Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Centralizacja to największe zło tego świata

Grzegorz GPS Świderski 25.10.2026

Z niej wynikają wojny, ludobójstwa, terroryzm, niewolnictwo, grabież, polityczna korupcja i wszystkie wielkie nieszczęścia, jakie ludzie potrafią zorganizować innym ludziom. Człowiek to uzbrojona, agresywna, terytorialna, skłonna do gwałtów zbiorowych małpa-morderca. Jednak żeby ta małpa mogła wymordować miliony innych małp, musi najpierw stworzyć organizację, która da jej taką możliwość. Musi skoncentrować władzę, pieniądze, broń i posłuszeństwo. Musi stworzyć państwo.

  Wyjaśniam to tak, by zrozumiał każdy licealista. Bo sprawa jest prostsza, niż usiłują nam wmówić politolodzy, prawnicy i wszyscy inni wyznawcy kultu państwa.

🔘 Państwo to nie ojczyzna

  Polska, naród polski, polska kultura, język, historia, rodzina czy lokalna wspólnota to nie jest państwo. Państwo jest konkretną organizacją mającą monopol na stosowanie terroru na określonym terytorium. Ma ustawodawcę, urzędników, sądy, policję, wojsko, więzienia, komorników i aparat skarbowy. Naród może istnieć bez takiego monopolu. Kultura może rozwijać się w wielu wspólnotach. Handel może obejmować cały świat. Organizacja nie musi być zbudowana na przymusie.

  Nie postuluję rozbijania ludzkich wspólnot, likwidowania wielkich przedsiębiorstw, zamykania międzynarodowych organizacji czy kończenia globalnej współpracy. Niech ludzie łączą się w tak wielkie organizacje, w jakie zechcą. Niech budują globalne korporacje, kościoły, uczelnie, stowarzyszenia, konfederacje i sieci obejmujące nawet całą ludzkość. W tym nie ma nic złego. Pod jednym warunkiem: niech uczestnictwo w nich będzie dobrowolne, a odejście możliwe bez utraty własnego domu i majątku.

🔘 Rozpraszać należy aparaty przemocy. A dokładniej: likwidować ich terytorialny monopol.

  Przemocy całkowicie usunąć się nie da, bo zawsze może znaleźć się bandyta, przed którym trzeba się bronić. Dlatego potrzebne są organizacje zdolne do stosowania siły w obronie ludzi, ich życia, własności i wolności. Jednak z tego, że potrzebna jest ochrona przed bandytami, nie wynika, że trzeba powierzyć jednemu bandycie monopol na ochronę wszystkich! To tak, jakbyśmy dla zwalczania kradzieży powołali jednego złodzieja, dali mu wszystkie klucze i zabronili korzystać z usług kogokolwiek innego.

  I dokładnie to zrobiliśmy!

🔘 Centralizacja pozwala zamienić drobne zło w ludobójstwo

  Wyobraźmy sobie człowieka, któremu odbiło i postanowił wymordować swoich sąsiadów. Jeśli ma nóż, może zabić kilka osób, zanim inni go powstrzymają. Jeśli dowodzi uzbrojoną bandą, może terroryzować wieś. Jeśli ma kilkuset podwładnych, może opanować miasto. Jednak jeśli ma do dyspozycji milionową armię, przemysł zbrojeniowy, policję polityczną, system podatkowy i miliony posłusznych urzędników, to może rozpętać wojnę światową i urządzić przemysłową eksterminację ludzi.

  Co się zmieniło? Nie jego złośliwość, nienawiść, głupota czy moralność. Zmieniła się skala siły, którą może rozporządzać. Zorganizowana przemoc została scentralizowana.

  Hitler nie zbudowałby komór gazowych i nie przeprowadził Holokaustu w pojedynkę. Stalin nie byłby w stanie zorganizować całego systemu terroru, deportacji i łagrów, gdyby nie dysponował wielkim państwem. Mao nie mógłby narzucić swojej katastrofalnej polityki setkom milionów ludzi, gdyby nie miał scentralizowanego aparatu władzy. W każdym z tych przypadków warunkiem zbrodni na masową skalę był system pozwalający niewielkiej grupie ludzi wydawać rozkazy milionom innych i zmuszać ich do wykonywania tych rozkazów.

  Wielkie zbrodnie nie są więc tylko skutkiem złych poglądów. Są skutkiem zorganizowania siły, dzięki której złe poglądy można narzucić milionom ludzi. Ideologia wskazuje ofiary. Centralizacja dostarcza katów, transport, pieniądze, ewidencję, logistykę i bezkarność.

