1. Irlandia przejmując 1 lipca tego roku przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej zapowiedziała, że jeszcze w listopadzie chce zakończyć negocjacje z 27. krajami członkowskimi w sprawie unijnego budżetu na lata 2028-2034, tak do końca jej prezydencji ostatecznie przyjęła go Rada Europejska I rzeczywiście bardzo się z tym spieszy, pierwsze posiedzenie Rady w tej sprawie jest zaplanowane na 15-16 października i jest gotowa zorganizować kolejny 26-27 listopada jeżeli ten październikowy nie zakończy się porozumieniem. Irlandia i szefowie unijnych instytucji Rady Antonio Costa i Komisji Ursula von der Leyen uważają bowiem, że negocjacje w sprawie budżetu trzeba zakończyć w tym roku ze względu na wybory prezydenckie we Francji i parlamentarne we Włoszech i Polsce. I właśnie w związku z tym ,że w przeciągu najbliższych 2-3 miesięcy jak wszystko na to wskazuje zapadną ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie unijnego budżetu w Karpaczu odbędzie się debta dotycząca tej problematyki, także z moim udziałem.
2. Wspomniane negocjacje mogą być jednak trudne, ponieważ pod koniec sierpnia w Berlinie zebrała się tzw. grupa skąpców: Niemcy, Dania, Austria, Finlandia, Holandia i Szwecja i zażądała cięć na przynajmniej kilkaset miliardów euro z opiewającego na prawie 2 bln euro w cenach bieżących unijnego budżetu. Z kolei 17 innych krajów tzw. przyjaciół spójności do których należy także Polska, broni polityki spójności podkreślając, że jest to najbardziej skuteczna dotychczasowa unijna polityka iw związku z tym powinna mieć wystarczające finansowanie. Ale to nie jedyna poważna sprawa sporna, kolejnym ważnym obszarem sporu są tzw. nowe zasoby własne, czyli pięć nowych unijnych podatków, które miałyby do budżetu UE dostarczać średniorocznie przynajmniej 44 mld euro, Trzeba przy tym podkreślić, że zgoda każdego kraju członkowskiego na nowe unijne podatki, to oddanie części swojej suwerenności na rzecz Unii Europejskiej, co więcej przenoszenie tych kompetencji na poziom KE, jest kolejnym krokiem na drodze tworzenia superpaństwa. Chodzi o 25% udział unijnego budżetu w dochodach z UE ETS, które to wpływy były do tej pory w 100% dochodami budżetów krajowych, podatek graniczny CBAM, podatek od e-odpadów, udział w podatku akcyzowym od papierosów i podatek od dużych firm osiągających roczne obroty netto powyżej 100 mln euro ( kwotowe stawki od 100 tys euro do 750 tysięcy euro, dla firm mających obroty netto powyżej 750 mln euro).
3. Ale spory wywołuje sama konstrukcja unijnego budżetu na lata 2028-2034, która tak naprawdę jest „rewolucją” w stosunku do dotychczasowych wieloletnich budżetów, zresztą przygotowaną w dyrekcji generalnej, za którą odpowiada Piotr Serafin, do niedawna najbliższy współpracownik Tuska jako szefa Rady Europejskiej i komisarz delegowany do UE przez jego rząd. W dokumencie tym KE dokonała wspomnianej „rewolucji” dotyczącej struktury tego budżetu, już na pierwszy rzut oka, skrajnie niekorzystną dla państw goniących, najbardziej rozwinięte kraje UE, a więc takich krajów jak Polska. Otóż w przyszłym budżecie UE zaproponowano tylko 3 fundusze, jeden dla każdego kraju członkowskiego, obejmujący dotychczasowe związane z polityką spójności i polityką regionalną oraz Wspólna Polityką Rolną, oraz wspólne dla wszystkich 27 krajów członkowskich: fundusz konkurencyjności oraz fundusz polityki zagranicznej. Na ten pierwszy Fundusz KE chce przeznaczyć 1 062 mld euro w tym 865 mld euro na krajowe i regionalne programy partnerstwa blisko a także 170 mld euro na spłatę rat i odsetek od pożyczki z której sfinansowano 27 krajowych KPO. Na Fundusz Konkurencyjności KE chce przeznaczyć ok. 590 mld euro, na fundusz polityki zagranicznej ( tzw. globalny wymiar Europy) ok. 215 mld euro, no i na unijną administrację liczącą blisko 80 tysięcy pracowników ok 118 mld euro. Z tej uproszczonej struktury unijnego budżetu wynika, że przy jego globalnej wielkości sięgającej blisko 2 bilony euro w cenach bieżących, że po między kraje członkowskie rozdysponowano mniej niż 50% przewidzianych do wydatkowania środków, pozostałe będzie rozdzielać KE,
