te wybory w I turze.
Rozumiem, że strategia nie musi być mocną stroną każdego jak i nie każdy jest w stanie zrozumieć to co uwiecznił Sun Tsu. No w końcu to po chińsku. |
|
|
elefants Należy jeszcze dodać ''schowanie'' Macierewicza przed wyborami :))) |
|
|
Stary Bloger Wystarczy sobie wrzucić skądś tematy prac doktorskich z dziedzin humanistycznych.
Najlepszą reakcją ta przeczytanie tych tematóœ byłaby taka z Zemsty fredrowskiej : "Moć.. Co ! Co ! Co ! Co ! Co ! Co1 Co ! ????" Hehehe. To jest w stylu: "Zastosowanie imiesłowu biernego w dziełach Zofii Nałkowskiej" (Tak se wymyśliłem, a co , co, co !!). To wszystko wali plagiatem to raz, konfabulacją to dwa, lenistwem to trzy, pisaniem pod wskazaniem ze strony tatusia czy mamusi z tytułem. Niechęć do rzetelnych badań. Chęć zyskania tytułu bez wychodzenia w domu / inwestycji w literaturę.
I na to wszystko PISem w durnotę, czyli odmóżdżenie zupełne. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Domasuł
"Czytam Pana teksty bo fajnie Pan pisze i uwazam Pana za goscia ktory potrafi byc mlody duchem..."
-------------------------
Miło mi i dziękuję za zrozumienie.
"Ale Pana troski o PiS po prostu nie kupuję..."
----------------------
I słusznie. Bo ja nigdy się z PIS-em nie identyfikowałem, a troszczę się nie o PIS, tylko o Polskę. PIS-owi zaś sprzyjam wybierając mniejsze zło, bo to jedyna obecnie formacja, która może post-komuszej szajce uniemożliwić powrót do władzy.
"Byloby sensowniejsze gdyby Pan nie robil sciemy tylko gral w otwarte karty..."
----------------
Właśnie taką grę zacząłem, o czym świadczy moja notka.
"Przed wyborami parlamentarnymi stawalem w Pana obronie bo byl Pan niemilosiernie atakowany, najczesciej ad hominem, wiec niech Pan nie opowiada, ze byl Pan wtedy taki wojownik anty-PO..."
--------------------
Od samego początku walczyłem ze złodziejami z UD, potem UW, a jeszcze później PO, czemu poświęciłem ponad tysiąc notek. Proszę sobie sprawdzić, jak Pan ma czas i ochotę.
"Co do blogosfery, to patrze na to z boku i nie mam najmniejszych watpliwosci, ze gdyby pan Kaczynski sluchal to co sie wygaduje na blogach, te wszystkie rady 'ekspertow', to juz dawno nie byloby PiS-u..."
-----------------------
A ja powiem Panu nieskromnie, iż Pan prezes posłuchał mojej rady, jak jako pierwszy napisałem, że jeśli po ośmiokrotnie przegranych wyborach chce w końcu wygrać, to musi się usunąć z pierwszej linii polskiej sceny politycznej - patrz moja notka z lutego 2014 pt. "Sulejówek Jarosława Kaczyńskiego" - vide: salonowcy.salon24.pl
Oczywiście Pan powie, że przewróciło mi się w głowie, ale ja swoje wiem. Nie bez podstaw. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Stary bloger
"Tak więc istnieje możliwość (trochę pod Nietchego podpada to ale bym tu nie chciał go mieszać) że popełniono milardy piramidalnych błędóœ, że po prostu tryliony gigakalorii energii zmarnowano na próżno. Może za bardzo człowiek ucieka od własnej winy..."