  Dlatego centralizacja jest złem bardziej fundamentalnym niż nazizm, komunizm czy jakakolwiek inna zbrodnicza ideologia. Ideologie się zmieniają. Jedni mordują w imię rasy, inni klasy, jeszcze inni religii, narodu albo bezpieczeństwa. Mechanizm pozostaje ten sam: najpierw trzeba zdobyć monopol na przemoc, a potem można używać go do realizacji dowolnego szaleństwa.

🔘 Wojna to biznes wielkich aparatów przemocy

  Po co państwa prowadzą wojny? Przez tysiąclecia wojny były sposobem zdobywania zasobów: ziemi, żywności, niewolników, surowców, podatników. Zamiast samemu coś wyprodukować, można było to ukraść. Zamiast przekonywać sąsiada do dobrowolnej wymiany, można było go podbić i zmusić do płacenia haraczu.

  Jednak żeby podbić duży kraj, trzeba mieć dużą armię. Żeby ją utrzymać, trzeba stale pobierać podatki. Żeby pobierać podatki, trzeba mieć sprawny aparat przemocy. Żeby nikt nie odmówił, trzeba zlikwidować konkurencję. W ten sposób powstaje samonapędzający się mechanizm: monopol finansuje ekspansję, a ekspansja powiększa monopol.

  Mocarstwo nie jest dużą ojczyzną. Jest wielką organizacją militarną, która kontroluje ogromne terytorium i wielką liczbę poddanych. Takie organizacje prowadzą wielkie wojny dlatego, że mają możliwość prowadzenia wielkich wojen. To nie drobna różnica techniczna, ale istota problemu.

  Gdyby na obszarze Rosji działały setki niezależnych, konkurujących ze sobą aparatów przemocy, żaden Putin nie mógłby jednym rozkazem wysłać przeciw Ukrainie całego potencjału militarnego tego obszaru. Musiałby przekonać setki niezależnych organizacji do finansowania agresji, ryzykowania majątku, życia swoich ludzi i utraty klientów. Taka wojna stałaby się politycznie i ekonomicznie nieporównanie trudniejsza.

  Gdyby Ukraina nie miała jednego centrum politycznego, lecz liczne niezależne ośrodki, jej okupowanie byłoby dużo trudniejsze. Przejęcie jednej stolicy nie dawałoby władzy nad całym krajem. Trzeba byłoby osobno podporządkować setki wspólnot, z których każda miałaby własne zasoby, własnych sojuszników i własny interes w oporze.

  Tu tkwi paradoks, którego państwowcy nie są w stanie pojąć: rozproszenie utrudnia atak, a sprzyja obronie!!! Zdobycie dowództwa jednej wielkiej armii może złamać cały system. Zdobycie dowództwa jednej z tysiąca niezależnych organizacji niczego nie rozstrzyga. Nie da się jednym uderzeniem ściąć tysiąca głów.

🔘 A co z bezpieczeństwem?

  Państwowcy krzyczą, że małe państwa są słabe, więc wielkie muszą je chronić. To jest myślenie człowieka, który nie rozumie różnicy między zdobyciem terytorium a jego utrzymaniem.

  Obrona nie polega tylko na wygraniu bitwy pancernej. Polega przede wszystkim na sprawieniu, by agresorowi nie opłacało się napaść, a jeśli już napadnie, to nie opłacało mu się okupować podbitego terenu. Bogaty, uzbrojony, niezależny obywatel, silnie związany ze swoją własnością, jest dla okupanta wielokroć bardziej kłopotliwy niż poddany czekający na rozkaz z centrali.

  Nie potrzeba jednego rządu, by wiele małych społeczności zawarło sojusz obronny, uzgodniło procedury, wspólnie kupiło uzbrojenie albo powierzyło na czas zagrożenia dowodzenie jednej osobie. Wspólne działanie nie wymaga wspólnego właściciela wszystkich ludzi. Współpraca nie wymaga poddaństwa. NATO nie jest państwem, a jednak dowodzi, że niezależne organizacje polityczne mogą tworzyć wojskowe sojusze. To samo można zrobić w mniejszej skali i bez monopolu wewnątrz wspólnot.

