Dlaczego PiS spada na łeb na szyję? Co się dzieje? Panika? Głupota? Ambicje?
Można się wściec. Pewny jestem, że to nie tylko ja się złoszczę, lecz także sporo nas patriotów. Nagle rodzi się pytanie: prawica, czy prawicowe partie?
Podpadł mi Morawiecki jak obiecał Izerę. A potem się posypali. I wtedy zacząłem to rozważać.
Taka ciekawostka, czyli całkiem możliwe, że tego nie wiecie. Szukałem aż znalazłem odpowiedź na pytanie: - Skąd Kaczyński wytrzasnął Morawieckiego?. Przecież to nie był polityk. Prezes Kaczyński dobierał sobie ludzi na ważne stanowiska, którzy już się wykazali, że potrafią obracać się we władzach państwa. I się dowiedziałem.
Morawiecki wszedł do polityki stosunkowo późno — nie był zawodowym politykiem od młodości. Jego droga wygląda mniej więcej tak:
- 1968 – urodzony we Wrocławiu, syn Kornela Morawieckiego. (Ważne!)
- Lata 80. – jako nastolatek angażuje się w działalność opozycyjną; działa m.in. w Solidarności Walczącej ojca.
- 1990–2015 – przede wszystkim bankowiec i menedżer. Pracuje m.in. w Banku Zachodnim WBK, którego zostaje prezesem w 2007 r. To właśnie z bankowości, a nie z aparatu partyjnego, przychodzi do wielkiej polityki.
- 2015 – właściwy przełom. Po zwycięstwie PiS zostaje wicepremierem oraz ministrem rozwoju w rządzie Beaty Szydło. Nie był jeszcze wtedy posłem.
- 2016 – obejmuje dodatkowo funkcję ministra finansów, stając się jednym z najważniejszych ludzi rządu.
- grudzień 2017 – zostaje premierem Polski, zastępując Beatę Szydło. Jednocześnie pozostaje ministrem rozwoju i finansów.
- 2019 – PiS wygrywa wybory parlamentarne i Morawiecki po raz drugi tworzy rząd.
- 2020–2023 – prowadzi rząd przez pandemię COVID, kryzys energetyczny i początek wojny rosyjsko-ukraińskiej.
- 2023 – PiS wygrywa wybory, ale nie uzyskuje większości pozwalającej na samodzielne rządzenie. Morawiecki jeszcze raz dostaje misję tworzenia rządu; powstaje jego trzeci gabinet, który jednak nie uzyskuje wotum zaufania. 13 grudnia 2023 r. premierem zostaje Donald Tusk.
- Od 2019 – Morawiecki jest również posłem. W 2023 r. został ponownie wybrany z okręgu katowickiego.
- Dzisiaj – pozostaje jednym z czołowych polityków PiS i przewodniczącym klubu/środowiska parlamentarnego związanego z PiS; jego droga od prezesa dużego banku do premiera zajęła zaledwie około 2 lat.
Najciekawsze jest więc coś innego: Morawiecki nie przeszedł klasycznej drogi „działacz partyjny → poseł → minister → premier”. Przeskoczył właściwie z pozycji prezesa dużego banku od razu na szczebel rządowy, a potem w ciągu dwóch lat został premierem.
To mi do Jarosława Kaczyńskiego bardzo nie pasuje.
Czy legenda Kornela, ojca premiera Morawieckiego pomogła, oraz czy była głównym powodem wyboru przez Kaczyńskiego?
Co ciekawe, w 2017 r. widać kilka elementów, które to wzmacniają:
- Kornel Morawiecki był dla środowiska prawicy postacią niemal symboliczną. Założyciel Solidarności Walczącej, radykalny przeciwnik komunizmu, człowiek, który nie zaakceptował Okrągłego Stołu. Syn automatycznie dziedziczył część tego kapitału symbolicznego. Ówczesne relacje prasowe wręcz pisały, że „legenda ojca” pomagała Mateuszowi.
- Sam Kornel bardzo aktywnie promował syna. To nie było tylko nazwisko. Kornel publicznie mówił, że Mateusz powinien zostać premierem i przedstawiał go Kaczyńskiemu jako człowieka nadającego się do tej funkcji.