----------------------------
Blisko 40 lat pracy na uczelni pozwoliło mi obserwować, jak ludzie zajmujący się nauką wykonywali przez całe lata gigantycznie mrówczą pracę kompletnie na darmo, gdyż nikt się nie odważył im tego powiedzieć, a im zbrakło wyobraźni by spostrzec, że to, co robią jest pozbawione sensu, a efekt ich pracy nikomu się na nic nie przyda. Widziałem, jak się męczą, grzęznąc w coraz mniej istotnych szczegółach uznając, jakże błędnie to, co robią, za zgłębianie wiedzy. Jeszcze gorzej, w to brnięcie donikąd, wciągali i nadal wciągają swoich uczniów, którzy po czasie stają się podobnymi im „ślepcami”. Myślę, że to samo dzieje się w świecie polityki, gdzie skretynienia dramatycznie przyśpieszyło, a sprzyjające ekstremalnie skondensowanemu zidioceniu warunki, choć wydaje się to niemożliwe sprawiły, iż politycy znaleźli sobie nad Wisłą ekologiczną niszę, gdzie mogą z powodzeniem ewoluować do tyłu, czyli od formy mózgu resztkowego do formy całkowicie odmóżdżonej. STOP! Chyba się trochę za bardzo rozkręciłem. |
|
|
Stary Bloger Mam nadzieję że to nie jest z Pana strony zanadto ironiczne.
Ale, idźmy dalej. Chwilowo wtrącę jedno zdanie i później odejdę w inną stronę. Wiadomo mi że jest Bóg. Później co nieco dokomentuję. Bo jak mówię że to mi wiadomo to sam sobie komplikuję możliwość dalszej i uczciwej i skutecznej dywagacji. Skutecznej, znaczy po części nie rozwalającej niczego a tylko budującej (bo ma być zgodne z prawdą). Zejdę znacznie niżej. A jak wiadomo można zejść baaardzo znacznie niżej od rozważan o Bogu aby i tak być jeszcze skrajnie wysoko na tyle aby rozważać politykę. Na tyle wysoko aby zdawać sobie też sprawę ze skomplikowania nieco podobnego do poprzedniego. Że ma być i prawdziwie i skutecznie.
Zaiste bracia i siostry, powiem zatem. Wszystko fajnie z tymi wywodami politykierskimi w Polsce. Istnieje tylko jedno ALE. Nie możemy nigdy przegrać (z własnej winy, a zdarzało się). To jest polska racja stanu, znaczy punkt numer jeden wysoko stojący ponad wszystkim. Wyobraźmy sobie skalę złożoności POlski. Można sobie włączyć Google Eartha i popatrzeć z góry dla pobudzenia wyobraźni. Wiadomo, jest 38 mln ludzi, kawał zróżnicowanego terenu, sąsiedzi, to co było, jest i będzie. Miliony problemów. I przed sobą to KATEGORYCZNE założenie że my nie możemy przegrać Polski (z własnej winy). I wtedy w miarę posuwania się wyobraźnią w stronę tego rosnącego ( w miarę wyostrzania wyobraźni) skomplikowania przy narastającym przymusie założenia (również wynikającym z wyostrzania wyobraźni) powstaje dramat. Z naiwnej wymiany monologów między ludzikami powodowanymi w gruncie rzeczy swymi przyziemnymi interesami trzeba by wstąpić na jakieś wyższe poziomy. Inaczej to dramatyczne, straszące założenie, że my MUSIMY nie przegrać Polski, ono zostaje przoczone. Przeoczona KATEGORYCZNOŚĆ takiej konieczności.
Obecna polityka, te wymiany frazesów, fałszywych intencji, one noszą znamiona SILNEGO niedostatku jak chodzi o nasze realne przetrwanioe jako państwo i jako naród. Przede wszystkim dyskursy polityczne w sposób postrzegalny oddalają się od intelektu, czyli od rozumu. Sprawy i rzeczy przygodne, wtórne, brane jest jako jedyne. Niedostateczne jest rozpoznanie zjawisk co tym rządzą. Brak jest woli działania. Działania w zgodzie z rozumem i z duchem. W tym momencie oczywiście dotknąłem czegoś co jest nawet chyba bardziej skomplikowane i straszące niż nasza konieczność przetrwania jako narodu. Dotknąłem kwestii zgodności między rozumem a duchem, a to już wyżej stoi, to już płynie w stronę wysokości boskich.
