Otrzymane komantarze

Do wpisu: Protest nauczycieli: rząd zaczyna sprzątać swój bałagan?
Data Autor
chatar Leon
Szkoła jest instytucją patologiczną. I jak na razie wygląda, tak było, jest i będzie. Każdy nauczyciel wie, że można nikogo nie uczyć niczego, wystarczy wypełniać stosy papierów i formularzy. Cały "awans zawodowy" to fikcja. Kto z nauczycieli zajął odpowiednie miejsce na dworze feudalnym, jakim jest szkołą, temu np. pozwala się na przygotowanie kilkunastominutowego bełkotu którym zanudza swoich kolegów belfrów podczas rady pedagogicznej. Dostaje za to punkty jako "wybitnie zaangażowany w podnoszenie kwalifikacji innych nauczycieli". Kto się podlizuje ten awansuje. Mechanizm jest taki, że nauczyciele sami przejmują najgorsze zachowania dziatwy szkolnej. Największe tumany i lizusy mogą liczyć na posadki w kuratorium. Największe miernoty przygotowują kolejne reformy. Kolejne "reformy oświaty" polegały de facto na próbie oszczędzania na edukacji. Niże demograficzne były świetną okazją na zmniejszanie liczebności klas, zmniejszenia tym samym anonimowości ucznia a co za tym idzie, uczynienie edukacji bardziej efektywną. W praktyce ilość dzieciaków administracyjnie zawyżano a zwalniano z pracy nauczycieli. Nie widzę żadnych poważnych propozycji reformy. Tak samo zresztą jak w przypadku szkolnictwa wyższego, które oddano do radosnej twórczości pierwszemu lepszemu Gowinowi.
foros
1. Nie Zalewska pierwsza wymysliła wydłużenie, tyle, że akurat u tej minister wiele złych rzeczy się kumuluje. Szansa na pensję 3 tys. dopiero po 40-tce to nie jest coś co stymuluje do pracy. 2. nie mówię, że są przeciw systemowi awansu szczególne protesty, przez 20 lat ludzie się przyzwyczaili. Tylko wskazuję pewne wady widoczne w refleksji tego związkowca: w środku kariery zawodowej osiąga się szczyt i w sumie nie ma żadnych stymulatorów rozwoju. Chyba, że ktoś sam je sobie znajdzie. 3. Wcale nie sprzeciwiam się ocenom pracy. Tyle, że takim? Jest nauczyciel który ma olimpijczyków, wysoką zdawalność egzaminów i co? Ile dostaje punktów? 0. Bo to nie wchodzi w skład oceny. Jest wspaniały wychowawca, ile punktów? 0. Nie wchodzi w skład oceny, a jest drugi należy do głupiej komisji statutowej która zbiera się od wielkiego dzwona i zajmuje przeklejaniem paragrafów wg widzimisię wizytatora z kuratorium. I to ten od komisji jest wzorem, którego się premiuje. Absurd? Nie rzeczywistość. Bo to rozporządzenie funkcjonuje. Już weszło w życie. Ocena jest przymusowa, cykliczna, dotyczy każdego.  Albo innowacje, wyobraźmy sobie szkołę w której jest 60 nauczycieli, każdy chce sie wykazać i wdrożyć innowację. Nie jedną 5 bo jest 5 pkt za innowacje. I co? 300 eksperymentów. Jak ci uczniowie to wytrzymają? I kiedy uczyć jak trzeba wprowadzać innowacje? A dyrektor jak zbierze relacje o 300 innowacjach? A jak zbierze to przeczyta? I czy będzie mał czas na zarządzanie szkołą gdy musi wykonać kilkadziesiąt kilkunastostronicowyh ocen pisemnych - kluczowych dla jego pracowników (jest bodaj ponad 20 kryteriów oceny na osobę i każde kryterium trzeba będzie uzasadnić). Nie wiem czy w tym aktualnym MEN jest ktoś kto potrafi całość jako tako ogarnąć intelektualnie, bo z zewnątrz wygląda to raczej na konfederację departamentów.