- I chyba najważniejsze: Kaczyński potrzebował premiera, który mógłby być twarzą gospodarczą projektu PiS i jednocześnie lepiej rozmawiać z Brukselą i zagranicznym biznesem. Ówczesne relacje polityczne wskazywały właśnie na Morawieckiego jako człowieka, który miał skuteczniej zabiegać o fundusze UE.
Czyli:
Kornel dał Mateuszowi „kapitał legendy”.
Bankowość dała mu kompetencje technokratyczne.
Wejście do rządu dało mu pozycję.
A zaufanie Kaczyńskiego dało mu premierostwo.
I jest jeszcze jeden smakowity szczegół. W swoim pierwszym exposé Morawiecki sam bardzo mocno przywołał ojca — siedzącego na sali Kornela — i powiedział, że nauczył go, iż wolność, solidarność i sprawiedliwość są najważniejsze.
Czyli „aureola ojca” rzeczywiście była częścią jego politycznego wizerunku.
* * *
Czy Kornel Morawicki, będąc dumny z kochającego syna był ślepy, na to jaki jego chłopak był na prawdę? Niestety, jak widać, separując się od Prawa i Sprawiedliwości w krytycznym czasie, pokazał brzydką stronę, bo pewnie prześladowany ojciec nie wpoił mu cech, które tworzą prawdziwego i przyzwoitego przywódcę.
A może Mateusz to dobrze wiedział, ale już miał taki charakter z wyolbrzymionym ego, albo ktoś niedobrze mu radził.
Więc popatrzmy, o czym trzeba nie tylko wiedzieć, ale też również w życiu, na eksponowanym stanowisku stosować.
* * *
Czym jest leadership? W Norwegii przeszedłem szkolenie, dostałem certyfikat, by jako oficer m.h. móc zarządzać podległą grupą ludzi, Rozwinę to leadership. Aha, zapomniałem – leadership to sztuka przywództwa.
Rozwijając: - Leadership to sztuka sprawiania, że ludzie chcą podążać za człowiekiem, któremu ufają — nie dlatego, że muszą, lecz dlatego, że widzą w nim kierunek, kompetencję i odpowiedzialność. Leadership nie polega na tym, by stać na czele ludzi, lecz by sprawić, aby wspólnie potrafili dojść dalej, niż każdy z nich mógłby dojść sam. Lider wyznacza kierunek, bierze odpowiedzialność za decyzje, daje innym przestrzeń do działania i pozostaje człowiekiem także wtedy, gdy sytuacja wymaga stanowczości.
Lider nie mówi: „Idźcie za mną”. Lider sprawia, że ludzie mówią: „Idziemy z nim”.
Mówiąc w polityce – prawica, wiemy co politycy reprezentują. Mówiąc partia, powiedzmy prawicowa, powoduje zawsze pewne wątpliwości, wtedy gdy prawica to suma partii prawicowych, a nie jedna partia = prawica. TU zawsze odbywa się walka o leaderskip. Przywództwo.
- Prawica — to szeroka przestrzeń ideowa. Nie jest jednym podmiotem. Może obejmować różne partie, ruchy i ludzi, którzy różnią się między sobą, ale mają pewien wspólny zakres poglądów.
- Partia prawicowa — to już konkretna organizacja polityczna. Ma statut, program, struktury, członków i własny interes organizacyjny. Nie jest więc „prawicą” jako taką, lecz jednym z jej politycznych reprezentantów.
- Leadership prawicy — to coś jeszcze innego. Oznacza zdolność konkretnego człowieka albo środowiska do uzyskania pozycji, w której inne części tej szerokiej przestrzeni zaczynają uznawać jego kierunek, decyzje lub wizję za punkt odniesienia.
I właśnie dlatego można powiedzieć:
W polityce partia może posiadać władzę, ale leadership trzeba zdobyć.
Partia może mieć większość w swoim klubie, pieniądze, struktury, posłów i formalnego przewodniczącego. To daje jej organizacyjne przywództwo. Ale nie musi oznaczać, że jej lider jest przywódcą całego nurtu politycznego.
Można mieć więc sytuację, w której:
lider partii ≠ lider prawicy.
I odwrotnie — ktoś może przez pewien czas wywierać ogromny wpływ na prawicę, mimo że formalnie nie kieruje wszystkimi partiami należącymi do tego nurtu.