4. Trzeba przy tym mocno podkreślić, że obecny system zasilania unijnego budżetu jest co do zasady oparty na składce od DNB (Dochód Narodowy Brutto), oznacza, że kraje zamożne UE, nawet uwzględniając przyznane im rabaty, płacą kwotowo składki znacznie wyższe niż kraje mniej zamożne, Proponowana zmiana tego systemu polegająca na zastępowaniu tak liczonej składki częściowo unijnymi podatkami ( nowa struktura dochodów ok. 80 składka zależna od DNB, ok. 20% nowe unijne podatki) szczególnie tymi o charakterze ekologicznym, znacznie mocniej obciąża kraje mniej zamożne, niż te zamożne. Potwierdzają to już twarde dane związane z obowiązującą od 1 stycznia 2021 roku unijną opłatą od nieprzetworzonego plastiku, Polska jest obciążona z tego tytułu składką w wysokości ok. 1,7 mld zł rocznie, czyli jest obciążona ok. 3-krotnie mocniej z tego tytułu, niż gdyby płaciła składkę zależną od DNB (to obciążenie zostało wprowadzone przez KE jako opłata o charakterze ekologicznym, więc nie było przyjmowane jednomyślnie, choć rząd PiS zgłosił w tej sprawie sprzeciw).
5. Ale nie tylko wyżej wymienione problemy są niekorzystne dla naszego kraju, także propozycja jednego Funduszu, z którego będzie finansowana i polityka spójności i polityka regionalna oraz Wspólna Polityka Rolna, a środki mają być wydatkowanie po spełnianiu kolejnych „kamieni milowych” jest tak naprawdę ubezwłasnowolnieniem władz poszczególnych państw członkowskich. Ten jeden Fundusz oznacza także wewnętrzną „wojnę”, w której będą uczestniczyć nie tylko poszczególne resorty mające dotychczas własne program sektorowe, rolnicy mający WPR, a także 16 samorządów województw , które do tej pory miały oddzielne programy regionalne z wydzielonymi środkami finansowymi na kolejne 7 lat. No i Fundusz Konkurencyjności to pomysł na transfer dużych unijnych środków do najbardziej rozwiniętych krajów UE, w celu wspierania przemysłów wysokich technologii, a więc dużych zachodnich koncernów, wspieranych przez tamtejsze duże ośrodki naukowe, kraje Europy Środkowo-Wschodniej znowu obejdą się smakiem, a chodzi przecież o blisko 600 mld euro na 7 lat.
6. Mimo bardzo poważnych zastrzeżeń do tego budżetu rząd Tuska, wydaje się być z niego zadowolony, bo w ramach koperty krajowej mamy otrzymać ok 123 mld euro, tyle tylko, że w całości środki te są obwarowane mechanizmem warunkowości i kamieniami milowymi, tak jak środki z KPO ( w tym także środki na dopłaty bezpośrednie w rolnictwie, co jest już czystą aberacją). Tyle tylko, że wszystko wskazuje na to ,że Polska w ciągu 7 lat, może być obciążona składką w wysokości ok 80 mld euro i wpłatami z tytułu nowych unijnych podatków na kwotę przynajmniej 20 mld euro w ciągu 7 lat , a być może nawet wyższa. Przy czym o ile obciążenie składką i podatkami jest bezwarunkowe, to środki z z koperty narodowej są przekazywane tak naprawdę uznaniowo i o tym przekonała się Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości w przypadku środków z KPO. Dobrze, ze nowe zasoby własne w Polsce muszą zostać przyjęte ustawą, a czy wejdzie ona w życie zależy od prezydenta i w tej sprawie został już wysłany sygnał ostrzegawczy z jego Kancelarii wprost do premiera Tuska podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, więc miejmy nadzieję, że to ostrzeżenie podziała i co więcej zostanie wykorzystane przez szefa rządu jako atut w końcówce negocjacji budżetowych.