Otrzymane komantarze

Do wpisu: Silne państwo: Kaczyński próbuje pobić rekord Ryszarda Petru
Data Autor
Anonymous
"Teorie spiskowe,jak sama nazwa wskazuje...to SĄ TEORIE...niczym nie uzadnione,takie sobie rozważania przy dobrej whiskey." Panie Trotelreiner, teorie spiskowe to są teorie uzasadnione praktyką spiskową znaną z historii dziejów i bieżącymi wydarzeniami. Pan widzę nie odróżnia rzeczywistości od rzeczywistości medialnej skoro powtarza Pan definicję teorii spiskowej wg propagandowej praktyki Gazety Wyborczej - to jedno wytłumaczenie. Drugie jest teorią spiskową.
AŁTORYDET
@Troltel: ad-1) Sprawdzi Pan to sobie, post mortem, gdy będzie miał dostęp do ciała. ad-2) Nie da się Kaczyńskiego skompromitować, bo całe g...o jakie wytworzono, już wylano (patrz Pan, jakie wrażenie zrobiły ostatnie zasoby szajsu wylanego w gazowni przez eks-sędziego Łączewskiego). ad-3) Uważa Pan, że Kaczyński jest taki strachliwy? To co przeszedł w czasie swojego politycznego żywota, skłania Pana do takiej insynuacji? Prócz tego, jest jeszcze jedna delikatna kwestia: bez urazy, ale Kaczyński jest z Warszawy, nie z Krakowa.... Przy tobie panie stoimy i stać chcemy...
Zygmunt Korus
Mnóstwo przypomnień i trafnych konstatacji. Ale zestawienie tych dwu postaci mija się z celem, bo pan Kaczyński nie jest "wystrugany z patyka". W dodatku ze straszną "posmoleńską raną". Także inne gry zagranicznych służb, takie jak pookrągłostołowa sinusoida "teraz my, potem wy", "przykrywanie" ważniejszych tematów poprzez dęte nagłaśnianie innych spraw, rządzenie przez podział i szantaż stawiania na mniejsze zło czy stwarzanie problemów i zagrożenia, by samemu je potem rozwiązywać dla poklasku, wyprowadzanie ludzi na manowce przez podstawionych "szczurołapów", mimo że są zauważalne, nie zawsze pokrywają się z obserwowanymi skutkami. Zahaczają tylko o jakiś fragment pogrążania Polski jako całości. Chciałbym przypomnieć pewien termin, który być może także pasuje do tego co obserwujemy za oknem: abandonacja. Najpierw cytat, a potem link: Kto następny w roli politycznego guru dla naiwnych? Nie pytam o planowanych, szykowanych nam nowych "Herosach", tylko o tych, których mamy teraz na świeczniku i może właśnie nas perfidnie podpuszczają...? Kiedy w sposób najbardziej idiotyczny wywiną nam kozła jak koń cyrkowy na trocinach co pokrywają łajno? Żeby krąg zdołowanych i wepchniętych w ową abandonację poszerzyć od krańca do krańca Ojczyzny. Tak zawieść, zniechęcić i zdołować, żeby im wraz z bezgłosem ręce w bezsilności opadły. Osiągnąć cel: przekształcić Polskę w kraj frustratów. Skutki tego syndromu "psa poza budą" widzimy akurat teraz naocznie: do połowy ziomali nie da się, jak widać, dotrzeć poprzez POWAGĘ. [ naszeblogi.pl ] Warto pamiętać, że psycho-społeczna gra zgodnej agentury idzie o polityka już schyłkowego, więc w jakim stanie zostawi on swoje owieczki, troska by były one abandonné jest arcyważna.
angela
Ale porównanie,  pasuje jak piernik do wiatraka.  Kaczynski i Petru,  trzeba dlugo myśleć,  zeby  coś  takiego  skojarzyć . 