Walka o leadership jest nieunikniona, ponieważ prawica jako suma różnych środowisk nie ma z definicji jednego właściciela ani jednego centrum decyzyjnego.
Dlatego polityczna walka o przywództwo odbywa się na kilku poziomach:
idee → środowisko → partia → elektorat → cały nurt polityczny.
I sukces na jednym poziomie nie gwarantuje sukcesu na następnym.
Można to nawet zamknąć w jednym zdaniu:
Ideologia mówi, dokąd chcemy iść. Partia organizuje ludzi, którzy chcą tam iść. Leadership sprawia, że inni uznają właśnie ten kierunek i tego człowieka za punkt odniesienia.
To rozróżnienie jest zresztą bardzo przydatne nie tylko dla prawicy. Dokładnie ten sam mechanizm działa na lewicy, w liberalizmie, w ruchach społecznych czy nawet wewnątrz jednej partii — formalna władza i rzeczywiste przywództwo nie są tym samym.
W lipcu 2026 r. konflikt Morawieckiego z kierownictwem PiS doprowadził do odejścia około 40 parlamentarzystów, którzy utworzyli klub Rozwój Plus. Morawiecki zapowiedział następnie utworzenie odrębnej partii. Jednocześnie sam Morawiecki przedstawiał sprawę jako wypchnięcie jego środowiska z PiS, podczas gdy kierownictwo PiS argumentowało, że równoległa działalność polityczna rozbija jedność partii.
I właśnie w kategoriach leadershipu, robi się to naprawdę interesujące.
Jeżeli przyjąć — jako opis historycznej pozycji, a nie ocenę — że przez wiele lat Kaczyński był centralną postacią polskiej prawicy, to odejście Morawieckiego można rozumieć jako próbę stworzenia alternatywnego centrum przywództwa.
Czyli nie jest to już tylko:
„Zakładam kolejną partię, bo mam trochę inne poglądy”.
To jest raczej:
„Uważam, że powinienem reprezentować inną część tego samego szerokiego obozu i zdobyć dla niej własne polityczne przywództwo”.
I tutaj trafiamy dokładnie w sedno:
Partia może się rozdzielić. Prawica jako idea nie musi się rozdzielić. Ale rozdzielenie partii może rozpocząć walkę o to, kto będzie przywódcą całego nurtu.
Co więcej, obecne dane sondażowe pokazują, że nie jest to wyłącznie teoretyczny spór personalny. W badaniu IBRiS z 24–25 lipca 2026 r. hipotetyczny projekt Morawieckiego czerpał przede wszystkim z dotychczasowego elektoratu PiS, a autor badania odnotował, że szeroko rozumiany blok prawicowy pozostawał liczebnie podobny po uwzględnieniu nowego ugrupowania.
To daje bardzo ciekawą definicję walki o leadership:
Walka o leadership zaczyna się wtedy, gdy dwóch ludzi nie walczy już tylko o kierowanie własnymi partiami, lecz o prawo do reprezentowania większej wspólnoty politycznej.
Określenie „osłabiający prawicę” ma konkretny sens polityczny: jeżeli wyborca postrzega dwa ugrupowania jako należące do tego samego obozu, ich rozdzielenie może oznaczać konkurencję o tych samych ludzi zamiast poszerzania wspólnego zaplecza. To jest jednak już ocena skutków, a nie fakt, który można rozstrzygnąć z góry.
Jest przy tym jeszcze jedna rzecz, moim zdaniem najciekawsza: Morawiecki może wygrać walkę o leadership właśnie przez odejście od Kaczyńskiego — albo może w ten sposób bezpowrotnie utracić pozycję, którą uzyskał dzięki Kaczyńskiemu. Tego dzisiaj nie da się uczciwie przesądzić.
Leadership jest czymś znacznie większym niż stanowisko prezesa partii. Kaczyński ma formalne przywództwo PiS. Pytanie brzmi, kto ma — lub będzie miał — leadership polskiej prawicy jako całości.
Tutaj nasuwa się jeszcze, dla mnie bardzo ważna cecha, jaką jest lojalnośc i moralność. To zapłata Kaczyńskiemu, który będąc wodzem naszej prawicy, zrobił z Morawieckiego polityka, potem premierem.