Zaraz, zaraz... Zalewska nie pierwsza wydłużała awans zawodowy. Nie mówiąc o tym, że za dawnych lat sam słyszałem od środowiska nauczycielskiego, że ci młodzi za szybko awansują. Do tego od dawna wiadomo było, że po dyplomowanym już nie ma dalej nic. I jakoś nikt nie protestował przeciwko temu. A co do wycofania się z pomysłu oceny - coś powinno być w zamian. Bo na dzisiaj mamy sytuację, że materiałów nauczyciel ma mnóstwo - zarówno do prowadzenia lekcji, układania programu czy procedowania swojego awansu. I podobnie wynagradzany jest bardzo angażujący się nauczyciel jak i ten robiący niezbędne minimum.
foros
Nie neguję tego, tylko, że akurat w kwestii oswiaty atak ten bazuje na autentycznymi i mocno merytorycznym niezadowoleniu. Dużym niezadowoleniu, skoro 50% szkół zdecydowało się na strajk. A gdyby takie referenda przeprowadzono w 100% szkół? Socjologicznie próba 50% to jedna z najwyższych możliwych prób. A przecież władza bazuje na sondażach. To nie jest wymysł Broniarza i KE. Choć oni na tym niezadowoleniu bazują i przechwycili przywództwo. Zresztą zobaczymy co się będzie działo we wrześniu. Gdy na jednym poziomie będzie młodzież z 3 roczników w szkole średniej, często na 2 zmiany, z 2 różnymi programami i wymaganiami. Z czego w gimnazjum zdać musieli wszyscy bo szkoła im się kończy. Tuż przed wyborami parlamentarnymi. I KE też będzie na tym bazować. Im dłużej decydenci będą mieli klapki na oczach tym mocniejsze uderzenie. A ludziom wcześniej czy później otworzą się oczy. Zganiać na Broniarza da się tylko do czasu.
Do wpisu: Na apel Naftali Bennetta PL nie wpuści Irvinga?
Data Autor
terenia
Obydwaj siebie warci.Jednoznacznie obydwóch oceniam negatywnie.
foros
Pytanie kto tutaj jest bardziej antypolski, Irving czy Bennett
terenia
I krótkie uzupełnienie (jestem zawodowo związana z książkami,stąd ważne dla mnie są informacje związane z autorami tychże) .W materiale m.in wymienione kraje ,gdzie Irving ma zakaz wjazdu)  archiwum.ksiazka.net.pl
terenia
David Irving był już wyproszony w Polsce z Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie"  Irving, co najmniej od lat 80. ubiegłego wieku, związany jest z organizacjami neonazistowskimi, oskarżany – słusznie! – o antysemityzm i wybielanie nazizmu oraz antypolonizm (m.in. zarzuca Karolowi Wojtyle udział w tzw. prowokacji bydgoskiej). Skazany został za głoszone treści prawomocnym wyrokiem brytyjskiego sądu.  " To zacytowany fragment z linkowanego materiałuwydawca.com.pl;   
xena2012
A jeśli ta obrzydliwa plujaca na Polskę  postać Naftali Benett zechce przyjechac do nas to go wpuscimy? Na jakiej zasadzie to własnie on decyduje kto ma prawo odwiedzać Polskę? Na jakiej zasadzie polski rząd ugina się pod bezczelnymi żądaniami tego indywiduum? Przecież chyba łatwiej tego Irvinga wpuścić do Polski,zapoznać z polską historią,pokazać Auschwitz.Tyle przeciez nasz niewydarzony Czaputowicz ględził,że będziemy spokojnie tłumaczyć zdarzenia z czasów II Wojny Światowej,udostępniać wiedzę o martylologii,pokazywać tym co nie wierzą Auschwitz i Treblinkę.To chyba byłaby najlepsza lekcja poglądowa dla brytyjskiego historyka a nie zakaz wstępu.
Lipiec -sierpień 1943 roku to dopiero bitwa na Łuku Kurskim a do granic II RP tak daleko jak do prawdy w opowieści tego łgarza co kłamstwo wyssał z mlekiem matki ! Irving odsiedział w Austrii za negowanie komór gazowych i podważanie ilości zamordowanych żymian. Do czasu jego publikacji oficjalna wersje głosiła ,żw w samym Auschwitz-Birkenau zamordowano nie mniej niz 5 mln.żymian ,dziś wiadomo ,że i 1,5  mln jest mocno naciagane,mo,że nie mocno ale jednak...
