Otrzymane komantarze

Do wpisu: Strajk nauczycieli - będzie nie będzie?
Data Autor
foros
No to proszę wskazać kraj gdzie poziom edukacji jest wysoki a pensje nauczycieli niskie: zaczynaja się od pensji minimalnej a kończą przed średnią. Od samego mieszania w programach, których ciekawe czy ktoś w ogóle czyta (jest podręcznik) nic się nie osiągnie. Kolejne reformy edukacji najczęściej powiększają bałagan.
foros
Program można na wiele sposobów realizować, np. wymagać od ucznia żeby wiedział, albo podyktować notatkę, albo coś przeczytać, albo film pokazać, albo powiedzieć i tyle. Wiele jest form, wszystkie ok i tylko od człowieka który uczy zależy która zastosuje i za co będzie stawiać oceny.Zależy od motywacji. 20 lat temu weszła reforma która wyrzuciła część materiału, z reszty obniżyła próg zaliczenia o połowę, zabrała nauczycielowi część władzy w klasie dając ją uczniom i rodzicom, dyrektora uzależniając od samorządu. Przy okazji był nacisk na stawianie stopni dobrych a nie złych i by każdy uczeń miał promocję i by nie wymagać wiedzy tylko umiejętności (czyli np. by uczeń umiał w książce znaleźć a nie miał w głowie), nie przesadzać z odpytywaniem bo to ucznia stresuje, no i co? Jakie to mogło przynieść skutki? Takie jak przyniosło. A starzy nauczyciele byli rozliczani przez dyrektorów z tego co uczeń umiał i jak się zachowywał, a nie z tego jak wypełniają rubryki i czy są problemy z rodzicami uczniami i kontrolami czy nie ma, czy zrobią fajny event czy nie zrobią. I oni ciągle jeszcze są na części etatów w szkołach.
foros
tak krótko: 1. chodzi o ustawę karta nauczyciela która zabrania pracy dłuższej niż 26h, był czas, że była ona skrupulatnie przestrzegana, ale teraz to jak pan mówi, jeśli jest specjalista do uczenia to nikt się tym nie przejmuje, bo są przedmioty gdzie nie ma ludzi 2. pensja 1800 (chyba raczej od września niż teraz) to na prowincji, z mieszkaniem u rodziców to jest pensja za którą da się wyżyć, w dużym mieście gdzie trzeba wynająć coś do mieszkania jest to poziom wegetacji i to w czasie gdy młody nauczyciel powinien się najbardziej rozwijać 3. pensja 2500 umożliwia wynajem mieszkania z kolegami/koleżankami i wyżywienie bez liczenia każdej złotówki, w miarę normalne życie, brakuje na inwestycje w siebie 4. wierzę panu na słowo odnośnie proporcji pensji minimalnych tyle, że proszę zauważyć, że ta w sumie b. dobra polityka PiS z rzuceniem dużych kwot na rynek powoduje też inflację głównie dóbr pierwszej potrzeby które drożeją. Wg obliczeń Solidarności siła nabywcza pensji nauczyciela teraz osiągnęła poziom z 2007 czyli sprzed tych dużych podwyżek PO, gdy te pensje wyraźnie się poprawiły. Za PO nie było jednak takich skoków cen tych produktów.