hr.Levak-Levatzky
(...)Ryszarda Petru: udało mu się imidż fachowca, poważnego bankowca i ekonomisty zamienić na imidż głupkowatego, niedouczonego błazna,(...) (...) dlaczego właśnie teraz, w momencie największego triumfu, przy nadzwyczajnych uprawnieniach Kaczyński miast wykazywać się sprawnością, konsekwencją, skutecznością w walce z pandemią. Pokazać wyższość prawicowych recept,  zdecydował się  na konsekwentne rozwalanie i wbijanie w niemoc swojego własnego środowiska politycznego. Autor  trafnie porównuje zachowanie i i jego  konsekwencje Kaczyńskiego do Ryszarda Petru,jednak z pewnym zasadniczym zastrzeżeniem, o czym autor zapomniał nadmienić: otóż Kaczyński przy wszystkich swoich podobieństwach do Petru nie wyjechał z kraju w ważnym momencie ze swoja kochanką. Poza tym reszta prawie w 100% się zgadza,a zwłaszcza to określenie nowego "imidżu".
Anonymous
Gry polityczne prezesa PiSem dotychczas polegały na wyprzedaży interesów strategicznych (marnowanie czasu+) w zamian dla zysków taktycznych oraz kumulacji kapitału gospodarczego i społecznej sytości. Pandemia odebrała sens tym gierkom i mamy etap późnego Gierka.
Do wpisu: Renesans barbarii - skutek reformy Handtkego z 1999 r.
Data Autor
foros
"Fałszywa prawica chcąc niechcąc zraziła młodych do prawicowości, która była akceptowana ledwie kilka lat temu." I z tym zgadzam się w 100%. Te najbardziej ideowe środowiska jeszcze trwają przy swoich ideałach, mimo iż rządzący PiS je bezwzględnie i cynicznie oszukuje. A z kim mają się identyfikować młodzi? Z Jackiem Sasinem i Mariuszem Błaszczakiem? Albo premierem profesorem Glińskim? Zauważmy, że przez 5 lat rządów ZP nie powstał ani jeden film fabularny, gra komputerowa, nawet profesjonalny portal, czy atrakcyjny program edukacyjny skierowane do młodych ludzi, oparty na środkach i metodach przekazu im bliskich, który promowałby polskość, polską historię, polskich bohaterów, walkę o wolność nasżą i waszą. A za czasów PO powstawały, mimo, że wtedy nie było ani setnej rocznicy odzyskania niepodległości ani setnej rocznicy bitwy warszawskiej.
foros
Imo bardziej nawet niż historia jest tu ważne kształtowanie samodyscypliny oraz postawy odpowiedzialności za swoje czyny i za innych. I tego brakuje najbardziej.
foros
tyle, że taka recepta, to żadna recepta. To tylko oszukiwanie samego siebie, bo a. żadna władza nie da na oświatę dużych pieniędzy. nauczycieli jest 600-700 tys. czyli tyle co wszystkich innych pracowników państwowych razem wziętych (wojsko, służby mundurowe, urzędnicy) i póki będzie ich tak dużo to nigdy nie będą dobrze zarabiać, zawsze będą na końcu kolejki, a bez tego nie ma selekcji najlepszych. b. jeśli chce się coś realnie zmieniać to teraz, perspektywa 20-30 lat to tak samo jak 100-200
foros
Tylko przekaz? Powiedziałbym, że rzeczywistość jest taka.
foros
Przypomnę w tym miejscu I wielki strajk nauczycielski, który miał miejsce podczas rządu Olszewskiego, gdy weszły pierwociny tych zmian (m.in. podpięcie szkół pod samorządy). Hasło dał ZNP, ale pociągnęła wszystko Solidarność. Strajk ten został brutalnie złamany, złamane zostało środowisko, oświatowej Solidarności przetrącono kark. I środowisko nie wróciło już do poprzedniego poziomu, a Solidarność oświatowa została sprowadzona do poziomu zombie który trwa, bo jeszcze ostatni członkowie nie przeszli na emeryturę. To od tego momentu postkomunistyczny ZNP stał się praktycznie jedyna nauczycielską organizacją.  Niestety, rządy srodowisk określanych jako prawica zawsze stanowiły dla oświaty jakiś armagedon. Tak to się już układało. I to podczas tych rządów zwykle dochodziło do najgorszych dla oświaty zdarzeń.