Reasumując. Należy zdać sobie (wobec niesłychanie dramatycznego założenia o konieczności przetrwania narodu) sprawę z pewnej możliwości. Rzecz tyczy możliwych zaszłości. Tak więc istnieje możliwość (trochę pod Nietchego podpada to ale bym tu nie chciał go mieszać) że popełniono milardy piramidalnych błędóœ, że po prostu tryliony gigakalorii energii zmarnowano na próżno. Może za bardzo człowiek ucieka od własnej winy. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Stary bloger
Czuję się wielce zaszczycony, że zechciał Pan moją notkę skomentować. Dawno na Naszych Blogach nie miałem tak szelmowsko intelektualnej uczty! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Stary bloger
"PIS to takie PO które istnieje dzięki temu że PO to nie PIS..."
-----------------
Powiem krótko. Jest Pan wielki!
Dziękuję za smakowity komentarz! Palce lizać! |
|
|
Stary Bloger Jest taka zagadka o wyspie i dwóch tubylcach. Wiadomo że jeden zawsze mówi prawdę a drugi zawsze kłamie. I pytanko jest jak za pomocą jednego pytania dowiedzieć się czy do studni trzeba iść w lewo czy w prawo. Oczywiście, należy zapytać któregoś którędy doradziłby nam iść ten drugi tubylec. I oczywiście wybrać przeciwną drogę. Nieco podobnie jest w polityce. Wychodzi na to że cokolwiek by nie zapytać to trzeba postąpić odwrotnie do tego co mówi odpowiedź i musi być dobrze. Pytając polityka PIS: co by powiedział poseł PO o tym a tamtym, dostajemy odpowiedź. I wiemy że prawda jest odwrotne. Z kolei pytając posła PO co by powiedział ten z PISu tak samo. Tu jeszcze modyfikacje dochodzą takie, że założenie wstępne trzeba zmodyfikować. W pewnym państwie nieznanym nad Wisłą są dwie partie. I albo jedna z nich kłamie albo obie. Wtedy sytuacja sie komplikuje. Trzebaby przerwać zadanie i udać się na uniwerytet na trzymisięczny kurs z logiki i rachunku prawdopodobieństwa. I dalej jakoś by się dało wybrnąć. Stawiam na to że jednak obie kłamią i po prostu trzeba ich olać i szukać właściwej drogi. Kupić latarkę czy co. W ogóle nie pytać. Nawet przestać trudnic się polityką chałupniczo poprzez kibicowanie jednamu bądź drugiemu bo to uszkadza intelekt. Zabija prawdę w człowieku. Lepszym wyjściem jest gapienie się przez okno na drzewo i liście i gałęzie i co tam siedzi. Z tego zawsze da sie wyciągnąć jakąś prawdę.
Na pewno prawda nie jest taka że oto dobro i zło leży na linii politycznego podziału między PIS i PO (i ich odpryski ściemniające). To by było dziwne gdyby tak było. Nonsens. To jakby rozważać że rzucamy piątala na stół pięć razy i za każdym na kant upadł. Ze niby teoretycznie ( a i praktycznie) może upaść 5 razy na kant. Ale jednocześnie zarówno teoretycznie jak i praktycznie nie może upaść 5 razy na kant. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz „Przecież np. ja od 2008 roku napisałem przeszło 1000 notek i w większości krytycznych wobec władz III RP a szczególnie PO-PSL…”
--------------
To prawie dokładnie tak, jak ja, a takich, jak my było znacznie więcej.
„To nie jest tak, że powinniśmy oczekiwać jakichś peanów, ale małe słowa podziękowania owszem…”
-------------
No, właśnie.
„Ileż to razy zauważałem u naszych profesjonalnych dziennikarzy wykorzystanie moich tekstów, ale w imię wspólnego zwycięstwa nie reagowałem…”
-------------
Ja zauważałem skopiowane z moich tekstów całe akapity i też blotką trefl odpuszczałem w imię dobrej sprawy. Powiem więcej, dałem PIS-owi kilka rad, które zostały wykorzystane i oczywiście zapisane na własny rachunek.