Nie wiem jak formalnie jest z tym zabranianiem pracy na 2 etaty, ale kilka lat temu jak zaczęły się problemy ze znalezieniem nauczyciela na kilka godzin, to parę znanych mi osób z takich dodatków wyciągało ten drugi etat. I jakoś lokalny wydział oświaty nie widział żadnego problemu. Bardziej interesował się tym, że miał kto uczniów uczyć. Zaś co do stawek... Na dniach z poślizgiem legislacyjnym formalnie wejdą w życie tegoroczne podwyżki (nauczyciele dostaną wyrównanie od 1 stycznia). I tak patrząc przez pryzmat minimalnej 2250 zł stawka dla świeżaka stażysty wynosząca 2538 zł to i tak nieźle. Akceptacja żądań związkowców oznaczałaby dla takiego pracownika podstawę 3500 zł - no chyba kogoś koń kopnął kilka razy mocno w głowę. A że reszta stawek jest nieźle zrównana w dół, to sorry, ale to skutek wieloletniego przyzwolenia związków na proporcjonalnie niższe podwyżki dla nauczycieli na kolejnych stopniach awansu. Pod ręką mam kartkę z przeliczeniami stawek - dyplomowany w 2005 roku zarabiał prawie 2,5x pensji minimalnej, teraz będzie to troszeczkę ponad 1,5x. No i kilkuletnie zamrożenie stawek (rozpoczęte za czasów pani Szumilas, która dzisiaj w imieniu PO domagała się od rządu natychmiastowego wypłacenia nauczycielom żądanych przez nich podwyżek - normalnie ubaw po pachy) swoje też zrobiło. Ale wtedy ZNP z nauczycielską S jakoś nie były skore do strajków.
Że co? Nauczyciel ma program do realizacji i się go trzyma. W normalnej szkole chęć wyjścia poza niego kończy się prędzej czy później lądowaniem na dywaniku u dyrektora. Zresztą nie ma czasu na nadmiarowy materiał, bo często traci się go na wytłumaczenie elementarnych podstaw, których uczniowie nie znają. A starzy nauczyciele koszą kasę na przygotowywaniu uczniów do zdania egzaminów wstępnych na te studia, których wymagania się nie zmieniają od lat i teraz są za trudne nawet dla niezłych uczniów klas kierunkowych.
foros
de facto sprowadza się to jednak do 4 stawek dla nauczycieli z wyższym wykształceniem bo reszta to ilości śladowe. Na wynagrodzenie składa się zwykle: -pensja zasadnicza: z tych kwot które pan podał mieśi się ona w widełkach: od trochę mniej niż 2500 - nieco ponad 1600  - za staż pracy - od 4 do 20% pensji zasadniczej, tutaj max niecałe 500zł - godziny ponadwymiarowe: jesli gdzieś nie są obsadzone etaty nauczyciel dostaje godziny, ale płacone ma tylko za te, które przepracuje, stąd nigdy nie wiadomo ile ich będzie miał w danym miesiącu, (może zachorować, albo klasa może gdzieś wyjść) z reguły liczy się to pi razy oko że jedna taka godzina to ok 100 zł.(wg badań UW przed kilku laty średnio wypadało ich po 2 na osobę) - motywacyjny: ten zalezy od gminy duże miasta zwykle płacą, prowincja raczej nie. Najwyższy jest bodaj w W-wie średnio 400 zł (600 brutto) ale de facto jego wysokość reguluje dyrektor na podstawie pieniędzy od gminy - teoretycznie lepsi dostają więcej słąbsi mniej - za wychowawstwo jeśli nauczyciel je ma i jeśli gmina płaci, Najczęściej jest to ok 100 brutto czyli jakieś 60 netto To w zasadzie wszystko, reszta dodatków obejmuje śladowe ilości. Np. za trudną prace w szkołach specjalnych (zreszta i tak wyznacza je gmina i są zazwyczaj bardzo niskie). Łatwo może pan sobie wypłatę obliczyć. 1700 to i tak sporo dla nowego nauczyciela, 5200 to może zarabiać dyrektor z wysokim funkcyjnym (zależy od samorządu), zwykły nauczyciel nie ma szans, musiałby pracować ok 2 etaty. Jest to zabronione przez prawo, ale nieraz się zdarza, zwłaszcza jeśli pracuje w kilku szkołach i biuro edukacji z samorządu przymknie na to oko. A jeśli chodzi o te 17 mld proszę przeliczyć ile to jest na jednego nauczyciela i na ile ma się to do 1000 zl jakkolwiek go liczyć, brutto czy netto. A jeśli chodzi o płacenie za efekty? Póki co jakoś nikomu nie udało się tych efektów zdefiniować i wymierzyć. -  
foros
radziłbym cieszyć się tym co jest, bo jeszcze uczą starzy nauczyciele, którzy wiedzą jak to robić i wiedzą co było w starych programach wg których działają dotąd, jak przypuszczam, uniwersytety. Będzie gorzej, chyba, że podstawówki coś zmienią choć wątpię. Dodajmy, jeszcze, że to nie jest tak, że są obiektywne egzaminy dla wszystkich roczników. Komisje ustalają odrębne kryteria oceniania tego samego materiału dla kolejnych roczników, aby nie było widać jak dużo osób nie zdało. Przy okazji skąd te dane? Szkoła, województwo, PL?