Tomaszek
Ta ich cała historia ocalonych to jeden wielki szmonces i pic na wodę . A dla czego Polacy nie zabili dziadka ? . Baron Munchausen to przy tych Bennetach , Grosach ,Katzach ,Szamirach to pikuś . Zresztą o czym tu mowić . Irvinga potępiam i jego poglądy uważam za jakiś bzdurnik  , ale takie ma większość w U.K . Ta mania uwielbienia wszystkiego co niemieckie w połączeniu z brexitem daje nam obraz demolki mentalnej tego kraju . Ale stety Irvinga należało wpuścić bo to jego prawo , tylko i aż , Michnika pewnie by przekabacił na swoją stronę , co ?. A zarzut o fałszowanie historii holocaustu brzmi jak wołanie o ochronę praw wyłącznych . Nikt tego tak nie zafałszował jak sami Żydzi . 
chatar Leon
Akurat Irvinga należałoby nie wpuścić, równocześnie przy tym uznając za osoby niepożądane takie indywidua jak Gross czy Grabowski. A równocześnie polskie władze powinny byłyby ogłosić na przykład, że nie życzą sobie na terenie kraju osób obrażających pamięć Polaków i Żydów, będących ofiarami zbrodni niemieckich. Co do władz Izraela, jeżeli mamy im dać po łapach, to należałoby to zrobić w sposób przemyślany. Na akcje Katza bardzo inteligentnie odpowiedział akurat Kukiz. Nawet kundelki od Michnika poszczekały zaledwie parę minut i przestały.
RinoCeronte
Jak Pan Bóg dopuści to i z Benneta wypuści... Potrzeba nam mądrych przywódców.
Anonymous
Kto w ogóle wymyślił, że mamy jakiekolwiek interesy z Izraelem? Wszystko co nam mogą to zablokować dostęp do Ziemi Świętej. Jakiekolwiek interesy są zresztą niemożliwe z kimś kto jest lub udaje, bo tak mu wygodnie, psychopatycznego kłamcę. O słowach Benneta można tylko powiedzieć, że obecna sytuacja jest hańbą, kłamstwami i nieprawdą i naruszeniem wspomnień wielu Polaków - oczywiście tych żywych a nie zamordowanych przez Żydów.
Do wpisu: Strajk nauczycieli - będzie nie będzie?
Data Autor
Halo, tu Ziemia. Przecież ta papierkologia to jest elementarna podstawa w funkcjonowaniu organizacji. Jakby szkoły sobie jakieś ISO powprowadzały, to dopiero poznałyby, co to jest wypełnianie papierów. I dziwi mnie dziwna wizja skutków wysokich zarobków. Ja bez problemów mogę sobie wyobrazić dobrze zarabiającego nauczyciela skrajnego lewaka czy członka społeczności LGBTQWERTY. A przy odpowiednich władzach, to nawet oni nie będą potrzebni, tak szkoły naprostuje oświatowe kierownictwo. A jak? Dla władających językiem angielskim polecam niepokojąco realną wizję ze "A State of Disobedience" Toma Kratmana.
O tak, wrzućmy wszystko do jednego wora. Bo to fantastyczny pomysł, żeby uj**ać całą ideę porównywalności wiedzy dzieci, nieprawdaż? Tak, bo to przede wszystkim chodzi o to, czego się dzieciaki nauczą.
foros
No i widać jak się panowie orientujecie w temacie: a. nie ma egzaminów zewnętrznych dla wszystkich przedmiotów b. obecnie o przydziale ucznia do szkoły decyduje samorząd. Może on zdecydować np. że do jednej szkoły pójdą najzdolniejsi do drugiej najgorsi (i często tak robi). I teraz jak obiektywnie rozstrzygnąć który nauczyciel jest lepszy: ten u którego wszyscy najlepsi zdali na 5, czy ten u którego 7 najmniej zdolnych zdało maturę na 2? Albo ten u którego udało się wyprostować kilku rozrabiaków i gangusów, którzy nie zdali matury ale już nie rozrabiają i są spokojnymi ludźmi? A może ten, który miał dzieci z rozbitych albo patologicznych rodzin i doprowadził, że w ogóle chodzili oni do szkoły i ją skończyli? Albo doprowadził do tego, że kilka nastolatek przestało się puszczać na prawo i lewo? x uczniów przestało ćpać czy grać po nocach, albo to ograniczyli? Albo jest nauczyciel bardzo wymagający, który ma efekty w nauczaniu ale część uczniów wpada w rozstrój nerwowy i zaczyna ćpać albo dostaje nerwic? Jak to wszystko policzyć, przełożyć na liczby i tabelki? Dotąd nie udało się nikomu. Bo ile np. w kasie jest warte to, że uczeń dotąd autystyczny otworzył sie na społeczeństwo i może w nim w miarę dobrze funkcjonować? I który nauczyciel tego dokonał, matematyk? fizyk? wychowawca? dyrektor? a może zaden i przyszło to naturalnie? Który nauczyciel historii jest lepszy, ten który spowoduje, że uczniowie będą rozumieć i kochać swój kraj i w życiu dorosłym historia stanie się ich pasją, czy ten który spowoduje, że będą super rozwiązywać testy i świetnie wypadną na egzaminie? Nikomu dotąd nie udało się stworzyć takich obiektywnych mierników jakości pracy nauczyciela, ale panowie, jak widzę potrafią. Proszę opatentować i sprzedawać. Na pewno wiele instytucji i krajów kupi z pocałowaniem ręki.