„Uważam, że obecna polityka informacyjna i propagandowa (w dobrym tego słowa znaczeniu) naszych władz jest fatalna….”
--------------
Pisałem o tym wielokrotnie.
"To wygląda jakby PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z lat 2005-2007…”
----------
Z mojej strony pełna zgoda.
„Oczywiście po stronie totalniaków też jest fatalnie…”
------------------
I tylko dzięki temu PIS jest jeszcze na fali.
„Uważam też, że nie można być bezwolnym poklepywaczem rządzących, nawet gdy im dobrze życzymy…”
-------------------
Dlatego właśnie napisałem tę ostrzegawczą notkę. Bo zauważani i wyróżniani są wyłącznie spolegliwi poklepywacze i to zaczyna mnie napawać coraz większym obrzydzeniem.
„Towarzystwo wzajemnej adoracji nic nie wnosi, bo równa w dół i daje przeświadczenie o jakiejś nieomylnoci a nie ma takich nieomylnych ludzi…” ------------------------
Nie ma to, jak nasze współmyślenie.
Dziękuję Panu za zrozumienie i nareszcie w pełni merytoryczny komentarz i serdecznie pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz
PS. A najżałośniejsze jest to, za chwilę pan @Tarantoga zrobi z Pana agenta |
|
|
krzysztofjaw Szanowny Panie Krzysztofie, mój starszy imienniku aczkolwiek niewiele chyba, bo osiągnąwszy pewien wiek już człowiek się nie zmienia
Kwestia podziękowania blogerom też mnie trochę boli. Przecież np. ja od 2008 roku napisałem przeszło 1000 notek i w większości krytycznych wobec władz III RP a szczególnie PO-PSL. Było i jest nas wielu na różnych forach i chyba naprawdę mocno przyczyniliśmy się do wygranej obecnej opcji politycznej. To nie jest tak, że powinniśmy oczekiwać jakichś peanów, ale małe słowa podziękowania owszem. Ileż to razy zauważałem u naszych profesjonalnych dziennikarzy wykorzystanie moich tekstów, ale w imię wspólnego zwycięstwa nie reagowałem. Sądzę, że ani PiS ani totalniacy nie zdają sobie sprawy, ile teraz znaczy internet. D. Trump wygrał dzięki niemu a nasi politycy obiecywali stały kontakt z nami, ale nic z tego nie wychodzi. Mało tego! Uważam, że obecna polityka informacyjna i propagandowa (w dobrym tego słowa znaczeniu) naszych władz jest fatalna. Jakiś młokos jest rzecznikiem rządu, do czego się kompletnie nie nadaje. Drugi młokos zajmuje się komunikacją w sieci i też nie ma o tym pojęcia. To wygląda jakby PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z lat 2005-2007. Nie jestem przeciw młodości, ale w kontaktach z ludźmi ludzie stateczni wzbudzają większe zaufanie. To elementarz komunikacji i socjotechniki, o czym wiedzą nawet firmy ubezpieczeniowe czy banki.
Oczywiście po stronie totalniaków też jest fatalnie, ale jeżeli nasi dalej będą tak postępować to nie wróżę nic dobrego w przyszłych wyborach. Efekt nowości w postaci 500+ już się wyczerpuje a w wyborach nie będzie miał żadnego znaczenia, bo i Po czy .N będą obiecywali jego kontynuację a nawet jeszcze więcej... może nawet pomoc dla singli :)))
Nie ma żadnej komunikacji z Polakami. Ja wiem, że to się źle kojarzy, ale czy np. premier Szydło nie mogłaby choć raz na dwa trzy tygodnie wystąpić w TVP i opowiedzieć o działaniach rządu? Przecież ona ma dobry image i dlaczego tego nie wykorzystać?