AŁTORYDET
Dla orientacji podaję średnie wyniki z matur 2018, dla kilku ważnych przedmiotów (w oparciu o te wyniki rekrutuje się studentów na najważniejsze kierunki studiów): biologia - 32%, chemia - 40%, fizyka - 35%, geografia - 30%, historia - 32%, wiedza o społeczeństwie - 28% (sic!). Oczywiście to poziom rozszerzony i dotyczy abiturientów, którzy WYBRALI przedmioty egzaminacyjne, sądząc że mają stosowną wiedzę. Przyjęto, że próg zdawalności wynosi 30%, jakkolwiek wynik nie wpływa na zdanie matury (przedmioty wybieralne). Takie są owoce pracy nauczycieli, wspomagane nieokreśloną liczbą korepetytorów. To katastrofa i dawanie tym darmozjadom kolosalnych jak na polskie warunki podwyżek, jest idiotyzmem.   
NASZ_HENRY
Ale Cię skołowali! Zarobki nauczycieli zależą od poziomu wykształcenia i tzw. stopnia awansu zawodowego. Daje to 12 (3x4) kategorii zaszeregowania, od 2230 zł do 3483 zł brutto.  Do tego dochodzi kilkanaście (doliczyłem się 18) dodatków do podstawowego wynagrodzenia, które wnoszą istotny wkład do całości uposażenia!  W efekcie zróżnicowanie dochodów nauczycielskich sięga nie 50% a 300% najniższego ustawowego wynagrodzenia. Średnie zarobki nauczyciela to byt wirtualny jedynie. Sprawdziłem, że w przypadku mojej gminy najniższe nauczycielskie dochody netto to 1700 zł. a najwyższe 5200 zł!!! Przewodniczący Broniarz żongluje tym najniższym a Premier Morawiecki tym najwyższym  wskaźnikiem ;-) Dodatkowo ZNP chce podwyżki 1000 zł do podstawy zaszeregowania (plus 1000 zł dla innych pracowników  zatrudnionych w szkole) co daje w sumie, po uwzględnieniu tych kilkunastu dodatków)  17 mld zł jak wyliczyła min. Zalewska, bo w sumie tylko MEN ma pełne dane. W całym systemie edukacji najdziwniejszy jest jednak fakt, że wynagrodzenie nauczycieli nie zależy od efektów nauczania i to jest poważny problem, którym nikt sobie głowy nie zawraca. Konia z rzędem gdzie odebrać ;-)  
Jak prostą rzecz postawić na głowie. Wysoki poziom nauczania nie osiągniemy tym, że obsypiemy górą pieniędzy wybraną grupę osób. Należy zrobić porządek z programami nauczania, z samym procesem nauczania, z wymaganiami wobec nauczycieli. No i rodzice muszą zrozumieć, że ich pociechy muszą się uczyć.