foros
a wkrótce absolwenci o których pan pisze będą decydować o tym czym jest profesjonalizm.
foros
Statystyki statystykami. Obecnie priorytetem w działalności szkoły jest rozliczenie się przed wszystkimi kontrolerami czyli odpowiednie prowadzenie dokumentacji typu statuty, regulaminy, dzienniki prac, zgody, zezwolenia, publikowanie ogłoszeń burmistrza itp. itd. Wszystkie one muszą być zgodne z obowiązujacymi ustawami, rozporządzeniami konwencjami międzynarodowymi itp. Reszta schodzi na plan dalszy. A jeśli chodzi o przyczyny to tutaj jest między nami kontrowersja. Bo moim zdaniem gdyby w PL płace nauczyciela były na tyle atrakcyjne, że przychodziłoby tu dużo ludzi zdolnych i mężczyzn, to sama szkołą poradziłaby sobie z wszelkimi lewackimi wymysłami, fanaberiami i reformami ministerstwa. Jeśli zaś promowany będzie obecny model: nauczyciel albo ubogi albo nie utrzymujący się z pracy w szkole albo kolekcjoner etatów i godzin to żadna reforma nawet sensowna nie wprowadzi szczególnych zmian.
foros
Pana zdanie, tyle, że kraju gdzie jest wysoki poziom edukacji a nauczyciele zarabiają mało lub bardzo mało nie potrafi pan wskazać
Aż musiałem na palcach policzyć czy dobrze pamiętam. Niestety wyszło mi, że jednak tak. Naciski na promowanie uczniów, zwłaszcza pod kątem żeby to w statystykach dobrze wyglądało, to ja pamiętam jeszcze sprzed 30 lat. Czyli jeszcze w zasadzie z czasów komuny. I wtedy też ci obecnie starzy nauczyciele musieli się tłumaczyć przed dyrekcją ze skarg nauczycieli. A to, że później przyszła reforma wywracająca wszystko do góry nogami, to inna sprawa. I to że demolka w nauczaniu trwała i trwa w najlepsze do dzisiaj, to jeszcze co innego. A właśnie - bo my tak właściwie w naszej dyskusji chyba nawet nie tknęliśmy tematu źródła tego całego zamieszania. A mianowicie, że za tym wszystkim stali wykładowcy akademiccy mający niewielkie pojęcie jak naprawdę wygląda oświata.
Zgadza się, Broniarzowi z pewnością marzy się brak jakiejkolwiek systemu mierzenia umiejętności uczniów. Testom można wiele zarzucić, ale wprowadzają jednakowe kryteria oceny. Podwyższanie oceny pupilowi czy uczniowi idącemu na studia - to se ne vrati. Czarno na białym widać której szkoły uczniowie wypadli najgorzej na egzaminach.
Proszę nie kręcić. Samo dosypanie kasy nic nie da. Kropka.
NASZ_HENRY
Pan raczy żartować: "A jeśli chodzi o płacenie za efekty? Póki co jakoś nikomu nie udało się tych efektów zdefiniować i wymierzyć." Akurat to się udało ;-) Przecież są egzaminy zewnętrzne, które właśnie to robią! Wystarczy powiązać wyniki egzaminów z płacami nauczycieli. Wiem, na przeszkodzie stoi Broniarz z "Kartą nauczyciela" i ZNP. Ale bez tego wszystkie zmiany w oświacie będą bezproduktywne a Broniarz i tak stoi na barykadzie POstępu ;-)  
AŁTORYDET
Te dane i inne również, można znaleźć na stronie CKE. Te, które cytowałem dotyczą całego kraju. Co do nauczycieli, to zgoda. Niestety poziom studiów polecial na pysk, a wraz z nim profesjonalizm absolwentów.