  Centralizm tworzy znakomity cel dla agresora. Opanuj stolicę, przejmij ministerstwa, archiwa, rejestry, skarb, komunikację i aparat przymusu, a dostaniesz gotową maszynę do rządzenia podbitymi ludźmi. Podbijając scentralizowane państwo, przejmujesz jego niewolników razem z mechanizmem pobierania od nich haraczu. Podbijając tysiąc wolnych, prywatnych wspólnot, musisz najpierw odebrać własność tysiącom właścicieli, a potem bez końca bronić tej grabieży.

  To, co dla centralisty wygląda jak siła, dla napastnika jest po prostu wygodnym uchwytem.

🔘 Centralizm to monopol, a monopol to bezkarność

  Dlaczego prywatny piekarz stara się piec dobry chleb? Bo jeśli upiecze niedobry, to kupię u innego piekarza. Dlaczego dostawca Internetu inwestuje w lepszą usługę? Bo mogę mu wypowiedzieć umowę. Dlaczego konkurujące ze sobą przedsiębiorstwa szukają tańszych i lepszych rozwiązań? Bo ich klienci nie są przypisani do nich na całe życie.

  A teraz wyobraźmy sobie, że piekarz dostaje ustawowy monopol na całą Warszawę. Każdy mieszkaniec ma obowiązek co miesiąc płacić mu za chleb, niezależnie od tego, czy go je, czy nie, i niezależnie od jego jakości. Gdy odmówi zapłaty, przyjedzie policja. Czy taki piekarz będzie miał powód, by starać się bardziej? Oczywiście, że nie. Zyska natomiast powód, by rozbudować aparat ściągania obowiązkowych opłat.

  Tak właśnie działa państwo. Przymusowo sprzedaje obywatelom usługi, których nie mogą nie kupić. Narzuca im system edukacji, ubezpieczeń, emerytur, ochrony zdrowia i tysiące regulacji, choć te dziedziny mogą opierać się na dobrowolnej współpracy. Kiedy usługa jest zła, nie można po prostu przestać płacić. Można co najwyżej raz na kilka lat głosować, który z polityków będzie kierował tym samym monopolistą.

  Wybór zarządu mafii nie jest likwidacją mafii. Wybór partii rządzącej monopolem nie jest konkurencją usługodawców. Demokracja może zmieniać kierownictwo aparatu przemocy, ale sama z siebie nie likwiduje przymusowego, niemoralnego, nieefektywnego charakteru tego aparatu.

  Stąd korupcja. Jeśli o wydaniu miliardów złotych decyduje jeden minister, wystarczy zdobyć wpływ na jednego ministra. Jeśli o tysiącach zezwoleń decyduje jeden urząd, wystarczy opanować jeden urząd. Jeśli o losie milionów ludzi rozstrzyga jeden ośrodek, to ten ośrodek staje się najcenniejszym obiektem do kupienia, zastraszenia, skorumpowania albo przejęcia.

  Centralizacja nie likwiduje korupcji. Ona ją skaluje. Z drobnego przekupstwa urzędnika tworzy przemysł politycznego handlu całym społeczeństwem.

🔘 Tysiąc Liechtensteinów, a potem jeszcze więcej

  Od dawna proponuję Polskę złożoną z setek, a najlepiej tysięcy niepodległych gmin, księstw, republik i innych niezależnych wspólnot. Chciałbym, by polityczne granice traciły znaczenie, a ludzie nie musieli przekraczać ich tylko po to, by uwolnić się od jakiegoś urzędnika.

  W jednej gminie byłby podatek dochodowy, w drugiej nie. Jedna przyjęłaby rozbudowany system ubezpieczeń, druga oparłaby go na prywatnych umowach. Jedna postawiłaby na państwową szkołę, inna na edukację domową i prywatne szkoły. Jedne rozwiązania okazałyby się dobre, inne złe. Błędy jednej gminy nie musiałyby być narzucane milionom Polaków.

  Ludzie szybko wybieraliby lepsze rozwiązania. Jedne wspólnoty przyciągałyby mieszkańców i kapitał, inne musiałyby zmienić swoje zasady. Powstałaby prawdziwa konkurencja polityczna, analogiczna do gospodarczej. Konkurencja samych sposobów organizowania życia społecznego.

  A to nadal dopiero początek. Bo dlaczego, chcąc zmienić dostawcę usług państwowych, muszę sprzedawać dom i emigrować? Dlaczego nie mogę pozostać na Mokotowie, a przejść pod jurysdykcję innej politycznej organizacji? Dlaczego sąsiad z tego samego bloku nie mógłby mieć innej ochrony prawnej, innego ubezpieczyciela i innego sposobu finansowania wspólnych usług, innej edukacji, innego systemu emerytalnego?