Jan1797
Nie ma we mnie złości więc przypomnę, protoplasta PO, Unia Wolności jest tu uczciwym adresatem. Gdzie w tym wszystkim nauczyciele? Pod ostrzałem papierowych kul w latach 90' z koszem na głowie byli celem pierwszego kroku tej lewolucji, przy akceptacji rodziców. Ta grupa najbardziej doświadczonych zdała egzamin w roku ubiegłym, podczas strajku ZNP, zostali przy dzieciach, jak przystało. Pozdrawiam.  
angela
Naprodukowac ludzi, co nie znają historii, a co za tym idzie, całkowicie oderwanych od prawdy i polskości.  Z takimi ludzmi mozna wszysko zrobic, bo nie wiedzą,  ile krwi i walki zawdzięczamy istnienie Polski.  Ile kosztowalo Polaków to, ze mamy teraz naszą Polskę.  Ludzie powinni wiedzieć,  że powinni chuchac i dmuchać na spokój  w naszej ojczyźnie. Powinni wiedziec, ze sa ludzie wrogo nastawieni do Polski,  i zrobią wszystko dla zniewolenia Polaków.  Zanizenie poziomu nauczania ogólnie,  było celem wyprodukowania milionów Polaków, o słabym wykształceniu, jako siła,  woly robocze dla zachodu.  Takimi ludzmi bez wiedzy, czy podstawowej, czy historycznej, jest łatwo manipulować, bo nie są świadomi znaczenia wolności, żeby Polska była Polską.   
Roz Sądek
@Autor Czy ci uczniowie są jacyś gorsi? Inni? Nie. To fajni i inteligentni młodzi ludzie. Tyle, że jak mogą się trochę zabawić, zrobić sobie fajną imprezę, to czemu nie? ============= Miałem zamiar to skomentować, ale mi przeszło. Fajnie i inteligentnie Pan pisze, fajnie się Pana czyta.   
NASZ_HENRY
A były te reformy za czasów Buzka łobuzka ☺  
AŁTORYDET
Trafnie Pan opisał wady reformy Handkego, z której nota bene, jest on dumny do tej pory. Faktem jest, że opuszczają szkoły ignoranci o mizernej i nietrwałej wiedzy. Stąd triumf myślenia(?) ideologicznego, zabobonnego. Posłanka Jachira, formułując w jakiejś audycji dość szokujące stanowisko, zapytana o uzasadnienie, stwierdziła, że go nie ma, ale łatwo sobie wygoogla. Czyli topsy turvy: kiedyś budowano opinie na bazie faktów, teraz zaczynamy od wniosku, do którego znajdziemy fakty. Moim zdaniem, jedynym sensownym pomysłem dającym nadzieję na poprawę poziomu nauczania, jest radykalna zmiana filozofii kształcenia i rekrutacji nauczycieli. Na odpowiednią selekcją, system stypendialny, bardzo dobre pensje,  a potem permanentne dokształcanie, weryfikowane stosownym egzaminami, wraz ze uzyskiwaniem coraz wyższej rangi zawodowej. Ale wówczas, należy nauczycieli obdarzyć zaufaniem, odnośnie sposobu oceniania. Dziś, ocena np. pracy domowej, tak ważna 30-40 lat temu, nie ma sensu. Uczeń ściągnie rozwiązanie, zanim nauczyciel je skończy dyktować. System ocen można wyrzucić do świronia. Jaką wartość poznawczą ma np. ocena pracy ucznia, jeśli w pierwszym zadaniu, pokazuje że nic nie wie, bądź nie rozumie, a nauczyciel pracowicie punktuje kolejne zadania? Kiedyś nauczyciel, mocą swego autorytetu, postawiłby pałę, dziś sprawdza i ocenia dalej... Jednym zdaniem, wykształćmy najzdolniejszych, zapłaćmy, kontrolujmy ich wiedzę i zaangażowanie i.... obdarzmy zaufaniem. Niech mają swobodę w realizacji programu, doborze metod nauczania, wyznaczaniu wymogów, kryteriach oceny. Może za 20-30 lat, dochowamy się edukacji na poziomie Finlandii i wreszcie jakaś polska uczelnia zawita w rankingu do pierwszej setki. To co nam rośnie, rośnie na naszą zgubę.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Po co nauka, po co szkola mnie wystarczy d... gola  Taki jest obecnie przekaz  Z tymi barbarzyncami to juz fakt Ale jak mowi ludowe porzekadlo - ryba psuje się od glowy. Pzdr
Jabe
To nie kwestia wiedzy. Fałszywa prawica chcąc niechcąc zraziła młodych do prawicowości, która była akceptowana ledwie kilka lat temu. Zupełnie jakby zostali wynajęci do przeprowadzenia Polski do nowego ładu.