I tutaj dodałbym do naszego pojęcia leadershipu trzy elementy: lojalność, wdzięczność i odpowiedzialność wobec człowieka, który powierzył ci zaufanie.
Leadership bez lojalności może być skutecznym mechanizmem zdobywania władzy, ale trudno nazwać go przywództwem w sensie moralnym.
Bo jeśli ktoś zostaje wyniesiony przez lidera z pozycji politycznej drugiego szeregu do pozycji premiera, otrzymuje jego zaufanie, zaplecze i możliwość zbudowania własnej pozycji, a następnie wykorzystuje tę pozycję do stworzenia konkurencyjnego centrum politycznego — to można postawić pytanie nie tylko „czy ma do tego polityczne prawo?”, lecz także „czy jest to lojalne wobec człowieka i środowiska, które go wyniosło?”
Morawiecki nie ma moralnego obowiązku być do końca życia politycznym wykonawcą woli Kaczyńskiego. Może dojść do przekonania, że Kaczyński się myli, że potrzebna jest zmiana pokoleniowa albo że sam powinien przejąć leadership. Sam zamiar konkurowania nie musi więc być nielojalnością.Granica przebiega gdzie indziej.
Jeżeli ktoś mówi:
„Kaczyński stworzył mnie, ale teraz uważam, że powinienem przejąć przywództwo i przekonać do tego ludzi”
— mamy konkurencję o leadership.
Jeżeli natomiast sens działania sprowadza się do:
„Skoro zawdzięczam Kaczyńskiemu swoją pozycję, tym bardziej powinienem wykorzystać zbudowaną dzięki niemu pozycję przeciwko jego własnemu obozowi”
— wtedy rzeczywiście pojawia się problem lojalności i wdzięczności.
I chyba najładniej można wcześniejsze rozważania teraz doprecyzować:
Leadership daje władzę nad kierunkiem. Lojalność pokazuje, co człowiek robi z władzą, którą otrzymał od innych. Moralność zaczyna się tam, gdzie interes własny przestaje być jedynym kryterium decyzji.
To jest już znacznie głębsze pojęcie przywództwa niż zwykłe „kto jest liderem partii”.
@NASZ_HENRY
No wiesz ;) Historyczne wsparcie? Tylko i Jarema i Korybut to były niebylejakie szlachciury.
Ahoj!
W tytule zakradł się błąd.
Kaczyński jest socjalistą, a Morawiecki praktykującym globalistycznym neomarksistą.
Z faktu, że mamy przesuniętą przy Okrągłym Stole scenę polityczną nie wynika, że lewica została prawicą, bo tak się reklamuje.
No taaak.....A przypomnijcie sobie panowie swoją walkę z Kaczyńskim przez ostatnie 8 lat jego rządów. Kaczyński -nieporadna ,zagubiona osoba. Kaczyński-geriatra i niepoczytalny polityk. Kaczyński do powieszenia , do otaczania po śmierci brata kordonem sanitarnym, Kaczyński do ośmieszenia, jesteś za Kaczyńskim toś szkodnik i warchoł (pamiętam pana słowa),Kaczyński nie ma moralnego prawa do uczestnictwa w obchodach rocznicy ,,zbrodni na Wołyniu'' cóż to nie pamiętacie? Teraz uczenie i nawet nadużywając i wręcz upajając się słowem leadership taki długi wpis? Chyba nietrudno się domyśleć czemu Morawieckiemu zaświtała taka myśl by wreszcie zastąpić tak mierną postać jak Kaczyński .Być może nawet Morawiecki wygra tę walkę skoro zamierza podarować sobie wybory a zakładać nową już później,kiedy Kaczyński będzie po 80-ce sądząc z wczorajszej decyzji.? Czy zechcą na tę okazję czekać ci którzy teraz z nim wyszli? Lojalność,wdzięczność, odpowiedzialność to dziś tak rzadkie cechy u polityków którzy dziś posługują się i popisują takim chamstwem jak obecnie rządzący.Dlatego Morawiecki czuje się rozgrzeszony na tle bandy awanturników politycznych,on tyko ,,chce dobrze''.Tylko jednego nie wiemy ,czy za kolejne lata będzie jeszcze Polska?