Do wpisu: O strajku nauczycieli (o Broniarzu) polemika z M. Rachoniem
Data Autor
Anonymous
Wolność nie bierze się tylko z potrzeby. Wymaga ochrony. W ramach dyktatury może być liberalizm, ale w demokracji również. Celem liberalizmu nie jest uszczęśliwianie na siłę (to właśnie socjalizm i komunizm robią) ale jest stworzenie i ochrona praw aby każdy sam swoją wolność realizował na własną odpowiedzialność i nie cudzym kosztem.
foros
różne są typy przemocy, np. akceptowana i nieakceptowana. Tutaj, by podobny program przeprowadzić liberałowie musieliby wprowadzić dyktaturę, a potem uszczęśliwiać ludzi wbrew nim. Czyli stać się nawet nie socjalistami lecz komunistami. Wszystko to są mrzonki biorąc pod uwagę realia, Nibylandia.
Anonymous
To co Pan by chciał? Przemoc państwowa nie jest przeciwieństwem liberalizmu, jest zasadą funkcjonowania każdego państwa. Bez tego nie ma egzekwowania prawa. Ma Pan dyskomfort w konfrontacji z liberalnymi poglądami, bo nie mieszczą się w oknie Overtona, które narysowały na żelbetonie szkoła i media.
foros
Prywatne szpitale i oświata to raczej korwinizmy - czyli podróż do świata Nibylandii i najłatwiej udowodnić to właśnie na gruncie liberalizmu, który zakłada że to ludzie powinni decydować i właśnie decydują. Praktycznie we wszystkich krajach rozwiniętych jest jedna ścieżka rozwoju: zaczynało się od prywatnych kończyło na publicznych. I żaden kraj który na tę scieżkę wszedł nie wycofuje się z niej. Co najwyżej wspiera sektorem prywatnym. Bo tego chcą ludzie.  Jedyny sposób realizacji korwinizmów to przemoc państwowa czyli odwrotność liberalizmu. Nie do przeprowadzenia w aktualnej rzeczywistości w PL.
Teutonick
naszeblogi.pl ...a jako uzupełnienie garść komentów: naszeblogi.pl
Anonymous
Racjonalnym jest, że płaci pacjent, płaci rodzic ucznia. Tego lekarze i nauczyciele w większości już nie chcą. To nawet zrozumiałe. Mnie też wygodniej niż konkurować z systemem i sobą samym na starość. To jednak patrzenie na koniec własnego nosa i to w krótkiej perspektywie. Dlaczego lekarzy kieruje się do papierów scyfryzowanych? Bo system nie je jest pacjentem, system ma inne potrzeby niż pacjenci. I znowu pacjenci nie są zorientowani czego im potrzeba gdyby mieli nawet nie płacić, a współfinansować, więc nie są na starość i chorobę zmiany systemu. Tyle socjaliści mówią o skali makro itp. a jak przychodzi co do czego na palcach ręki liczą ze wspólnego garnka. W swoim  programie - szkoda, że spóźniłem się na teatr - Pospieszalski zadał pytanie skąd wiadomo jakie są potrzeby korzystania z autobusów. I to kardynalne pytanie w każdej sprawie finansowanej przez władze. Zwłaszcza z kilku kieszeni. Nie wiadomo, bo zaburzone zostały systemy wartości. To nie tylko pytanie filozoficzne w aspekcie cywilizacyjnym. Również pytanie konkretne - finansowe - tu i teraz - w kontekście jak najbardziej cywilizacyjnym. Wracając do lekarzy, to są po podwyżkach zwyczajnie tańsi od osób, które dopiero do poszerzonej biurokracji (na miarę systemu) są planowane do wklepywania. A dlaczego są tańsi, bo się znają i bieglej wklepują, a do tego robią to kosztem czasu swojego i pacjentów - chociażby patrząc w monitor zamiast w twarz pacjenta. Pozdrawiam.