Pani Anna
No bo ileż można siedzieć w domu? Nie ma szkoły, knajpy zamkniete, siłownie też, spotkania towarzyskie zabronione, to niby co maja robić? PIS zapowiadał, że znajdzie sposób dotarcia do młodych i propozycje dla nich i zdaje się, że właśnie to zrobił. No, to teraz wskaźniki poparcia powinny poszybować, bo tak dobrze to młodzi jeszcze dotąd nie mieli.
Anonymous
"podstawą reformy było zniesienie władzy nauczycieli w szkole i na zajęciach lekcyjnych na rzecz władzy regulaminów i biurokracji" W tym świetle teza wygląda przekonująco. Nie odbierajmy jednak prasie jej organizatorskiej roli, o agenturach nie wspominając - jak to o agenturach.
Do wpisu: Państwowy Korpus Nauczycielski
Data Autor
NASZ_HENRY
Minister Czarnek weźmie Pana na doradcę to da radę ☺  
Anonymous
Dziękuję za odpowiedź. Problemy, zwłaszcza w pierwszych latach byłyby nieuniknione. Państwo nie miałoby jedynie roli płatnika, bo taka koncepcja nie wyklucza roli MEN i kuratoriów pod warunkiem ich dekomunizacji - tego nie da się sprywatyzować i wyręczyć państwa od minimum obowiązków. Obowiązywałby zakaz przynależności do związków zawodowych. Szkoły byłyby najpierw głównie samorządowe. Jako konieczny w prywatyzacji musiałby być zakaz dotacji po uważaniu i z wypełnianiem biurokratycznych kryteriów. Również unijnych i norweskich. Natomiast inwestycje podlegałyby odpisom podatkowym uprzywilejowanym tempem amortyzacji (rzecz jasna nie 40lat tylko bliżej jednorazowej). Kredyt bezpośrednio w BGK z niską marżą byłby pomocny. Inwestorami mogłyby być tylko osoby fizyczne - obywatele Polski - i ich spółki cywilne. To nie wyklucza kościoła, skoro nie wyklucza księży i parafian. Zastanawiam się czy dla równości szans - nauczyciele nie mają chyba przekonania do własnej przedsiębiorczości - wskazany byłby krótki, przejściowy zakaz prywatyzacji budynków samorządowych.