  Jako żeglarz znam praktyczny przykład. W jednej marinie stoją obok siebie jachty pod banderami różnych państw, ubezpieczane przez różne firmy i podlegające różnym regułom. Ludzie handlują, zawierają umowy, rozstrzygają spory i nie potrzebują jednego światowego ministerstwa żeglugi, które siłą podporządkuje sobie wszystkie jednostki. Skoro potrafimy porządkować współpracę między podmiotami, którą się blisko siebie na wodzie, ale podlegają różnym systemom prawnym, to poradzimy sobie z tym również na lądzie.

  Największym osiągnięciem cywilizacyjnym byłoby nie tyle mnożenie państw, ile doprowadzenie do tego, by żadna polityczna organizacja nie mogła człowieka przemocą zatrzymać w swoim systemie. Prawo do secesji powinno być prawem każdego człowieka, a nie przywilejem garstki narodów i politycznych elit. Jeśli prawo do niepodległości ma naród, to dlaczego nie ma go gmina? Jeśli ma je gmina, to dlaczego nie dzielnica, wspólnota mieszkaniowa, rodzina i wreszcie pojedynczy człowiek?

  Niepodległość, której nie wolno mi mieć wobec własnego państwa, jest niepodległością państwa ode mnie.

🔘 Zjednoczenie polityczne nie jest rozwojem cywilizacji

  Europa rozwinęła się nie dzięki jednemu wszechmocnemu cesarzowi, lecz mimo tego, że kolejni cesarze próbowali ją podporządkować. Jej siłą była wielość księstw, miast, republik, uniwersytetów, praw, obyczajów i ośrodków gospodarczych. Uczony prześladowany w jednym kraju mógł znaleźć schronienie w innym. Kupiec gnębiony przez jednego władcę mógł przenieść interesy do sąsiedniego miasta. Władca, który nadmiernie łupił poddanych, ryzykował, że bogactwo odpłynie do konkurencji. W Chinach tego nie mieli, dlatego nauka rozwinęła się u nas.

  Zjednoczenie Niemiec dało ich przywódcom potęgę, której wcześniej nie mieli, a potem przyniosło militaryzm, katastrofalne wojny, nazistowski totalitaryzm i dwie wojny światowe, które wywołali. Imperium rosyjskie, a po nim sowieckie, nie przyniosło wolności podporządkowanym ludom. Przyniosło im aparat zdolny do masowych deportacji, terroru i podbojów. Za każdym razem zachwycano się potęgą wielkiego organizmu politycznego. Za każdym razem rachunek za tę potęgę płacili zwykli ludzie swym życiem i majątkiem.

  Nie istnieje żadna zasada ekonomiczna mówiąca, że wspólny rynek wymaga wspólnego władcy. Nie istnieje żadne prawo przyrody, zgodnie z którym wspólna nauka wymaga jednego ministerstwa nauki, międzynarodowa komunikacja wymaga jednego państwa, a cywilizacyjna wspólnota wymaga wspólnej policji politycznej.

  Internet połączył miliardy ludzi bez powoływania jednego światowego rządu. Międzynarodowy handel łączy przedsiębiorców, którzy podlegają różnym porządkom prawnym. Nauka rozwija się poprzez konkurencję hipotez i ośrodków badawczych. Centralizacja polityczna nie jest warunkiem tej współpracy. Jest próbą jej politycznego zawłaszczenia.

🔘 Nowoczesna technologia może powiększyć zło centralizacji

  Kiedyś monarcha, chcąc śledzić poddanych, musiał utrzymywać szpiegów. Chcąc narzucić podatek, musiał wysłać poborcę. Chcąc zakazać jakiegoś zajęcia, musiał znaleźć człowieka, który się nim zajmuje. Dziś scentralizowane państwo może zbierać informacje o milionach ludzi w czasie rzeczywistym, wiązać je z tożsamością, automatycznie blokować transakcje i masowo egzekwować przepisy.

  Centralne rejestry, centralne bazy danych, centralne systemy rozliczeniowe i cyfrowe narzędzia inwigilacji tworzą potężny mechanizm kontroli społeczeństwa. Polska buduje takie mechanizmy choćby w postaci obowiązkowego KSeF, który w istocie jest systemem szpiegowskim. To, co w rękach dobrowolnej organizacji byłoby usługą, w rękach państwowego monopolisty staje się narzędziem przymusu, inwigilacji i destrukcji. Im sprawniej działa to narzędzie, tym większą siłę daje temu, kto je przejmie.