foros
Cóż, skoro państwo organizuje publiczne służbę zdrowia, oświatę, różne służby itd itp to kto ma płacić pensje, etos? misja? Alternatywą jest system korupcyjny zresztą stosowany w wielu państwach np. carskiej Rosji, Turcji. Ale nawet dla tych potęg nie skończyło się to dobrze. Racjonalnym rozwiązaniem byłoby związanie pensji z czynnikami obiektywnymi, np. średnią pensją tak jak to proponowała Solidarność, co rząd ponoć popierał ale się wycofał. Dlaczego? Można się tylko domyślać. Moim zdaniem dlatego, że takie rozwiązanie jest racjonalne z punktu widzenia państwa ale nie partii rządzącej. Obecne rozwiązania pozwalają władzy napuszczać jedne grupy zawodowe/społeczne na drugie, a władza rozstrzyga konflikty między nimi. Gdyby zaś rzeczywiście wprowadzono prawo spinające budżetówkę w jeden system to wcześniej czy później nastąpiłby sojusz grup zawodowych celem zwiększenia procentów. A to już jest dla władz sytuacja dużo mniej komfortowa. Odnośnie młodych lekarzy. Jeśli faktycznie jest jak Pan mówi, to nie rozumiem dlaczego lekarzy, których jest mało kieruje się do pracy urzędniczej? lekarz powinien leczyć ludzi a nie produkować papiery. Od tego jest urzędnik.
Trzeba nieżle się namachać aby splodzić cos takiego -steku bzdur,kłamstw ,pisaniu półprawd i za chwile ich zaprzeczaniu. Jedną myśl złotą jaka cie naszła popieram =zwiń się z tąd ,możesz robić cokolwiek jak z tąd znikniesz abyś tylko odszedł. PS.Pani Anna popełni samobója jesli cie poprze i udowodni ,że starciła innstynkt samozachowawczy !
Anonymous
Świetny tekst. Jedną ze spraw jest mediana wieku nauczycieli. Obawiam się, że w każdym zawodzie wiek 50+ zaczyna dominować. Młodsi są na saksach albo na rencie, albo się nie urodzili, albo się kształcą, a generalnie im się nie opłaca. W PKSie też tylko po 50tce opłaca się pracować (wczorajsze rozmowy Pospieszalskiego). Generalnie czy to lekarze czy nauczyciele czy inne zawody to oczekiwania są takie same, że państwo jest od tego aby dawać - z bankomatu zapewne. Tzw. rezydenci (młodzi lekarze, stażyści po polsku) nie chcieli deregulacji systemu kształcenia i wykonywania zawodu tylko uwłaszczenia się na grzędzie w systemie w zamian za wklepywanie do komputera i standaryzację pod NFZ i inne potrzeby systemu (nie pacjentów). Uważam, że młode pokolenia widzą swoją przyszłość zawodową tylko w korpo na mordorze, a jeśli państwo w ramach "suwerenności" funkcjonuje jak korporacja to tym lepiej. W sumie akceptacja kołchozu, sorry kibucu.Kibucu z flagą białoczerwoną.
Do wpisu: Marek Suski na Ministra Edukacji Narodowej
Data Autor
Anonymous
Tak. Poseł Suski jest pragmatyczny i w konfrontacji z nauczycielami może sobie nieźle poradzić. Ma żonę nauczycielkę i jakos sobie radzi.  Zastanawiam się nad cechami wspólnymi Suskiego i Giertycha, którego uważam za najlepszego min. edukacji dotąd, aczkolwiek bezrybiu w akwenie lewicowej aberacji. Czy te same cechy, czy inne, wpłynęły/wpłyną na skuteczność? Problemem nauczycieli jest ich lewicowe, modernistyczne odchylenie - w końcu chodzili do szkoły - o wiele za długo.