Ryszard Surmacz
Projekt uważam za bardzo sensowny. Jest to stworzenie pierwszej kadrowej, a więc instytucji, od której zaczynaja sie zmiany. Tylko jest jeden problem: w okresie Pierwszej Kadrowej, Kadrowa wiedziala co ma czynić. Przy dzisiejszym rozmemłaniu nie mam pewności czy nawet Czarnek sobie poradzi? Solidarność nie jest takim moralnym zapleczem, jakim w II RP było zwyciestwo w 1920 r.  W sumie jednak warto spróbować. Koronawirus stał się sojusznikiem i przywróci niektorym logikę myślenia.  Zawsze w tym temacie odwoływałem sie lub proponowałem powrót do reformy Jędrzejewicza: dziś mamy podobna świadomość społeczna, podobna potrzebę jej zmiany i oczekiwanie podobnego poziomu nauczania i wykształcenia. Oprócz reformy, w parze musza iść stosowne wymagania na rynku pracy i zapotrzebowanie społeczne na dobre wykształcenie. Zapotrzebowanie na profesjonalizm niby jest, ale tylko werbalny. Poza nim kryje się chmura niekompetencji, nie zrozumienie roli państwa, lekceważenie własnej kultury i większa ciagota do piwa, niż nauki. Szkolnictwo nie może być oddane samorzadom. Kierować musi nim państwo - z czysto praktycznych powodów. Szkoły w gestii samorzadów, to droga do regionalizacji państwa i niskiewgo poziomu.   Ogólnie, pomysł bardzo dobry pomysł. 
foros
Rozumiem Pańską koncepcję podobnie jak z kolejnictwem: jedna spółka utrzymuje infrastrukturę a spółki kolejowe jeżdżą po niej pociągami. Tutaj samorząd utrzymywałby infrastrukturę szkolną ze swoich pieniędzy a spółki nauczycielskie używałyby jej, by uczyć dzieci. To ciekawa koncepcja. Jeśli gminy i powiaty podeszłyby do niej otwarcie to mogłaby się to udać i to z pożytkiem. W małych miejscowościach pewnie sprawdziłoby sie to. Duże byłyby znakiem zapytania.  Największym problemem takiej koncepcji nie jest nawet to czy wytrzymałyby to finansowo samorządy. Problemem takiej koncepcji jest to, że państwo traci kontrolę nad wychowaniem młodego pokolenia. Na pewno nie pójdzie na to ani PiS ani PO ani żadna inna lewica, ale dla PL mogłoby to być bardzo fajne rozwiązanie.  Na pewno prowadziłoby ono do problemów, ale saldo byłoby dodatnie. 
Jabe
Należy sobie wpierw uświadomić, że u podstaw koncepcji samorządności jest samodzielne rządzenie się społeczności. Tak więc wymaganie, żeby powiaty bądź gminy prowadziły szkoły, jest wbrew samej istocie samorządności. Należy więc sprawę postawić tak, że jeśli się one zdecydują, żeby szkół nie utrzymywać, to wyłącznie ich sprawa. Tyle. Oczywiście należy koniecznie taki bon tak skalkulować, żeby można było nim czesne płacić. Wydaje się jednak, że byłoby to trudniejsze w dużych miastach, gdzie ceny (i pensje) są wyższe, niż na prowincji. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale skojarzyła mi się dyskusja, jaką (chyba tutaj) z kimś dawno prowadziłem. Zdaniem mojego rozmówcy, trzeba regulować umiejscowienie sklepów, by nie zakładano ich wyłącznie w atrakcyjnych miejscach, co – zdaniem mojego rozmówcy – oznaczało, że wszystkie one byłyby w centrum. Tak więc jakaś władza miałaby pilnować, żeby powstawały na odległych osiedlach, by ludziom było wygodnie. To oczywisty nonsens. Również nie ma powodu sądzić, że szkoły się do miast wyniosą. W grę będą wchodzić różne czynniki: cena, dostępność i – miejmy nadzieję – jakość. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś się martwi o jakość kształcenia, to niech łaskawie porówna to z obecną sytuacją. Osuwanie się nie zaczęło się z początkiem tak (rzekomo) znienawidzonej III RP, ale w czasach centralizacji i urawniłowki. Warto też dobrze się zastanowić, po co właściwie szkoły są, czy są potrzebne uczniom, czy państwu, by od najmłodszych lat obywalele uczyli się swojego miejsca, dyrygowani przez bezwzględnie posłusznych funkcjonariuszy.