Uważam też, że nie można być bezwolnym poklepywaczem rządzących, nawet gdy im dobrze życzymy. Ja byłem dyrektorem dużej spółki i pierwsze o co poprosiłem moich podwładnych to żeby krytykowali moje decyzje, ale aby pokazali dlaczego i dlkaczego oni maja rację. Zdało to egzamin, bo wydobyłem z nich kreację i dobrą pracę.
Towarzystwo wzajemnej adoracji nic nie wnosi, bo równa w dół i daje przeświadczenie o jakiejś nieomylnoci a nie ma takich nieomylnych ludzi.
Pozdrawiam |
|
|
Stary Bloger Pan to jak w tym kawale o Żydach: "Ty mie Jabkoski powiedz gdzie ty jedziesz. A wiesz Szlangbaum, jadem do Kielc. Ah, ty Jabkoski, nie kłam, nie kłam, ja i tak wiem że ty jedziesz do KIelc. Ty tak mówisz że jedziesz do KIelc żebym ja myślał że jedziesz do Warszawy. A ja ciebie rozszyfrowałem. Jaki oszust z ciebie. Do KIelc jedziesz." W sumie jakoś tam wydaje mi się że częściowo Pana rozumiem. W sumie jak kto jest nauczyciel akademicki to różne sprzeczności są mu tolerowane. Innym już nie. Inni za to by zostali zlinczowani. A że jeśli nawet rozumiem to wcale nie znaczy że się zgadzam. Ot, gada Pan sobie coś jako emeryt i gada. A Polacy w tym dobrzy. Gadać i gadać i gadać i... Te atrybuty PISu są oczywiście prawdziwe. Jeszcze ciekawsze jest to co możnaby dodać po pańskim "i tak dalej". Tu pewnie jeszcze byłoby: Ocipienie, zdurnienie, zeschizowanie, popęd płciowy do piniendzy, Zakłamanie do potęgi n + 1, wciskanie kitu emerytom co nie mogą sprawdzić jak jest po to żeby po cichu okraść tak samo jak PO naród. PIS to takie PO które istnieje dzięki temu że PO to nie PIS. Wielkość (hmmm...) PISu wynika bowiem tylko i wyłącznie z domniemanej (tej ponad prawdziwą) nędzy PO. Gdyby PO nie było nędzne, PIS by nie istniał. Pełna reakcyjność, nic poza tym. W ogóle ludzie PISu są identyczni jak ludzie PO (od dołu do poziomu sporo powyżej środka). To są identyczni ludzie. Trzeba by im plakietki przymocować żeby wiedzieć kto jest kto. Bo w zachowanich to samo. A jeszcze PIS jest antykatolicki. Ale cóż, sam Lościół jest antykatolicki, a katolicy są niewierzącymi praktykujacymi. Do tego doszło. Cóż, skoro niewierzący, ateiści wprost, wespół z komunistami i innymi złodziejami zabrali się za "odbudowę" Kościoła, to oczywiście nakładli tysiące hektarów kostki betonowej wkoło budowli sakralnych oraz pomontowali tysiące halogeników LEDowych i już mamy katolicką Polskę. Na wiecej im ani energii ani tym bardziej rozumu nie staje. Cóż za rozum może kto mieć co takie "reformy" edukacji robi. Toć to Ferdynand Kiepski z Boczkiem I Paździochem tyeż by tak mogli wydumać przy stole zakanszając coś. Innymi słowy, taki atrybut PISu że to są kpiny po prostu. Jawne kpiny. Ja już o Misiewiczyzmie nie wspomnę. To w ogóle urąga ... e, nawet szkoda gadać. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Tarantoga
Pan, jak zwykle pierwszy wylazł z szamba z wiadrem pomyj i fekaliów w ręku. I wszystko się zgadza, bo właśnie takich, jak Pan miałem na myśli pisząc o nienawistnych oszołomach oskarżających mnie, że nie jestem prawicowym blogerem, za jakiego się podaję, tylko "agentem Platformy wbijającym nóż w plecy Jarosława Kaczyńskiego".
Serdecznie Panu tedy dziękuję za komentarz w pełni potwierdzający przekaz mojej notki,
Krzysztof Pasierbiewicz |