  Problemem nie jest to, że aktualny rząd jest zły. Zło polega na tym, że wszystkie następne rządy odziedziczą gotową maszynę czyniącą zło. Centralista zachwycony skutecznością państwa nie zauważa, że buduje instrument również dla swojego przyszłego wroga.

  Nawet gdy aparat przemocy obsługują ludzie poczciwi, samo zgromadzenie w jednym miejscu tak wielkich uprawnień jest zaproszeniem dla bandytów. Oni nie muszą już napadać na miliony ludzi osobno. Wystarczy, że zdobędą centralę.

🔘 Grabież przestaje się opłacać, ale państwa nie umieją przestać

  Przez większość historii opłacało się kraść, dlatego powstały państwa. Jeśli wyprodukowanie jakiegoś dobra wymagało stu godzin pracy, a jego zrabowanie dziesięciu, to bandyta miał interes w grabieży. Jeśli do grabieży zorganizował jeszcze tysiące podwładnych, jego interes stawał się polityką państwową.

  Jednak wraz ze wzrostem wydajności pracy ten rachunek się odwraca. Jeśli to samo dobro można dziś wyprodukować w godzinę, a jego zrabowanie, utrzymanie, pilnowanie i obrona przed właścicielem kosztują dziesięć godzin, grabież staje się nieopłacalna. Im większe znaczenie mają wiedza, umiejętności, zaufanie, informacja i dobrowolna współpraca, tym mniej daje podbój terytorium. Nie da się ukraść człowiekowi jego talentu tak, jak kiedyś kradło się worek zboża.

  Państwa jednak wciąż zachowują się tak, jakby najbardziej dochodowym sposobem gospodarowania było zajmowanie ziemi i podporządkowywanie ludzi. Wydają fortuny na armię, cła, izolację gospodarczą, strategiczne monopole, propagandę i regulacje, które mają podtrzymać ich polityczną siłę. Następnie nazywają te straty bezpieczeństwem narodowym.

  Przyjrzyjcie się kosztom wojny. Nie liczcie tylko czołgów, rakiet, myśliwców i dronów. Policzcie niepowstałe firmy, niewyprodukowane towary, utracone kontakty handlowe, zniszczone miasta, zmarnowane lata życia i całe pokolenia utrzymywane w strachu. Policzcie, ile kosztuje zmuszanie ludzi do posłuszeństwa, a ile dałoby dobrowolne porozumienie. Wówczas okaże się, że nowoczesna cywilizacja bogaci się przez współpracę, a centralistyczne mocarstwa wciąż próbują żyć z grabieży.

  To jest konflikt między cywilizacją a jej dawnym, barbarzyńskim pasożytem.

🔘 Statolatria — religia usprawiedliwiająca przemoc

  Dlaczego więc większość ludzi wciąż chce centralizmu? Bo od dziecka wciska im się kit, że bez państwa nie byłoby szkół, szpitali, dróg, emerytur, bezpieczeństwa ani porządku. A zatem, żeby wszystko to mieć, trzeba pozwolić urzędnikom na pobieranie pieniędzy pod groźbą użycia siły i podporządkować się ich nakazom.

  To jest statolatria, czyli kult państwa. Diaboliczna religia, w której państwo pełni funkcję wszechmocnego opiekuna, a obywatel nie ma prawa dorosnąć. W tej religii przemoc przestaje być przemocą, gdy stosuje ją funkcjonariusz. Grabież przestaje być grabieżą, gdy nazywa się podatkiem. Zakaz staje się troską. Inwigilacja — bezpieczeństwem. Polityczny monopol — demokracją. Wojna — obroną narodowych interesów.

  Gdy prywatny bandyta grozi człowiekowi i żąda pieniędzy, wszyscy wiedzą, jak to nazwać. Gdy identyczną metodę stosuje aparat państwowy w celu sfinansowania usługi, której człowiek nie chce, ogłasza się to solidarnością społeczną. Zmiana nazwy nie zmienia natury czynu. Przemoc nie staje się moralna dlatego, że sprawca ma pieczątkę z godłem.

  To najgroźniejszy skutek centralizacji: ludzie nie tylko podlegają przemocy, ale uczą się ją szanować, finansować i nazywać dobrem. Bronią aparatu, który ich zniewala, i boją się świata, w którym mogliby z niego zrezygnować.

