Autor artykułu pod tym tytułem Kacper Świsłowski przeanalizował ceny za prąd. Rumunia i Polska płacą proporcjonalnie najwięcej ...
- W pierwszym półroczu 2026 roku najwyższe średnie ceny prądu w ujęciu nominalnym odnotowano w Irlandii (0,39 euro/kWh), a najniższe na Węgrzech (0,11 euro/kWh), przy średniej cenie na poziomie 0,28 euro/kWh.
- Po przeliczeniu cen na wskaźnik siły nabywczej (PPS) najdroższy prąd w Unii Europejskiej mają Rumunia (46,9 PPS za 100 kWh), Polska (41,1 PPS za 100 kWh) oraz Czechy, podczas gdy na Węgrzech wskaźnik ten wynosi 14,7 PPS za 100 kWh.
- W większości krajów UE stawki są degresywne ze względu na rozkładanie się opłat stałych, dobór taryf oraz politykę państwa - mniejsze zużycie (poniżej 2499 kWh) oznacza w UE średnio o blisko 16 proc. wyższą cenę za kWh, a w Polsce różnica ta przekracza 9,6 proc.
Mamy w telewizorach "zamach stanu" zamiast obniżki cen energii, czy to elektrycznej, czy gazu, węgla, drewna, brykietów, stosowanych do ogrzewania domów i mieszkań.
W orędziu premiera Tuska nie było nic na temat kosmicznych cen energii elektrycznej. Jak ludzie o emeryturach 1500 zł/miesiąc, czy nawet 3000, mają przetrwać nadchodzącą zimę? Ile budynków zamarznie, bo lokatorzy nie będą mieć pieniędzy na ogrzewanie? Czy jest jakiś rządowy program pomocowy - nie słyszałam. Posłowie nie mają takich problemów!
UE jest niewątpliwym światowym liderem w zakresie samounicestwienia kulturowego, technologicznego i raczej nie ma takiej dziedziny, która nie uległa znacznej degradacji. Nie można pominąć znanych nam prymusów w tym szaleństwie jak Tusk i Morawiecki ale i o tych pomniejszych też należy pamiętać. Cała okrągłostołowo/hanukowa szajka jest siebie warta.