Anonymous
Tak to właśnie odbieram. Proszę o modelu fińskim napisać. Moim zdaniem są - częściowo niezależnie od rekrutacji a częściowo związane z nią - są dwa aspekty: 1. z powodu wojny ideologicznej jest potrzebny w zawodzie nauczyciela interwencjonizm a zatem regulowany rynek usług - bo to są usługi. 2. dla sprawności mechanizmów gospodarczych niezbędne jest rzucenie nauczycieli na głęboko wolny rynek - zasłonią się dobrem ucznia (znam to z troski o dobro pacjenta)
foros
Do wszystkich Państwa to nie jest żaden fejk, to nie jest naśmiewanie się z posła Suskiego. Oświata na prawdę potrzebuje ministra z prawdziwego zdarzenia. Takiego który potrafi zarządzać na nie spijać myśli z ust przełożonego i aby podbić swoje akcje brać za pyski swoje byłe koleżanki tudzież dokładać im garba na plecy. To wszystko już było.  Poseł Suski wydaje się być jednym z najsprytniejszych i najodważniejszych polityków PiS. Takim który potrafi przeprowadzić trudne sprawy, którego trudno wywieść w pole i który wie czego chce.  Najpoważniejszą reformą merytoryczną jaka w powinna zostać przeprowadzona w polskiej szkole jest ustawowy zakaz sporządzania przez nauczycieli dokumentów za wyjątkiem dziennika oraz opinii o konkretnym uczniu potrzebnych rodzicom i instytucjom medyczno - wychowawczym. Zakaz dla wszystkich nauczycieli łącznie z dyrektorem. Czyli wszystkie sprawozdania, ewaluacje, regulaminy, statuty, programy, ankiety itd. itp. won do kosza. Wzorcowe dokumenty powinno przygotować ministerstwo czy kuratorium. Indywidualne szkoły czy nauczyciele mieliby możliwość tworzenia własnych, po uzyskaniu zezwolenia.  Jeśli zaś owe sprawozdania ankiety, itd. itp. są niezbędne do działania jakichś urzędów niech je sobie urzędy tworzą własnymi zasobami ludzkimi.  Znajdzie się minister, który coś takiego przeprowadzi? Tylko taki który potrafi pokonać MEN + 1000 urzędów. Moim zdaniem poseł Suski ma w sobie taki potencjał. Potrafi zczyśić stare układy i jest wystarczająco sprytny by rozpoznać takie układy, których nie da się zczyścić. 6 lat ministra Suskego w MEN i uzyskamy sprawną dobrze naoliwioną maszynę edukacyjną. A jeśli poseł Suski szybko zniknąłby z MEN byłby to widomy znak, że tej stajni oczyścić się nie da. Jest oczywiście problem obsady MSW po Brudzińskim. Mam jednak nadzieję, że poseł Suski jest na tyle sprytny by wiedzieć, że kto zostaje szefem MSW ten kończy karierę polityczną. Najlepszym przykładem właśnie Brudziński - mocny człowiek PIS - szef struktur partii, któremu to ministrowi MSW jednym krótkim ciosem pokazało jego realny rozmiar i siłę.
foros
Byłby to świetny gest PR-wski gdyby nowy minister oznajmił, że będzie zarabiać tyle ile wynosi najczęściej wypłacana pensja nauczyciela - oczywiście ta netto a nie ta z ministerialnych broszur. Ew. dwukrotność takiej pensji. 
foros
oświata od początków III RP cierpi na uwiąd ministrów z politycznym przebiciem. Jedynym był Giertych i on jako jedyny zdołał coś pozytywnego osiągnąć. Reszta nie nadawała się na stanowiska ministrów. Były to albo nauczycielki które wyniosła do władzy umiejętność słuchania rozkazów szefa, albo dzielący włos na czworo profesorowie. To co ich łączyło to kompletny brak siły przebicia politycznego oraz brak siły i umiejętności zarządzania oświatą w mysl jej interesów. Stąd stan obecny szkolnictwa 
foros
posła Suskiego znam jedynie z mediów ale sprawia on wrażenie człowieka który a. potrafi przeprowadzić projekt polityczny b. na tyle sprytnego by umieć odczytać zmienne prądy polityki i na tyle przebiegłego by umieć między tymi prądami żeglować tak, by osiągnąć zamierzony cel