🔘 Rozpraszać, rozpraszać i jeszcze raz rozpraszać!

  Z tego wszystkiego wynika prosty program polityczny. Nie budować coraz większych państw, mocarstw i imperiów. Nie koncentrować kolejnych kompetencji w stolicach. Nie przekazywać nowych dziedzin życia monopolistycznym urzędom. Nie tworzyć globalnego rządu, który nie miałby już żadnej konkurencji. Nie przeciwstawiać jednemu imperium drugiego, jeszcze większego. To tylko wyścig w budowaniu coraz potężniejszych aparatów destrukcji.

  Trzeba robić dokładnie odwrotnie. Rozpraszać kompetencje, własność, pieniądze, informację i siłę. Ułatwiać secesję. Chronić lokalną samodzielność. Pozwalać ludziom tworzyć konkurencyjne porządki prawne i wybierać organizacje, którym dobrowolnie powierzają swoje sprawy. Oddzielać współpracę od przymusu, wspólnotę od państwa, ojczyznę od rządu.

  My, libertarianie, nie walczymy o to, by Polska była słaba. Chcemy, by silni byli Polacy. Nie walczymy o to, by Europa się rozpadła cywilizacyjnie. Chcemy, by łączyły ją kultura, handel, wiedza i swobodna współpraca, a nie jeden wielki aparat przymusu. Nie walczymy o chaos. Chcemy porządku opartego na prawie, własności prywatnej, konkurencji i odpowiedzialności, zamiast porządku wymuszonego terrorem.

  Świat bez wielkich scentralizowanych aparatów przemocy nie byłby światem bez złodziei, psychopatów, głupców i fanatyków. Byłby światem, w którym złodziejowi, psychopacie, głupcowi i fanatykowi trudniej byłoby zdobyć narzędzia pozwalające wymordować i ograbić miliony ludzi. To jest różnica między lokalnym bandytą a mocarstwem. Nie w moralności sprawcy, ale w jego możliwościach.

  Dlatego centralizacja jest największym złem tego świata. Dlatego, że z naszych drobnych grzeszków buduje machiny zdolne zniszczyć całe narody i cywilizacje. Zamienia ludzką agresję w ludobójstwo, chciwość w system podatkowego wyzysku, pychę w imperializm, fanatyzm w totalitaryzm, głupotę jednego w tragedię milionów.

  Chcecie ograniczyć wojny? Rozpraszajcie aparaty przemocy! Chcecie ograniczyć ludobójstwo? Rozpraszajcie aparaty przemocy! Chcecie ograniczyć terroryzm, korupcję, grabież i niewolnictwo? Likwidujcie monopol na przemoc!

  Największym zagrożeniem dla człowieka nie jest drugi człowiek, który może go zaatakować. Największym zagrożeniem jest ten, który potrafi zmusić, przekonać, omamić milion innych ludzi, żeby zaatakowali go na jego rozkaz.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 44
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 530
Liczba wyświetleń: 761 487
Liczba komentarzy: 6 896

Ostatnie wpisy blogera

  • Nasze wady, to w istocie zalety
  • ROSYJSKI ŚLAD W OSZUSTWACH INTERNETOWYCH. POLSKA, JAPONIA, META, TIKTOK
  • Maseczkowy zamordyzm. Anatomia pandemicznego absurdu

Moje ostatnie komentarze

  • A kim jest? Czeszką?
  • Ja napisałem powyższą notkę, ją przeczytało tysiące ludzi, a każdy z nich wygnał kilku islamistów, więc przyczyniłem się to wygnania tysięcy bojowników dżihadu. Oni tam teraz sobie pokazują ten mój…
  • Tu piszę o tym, jak KSeF może zniszczyć firmę WB Electronics produkującą drony: x.com/gps65/status/2107454444765847559 

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, A kim jest? Czeszką?
  • Grzegorz GPS Świderski, Ja napisałem powyższą notkę, ją przeczytało tysiące ludzi, a każdy z nich wygnał kilku islamistów, więc przyczyniłem się to wygnania tysięcy bojowników dżihadu. Oni tam teraz sobie pokazują ten mój…
  • tricolour, Uważam, że liczba islamistów wypędzonych moim bezbrzeżnym chamstwem zbliża się do liczby islamistów wypędzonych twoim gołębim dobrem z czego można wysnuć wniosek o zbliżonej skuteczności chamstwa i…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności